El Clásico w dobie zmian w hiszpańskiej piłce

Rafał Kowalczyk

26 lutego 2020, 09:30

50 komentarzy

Fot. Getty Images

El Clásico to rywalizacja oczekiwana przez cały świat. Piłkarska wojna, w trakcie której naprzeciw siebie stają dwie jedenastki gotowe walczyć o każdy centymetr boiska. Kiedy przy akompaniamencie krzyku blisko stu tysięcy gardeł rozbrzmiewa pierwszy gwizdek sędziego, na murawie zaczyna się krwawy taniec iberyjskiej damy z dostojnym królem. Walka FC Barcelony z Realem Madryt toczy się nie tylko o trzy punkty, ale też o honor, dumę kibiców i satysfakcję z pokonania największego rywala. Czy zatem wobec meczu tak bardzo opartego o głębsze wartości można mówić o spadku emocji z nim związanych?

Sytuacja w tabeli ligowej na przestrzeni lat

Mecz FC Barcelony z Realem Madryt zawsze kojarzy się z walką o końcowy triumf w LaLidze – najwyższej klasie rozgrywkowej ligi hiszpańskiej. Dotychczas klub ze stolicy sięgał po to trofeum 33 razy, o siedem więcej niż Barca. Trzecią drużyną pod względem liczby zdobytych mistrzostw jest Atlético, które uzbierało ich znacznie mniej niż wspomniana dwójka – tylko dziesięć. W podświadomości kibiców zawsze drzemie przeświadczenie, że bezpośredni mecz dwóch gigantów może odegrać kluczową rolę w końcowym układzie tabeli. Poniższy wykres udowadnia, że kluby w ostatnich dwudziestu sezonach bardzo często przystępowały do El Clásico jako pretendenci do zdobycia mistrzostwa kraju. Zwłaszcza po stabilizacji formy względem burzliwych początków XXI wieku.

W analizowanym okresie FC Barcelona i Real Madryt mierzyły się ze sobą 40 razy, z czego siedemnastokrotnie jako ligowy lider i wicelider. Trudno się zatem dziwić, że rywalizacja postrzegana jest jako mecz o tytuł najlepszej drużyny LaLigi.

Biorąc jednak pod lupę różnicę punktową przed meczami w ostatnich latach, przede wszystkim w rundzie rewanżowej, wyłania się istotny fakt, że kluby dzielił stosunkowo bezpieczny dystans. Pomijając obecny sezon, ostatni ligowy Klasyk, który mógł zmienić kolejność w tabeli, odbył się w 12. kolejce sezonu 2015/16. Barcelona pogrążyła wówczas Real na Santiago Bernabéu 4:0 i powiększyła przewagę do sześciu punktów. Od tego czasu w świadomości kibiców tkwiła kwestia, że drużyny podchodzą do meczu bez możliwości przeskoczenia rywala w tabeli.

To jednak nie wpływało na prestiż klasyków. W pierwszych spotkaniach kolejnych sezonów Klasyki odbywały się pod znakiem niwelowania straty, a z drugiej strony – powiększania przewagi w wyścigu po końcowy triumf. W rundach rewanżowych iskrzyło jeszcze bardziej. Wiosną 2016 roku Real dzięki zwycięskiej bramce Ronaldo w 85. minucie zachował matematyczne szanse na mistrzostwo, ostatecznie plasując się na drugiej pozycji. Rok później wyścig po złoto był jeszcze bardziej emocjonujący. Messi golem w 92. minucie wydarł trzy punkty dla Barcelony i redukując stratę do trzech punktów przywrócił kibicom nadzieję na końcowy sukces.

Ostatnie dwa sezony ligowe postrzegane są przez pryzmat słabszej formy Realu. Barcelona odskoczyła w tabeli, a Klasyki kojarzyły się raczej z biciem rekordów w różnicy punktowej aniżeli z rywalizacją o pierwszą lokatę. Napięcie przed meczami nie było aż tak intensywne jak w poprzednich latach. Niemniej, z dużą dozą prawdopodobieństwa należy stwierdzić, że dołożenie cegiełki do upokorzenia rywala dziewiętnastopunktową przewagą nad nim (stan po 36. kolejce sezonu 2017/18) czy zwycięstwem 5:1 (w 10. kolejce sezonu 2018/19) z pewnością wywołało silne emocje. Tak skrajnie różne dla kibiców obu klubów.

Barcelona pojedzie na Estadio Santiago Bernabéu w roli lidera. Duma Katalonii w kolejce poprzedzającej Klasyk zwyciężyła 5:0 z Eibarem, a Real niespodziewanie przegrał 0:1 z Levante. Doprowadziło to do zamiany lokat w tabeli, ale dystans dzielący kluby to jedynie dwa punkty. Rywalizacja o miano najlepszej drużyny LaLigi wciąż jest otwarta, a sytuacja punktowa jeszcze bardziej podsyca gorącą atmosferę.

Zapowiada się fenomenalne spotkanie w kontekście walki o tytuł najlepszej hiszpańskiej drużyny. Również w ujęciu rankingu historycznego. Marcowe starcie będzie 180. ligowym Klasykiem. Dotychczas oba kluby wygrywały po 72 razy, a 35 remisowały. W strzelonych golach prowadzi Barcelona, 288 do 286. Ujmując w klasyfikacji inne oficjalne rozgrywki, Puchar i Superpuchar Hiszpanii, Puchar Ligi Hiszpańskiej oraz Ligę Mistrzów, Barca prowadzi w liczbie wygranych stosunkiem 96 do 95, a Królewscy mają więcej zdobytych bramek – 403 do 399.

Czy El Clásico budzi zatem mniejsze emocje?

Nazwanie najbardziej prestiżowego meczu na świecie nieciekawym byłoby niezwykle odważne. Niemniej, istnieją powody tłumaczące, dlaczego w ostatnich latach El Clásico może być uważane za nieco mniej interesujące niż w przeszłości.

Pierwszym powodem może być przesyt meczów. Od marca 1998 do kwietnia 2011 roku odbyło się ich 29, ale tylko dwa poza rozgrywkami ligowymi. Wiosną 2002 roku Real wyeliminował Barçę z rozgrywek Ligi Mistrzów. Od tego czasu kluby stawały naprzeciw siebie 34 razy, ale poza meczami LaLigi były to także rozgrywki Ligi Mistrzów (2 razy), Pucharu Króla (8 razy), Superpucharu Hiszpanii (6 razy). Klasyk przestał być towarem aż tak luksusowym i jest dostępny znacznie częściej, praktycznie na wyciągnięcie ręki. To osłabia kibicowski głód emocji wynikający z krótszego czasu oczekiwania.

Inaczej do tej kwestii podchodzą przedstawiciele biznesowego obszaru sportu, którzy kurczowo trzymają się poglądu, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. W związku z tym, do powyższej wyliczanki należy dodać jeszcze jeden mecz – towarzyski. Miał miejsce 29 lipca 2017 w Miami w ramach towarzyskiego turnieju International Champions Cup. Promocja hiszpańskiego futbolu w USA to przejaw jednego z wielu zabiegów marketingowych, które zaczynają coraz odważniej przenikać tę dyscyplinę sportu. Nie dziwi zatem fakt, że to właśnie te dwie drużyny są wykorzystywane w kampaniach. Real Madryt i FC Barcelona zajmują kolejno pierwsze (1,646 mld dolarów) i trzecie miejsce (1,393 mld dolarów) na liście najbardziej wartościowych marek wśród klubów piłkarskich. Są także pierwsze i drugie w klasyfikacji marek najsilniejszych według raportu Brand Finance Football Annual 2019. Wskaźnik BSI (Brand Strength Index) uwzględniający poziom inwestycji marki, postrzeganie przez konsumentów, pracowników, podmioty finansowe i prawne oraz osiągnięcia finansowe wynosi  95,5  dla liderującego Realu i 95,4 dla drugiej Barcelony. To jasno wyjaśnia, że częste Klasyki są korzystnym wydarzeniem dla sponsorów i innych partnerów biznesowych, ale także samych klubów. Na przykładzie Barcelony, której przychody tworzą kolejno przychody komercyjne (46%), z tytułu praw do transmisji (35%) i z dni meczowych (19%), widać, jak ważny stał się obszar pozasportowy. 

Na sportowe postrzeganie El Clásico wpływają również inne kwestie. Odejście Cristiano Ronaldo do Juventusu położyło kres rywalizacji z Lionelem Messim. Porównania ich indywidualnych dokonań często przyćmiewały sam Klasyk. Do tego Barcelona obecnie zmaga się dużym kryzysem w zarządzie, który z pewnością odbija się w mediach równie szerokim echem. Dokładając do tego kwestie z innych lig, jak świetna forma Liverpoolu czy wykluczenie Manchesteru City z Ligi Mistrzów, można odnieść wrażenie, że samo El Clásico pozostaje w cieniu.

Ale nic bardziej mylnego, bo to ciągle jest…

Więcej niż mecz

Podróżując wstecz na osi czasu, aż do 11 września 1714 roku, docieramy do dnia uznawanego przez Katalończyków za początek hiszpańskiej okupacji. Wówczas wojska Filipa V zajęły Barcelonę po czternastoletniej wojnie o przywództwo w Hiszpanii. Sytuacja pogorszyła się w XX wieku kiedy do władzy doszedł hiszpański dyktator Francisco Franco. Podczas jego rządów targnięto się na tożsamość Katalończyków między innymi zakazując używania rodzimego języka. El Clásico stawało się rywalizacją sportową z motywem niepodległościowym w tle. 

Można by powiedzieć, że to przecież historia. Nie do końca. W dużej części katalońskiej społeczności ciągle drzemie zew odłączenia się od Hiszpanii. 1 października 2017 roku doszło do referendum, a 90% głosujących opowiedziało się za niepodległością. Warto jednak nadmienić, że nie było to poprawne odwzorowanie rzeczywistego podziału głosów ze względu na udział przede wszystkim zwolenników utworzenia oddzielnego kraju. Według sondaży przeprowadzanych wśród Katalończyków na przestrzeni lat, naprawdę jest ich około 50%. Głosowanie ostatecznie unieważniono ze względu na nieprzeprowadzenie go w całej Hiszpanii, a tylko w Katalonii. Brak chęci podjęcia rozmów przez rząd hiszpański tylko spotęgował panujący chaos i zamieszki, a w efekcie Barcelona ze względów bezpieczeństwa zagrała dzień później z Las Palmas na Camp Nou przy pustych trybunach.

I wreszcie docieramy do 26 października 2019, czyli pierwotnego terminu rozegrania jesiennego El Clásico. W dniach poprzedzających piłkarskie święto doszło do kolejnych wydarzeń związanych z wolnością Katalonii. Dziewięciu polityków zostało aresztowanych za organizację nielegalnego referendum przed dwoma laty i skazanych na karę pozbawienia wolności od 9 do 13 lat. Taki cios ze strony hiszpańskiego rządu wymierzony w Katalonię wywołał olbrzymie zamieszki na terenie Barcelony. Zablokowano lotnisko El-Prat, autostrady, a ludzie wyszli na ulice miasta manifestować swoje poglądy. Dochodziło w tym czasie do licznych podpaleń, pobić i aresztowań podżeganych przez agresywne zachowania policji. Wobec tak napiętej sytuacji El Clásico przełożono na 18 grudnia, ale strach o bezpieczeństwo piłkarzy i kibiców pozostał. W 17. minucie i 14. sekundzie, na pamiątkę symbolicznej daty wspomnianej wyżej, z trybun tradycyjnie, ale zdecydowanie głośniej niż zwykle, wybrzmiało hasło independencia, czyli „niepodległość”.

Klasyki się zmieniły, ale wciąż elektryzują

Nawet bardzo pobieżne przedstawienie politycznych powiązań starć Barcelony z Realem pozwala odsunąć w kąt pogląd, że to tylko mecz. To piłkarska święta wojna klubów przyprawiająca o dreszcze kibiców na całym świecie. Każde starcie to bitwa o dominację w rozgrywkach, ale na fundamencie krwawej historii i marzeń o niepodległości. Największy mecz klubowej piłki nożnej, podczas którego dwie jedenastki przepełnione gwiazdami światowego formatu stają naprzeciw siebie i przez 90 minut zaciekle walczą o wartości znacznie ważniejsze niż trzy punkty – honor, dumę i radość swoich fanów. Wszystkie wymienione wyżej kwestie, jak punktacja w tabeli, wartości marketingowe czy aspekty finansowe, w świadomości kibiców i tak schodzą na dalszy plan. Koniec końców istotne jest tylko to, aby wraz z końcowym gwizdkiem sędziego móc powiedzieć, że pokonaliśmy największego rywala.

Transmisja El Clásico 1 marca od 20:55 w CANAL+ i CANAL+ 4K ULTRA HD

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

@Aveiro piękna robota. Aż sobie przypomniałem 6:2, 5:0 i te wszystkie piękne momenty gdy nabuzowani gracze ekip mieli w oczach wyryty napis "to my dzis wygramy"... Ostatni Klasyk to bylo cos o czym lepiej zapomniec. Mam nadzieje, ze przez te braki kadrowe, napiete sytuacje klubow i roznice w tabeli bedzie goraco! Oby wpadla szybko bramka po powinna rozpetac pieklo na boisku :)

Patrzac na nasza kadrę.. fakt iż to mecz wyjazdowy remis biore w ciemno !!

A co do Ligi Mistrzów:
Liverpool, Juventus, Real, PSG muszą gonić wynik..
Bedzie ciekawie ⚽Ktoś z WIELKICH pożegna sie z LM juz w 1/8 ??
No i Barcelona grajaca 10 zdrowymi piłkarzami ? niby na #CampNou gdzie nie przegrała w LM od 2013 roku..
Dawać ten marzec i rewanże!!
#LM #ligamistrzow

"Messi golem w 92. minucie wydarł trzy punkty dla Barcelony...", a potem wywiesił pranie xD Piękna to była bramka, nie zapomnę jej nigdy.

Z innej beczki.. oglądałem mecz realu ten sterling to jest kozak potrzebny nam ktoś taki

Zamiast naymara brać sterlinga

Dokładnie De Bruyne wart każdych pieniędzy, gość nie traci piłki i widzi wszystko :)

De bruyne mega grajek!!
konto usunięte

Mówcie co chcecie, ale obecnie El Clasico to nie to co kiedyś. Nie ma takiej zaciętości i przywiązania do barw klubowych. Brak wychowanków robi swoje, ale i sami kibice w dużej mierze zdecydowanie zluzowali w temacie "odwiecznej wojny"

Z taką grą, oberwiemy....

O, jak miło przeczytać taki artykuł po wczorajszej masakrze.

Bardzo dobrze się czytało. No i zero wzmianek o koronawirusie ;)

Mocno obawiam sie tego meczu... jesli zagraja taka kupe jak ostatnimi czasy na wyjazdach to moze byc pozamiatane

Ostatnio te klasyki są mocno średnie. Obie ekipy bazują już raczej na błysku pojedynczych zawodników. Szkoda, bo jeszcze nie tak dawno obie ekipy to były maszyny które wiedziały doskonale co zrobić w każdej sytuacji na boisku.

Mam nadzieje ze na Real będziemy mieć jakiś pomysł na grę bo jak zagramy tak jak wczoraj bez pomysłu to czarno widzę nasze szanse na zwycięstwo.

Ale to zdjęcie to chyba fotomontaż...

Komercja komercją, ale taki mecz zawsze powoduje podniesienie ciśnienia. Obojętnie czy to mecz sparingowy czy rywalizacja w LM.

Kocham te mecze zawsze gęsia skórka i to wyczekiwanie ja już nie mogę się doczekać.

@Aveiro ewidentnie umie Pan w artykuły :D

Kolega "ściach" mam nadzieję przeczytał ten artykuł? Tak się to powinno robić. Pięknie napisany, ciekawy od początku do końca... no i bez kontrowersji ;)

ostatnimi czasy Bernabeu nam służy(+), ale z drugiej strony nasze ostatnie mecze wyjazdowe wołają o pomstę do nieba(-). + i - = 0 Czyżby wiec znowu remis? mam nadzieje że nie i tym razem wygramy po ładnej grze. Bo bądź co bądź na taki mecz piłkarze potrafią się zmobilizować ( nie biorę pod uwagę ostatniego meczu Barcy z Realem bo nudny był jak diabli)

Dla mnie to jest i będzie zawsze najwaźniejszy mecz sezonu. I basta

Transmisja rowniez na Eleven Sports.

ostatnie to byly flaki z olejem, nudny mecz na poziomie Ekstraklapy

Czy to wojna to tak średnio, ostatnio świetne El Classico było w 2017 roku na Bernabeu, a tak to były albo solidne mecze albo dominacja naszych, trochę El Classico osłabło co nie znaczy że to nadal ogromne widowisko.

"El Clásico to rywalizacja oczekiwana przez cały świat. Piłkarska wojna, w trakcie której naprzeciw siebie stają dwie jedenastki gotowe walczyć o każdy centymetr boiska. "
Po tym sloganie skończyłem czytać.
Już od kilku dobrych lat nie widać tej walki o każdy centymetr.

I taki artykuł chętnie się czyta ;-)