Sandro trafił do Barcelony z Las Palmas w 2009 roku. Kilka lat później zaczął przebijać się do składu Blaugrany, ale trudno mu było występować w czasach tridente Messi - Suárez - Neymar. Sandro udało się strzelić 7 goli w 32 występach (1112 minut na murawie), ale w 2016 roku odszedł za darmo do Málagi, aby grać regularnie. Po świetnym sezonie 2016/2017, w którym zdobył 16 bramek w 31 meczach, uwagę zwrócił na niego Everton. Transfer do klubu prowadzonego wówczas przez Ronalda Koemana nie wyszedł mu na dobre, a kolejne wypożyczenia do Sevilli czy Realu Sociedad też nie poprawiły jego notowań. Od 23 listopada 2017 roku do 3 listopada 2019 roku Sandro ani razu nie trafił do siatki, będąc głównie rezerwowym. Dopiero na kolejnym wypożyczeniu w Realu Valladolid się odblokował, a w Huesce pokazał, że może być przydatnym napastnikiem, zdobywając pięć bramek w 20 starciach.
Obecnego lata Sandro trafił do Getafe, gdzie współpracuje ze swoim trenerem z Málagi Míchelem. 26-latek liczy na nawiązanie do swoich najlepszych występów w LaLidze pod wodzą tego szkoleniowca i osiągnięcie większej stabilizacji po wielu turbulencjach w poprzednich latach. Na razie Míchel postawił na niego od pierwszej minuty w obu starciach z Valencią i Sevillą, ale Azulones nie udało się strzelić nawet jednego gola. Teraz Sandro może dostać kolejną szansę na stadionie, który zna doskonale.
Na Camp Nou pojawi się również inny wychowanek Barcelony Carles Aleñá. Pomocnik długo czekał na swoją szansę w katalońskim klubie, ale w ostatnich dwóch sezonach był w styczniu wypożyczany kolejno do Betisu i Getafe w obliczu małej liczby okazji do gry. Aleñá zadebiutował w Barcelonie w 2016 roku, ale od tego czasu zdołał rozegrać tylko 44 mecze (1847 minut). Najlepsze dla niego były rozgrywki 2018/2019, w których pojawiał się na murawie 27 razy. W pierwszej kolejce kolejnej kampanii rozpoczął nawet zmagania jako podstawowy gracz, ale nie wiedzieć czemu Ernesto Valverde obwinił młodego gracza o porażkę z Athletikiem i nie posłał go do gry aż do grudnia. Ronald Koeman również nie widział miejsca w składzie dla Aleñi.
Pomocnik jedynie na półrocznych wypożyczeniach mógł zyskiwać trochę więcej regularności, a w końcu zdecydował się na definitywne rozstanie z Barceloną. Katalończycy zachowali sobie prawo odkupu zawodnika, więc 23-latkowi może szczególnie zależeć, aby zaprezentować się dziś z dobrej strony. Aleñá już trzeci raz zmierzy się z Barceloną, a dwa razy występował na Camp Nou jako rywal Blaugrany. Podobnie jak Sandro Hiszpan do tej pory cieszył się przychylnością Míchela i grał w podstawowym składzie, więc można spodziewać się, że również wybiegnie na murawę w wyjściowej jedenastce.
Komentarze (4)