Odejście Leo Messiego sprawiło, że trudno umieszczać teraz Barcelonę w gronie faworytów do ostatecznego triumfu w Lidze Mistrzów. Po latach kompromitacji w tych rozgrywkach Duma Katalonii stawia sobie cel, jakim jest godna rywalizacja na arenie międzynarodowej.
W ostatnich latach Liga Mistrzów była dla Barcelony torturą nie do zniesienia. Upokarzające odpadnięcia przeciwko Juventusowi (2017), Romie (2018), Liverpoolowi (2019) czy Bayernowi (2020) są częścią dramatycznej historii Barçy w tych rozgrywkach. Ten „piękny puchar”, jak opisał go Leo Messi, jest dla Barcelony nieosiągalny od 2015 roku, kiedy to trio MSN tworzone przez Argentyńczyka oraz Luisa Suáreza i Neymara podbiło Europę. To jedyny europejski tytuł Blaugrany w ciągu ostatniej dekady. Cztery razy Ligę Mistrzów wygrywał w tym czasie Real, po dwa razy Chelsea i Bayern oraz jeden raz Liverpool. Bardzo słaby bilans dla klubu, który cieszył się magią najlepszego piłkarza na świecie.
Te bolesne wspomnienia są już jednak przeszłością. Teraz należy patrzeć w przyszłość z nadzieją i optymizmem. Może to być trudne bez Messiego i z transferami „low cost”, lecz jest to rzeczywistość, w której znalazł się Joan Laporta. Zarządzanie kryzysem gospodarczym zmusiło klub do rezygnacji z wielu rzeczy, w tym z pozyskania gwiazdy, która byłaby w stanie zastąpić 34-latka. Z aktualną kadrą (trudno będzie o większe zmiany przed 31 sierpnia poza odejściem Pjanicia) Ronald Koeman będzie musiał postarać się o jak najlepszy wynik w Lidze Mistrzów. Barcelona nie jest jednym z faworytów. Jedyne czego należy wymagać od Dumy Katalonii w tym sezonie, to godnej rywalizacji na arenie międzynarodowej. Ambicje muszą być skupione na lidze, której nie udało się wygrać od dwóch lat.
Wczorajsze losowanie zgromadziło w jednej grupie Barçę, Bayern, Benficę i Dynamo Kijów. Jeden bardzo trudny rywal i dwóch nieco słabszych. Plan minimum to awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Barcelona nie powinna mieć z tym problemu, podobnie jak podczas ostatnich dwudziestu lat. Real Madryt ma stosunkowo łatwą grupę z Interem, Szachtarem i mało znanym Sheriffem Tiraspol. Podobnie PSG Leo Messiego, które będzie walczyło o pierwsze miejsce w grupie A z Manchesterem City Pepa Guardioli… i być może Cristiano Ronaldo. Zaczyna się sen o Lidze Mistrzów. Oby znów nie zakończył się koszmarem
Komentarze (40)