Media: LaLiga nie będzie bardziej elastyczna dla Barcelony w kontekście limitu wynagrodzeń

Dariusz Maruszczak

3 sierpnia 2021, 21:30

Sport, Marca, Goal.com

19 komentarzy

Fot. Getty Images

  • FC Barcelona musi pracować nad obniżeniem zarobków w zespole, aby sprostać limitowi wynagrodzeń
  • Prezydent Joan Laporta chciałby, aby LaLiga była bardziej elastyczna w tym zakresie, ale według mediów kluby nie zgodzą się na zmiany w przepisach
  • Barça jest gotowa ponieść straty finansowe, aby zmieścić się w limicie

Joan Laporta podczas wczorajszej prezentacji Emersona przyznał, że Barcelona nie będzie mogła sprowadzić żadnego nowego zawodnika przy obecnym limicie wynagrodzeń, i zaapelował do LaLigi o większą elastyczność w tym zakresie. Jak podają media, organizacja przewodzona przez Javiera Tebasa nie jest jednak w tej sprawie w pełni decyzyjna, a zdaniem Marki i Sportu nie zamierza zmieniać ustalonych zasad, choć w teorii jest to możliwe. Procedura wygląda następująco. Sam klub musiałby zgłosić chęć modyfikacji limitu. Z tego, co wiadomo, Barcelona na razie tego nie zrobiła, a kilka dni temu Tebas tłumaczył, że Duma Katalonii skupia się na redukowaniu wynagrodzeń w swoim zespole. Gdyby jednak zgłosiła taki postulat, należałoby zwołać zgromadzenie klubów występujących w Primera i Segunda División. Jak wylicza Sport, 32 z 42 drużyn musiałoby poprzeć inicjatywę, która później powinna zostać również zatwierdzona w Wyższej Radzie ds. Sportu.

Z kolei Marca uważa, że Barça poruszała już ten temat, ale wie, że nie zdoła uzyskać niezbędnego wsparcia. Tym bardziej ze względu na jej aspiracje do powołania do życia Superligi (co wzbudza dezaprobatę niemal wszystkich poza Realem Madryt) i niechęć klubów do korygowania mechanizmów kontrolnych, które pomogły im w przetrwaniu trudnego okresu oraz w relacjach z hiszpańskim fiskusem.

Obniżanie pensji

Barcelona nadal pracuje nad obniżeniem wynagrodzeń w zespole. Zgodnie z doniesieniami mediów zalicza w tym kontekście pewne postępy, choć wydaje się, że redukcja 40% pensji Gerarda Piqué, Sergiego Roberto, Jordiego Alby czy Sergio Busquetsa wiązałaby się jedynie z odroczeniem zapłaty na inny termin. Zdaniem Sportu Barça może też działać na rzecz zwiększenia przychodów, choć w obecnej sytuacji nie jest to łątwe. Przypomnijmy bowiem, że limit stanowi 70% tego, co klub otrzymuje.

Innym rozwiązaniem jest sprzedaż graczy lub pozwolenie im na odejście za darmo. Goal.com twierdzi nawet, że Barcelona byłaby gotowa na odnotowanie kolejnych strat w budżecie, aby zwiększyć limit wynagrodzeń. Kryteria, na podstawie których LaLiga wylicza poziom ograniczeń, opierają się bowiem nie tylko na pensjach zawodników, ale także kosztach amortyzacji transferów. Wydatek na kupno gracza rozkłada się na czas trwania umowy, dlatego Barça nadal opłaca transakcje związane z takimi piłkarzami jak Pjanić, Coutinho, Braithwaite, Griezmann, Dembélé czy De Jong. Te amortyzacje wpływają z kolei na limit wynagrodzeń. Dlatego Barcelona jest gotowa wpisać po stronie strat budżetowych kwoty niektórych operacji, także ze względu na patową sytuację i brak ofert mogących zrekompensować wcześniejszy wydatek. Zwłaszcza gdy jest mowa o zbędnym dla drużyny piłkarzu.

Goal.com podaje, że przy odejściu nawet za darmo takiego zawodnika Blaugrana może uwzględnić koszt amortyzacji w stratach, a nie wliczać go do limitu wynagrodzeń. Portal podaje przykład Coutinho i Pjanicia, na których można by "zaoszczędzić" na tej zasadzie 80 milionów, ale ta kwota musiałaby zostać zaliczona do strat. Barcelona woli jednak takie rozwiązanie niż zablokowanie limitu płacowego, co utrudnia budowę zespołu na teraz i na przyszłość. Klub uważa, że straty można usprawiedliwić wpływem Covid-19 oraz nieprawidłowym zarządzaniem poprzednich władz, co ma wyjść w następnym audycie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (19)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy