Były trener FC Barcelony Ernesto Valverde otwarł kilka dni temu swoją wystawę fotograficzną. Piłka nożna i fotografia zawsze szły ze sobą w parze w jego życiu, a teraz ma możliwość zaprezentować to publicznie.
Beste aldea/El otro lado to tytuł wystawy Ernesto Valverde stworzonej razem z reżyserem Davidem Truebą, który również jest fanem piłki nożnej. Fundacja Realu Sociedad odpowiadała za organizację festiwalu kultury i futbolu pod nazwą Korner. 57-letni szkoleniowiec mógł ukazać, jak on sam postrzega rzeczywistość w klubach, w których pracował przez 12 lat kariery. Były to obrazy w czerni i bieli ukazujące codzienność pracy w Athleticu, Espanyolu, Olympiakosie, Villarrealu, Valencii i Barcelonie. Następnie były trener Barçy opowiedział o swoim dziele.
- Działam z małymi aparatami kompaktowymi i robię czarno-białe zdjęcia. Nie wykonuję ich z premedytacją. Staram się pokazać tych, którzy są naprzeciw nas. Nie są tak różni. Mogliby być po naszej stronie. Nie robię zdjęć z szatni ani zdjęć zawodników. To sfera prywatna, która mnie nie interesuje. Zawsze widzisz ludzi zaglądających do autobusu, często próbujących zrobić zdjęcie. Ja robię je od wewnątrz.
- Kiedy podróżowaliśmy z Messim czy Neymarem, wyglądaliśmy jak Beatlesi. Nie ma zbyt wielu zdjęć z celebracji w Barcelonie. Byłem bardziej skupiony na pracy. To był trudny czas. Wspominam mecz z Liverpoolem, jakby to nie była prawda. Są momenty braku koncentracji, tym bardziej na takim stadionie, jak Anfield. Piłka nożna zawsze daje jednak szansę do rewanżu.
- Jednym z najtrudniejszych etapów w mojej karierze był czas w Olympiakosie. Od razu zdałem sobie sprawę, że warto było wygrywać, ponieważ greccy kibice byli wtedy niesamowici. Gdy przegrywaliśmy, było zupełnie odwrotnie. Żyją piłką w sposób bardzo żywiołowy, delikatnie mówiąc.
- Futbol stał się częścią życia dla każdego z nas. Piłka nożna jest jak show, spektakl czy intryga. Wszyscy zastanawiają się, czy trener zostanie zwolniony, czy zawodnik zostanie sprzedany. Myślisz sobie "O matko! Jak nie wygramy, będzie koniec świata!". Ale jeśli rzeczywiście przegrasz, w poniedziałek życie toczy się dalej. To ciągły kryzys, prawdziwy chaos. I tak co tydzień. Dochodzisz do końca sezonu, gdzie czeka cię "sąd ostateczny". Sezon się kończy, przełykasz ślinę i zaczynasz kolejny.
- Kiedy zostałem zwolniony z Barcelony, pojawiło się wiele zdjęć, gdy z uśmiechem na ustach wyjeżdżałem samochodem. Nie chciałem wyglądać tak, żeby mówili "ale biedactwo". Każdy może jednak interpretować to, jak chce.
- Zawsze jakaś część ciebie chce walczyć, aby udowodnić swoją wartość. Myślisz sobie, że przetrwałeś już wiele trudnych chwil, więc poradzisz sobie i tym razem. Jak mógłbym nie myśleć, że wciąż mogliśmy zdobyć mistrzostwo? Na samym początku mojej przygody w Barcelonie przegraliśmy dwumecz z Realem o Superpuchar Hiszpanii 1:5. A potem... Bardzo cenię te mistrzostwa.
- Zatrzymujesz się, bierzesz oddech. Żyłeś pod ogromną presją, z wysokimi wymaganiami tyle czasu. Nie tylko w Barcelonie, ale również w Athleticu. Potrzebujesz czasu i chwili w odosobnieniu. I przychodzi pandemia. Nie tylko ja zamknąłem się w domu. Wszyscy to zrobili.
- Czy wrócę na ławkę trenerską? Jeśli jakiś klub mnie skusi, czemu nie.
Komentarze (45)