Joan Laporta: Nikt nie uniknie odpowiedzialności, list Bartomeu jest pełen kłamstw [relacja na żywo]

Julia Cicha

16 sierpnia 2021, 11:49

150 komentarzy

Fot. Getty Images

Zapraszamy na relację na żywo z konferencji prasowej Joana Laporty, na której prezydent FC Barcelony przedstawi wyniki audytu finansowego klubu.

Zakończyła się konferencja prasowa Joana Laporty. Niedługo opublikujemy jej obszerniejszą wersję. Dziękujemy za śledzenie relacji na FCBarca.com!

Laporta: Rozpoczyna się nowa era, musimy być zjednoczeni. Krótkoterminowe perspektywy są trudne, ale średnio i długoterminowe już bardzo dobre. Mamy wiele chęci do pracy. Jestem przekonany, że szatnia zareaguje, to bardzo mnie cieszy. Wszyscy są niezwykle zmotywowani. Będą walczyć, by to był sezon pełen sukcesów. Musimy stawiać na futbol, nie tylko na wyniki.

[Goal.com] Czy masz liczby dotyczące wszystkich podzielonych faktur ws. Barcagate?

Wyjaśnimy to we wrześniu. Dziś mówimy ogólnie, że do podziału dochodziło, choćby z I3 Ventures. Miało to też miejsce w dziale IT i marketingu. Niektóre dokumenty były nawet bez podpisu, starano się przekonać audytora, że nie trzeba było ich przedstawiać na zgromadzeniu.

[Ara] Krótkoterminowo całkowicie wykluczasz sprzedaż ważnych piłkarzy takich jak np. Ansu czy Pedri?

Naszym celem było obniżenie wydatków o 200 mln euro, ale to było, gdy myśleliśmy, że Leo zostanie. Liczymy na wychowanków i młodych. Stawiamy na La Masię, to nasz model. Oczywiście wzmacniamy się też piłkarzami z zewnątrz, ale bardzo ufamy naszym trenerom i skautom. Nie rozważamy sprzedaży takich zawodników.

[BeIN Sports] Czy oczekiwałeś tak trudnych zadań na stanowisku prezydenta?

Jest mniej więcej tak, jak się spodziewałem. Pracownicy i piłkarze są bardzo zmotywowani. Kibice wrócili na stadion, to też cieszy, choć jest to mniej osób, niż się oczekiwaliśmy. Wiedziałem, że będzie ciężko.

[Mediaset] Przy pożegnaniu Leo na Camp Nou Messi przywitał się z tobą bardzo chłodno. Czy wasze dobre relacje się popsuły?

Oczekiwaliśmy, że negocjacje zakończą się sukcesem, więc niezadowolenie jest logiczne. Ja wciąż tak samo cenię Messiego. Szkoda, że to nie zakończyło się tak, jak chcieliśmy.

[La Sexta] Przez ostatnie miesiące utrzymywałeś, że z Messim wszystko szło dobrze. Znałeś liczby, dlaczego więc tak mówiłeś? Na lotnisku ojciec piłkarza powiedział, żeby zapytać klub, dlaczego Leo nie został.

Messi wypowiadał się zgodnie z tym, co powiedzieliśmy my. Nasze wersje były zgodne. Byliśmy przekonani, że nam się uda, bo nie znaliśmy liczb, które znamy teraz. Mieliśmy budżet i przewidywane straty, które okazały się prawie dwa razy większe. Chcieliśmy zmniejszać wydatki, sprzedawać piłkarzy, obniżać pensje. Potem Liga postawiła warunek, którego nie mogliśmy zaakceptować. Kontrakt był już spisany, wszystko uzgodniliśmy. Nie było to możliwe. Leo też miał swoje oczekiwania, to normalne. Chcieliśmy zamknąć temat, gdy wróci z wakacji. Nie udało się. Włożyliśmy w to duży wysiłek, Messi także. Klub był jednak ponad wszystkimi. Trzeba to zaakceptować. Tak kończy się jedna z najpiękniejszych historii w Barcelonie. Zazwyczaj one tyle nie trwają. Wolę pamiętać o pięknych chwilach.

[Gol] Wczoraj pojawiło się trochę gwizdów na Messiego. Co o tym sądzisz?

Szanuję zdanie socios. Rozumiem ich, ale wolę zapamiętać okrzyki "Barca, Barca", doping, wsparcie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek musimy być zjednoczeni.

Wczoraj na liście powołanych nie było Pjanicia, Umtitiego, Coutinho i Collado? Czy to znaczy, że chcecie ich sprzedać?

To decyzje sportowe. Taka jest twoja interpretacja. Umtiti bardzo dobrze trenuje, jest silny. Pjanić jest świetnym profesjonalistą. Collado ma dużą konkurencję na swojej pozycji, nie udało się sprzedać go do Clubu Brugge. Coutinho jest po poważnej kontuzji i dopiero wrócił do treningów, wraca do formy. To wszystko decyzje sportowe.

[ESPN] Rozumiesz teraz, dlaczego przewodniczący Komisji Zarządzającej powiedział w styczniu, że sprzedałby Messiego?

W trakcie negocjacji pomyśleliśmy, że trzeba było postawić interesy klubu ponad wszystko. To inne okoliczności niż w przeszłości. Wyniki finansowe są dramatyczne, nie zgadzaliśmy się z umową CVC, nie mogliśmy więc zarejestrować Messiego. Gdyby LaLiga była bardziej elastyczna, być może by się dało.

[El País] Ile jeszcze piłkarze muszą obniżyć pensje, by limit był w normie? Co miałeś na myśli mówiąc, że relacje z Messim się pogorszyły?

Mówiłem tylko o pogarszającej się sytuacji klubu, nie udało się też osiągnąć celów sportowych. W kwestii pensji planujemy obniżkę o 200 mln euro. Pracujemy nad tym, taki jest nasz cel. Leo odszedł, więc konieczność obniżki jest nieco mniejsza. Nasz stosunek wydatków do przychodów jest jednak dużo wyższy od rekomendowanego. Zaleca się ok. 60%. Pracujemy bez wytchnienia.

[El Mundo] Czy możesz powtórzyć, jaki jest dług?

1,35 mld euro. 667 musimy oddać bankom, a ponad 300 mln piłkarzom. Do tego dochodzi Espai Barca, spory prawne, karnety, za które nie pobierzemy opłat, 50% praw telewizyjnych na ten sezon.

Koeman poprosił o sprowadzenie jeszcze jakiegoś piłkarza. Czy jest to możliwe?

Mówiłem o zasadzie 1/4. Jeśli kogoś sprzedamy, możemy wydawać. Obecnie widzimy dużą motywację w kadrze, Koeman jest zadowolony. Mateu Alemany, jego zespół i Rafa Yuste bardzo dobrze pracują. Okienko jest otwarte do końca sierpnia. Być może teraz, po umowie z CVC, niektóre kluby będą miały więcej pieniędzy na kupowanie.

[Marca] Planujecie kolejne referendum ws. Espai Barca?

Jeśli uznamy to za konieczne, możemy zrobić zdalne referendum. Zawsze dobrze jest pytać socios o opinię. Będziemy mieli więcej informacji, postaramy się zaprezentować finansowanie na zgromadzeniu socios w październiku.

[Cadena COPE] Powiedziałeś, że odejście Messiego było konieczne. Jak przeżyłeś jego prezentację w Paryżu? Czy to prawda, że po ogłoszeniu odejścia doszło do ostatniej oferty?

Jesteśmy bardzo wdzięczni Messiemu. Nasze relacje trwały wiele lat, odnieśliśmy wiele sukcesów. Takie jest jednak życie. Era post-Messi została przyspieszona o dwa lata. To najlepszy piłkarz na świecie, miał oferty, co widać. Jak przeżyłem prezentację? Miałem sprzeczne uczucia - wolałbym widzieć go w Barcelonie, choć jestem przekonany, że podjęliśmy właściwą decyzję, bo klub jest ponad wszystkimi, nawet ponad najlepszym graczem świata. Podałem obiektywne przyczyny, sytuacja finansowa jest dramatyczna. Kwestia finansowego fair play była jasna, musieliśmy podpisać umowę z CVC, a tego nie zrobimy. Zrobiliśmy, co było trzeba. Życzę Leo wszystkiego najlepszego. Wyglądał na szczęśliwego. On na to zasługuje, jego rodzina też. Teraz być może będziemy rywalami. Musimy sobie z tym poradzić, nasza motywacja jest maksymalna. Zrobiłbym to wszystko ponownie. Różne szczegóły negocjacji są tajne ze względu na szacunek.

Czy gdybyś wiedział to wszystko wcześniej, wystartowałbyś w wyborach?

Mamy wysokie morale. Jesteśmy przekonani, że podjęliśmy decyzje, które trzeba było podjąć. Tak jest choćby w przypadku Leo. To smutne, ale konieczne. Klub jest ponad wszystkimi. Jesteśmy przekonani, że odwrócimy tę sytuację, już to robimy. Dzisiejsza konferencja to nie jest przedstawienie wyników audytu. To tylko opowiedzenie kontekstu i odpowiedzenie na wasze pytania. Nie boimy się wyzwań. One nas motywują. Uda nam się. Jestem optymistą, widząc nastawienie piłkarzy. Chcą grać i pokazać swój talent oraz oddanie klubowi. Będzie tylko lepiej. Rozpoczyna się nowa era. Jeśli będziemy zjednoczeni, będzie ona pełna sukcesów.

[Nacional.cat] Co pomyślałeś, gdy przeczytałeś list Bartomeu?

Przeczytałem go w samolocie i pomyślałem, że to kłamstwo. Poprzedni zarząd chce uniknąć odpowiedzialności. Same kłamstwa.

Powiedziałeś, że pensje wynoszą 103% przychodów. Jak udało się zarejestrować piłkarzy tylko dzięki obniżce Piqué?

To temat na całą oddzielną konferencję. Rejestracja była niemożliwa, ale zadziałała zasada, dzięki której można wydać 1/4 tego, co się zaoszczędzi. W przypadku Piqué, który regularnie gra w pierwszym zespole, jest to stosunek 1/2. Mogliśmy więc wydać połowę tego, co zaoszczędziliśmy dzięki Piqué i co zarobiliśmy na sprzedaży piłkarzy. Nie podam konkretnych cyfr, bo są poufne.

[La Vanguardia] Llopis podał się do dymisji i powiedział, że relacje z Florentino Pérezem leżały u podłoża odmowy podpisania umowy z CVC. Co na to powiesz?

Nic. Nie mam nic do powiedzenia. Llopis nie był w zarządzie.

[Expansión] Jaki jest całkowite zadłużenie brutto i netto?

Nasz plan strategiczny ma sześć punktów, mamy silny projekt i możliwości rozwoju. Opowiemy o nim we wrześniu. Jesteśmy wiarygodni, inwestorzy nam wierzą. 663 mln to zadłużenie u banków.

[Sport] Czy możesz potwierdzić, że poprzedni zarząd odroczył płatności, ale nie obniżył pensji? Czy teraz mówicie o całkowitej obniżce? Obniżycie też pensje innych graczy, np. Coutinho czy Griezmanna?

Nie będę wchodził w to głębiej, ponieważ to część negocjacji. Jest stała kwota wynagrodzenia i bonusy. Niektórzy zawodnicy, jak Piqué, obniżają pensję. To wyjątkowy gest. U innych rozważamy odroczenie płatności, zmniejszenie bonusów za tytuły. Szukamy rozwiązań i widzimy chęci dojścia do porozumienia. Prosimy piłkarzy o wysiłek, a oni są pozytywnie nastawieni. Wierzymy, że jak najszybciej znajdziemy rozwiązanie.

[2Playbook] Jakie wydatki zastaliście, których nie było w budżecie?

To wszystko były hipotezy, które się nie sprawdziły. Zakładano dużo większe przychody, stąd pojawiły się straty. O szczegółach i konkretnych liczbach opowiemy we wrześniu. Nasze zadłużenie to 1,35 mld euro. Było wiele premii za podpis, za lojalność itd. Wyjaśnimy, z czego składa się dług i z czego składają się straty.

[Catalunya Radio] Czy sytuacja finansowa zagraża obecnemu modelowi własności klubu? Czy Barcelona może zmienić się w spółkę?

Sytuacja jest dramatyczna, ale powiedziałem już, że mamy dobre wiadomości. Mamy plan strategiczny, jesteśmy wiarygodni i mamy doświadczenie. Barça ma ważne aktywa i jestem przekonany, że da się to naprawić. Restrukturyzujemy zadłużenie z 9% odsetkami. Organizujemy Barça Studios oraz BLM, mamy zainteresowanych inwestorów. Mamy też pięć ofert od sponsorów na koszulkę. Piłkarze bardzo chcą pokazać swój talent. Zarząd ma wysokie morale, by odwrócić tę sytuację. Musimy wierzyć w nasz plan. Nie ma ryzyka przekształcenia klubu w spółkę. Barça zawsze będzie własnością socios.

[TV3] Po wczorajszym meczu Jordi Alba opowiedział o negocjacjach ws. obniżeniu pensji. Aż do 2-3 temu nie proszono go o nic. Powiedział, by zapytać cię o te negocjacje i o prawdę.

Jesteśmy zadowoleni, że rozwiązaliśmy tę kwestię z Piqué. Jestem mu niezmiernie wdzięczny. Nie każdy by zrobił coś takiego. Dzięki temu mogliśmy zarejestrować piłkarzy. Z Kunem poczekamy na innych kapitanów, negocjacje idą bardzo dobrze. Wszyscy kapitanowie zachowują się świetnie. Skontaktowaliśmy się z ludźmi Alby w maju. Potem pod koniec lipca otrzymał list. Rozumiem piłkarzy. Odłożyli płatności w czasie, a teraz prosimy ich o kolejne poświęcenie. Jesteśmy w dramatycznej sytuacji, konieczne są takie rozwiązania. Alba, Busquets i Roberto zachowują się bardzo dobrze i na pewno szybko dojdziemy do porozumienia.

[RAC1] W jaki sposób pociągniecie ich do odpowiedzialności? Pozwiecie poprzedni zarząd?

Jest za wcześnie na odpowiedź na to pytanie. To musi być wynikiem szerokiej analizy prawnej. Prawdą jest jednak, że aż do dymisji i do końca rządów Komisji poprzedni zarząd jest odpowiedzialny. Nikt nie uniknie odpowiedzialności.

We wrześniu opowiemy szerzej o audycie i wyciągniemy wnioski oraz pociągniemy winnych do odpowiedzialności. Niektóre sprawy są już w sądzie, np. Barcagate.

Myślę, że odpowiedziałem na pytanie. [śmiech dziennikarzy na sali]

W kwestii Espai Barça kolejna seria kłamstw. Brakuje transparentności, nie powiedziano np., że 12 tysięcy socios musiałoby się przesiąść na dużo wyższe trybuny. Czasowo na stadion wchodziłoby tylko 85 tysięcy osób. Nie doszacowano kosztów. Estadi Johan Cruyff wyceniono na 4 mln, a kosztował 20. Ukrywano raporty, jak choćby ten o złym stanie technicznym Camp Nou z 2019 roku.

Polityka w kwestii limitów płac LaLigi była błędna. W 2018/19 już były problemy, rok później obniżano wynagrodzenie, a pandemia uratowała ten limit. W sezonie 2020/21 nasz limit to jednak tylko 237 mln, a w budżecie zapisano wydatki na ten cel wynoszące 415 mln euro. I to już po obniżce o rzekome 191 mln euro. Wychodzi więc, że wydatki wyniosłyby 606 mln euro przy limicie 237.

Bartomeu mówi, że pensje urosły, by można było rywalizować z klubami-państwami i z Premier League. Polityka sportowa była jednak fatalna. Od sprzedaży Neymara za 222 mln euro wydawano za dużo i z prędkością światła. Rosły pensje i amortyzacje. W tym miejscu jesteśmy teraz. Trzeba było zmienić model i uwierzyć w La Masię.

Bartomeu mówi, że odpuściliśmy Neymarowi 16,7 mln euro. Kolejne kłamstwo. Przypominam, ile szkód ta sprawa wyrządziła naszemu wizerunkowi i finansom. Zarząd Bartomeu poszedł na ugodę z urzędem skarbowym i dopuścił do tego, że Barcelona po raz pierwszy w historii została skazana za przestępstwo finansowe. Z drugiej strony Rosell został uniewinniony, a Barça zapłaciła 5,5 mln euro grzywny. Mieliśmy trzy pozwy pracownicze od Neymara, a także czwarty, cywilny, który Barça złożyła przeciwko niemu. Nie można było domagać się 10,2 mln euro od Neymara, nie odpuściliśmy mu niczego.

To nieprawda, że podpisanie umowy z CVC wszystko by naprawiło. Zadłużylibyśmy się na 50 lat. To nie był bezpośredni zysk, tylko kredyt. Wycena CVC jest zaniżona, nie jesteśmy też przekonani pod względem prawnym. To myślenie krótkoterminowe.

Mówi się o sprzedaży 49% praw do Barça Corporate. Gdyby doszło do tego, do Superligi, co CVC… o gdybanie. Złe jest to, że prezydent Barcelony łamie poufność kontraktów. Doszliśmy do wniosku, że żadna z ofert ws. Barça Corporate nie była korzystna. Były one zaniżone, klub nie był gotowy na sprzedaż Barça Studios. Próby sprzedania tego to łatanie dziur w krótkiej perspektywie czasowej. To kłamstwo, że można było zarobić 220 mln euro.

21 marca 2021 roku dług FC Barcelony wynosił 1,35 mld euro. W kwestii obniżenia pensji piłkarzy też kłamano - w rzeczywistości odroczono tylko 68 mln euro. Nie obniżono nic. My nie zaczęliśmy negocjować w poprzednim sezonie, ponieważ prawnicy mówili, że takie rozmowy po raz drugi w jednym sezonie były niemożliwe.

Wszyscy wiemy, że Bartomeu podał się do dymisji przez wotum nieufności, a nie przez katalońskie władze, które nie chciały umożliwić głosowania. To kolejne kłamstwo. 375 mln euro strat przez pandemię - to trzecie kłamstwo. Tak naprawdę to 91 mln euro. W liście Bartomeu jest wiele kłamstw. Tak samo z budżetem zaprezentowanym przez poprzedni zarząd. Prognozowano milion euro zysku, 30 mln euro netto zysku ze sprzedaży piłkarzy. Nic takiego. 100 mln euro oszczędności na pensjach. Również nic. 100 mln euro z Barça Corporate. Tego też nie zrobiono, nie można było tego zrobić.

[Cadena SER] Bartomeu w liście zaprzecza niektórym podanym przez ciebie danym. Uważasz, że w waszym audycie znajdują się dane pozwalające pociągnąć poprzedni zarząd do odpowiedzialności karnej?

Prawdę mówiąc list Bartomeu jest pełen kłamstw. Widać tam dużo wysiłku w celu usprawiedliwienia zarządzania, dla którego tego usprawiedliwienia nie ma. Wszyscy wiedzą, że ze względów technicznych zaakceptowaliśmy rozliczenie finansowe na sezon 2019/20. Inaczej klub byłby sparaliżowany. Powiedziałem, że pójdziemy do sądu, jeśli audyt da ku temu podstawy. Nikt nie uniknie odpowiedzialności. Zarząd Bartomeu jest odpowiedzialny do dnia 17 marca 2021 roku.

[Barça TV] Co oznacza dla Barcelony powrót kibiców na trybuny?

Dla mnie to przede wszystkim atmosfera na trybunach. Uważam, że to powiew świeżego powietrza, chcieliśmy to poczuć. Fani identyfikowali się z zespołem i dopingowali. Barcelonismo jest dotknięte odejściem Leo, morale były obniżone. Barça jest jednak ponad wszystkim, trzeba docenić doping.

Teraz przechodzimy do pytań dziennikarzy.

Joan Laporta opowiada o Barcagate i potwierdza, że dochodziło do unikania kontroli wewnętrznych i dzielenia płatności.

- Wydajemy na pensje 613 mln euro. To 25-30% więcej niż nasi rywale.

- Straty wynikające z pandemii to w sezonie 2020/21 91 mln euro.

- Poprzedni sezon zamykamy z 481 mln euro straty. Wydatki na pensje to 103% naszych przychodów. To dużo gorszy wynik niż nasi rywale.

- Odkryliśmy, że poprzedni zarząd z wyprzedzeniem pobrał 50% praw telewizyjnych LaLigi, czyli 79 mln euro. To samo dotyczy 50% pieniędzy ze sprzedaży piłkarzy. Poprzedni zarząd zrobił to za pomocą factoringu z odsetkami rzędu 9%. Dzięki naszej pracy jest to teraz 1,9%.

- Przepłacano pośrednikom. Jednej osobie zapłacono np. 8 mln euro za skauting w Ameryce Południowej. To złe działania mające katastrofalne skutki dla finansów klubu.

- Polityka transferowa i sportowa była zła i zaszkodziła klubowi. Doszło do odwróconej piramidy - weterani z długimi kontraktami i młodzi z krótkimi. Bardzo trudno to naprostować. Poprzedni zarząd chwalił się, że zmniejszył pensje, ale to nieprawda. Te pieniądze przeniesiono np. na premie na zakończenie kontraktu, a więc odroczono je w czasie.

- Nie mieliśmy marginesu działania. Nie mogliśmy normalnie działać w kwestiach finansowych. Konieczne były też pilne prace na Camp Nou związane z naprawami. Mamy raport z 2019 roku, w którym napisano, że niektóre rzeczy musiały być szybko naprawione, ponieważ stwarzało zagrożenie. Szybko i poważnie zadziałaliśmy, więc niedzielę otworzyliśmy stadion. Wydaliśmy na to 1,8 mln euro. Nie chcieliśmy narażać socios i kibiców na niebezpieczeństwo.

Joan Laporta: Chcę umieścić wszystko w kontekście i opowiedzieć wam, co zastaliśmy, kiedy przyszliśmy do klubu. Potem odpowiem też na inne tematy, o które pewnie będziecie pytać. W klubie jest dużo danych, o których chciałbym opowiedzieć. Kiedy przyszliśmy, poprosiliśmy o kredyt na 80 mln euro. Gdyby nie to, nie moglibyśmy wypłacić pensji.

Najpierw prezydent będzie przemawiał, a potem dziennikarze będą zadawać pytania.

Transmisja już się rozpoczęła, za chwilę na scenę wejdzie Joan Laporta.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (150)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy