Memphis Depay: Wiara daje mi wewnętrzny spokój

Mateusz Doniec

20 sierpnia 2021, 10:00

El Periodico

36 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Nowy napastnik Barcelony Memphis Depay opowiedział w wywiadzie dla El Periódico m.in. o swojej przeszłości, o trenerach z jakimi miał do czynienia, i o tym, jak rozumie futbol
  • Holender przyznał, że Bóg dał mu talent, którym może się cieszyć i dzięki któremu sprawia radość innym
  • Memphis powiedział również, że bardzo żałuje, że nie miał możliwości poznać Leo Messiego

Memphis Depay zdążył już przypodobać się kibicom Barcelony. Holender szybko nawiązał porozumienie z widzami, którzy zasiedli w ostatnią niedzielę na trybunach. Być może niektórzy nie wiedzieli, jak jest dobry. Przyzwyczajony do trudnych początków zarówno w Manchesterze United, jak i w Lyonie, Memphis w końcu znalazł trenera, dzięki któremu czuje się zrozumiany. – Jest między nami chemia – przyznaje. Po okresie skomplikowanego dzieciństwa dojrzał. Teraz gwarantuje wysiłek i pasję, ale przede wszystkim poszukuje wolności.

Zacznijmy od początku. Kiedy w 2015 roku miałeś okazję wybrać miejsce, gdzie ma zostać zbudowany Cruyff Court, wybrałeś Moordreck, małe miasteczko, w którym się wychowałeś. Dlaczego? Nie było tam dobrych boisk, gdy byłeś dzieckiem?

Stamtąd pochodzę. Zawsze byłem zajęty grą. Było kilka boisk, ale niezbyt dobrej jakości.

To miasteczko z mniej niż 10 tysiącami mieszkańców. Wydawało się, że to najlepsze miejsce.

Myślę, że tak… Jest bardzo małe. Leży jednak blisko Rotterdamu, 10 minut autem. Wszyscy się znają.

Jak się stamtąd wydostałeś? Kto cię odkrył?

Któregoś dnia Sparta Rotterdam organizowała testy. Przybywają wszystkie dzieci i grają między sobą mecze. Byłem jednym z nich. Podobało im się to, co pokazałem, i zadzwonili do mojej matki oraz do klubu, w którym wtedy grałem. Miałem 9 lat. Tak to się zaczęło. Później w wieku 12 lat wybrałem grę dla PSV.

W PSV zaprezentowałeś się świetnie i w wieku 21 lat przeszedłeś za 35 milionów euro do Manchesteru United. To nie był jednak dobry okres. Dlaczego?

Oczywiście wiele razy samego siebie o to pytałem. Co poszło nie tak? Byłem tam półtora roku. To krótki czas w jednym klubie. W pierwszym sezonie musiałem się zaadaptować i w porównaniu z tym, jak grałem w PSV, nie wypadłem zbyt dobrze. Muszę przyznać, że straciłem pewność siebie, a także zaufanie Van Gaala i jego współpracowników. To było dla mnie trudne. Po rozpoczęciu kolejnego sezonu czułem, że mam więcej doświadczenia, ale wtedy zmieniono trenera. Przyszedł José Mourinho, a ja walczyłem o wejście do zespołu. Myślę jednak, że on nie zamierzał dać mi szansy. I nigdy mi jej nie dał. Nigdy! Poszedłem do jego biura… i nic się nie zmieniło. Czułem, że trenuję dobrze, ale nawet sami zawodnicy tego nie rozumieli. Pogba i Zlatan pytali mnie „Dlaczego nie gram?” Dla mnie to było tylko potwierdzenie tego, że nie dostanę szansy. Zdałem sobie sprawę, że nie chcę być w wielkim klubie i nie grać. Pomyślałem, że trzeba zacząć od nowa. Chciałem pokazać światu, że mogę stać się jednym z najlepszych. Miałem długi pięcioletni kontrakt i dobrą pensję, lecz nie podobało mi się to. Zdecydowałem się odejść i była to najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć. Oczywiście są też pewne szczegóły wydarzeń, o których wolę nie mówić.

Zacząłeś wątpić w siebie?

Nigdy nie myślałem, że moja kariera może się skończyć. Ludzie czytają w mediach różne rzeczy i czasami może dotrzeć do nich wiadomość, że jestem już wypalony. Ja nigdy nie popadłem w taką skrajność. Były zespoły, które mnie chciały, ponieważ znały moją jakość. Kiedy dostałem ważną rolę w Lyonie, mogłem się wykazać. Również grając dla reprezentacji. To było moje okno wystawowe, które pozwoliło mi pokazać, że mogę grać dla świetnych drużyn.

Znalazłeś to, czego potrzebowałeś w Lyonie?

Tam na początku też było trudno. Przybyłem w środku sezonu i znów musiałem się zaadaptować. Miało miejsce kilka małych incydentów i kilka większych z trenerem. Czasami byłem poza drużyną i nie wiedziałem, dlaczego tak było. Ale w moim drugim sezonie, po procesie adaptacji przez pierwsze pół roku, nabrałem tempa. Strzeliłem 22 gole, zanotowałem kilka asyst, zdobywałem bramki w ważnych meczach. Od tamtego momentu powiedziałem do siebie: „Zawsze wierz w siebie”. Stałem się silniejszy psychicznie. Wiedziałem, co robić, nawet jeśli wszystko było zwrócone przeciwko mnie. Odtąd łatwiej jest mi przyjąć ze spokojem rzeczy, które mi nie wychodzą. Czy to przegrany mecz, czy kiepską grę. Wiem, co muszę robić w kwestii mojej mentalności, aby wrócić na najwyższy poziom. Czuję się dojrzały, bo mam doświadczenie życiowe wykraczające poza piłkę nożną.

Przyznałeś, że jesteś osobą wierzącą. Czy wiara ci w jakiś sposób pomaga?

Wiara daje mi wewnętrzny spokój. Mogę oprzeć się na wierze, na Bogu, na modlitwie. Tak żyję. Nie przejmuję się zbytnio rzeczami, bo chcę się cieszyć życiem. Bóg dał mi talent, którym mogę się cieszyć i dzięki któremu sprawiam radość innym.

Trafiłeś do Lyonu po tym, jak poprosiłeś firmę analityczną, aby zidentyfikowała najlepsze dla ciebie miejsce do gry. Nowocześnie.

Pomyślałem, że to ciekawe, bo jestem zawodnikiem, który lubi swobodę. Gram raz z lewej strony, raz na środku. Lubię mieć piłkę przy nodze. Pod tym względem nie każda drużyna byłaby dla mnie dobra. Firma pomogła mi znaleźć to, czego szukałem.

Gdy podpisywałeś kontrakt z Barceloną, Leo Messi był jeszcze częścią zespołu. Teraz już nie. Zawiedziony?

Oczywiście. Zostaliśmy bez najlepszego zawodnika na świecie. Nie mam możliwości zagrania z nim. Straciliśmy w ten sposób dużo goli, asyst, magii… Takie jest życie.

Miałeś okazję z nim porozmawiać?

Nie. Nawet go nie poznałem. Po zwycięstwie w Copa América miał wrócić do klubu później. Nie miałem okazji się z nim przywitać. Może któregoś dnia zagramy przeciwko sobie, a może kiedyś wróci… Nigdy nie wiadomo.

Z kim z szatni nawiązałeś najlepszą więź?

Ze wszystkimi. Piqué bardzo mi pomógł, ponieważ dobrze mówi po angielsku. Z Jordim Albą również świetnie się rozumiemy. Oczywiście jest Frenkie i Sergiño Dest, których znałem już wcześniej. Uważam, że jest to bardzo miła szatnia.

Od razu pojawiła się chemia z kibicami.

Staram się wnieść do gry coś ekstra, coś ważnego dla zespołu, także radość z gry. Spotkanie z kibicami było niesamowite. Czuję się świetnie i mam nadzieję, że będzie tak dalej. Dam z siebie wszystko na boisku, aby mogli się cieszyć. Gdy grałem, dostrzegłem ich pasję. To coś, z czym się utożsamiam, bo sam staram się grać z pasją.

Oczywiste jest, że z niektórymi trenerami można się zrozumieć, jak z Koemanem. Z innymi może być trudniej, patrząc na twoją karierę. Czego oczekujesz od trenera?

Dla mnie to coś bardzo ważnego. Chodzi o jasność. To musi być oczywiste dla zawodników. Jeśli ktoś jest konkretny, to postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy. Oczywiście jestem też zawodnikiem, który czasami tworzy sytuacje znikąd. To tego potrzebna jest swoboda. Kreatorzy zawsze mają wolność. Mają przede wszystkim wolną głowę. Tutaj wiem, czego ode mnie chce Koeman. Wiem, co muszę robić. Jest między nami chemia i to jest bardzo ważne.

Co sądzisz o tym, że Louis van Gaal został selekcjonerem reprezentacji Holandii?

Gdy zabrał mnie na mundial w 2014 roku, czułem się rewelacyjnie. To było super przeżycie. Nauczyłem się wielu rzeczy. Gdy sprowadził mnie do Manchesteru United, na początku było dobrze, ale potem doświadczałem rzeczy, z którymi się nie zgadzałem. To część futbolu. Dokonał w przeszłości wspaniałych rzeczy dla reprezentacji i mam nadzieję, że uda mu się to powtórzyć.

Tworzysz muzykę, masz własną linię ubrań… Czy to twój sposób na wyrażenie siebie?

Myślę, że mam więcej niż jeden talent. Piłka nożna to oczywiście moje główne zajęcie. Lubię ją najbardziej, ale myślę, że mam dobre wyczucie muzyki i mody. Jest czas i miejsce, aby zrobić coś więcej. Nie bez powodu wybrałem te dziedziny. One też dają mi spokój. Kiedy wracam do piłki nożnej, robię to na sto procent. Nie sądzę, że o futbolu trzeba myśleć 24 godziny na dobę.

Otworzyłeś też fundację.

Zaczęło się to 3 lata temu. Od dziecka nie mogłem wrócić do Ghany. Gdy w końcu tam przybyłem, poczułem natychmiastową relację z ludźmi. Teraz przeżywam to jako święto moich przodków. Starałem się im pomóc. Czuję, że muszę oddać część tego, co mam.

Dobrze zdajesz sobie sprawę, co dzieje się w świecie poza futbolem i sztuką…

Gdy celebruję bramkę, zatykam sobie uszy i zamykam oczy, pokazując, że nie interesuje mnie krytyka. W ten sposób również w skupieniu przygotowuję się do najlepszej gry. To nie znaczy, że jestem ślepy i głuchy na to, co dzieje się na świecie. Mimo to uważam, że nie należy cały czas zwracać na siebie uwagi, ponieważ może to doprowadzić do depresji. Nie można kontrolować wszystkiego, co się dzieje.

Jaka historia kryje się za twoim imieniem „Memphis”?

Nie wiem dokładnie. Wiem, że to nazwa miast w USA i Egipcie. Jest o nim mowa również w Biblii. W Missisipi niektórzy z moich przodków byli niewolnikami. Chcę myśleć, że to imię o silnym znaczeniu, a moi rodzice wiedzieli, że będą mieli silnego syna.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Gość jest po prostu kotem

Pewnie już to pisałem, ale cieszę się bardzo, że jest u nas.

Niech sobie wierzy w co chce byle w głowie miał poukładane. Sporo było takich co z wiara sie obnosili a w głowie pusto i głupoty robili. A piłkarsko dobrze u nas zaczął, fajny predezon dobry pierwszy ligowy mecz. Oby tak dalej.

Mempfis ty nie pier... Kocopolow tylko fokusuj się na bramkę. Bierz przykład z brajta, prawdziwego kocura pola karnego.

Depay - skrzywdzony przez Mourinho... Idealnie tu pasuje, dobrze że mu palca do oka nie wlozyl

Podoba mi się fragment o wierzę. Lubię to

Zaimponował mi powrotami do obrony po stracie. Niby to normalne ale często tacy "popisowcy" mają z tym problem.
Oby miał wytarte do krwi uszy od zatykania palcami:)

Firma analityczna się popisała, wielkie uznanie za ich pracę.

Depay głowa nisko , bo na la bambie słychać już strzały

Uuu memphis chce chyba zrobić gównoburzę na ramblii;)

Odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu .

Bardzo fajny wywiad i ciekawostki np:
1. Sprawdziłem że za Mourinho w MU dostał jedynie 134minuty - "...nawet sami zawodnicy tego nie rozumieli. Pogba i Zlatan pytali mnie „Dlaczego nie gram?”".
Można powiedzieć że pierwszy sezon za van Gaala nie był taki zły (zdobył 7 goli i 6 asyst), ale pierwsza połowa sezonu za Mou, który zastąpił Holendra to był absolutny brak szans na grę (trener stawiał na Lingarda, Januzaja, Pereirę itd.).
2. Nie wiedziałem że firma analityczna pomagała mu wybrać klub przy odejściu z MU. To jednoznacznie pokazuje jak mocno był skupiony na rozwoju jako piłkarz - już wtedy zrezygnował z większych pieniędzy aby tylko grać w zespole, który sprawi że będzie lepszym piłkarzem, a teraz trafiając do Barcelony ponownie nie wybrał najlepszej opcji finansowej - to budzi olbrzymi szacunek.

Dlaczego nasz postepowy klub zatrudnia tak zacofanych ludzi? Wiara w Boga, to tylko dla mentalnego sredniowiecza.

Nasz nowy Crack

Fajne bluzy, wie ktoś gdzie można takie łapnąć?