Leo Messi oficjalnie odszedł już z Barcelony i wszystko wskazuje na to, że trafi do PSG. Jeden z socios Barçy będący z zawodu prawnikiem zamierza jednak do tego nie dopuścić, składając pozew.
Jak podaje Marca, dr Juan Branco zapowiedział złożenie przez Sądem Apelacyjnym w Paryżu pozwu w imieniu wszystkich culés. Argumentuje on, że współczynnik finansowego fair play PSG jest jeszcze gorszy od tego Barcelony. „W sezonie 2019/20 współczynnik pensji do przychodów wyniósł tam 99%, podczas gdy w Barcelonie były to 54%” – mówi. Pozew ma przyblokować transfer Argentyńczyka do paryżan, ponieważ podpisanie kontraktu miałoby wypaczyć rozgrywki ligi francuskiej. W dalszych argumentach czytamy: „w sezonie 2019/20 PSG nie spełniło dwóch warunków ekonomicznych nałożonych przez DNCG (…). 5 sierpnia 2021 roku Joan Laporta ogłosił, że nie mógł zaoferować nowego kontraktu Messiemu z powodu limitu płac (…). Kontrakt Leo, mimo obniżki wynagrodzenia o 50%, sprawiłby, że płace wyniosłyby 110% limitu dopuszczanego przez organy europejskie i LaLigę”.
Potencjalna decyzja francuskiego sądu mogłaby więc sparaliżować podpisanie przez Messiego umowy z PSG. Wyrok musiałby jednak zapaść natychmiast, co jest niemożliwe, więc i jego skutki byłyby ograniczone. W pozwie wyszczególnia się też kwoty wydane przez paryżan na Achrafa, Ramosa, Donnarumę, Wijnalduma czy Pereirę, do których dochodzą też pensje Neymara czy Mbappe. W rzeczywistości trudno spodziewać się jednak, by pozew skończył się czymś więcej niż anegdotą. Szanse na uniemożliwienie przeprowadzenia operacji są minimalne.
Komentarze (49)