Philippe Coutinho w końcu wrócił do kadry meczowej Barcelony po długiej kontuzji. Brazylijczyk opublikował na swoim profilu na Instagramie filmik, w którym opowiedział o trudnych przeżyciach w ostatnim okresie, ale i o determinacji, która sprawiła, że po trzech operacjach może wrócić na boisko.
– W tym długim procesie z pewnością było dużo wzlotów i upadków. Nie mogłem sobie wyobrazić, że znów zagram, trudno było mieć ten obraz w głowie, ze mną na boisku, ale dzięki Bogu leczenie dawało postępy. Ten, kto widział mnie jakiś czas temu z kulami i nogą wyprostowaną przez długi okres, z pewnością nie wyobrażał sobie mnie biegającego i wykonującego ćwiczenia. Wszystko poszło jednak dobrze. Teraz widzę siebie grającego, kreującego akcje, strzelającego gole. Robiącego to, co zawsze było moją pasją, uprawianie futbolu – przyznał Coutinho.
– Jestem gotów do walki. To były trudne dni z wieloma niepewnymi momentami, ale zawsze miałem pozytywne myślenie i wiem, że to wszystko stanowi część mojego rozwoju zawodowego i ludzkiego. Dziś jestem gotowy i bardzo chcę robić to, co kocham najbardziej w tym życiu. Przede wszystkim chciałbym podziękować BOGU, że zawsze ze mną jest w każdej chwili, że pomaga mi się koncentrować na moich marzeniach i pomagał mi uwierzyć, że na końcu tunelu zawsze znajdzie się światło. Chcę też podziękować mojej żonie i dzieciom za całe wsparcie w tych trudnych miesiącach, rodzicom, rodzeństwu i przyjaciołom, którzy przechodzili to razem ze mną. Jestem wdzięczny doktorowi Rodrigo Lasmarowi za przeprowadzenie udanej operacji i okazanie mi każdego rodzaju wsparcia, brazylijskiej federacji za pomoc w tym procesie, Barcelonie, włączając w to klubowych lekarzy i fizjoterapeutów, fizjoterapeutom Renato i Rafaelowi za pomoc w moim rozwoju, mojemu trenerowi od przygotowania fizycznego Leónelowi za utrzymywanie mnie w formie przez te wszystkie dni, Lincolnowi za to, że pomógł mi przez to przejść pod względem emocjonalnym. Nie mógłbym zapomnieć o podziękowaniu za wsparcie każdemu kibicowi, który był przy mnie przez ten cały czas – napisał na Instagramie.
Żona Philippe Aine też przedstawiła swój punkt widzenia na cały proces leczenia. – Dzięki Bogu po operacji w Brazylii wszystko poszło dobrze. Ważne było też dla niego bycie u boku rodziny i przyjaciół. Był bardzo skupiony i zdeterminowany, aby przezwyciężyć tę sytuację. Philippe zawsze miał dużą siłę woli do pokonywania trudności. Szedł do przodu, ciężko pracując i utrzymując koncentrację. Byłam nawet zaskoczona, ponieważ zdałam sobie sprawę, jaki był silny, podziwiałam go nawet bardziej po tym, co przeszliśmy, ponieważ to był naprawdę trudny okres.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Komentarze (39)