16 października 2004 roku Leo Messi zadebiutował w pierwszym zespole Barcelony w meczu z Espanyolem. Po 17 latach jest legendą klubu, w którym zdobył wszystkie możliwe trofea. Wielokrotnie został też wybrany najlepszym piłkarzem świata. Dziś o północy jego umowa z Barçą dobiega jednak końca i jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, nie zostanie przedłużona w najbliższych godzinach.
Joan Laporta stara się jak najszybciej dojść do porozumienia z Argentyńczykiem, ale na razie nie wydaje się to bliskie. Pozostanie Leo w klubie jest priorytetem, ale nie można zapominać o trudnej sytuacji finansowej Barcelony. Wydaje się, że Messi zapomniał już o konflikcie z poprzednim zarządem, a przecież niecały rok temu poprosił o możliwość odejścia z klubu. Teraz jednak oczekuje przekonującego projektu sportowego. Marca jest zdania, że do rozwiązania pozostało jeszcze sporo kwestii, ale w żadnej z nich stanowiska obu stron nie są aż tak dalekie, by nie można było znaleźć rozwiązania. Do porozumienia może dojść zarówno w ciągu kilku dni, jak i w dłuższej perspektywie czasowej. Mimo wszystko widok Messiego przestającego oficjalnie być piłkarzem Barçy boli wszystkich kibiców.
Nie można także zapominać, że bez Argentyńczyka zagrożonych jest wiele kontraktów sponsorskich Barcelony. Wystarczy wspomnieć, że kilkanaście dni temu klub zaprezentował stroje na kolejny sezon, a na zdjęciach zabrakło Leo. Jest to problem wizerunkowy, który powstrzymuje niektóre firmy przed związaniem się z Barçą. Laporta z pewnością chciałby przyspieszyć rozmowy i ogłosić przedłużenie kontraktu już dziś, ale źródła bliskie negocjacjom podają, że byłoby to możliwe tylko, jeśli jedna ze stron całkowicie odpuściłaby swoje roszczenia.
Jeśli Messi ostatecznie zostanie w klubie, zwiąże się z nim na kolejne dwa sezony, a później być może zostanie ambasadorem Barçy w USA. Warto przypomnieć, że Argentyńczyk po raz ostatni przedłużył umowę z Barçą 25 listopada 2017 roku, a jego klauzula odejścia została wtedy zwiększona do 700 mln euro.
Komentarze (129)