Przedstawienie przez Barcelonę listy piłkarzy rezerw, którzy mają stawić się na inaugurację presezonu, wzbudziło kontrowersje nie tylko z powodu braku Ilaixa Moriby. Obecność Monchu również może wzbudzać pewne wątpliwości.
Chodzi bowiem o kontrakt młodego pomocnika. Zdaniem agentów Monchu umowa przestała obowiązywać 30 czerwca i ich klient może teraz nawiązać współpracę z dowolnym klubem. Natomiast Barça utrzymuje, że zachowała kontrolę nad zawodnikiem, ponieważ w odpowiednim czasie wykorzystała klauzulę dotyczącą przedłużenia kontraktu 21-latka o dwa sezony. Spór między stronami trwa, a tymczasem Barcelona wezwała Monchu do udziału w presezonie pierwszego zespołu. Dla wychowanka byłaby to szansa na pokazanie się z dobrej strony Ronaldowi Koemanowi, który narzekał na brak piłkarza właśnie o profilu Monchu.
Niewiele zresztą brakowało, a Monchu zostałby w Gironie. 21-latek był w minionych rozgrywkach wypożyczony do tego klubu, a w przypadku awansu do Primera División przeniósłby się do niego na zasadzie transferu definitywnego za 3,5 miliona euro. Ostatecznie Katalończycy odpadli w barażach i nie zdecydowali się na kupno pomocnika. W Gironie Monchu rozegrał 43 mecze (3305 minut na boisku), strzelił trzy gole i zanotował asystę.
Według Sportu strony mogą dojść do porozumienia, a Monchu odszedłby za darmo, ale Barça zagwarantowałaby sobie określony procent z przyszłego transferu 21-latka, a także opcję odkupu zawodnika. Rozgłośnia RAC1 donosiła niedawno, że wychowanek Barcelony ma oferty z klubów Primera i Segunda División.
Komentarze (6)