Jordi Moix: Nie obawiam się wyników audytu, mam czyste sumienie

Dariusz Maruszczak, Julia Cicha

19 czerwca 2021, 15:10

Goal.com

3 komentarze

Fot. Getty Images

Jutro odbędzie się zgromadzenie socios compromisarios, na którym były wiceprezydent FC Barcelony Jordi Moix będzie tłumaczyć założenia budżetu klubu za sezon 2019/2020. W wywiadzie dla portalu Goal.com wyjaśnił on swoje podejście do kontrowersji związanych z zarządzaniem finansami przez władze Blaugrany pod rządami Josepa Marii Bartomeu i innych tematów związanych z jutrzejszym wydarzeniem.

Goal.com: Zaskoczyło cię, że zostałeś wezwany do bronienia sprawozdania finansowego przed socios?
Statut uwzględnia taką okoliczność. Oceniam bardzo pozytywnie, że mieli ten szacunek, aby sprawozdania finansowego z poprzedniego roku bronił zarząd, który wówczas działał.

W jaki sposób zapadła decyzja, że to ty przemówisz na zgromadzeniu?
Inicjatywa należała do prezydenta. Tak jak to powinno wyglądać, Laporta zwrócił się do Bartomeu i to była jego propozycja, omówiona drogą telefoniczną z wszystkimi członkami zarządu. Zdecydowaliśmy o tym wspólnie, to nie była moja decyzja. Inicjatywa należała do prezydenta w porozumieniu z całym zarządem.

Jak to zrobisz? Czy zdecydowałeś już, co powiesz socios?
Przygotowuję to. W ubiegły piątek otrzymaliśmy list, myślę, że odpowiedzieliśmy w poniedziałek. Jest dla mnie dość jasne, co powiem. Wyjaśnię sprawozdanie finansowe z poprzedniego roku i budżet, który zatwierdziliśmy w zarządzie przed naszym odejściem w październiku. Będą to te same liczby, które miały być przedstawione na październikowym zgromadzeniu socios, a z powodu Covid-19 do tego nie doszło.

Myślisz, że przekonasz socios, aby zagłosowali za tym sprawozdaniem?
Mam nadzieję, ponieważ sprawozdania finansowe podlegają sprawdzeniu bez wyjątków. Zamknęliśmy je 15 sierpnia i odzwierciedlają rzeczywistość, jaka miała miejsce w sezonie 2019/2020. Dlatego mam nadzieję, że uzyskam poparcie socio, żeby je zatwierdzić. W przypadku budżetu na sezon 2020/2021 jest to nietypowe, ponieważ zagłosujemy nad nim, kiedy rok budżetowy w zasadzie się zakończy. To będzie abstrakcja. Ze względu na normy administracyjne musimy mieć zatwierdzone budżety na zgromadzeniu, ale nie można było tego zrobić z powodu Covid-19, a potem przez dymisję zarządu po wotum nieufności. Musiało to zostać zrobione teraz. To będzie dziwne, ale rzeczywistość budżetowa będzie zgodna z tym, co zostanie zaprezentowana po zakończeniu sezonu, kiedy będzie zwołane następne zgromadzenie i rachunki zostaną sprawdzone. Niedziela to bardziej formalność.

Co się stanie, jeśli budżet nie zostanie zatwierdzony?
Zarząd będzie musiał przedstawić inny i zwołać kolejne zgromadzenie socios compromisarios. Mówimy jednak o wyjątkowym temacie ze względu na pojawienie się Covid-19.

Bardzo trudno to wytłumaczyć. Poddany pod głosowanie będzie budżet 1 miliona euro zysku, który w ciągu 10 dni został przeformułowany i wykazał straty ponad 150 milionów. Jak to wyjaśnisz?
Postaram się to wyjaśnić w sposób jak najbardziej dydaktyczny. Zgadzam się, że to trudne, ale to dowód na wyjątkowość tych czasów. Nie można tego porównać, ale podczas wojny domowej nie było zgromadzeń socios, a klub funkcjonował. Nie rozważaliśmy zorganizowania zgromadzenia zdalnego w tamtym okresie, ponieważ to byłby dziwny sposób na utrzymanie kontaktu z socios, chcieliśmy udzielić wyjaśnień, na jakie zasługują.

Ostatni budżet został zamknięty ze stratami w wysokości 97 milionów, a ten będzie zamknięty ze stratami opiewającymi na 150 milionów. To wszystko z winy Covid-19?
Musimy liczyć się z wpływem, jaki miał brak sprzedaży Barça Corporate, a także z tym, że stadion ostatecznie nie został otwarty dla publiczności, tak jak muzeum i sklepy, które dopiero niedawno zostały otwarte. Spadek przychodów to rzeczywistość. Nie zamierzam jednak wchodzić w tę kwestię, ponieważ chcę odpowiedzieć na to w niedzielę przed socios. Nie chcę uprzedzać przesłania. Przygotowuję tę ocenę wpływu Covid-19, ponieważ takie pytanie na pewno się pojawi. Pozwólcie mi nie podawać więcej danych z szacunku dla socios compromisarios.

Jak będzie usprawiedliwione ponad miliardowe zadłużenie?
Jest to trochę związane z poprzednim pytaniem. Znacząca część to efekt samego Covid-19, wraz z wykonanymi inwestycjami. W każdym razie mówimy o zadłużeniu brutto, podczas gdy zadłużenie netto jest dużo niższe. Nie ma żadnego klubu, który mówi o zadłużeniu brutto.

Aby ludzie zrozumieli - zadłużenie brutto jest tym, co jesteś winien w całości, a zadłużenie netto jest tym, co jesteś winien, minus to, co inni są winni tobie. Ale jeśli jesteś zadłużony na 100 euro, a inni są tobie winni także 100 euro, to zadłużenie wciąż wynosi 100 euro, prawda? Nie będzie zerowe.
Tak, podejrzewam, że od teraz będziemy o tym mówić w ten sposób. Nie ma jednak żadnego klubu czy firmy notowanej na giełdzie, która udaje się do banku prosić o pieniądze, licząc tylko zadłużenie brutto. Bierze się pod uwagę zadłużenie netto. To jest sposób, w jaki patrzy się na firmy. Również na kluby. W Realu nie spotkałem nikogo, kto mówi, że Los Blancos mają 900 milionów zadłużenia. Weźmy inny przykład: osoba ma 10 tysięcy euro zadłużenia, ale inni są jej winni 8 tysięcy. Inna osoba też ma takie zadłużenie, ale nie pracuje i nikt nie jest jej nic dłużny. Komu bank da pieniądze? Oczywiście temu pierwszemu. O to właśnie chodzi.

Gdyby nie doszło do wymiany Neto-Cillessen i Arthur-Pjanić, czy w budżetach z ostatnich dwóch sezonów odnotowano by bardzo wysokie straty?
Tak, były to zyskowne operacje. To prawda. Jeśli mnie o to zapytają…

Uznałbyś to za demagogię?
Nie, ale uważam, że takie operacje nie są czymś nowym. Nie zawsze były przeprowadzane, ponieważ lepiej jest kupić piłkarza i sprzedać innego, ale przy wsparciu dyrekcji sportowej zrobiliśmy to w ten sposób. Nie byliśmy pierwsi i nie będziemy ostatni, którzy to zrobili.

Pjanić kosztował 60 milionów euro?
Jest piłkarzem, który był podporą Juventusu. Została wykonana wycena, Arthur został wyceniony na 72 miliony, a nadwyżka wyniosła 12 milionów. To prawda, że jeden jest młodszy od drugiego, ale ten starszy ma za to więcej doświadczenia.

Obawiasz się audytu, który odbywa się w klubie?
Nie, nie martwię się tym. Rozumiem, że nowy zarząd analizuje zarządzanie, z którym się spotkał, i zgodnie z kryteriami księgowymi opracowuje budżet. Nie będzie to dobry rok budżetowy, to ewidentne. Będzie bardzo złożony. Kwestią opinii będzie to, co można przypisać zarządowi, a co pandemii. Chcę, żeby klub jak najszybciej odzyskał normalny rytm i konkurencyjność po burzy, jaką przeżywamy. Muszę też powiedzieć, że piłkarze muszą się przystosować, ponieważ rynek był napompowany, a 4 miliardy euro nie weszły do obiegu europejskiej piłki. Taka jest rzeczywistość Barcelony i wszystkich klubów z elity. Odzyskamy to z biegiem czasu i wraz z refinansowaniem, więc uważam, że to dobre wyjście, że poproszono o te 500 milionów, aby móc sterować statkiem.

Jeśli jakiś socios poprosi cię o wyjaśnienie faktur bliskich 200 tysięcy euro, które nie przeszły wewnętrznych kontroli, co odpowiesz?
Nie odpowiem. Nie po to idę na zgromadzenie. Idę wyjaśnić i podsumowanie finansowe i budżet na ten sezon. Na temat kwestii dotyczących audytu, który jest w trakcie, wypowiem się po jego zakończeniu.

Wczoraj powiedziano nam, że w audycie wychodzą naprawdę poważne rzeczy, których jeszcze nie upubliczniono. Zaskakuje cię to, martwi?
Nie, nie martwi mnie to. Niedobrze, że podawano szczątkowe informacje bez nazwisk. Ja mam czyste sumienie. Pracowałem dla klubu najlepiej jak umiałem, przestrzegałem wszystkich procesów autoryzacji i zatwierdzania, które były zdefiniowane i zatwierdzone, także w przypadku Espai Barca. Ernst & Young ustaliło schemat zatwierdzania, który funkcjonował. W Barcelonie nie ma sensu denerwować się z powodu plotek. To wielki klub, w którym pracuje dużo ludzi, a wszyscy mają swoją opinię. Kiedy dowiemy się, o co rzeczywiście chodzi, porozmawiamy. Niczego nie zrobiłem umyślnie. Można dyskutować na temat tego, czy zapłacono za coś dużo, czy mało, było tak już w przeszłości. Kiedy zarządza się czymś, jest się narażonym na krytykę. Nie chcę mówić o cenach, nie będę też oceniał, czy osoby pracujące teraz w klubie zarabiają dużo, czy mało.

Co sądzisz o zwolnieniach i zatrudnieniach w ostatnich tygodniach?
[wzdycha] Wolę tego nie oceniać.

García Pimienta, Xavi Pascual, David Barrufet... Nie chcesz nic powiedzieć?
Nie, wolę nie. To normalne, że nowy zarząd buduje swój zespół. Mam swoją opinię na temat momentu, sposobu i ludzi, ale zachowam ją dla siebie.

Masz jakiś pomysł na przedłużenie umowy z Messim? Gdybyś miał coś doradzić Laporcie, co by to było?
Myślę, że Laporta ma dostateczne doświadczenie, by poszukać najlepszego rozwiązania dla klubu i dla Leo. Nie odważyłbym się dodać czegoś od siebie.

Ale zakładam, że masz plan.
Mam pomysły, ale myślę, że moja opinia nie jest ważna. To skomplikowane. Messiemu kończy się kontrakt i trzeba będzie go dostosować do obecnej sytuacji. Pojawią się też zmienne, których nie znam, ocena bez posiadania wszystkich danych nie jest konstruktywna dla interesów klubu. Prezydent i Mateu Alemany są doświadczeni. Przypadek Leo jest wyjątkowy, ale jestem przekonany, że znajdą sposób.

Zainicjowaliście projekt Superligi. Na zgromadzeniu socios będzie o tym mowa, a zarząd Laporty będzie bronił tego, że pozostał przy tym pomyśle. Uważasz, że to prawidłowo?
Zgadzam się z tą postawą. Wydarzyło się, co się wydarzyło, ale długo pracowaliśmy myśląc o interesach wielkich klubów. Patrząc na strukturę Ligi Mistrzów i rolę UEFA, wydaje mi się to dobre. Całkowicie wspieram tę inicjatywę. Nie wyjaśniono szczegółów, ale działania klubu pokazują, że istnieje potencjał zwiększenia przychodów z praw telewizyjnych oraz z inwestycji. Żeby rywalizować na świecie, przeciwko klubom związanym z państwami, nie możemy pozwolić sobie na brak maksymalnych możliwych przychodów. Mundiale i mistrzostwa Europy są dobre, ale to kluby utrzymują piłkarzy. Trzeba zapewnić, że będzie więcej meczów takie jak te, które teraz widzimy od poziomu ćwierćfinału lub półfinału. To zwiększy wartość wszystkiego.

Działano tak źle, jak się wydaje, czy czegoś nie wiemy?
Nie było mnie przy tworzeniu prezentacji Superligi. Doszło do porozumienia w sprawie ogłoszenia tego, być może niektóre kluby były pod presją. Na przykład w Anglii Boris Johnson naciskał, ponieważ miał swoje interesy. Tak szybkie wycofanie się oznacza, że ktoś nie ocenił dobrze reakcji na Superligę. Można było zrobić to lepiej. Oczywiste było, że pojawi się szok, ale od zbyt wielu lat szukaliśmy rozwiązań z UEFA, a jej reakcje były bardzo niemrawe. Później dodano Ligę Narodów, by było więcej meczów reprezentacyjnych, na których kluby nic nie zyskują. To nie ma sensu.

Laporta powiedział, że dojdzie do zmian w Espai Barca, budżet wzrośnie, a piłkarze będą musieli przez jakiś czas grać na Montjuic. Co o tym sądzisz?
Oceniam to pozytywnie. Wszystko, co ulepsza projekt, jest mile widziane. Trzeba przeanalizować sprawę Montjuic, ponieważ jeśli przez jakiś czas będziemy wpuszczać na trybuny tylko 50% osób, być może nie będzie to konieczne. Oczywiście bardziej efektywne jest przeniesienie wszystkich na czas robienia dachu. Wszystko, co przyspieszy prace, kosztuje bardzo dużo, więc trzeba znaleźć równowagę. Zachęcam zarząd do jak najszybszej realizacji projektu. Jest już gotowy i mają go konstruktorzy. Brakuje tylko pozwoleń i aktualizacji finansowania. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że wszyscy chcieliby to już zobaczyć. Od 1982 roku praktycznie nic nie zmieniono na Camp Nou, a w tym czasie nasi rywale budowali nowe stadiony lub przebudowywali stare. To znaczy, że ich przychody wzrosną, a nasze nie. Różnice będą duże i wpłyną na możliwość rywalizacji, to może być nawet sto milionów euro mniej. Mówię o stadionie, nie o Palau, które można zbudować bez mniejszych  obiektów. Lepiej będzie to zrobić po zakończeniu prac nad metrem.

Mógłbyś rozwinąć ostatnie zdania o Palau?
Dwa boiska obok Palau mogą się zmieścić, ale na styk. Są za blisko siebie. Metro zajmuje obecnie hektar z powodu prac. Część terenu, na którym znajdzie się zejście do metra, należy do Barcelony. Kiedy zostanie ono wybudowane, będzie można zbudować mniejsze boiska nieco dalej od siebie. W przeciwnym razie później będziemy mieli hektar nieużytku. Lepiej poczekać, ma to więcej sensu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze