Zgoda FC i FCBarca.com grają razem i ogłaszają konkurs!

Redakcja

8 października 2019, 16:36

232 komentarze

Bardzo miło nam poinformować, że nowym partnerem FCBarca.com został sklep piłkarski Zgoda FC.

Dzięki współpracy nasza społeczność otrzymała od sklepu rabat na wszystkie produkty związane z FC Barceloną. Cena każdego produktu przy użyciu kodu FCBARCA zostanie obniżona o 10%. Warty podkreślenia jest fakt, że kod działa również na produkty już przecenione i "wyłączone z rabatu", czyli dosłownie na WSZYSTKO.

Wszystkie produkty dla fanów FC Barcelony znajdziecie tutaj: http://bit.ly/rabat_fcbarcacom - korzystajcie z tego odnośnika. Pamiętajcie również o możliwości personalizacji zakupionej koszulki.

***

To nie wszystko! Na dobry początek współpracy proponujemy Wam również konkurs, w którym do wygrania jest koszulka Barcelony Breathe Stadium z obecnego sezonu (w przypadku, gdy towar będzie niedostępny, zwycięzca wybierze nagrodę o podobnej wartości) ufundowana przez sklep Zgoda FC. Co trzeba zrobić, by ją wygrać?

W komentarzu pod tym artykułem napisz, która meczowa koszulka FC Barcelony z XXI wieku podoba Ci się najbardziej, i uzasadnij dlaczego. Wybierzemy najlepszą i najbardziej kreatywną odpowiedź, a jej autora nagrodzimy jak wyżej.

Format odpowiedzi to:

- sezon
- dom/wyjazd
- uzasadnienie

Na przykład:

- 2005/06
- dom
- tekst uzasadnienia

Konkurs trwa do czwartku, 10 października do godziny 23:59. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w poniedziałek, 14 października. Każdy użytkownik może udzielić odpowiedzi tylko raz. Zachęcamy do udziału i zaznaczamy, że oczekujemy ciekawych i nieszablonowych komentarzy. Liczymy na Waszą kreatywność, więc warto zastanowić się nad ciekawym uzasadnieniem. Powodzenia!

Przy okazji nie zapomnijcie o polubieniu profilu Zgoda FC na Facebooku. Warto to zrobić, gdyż często pojawiają się tam informacje dotyczące asortymentu kibica i aktualnych promocji.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zanim przedstawię swój wybór, zacznę może od tego, że jeśli wygram tę koszulkę, to w końcu jako fan Barcy mniej więcej gdzieś od 1993 r., pamiętający czasy Romario i Cruyffa, przestanę grać na orlikach w czarnej wyjazdowej koszulce Manchesteru United z sezonu 03/04 z nazwiskiem... Ronaldo. :D Ani nigdy nie kibicowałem United, ani tym bardziej nie jestem fanem CR7, po prostu dostałem tę koszulkę w prezencie na początku studiów od wtedy bardzo bliskiej mi osoby, a że przetrwała przez lata w niemal nienaruszonym stanie, a 2 koszulki Barcy, które posiadam (dom 10/11 i czarna wyjazdówka też 10/11) są już mocno wyeksploatowane, to ostatnio z braku laku musiałem wyciągnąć z szafy ową koszulkę Ronaldo i aż głupio mi, kiedy do kompletu mam spodenki i getry Barcy z poprzedniego sezonu. :D

- 2016-2017
-dom
- Wybrałem tę koszulkę za najbardziej klasyczne dla Barcy pasy (mam na myśli ich szerokość i ilość), ogólnie projekt koszulki jest dla mnie po prostu przepiękny, łączy tradycyjne wzory pasów z nowoczesnym krojem. Chociaż poza słynną remontadą z PSG i Pucharem Króla nic wielkiego w tamtym sezonie nie osiągneliśmy, więc ciężko o jakiś duży sentyment pod względem sportowym do tamtego sezonu. Po prostu przy dokonywaniu wyboru sama stylistyka koszulki wzięła górę.

- 2010/2011
- dom

- Na ostatnie 20 lat , zawsze gdy w domowych strojach Barcy przyjęto bordowy kolor spodenek (jedynie 3 sezony), to drużyna wygrywała i LaLigę i Ligę Mistrzów.

W mojej pamięci tli się jednak zestaw obrazków ze szczególnego sezonu... Gdy teraz oglądam mecze z tamtego okresu, wydają mi się one, jakby wyjęte ze starej kliszy, umieszczone w odległym świecie, narysowane w stylu retro.
Inna oprawa graficzna Ligi Mistrzów, reklamy Mastercard jeszcze z poprzednim logotypem, na naszych koszulkach znak Unicef, nawet w bramce Arsenalu wtedy jeszcze młody Wojtek Szczęsny, z numerem 53...


Stroje Barcy były jak specjalnie uszyte na okazję koronacji. Wyraźny kołnierz górujący nad bordowo granatowymi pasami dawał się zapamiętywać, a całości nadawał dostojny charakter. Kolorystyka intensywniejsza niż co sezon sprawiała wrażenie stroju, jakby przygotowanego na specjalne święto.

Momenty w których drużyna odklejała się od doczesności i tworzyła piękno jakby spoza wyobraźni, zapamiętam do końca życia. Będę do starości wspominał Manitę na Camp Nou, bramkę Leo na Bernabeu, czy to jak w finalne na Wembley Messi we wściekłej radości po zdobyciu bramki przewrócił stojący mikrofon i manifestował swą radość. Tylko raz go widziałem w takim stanie.

Barcelona w sezonie 10/11 była najdoskonalszą wersją dużyny złożonej z 11 zawodników, jaką kiedykolwiek widział futbol. Swoją grą zawodnicy ubrali tę dyscyplinę sportu w specjalne szaty, samymi ubranymi będąc jak najlepsza drużyna wszechczasów.


- 2000/01
- dom
- Uwielbiam tą koszulkę z powodu sentymentów. Ja wtedy 12 letni chłopaczek marzyłem o koszulce Barcelony. Śmigałem po podwórku w granatowej koszulce z 10 na plecach i nazwiskiem Rivaldo(zrobiłem sobie ją z małą pomocą mamy). Pamiętam jak dziś gdy w końcu po sezonie dostałem orginał. Coś niesamowitego. Nie chciałem jej zdejmować, nawet przez kilka dni spałem w niej. Zapamiętałem ją też z powodu ostatniej kolejki tego sezonu czyli słynnego 3-2 z Valencią. Hattrick Rivaldo i jego niesamowity gol na 3-2 z przewrotki. w 88 min meczu. Coś niesamowitego. Był to mecz o 4 miejsce na koniec sezonu. Miejsce które dawało możliwość gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

- 2003/2004
-dom

- Zanim podzielę się z Wami Moimi przemyśleniami chciałem powiedzieć, że wszystkie Wasze odpowiedzi się naprawdę fajnie czytało.
Miło jest poznać historię Osób które nie tylko współtworzą "Rodzinę" fcbarca.com
Wszyscy Razem tworzymy Rodzinę F.C.Barcelona!

Moja historia zaczęła się w wieku 6lat.
Wtedy właśnie Tata zabrał mnie na pierwszy trening do klubu piłkarskiego.
Zawsze powtarzał, że sport uszlachetnia, uczy pokory i szacunku.
Już wtedy wpajał mi czym jest slogan "Mes que un club"!
Kiedy miałem 13 lat Rodzice zabrali mnie na wakacje... (Nie muszę chyba mówić gdzie? :) )
Barcelona jako miasto była piękna, ale mnie w tam czasie interesowała tylko jedna atrakcja! CAMP NOU!
Zwiedzałem stadion z zapartym tchem, ale najlepsze miało dopiero nadejść !
Na pamiątkę tego "wydarzenia" Tata kupił dwie koszulki.. Dla Siebie i dla mnie.
Zapytacie: no dobra, ale gdzie to uzasadnienie?!
Już Wam mówię:
Choć piłkarsko był to trudny okres dla Barcelony Tata wręczając mi koszulkę powiedział:
"Pamiętaj, że prawdziwa Miłość to nie ta dla zalet, lecz pomimo wad!"

Choć tytuły oczywiście były ważne to jednak wartości niesione przez klub i styl grania Barcy był dla niego dużo ważniejszy!

Ta koszulka z sezonu 2003/04 ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną!!

- 2010/2011
- dom
- Jest to koszulka, którą oglądałem najwięcej razy dzięki niezliczonym powtórkom jednej z najlepszych bramek w historii piłki (jak nie najlepszej)... To jak Messi sam przeszedł całą pomoc i obronę Realu... majstersztyk!

Sezon 2010/11
Dom
Dlaczego? Każda koszulka ma swoją historię, ale ta ma dla mnie szczególną. Fakt, w tym sezonie i w tej koszulce Barcelona nie zdobyła trypletu, ale w wymienionym sezonie było coś, co mnie urzekło. Urzekła mnie magia, której nie widziałam w innych klubach. Dawała radość, którą nie dawały inne kluby, a w dnień meczu z przyjemnością siadało się przed telewizor, bo można było się spodziewać, że zobaczy się coś pięknego, niesamowitego.
Patrząc na tą koszulkę:
-widzę drybling Messiego na Bernabeu przy bramce na 1:0 w meczu półfinałowym Ligi Mistrzów
-widzę Erica Abidala podnoszącego puchar Ligi Mistrzów na Wembley
-słyszę (co może zabrzmieć dziwnie) Jacka Laskowskiego, który komentował La Manitę: "5:0, 5:0, Jeffren, Jeffren, Jeffren. La Manita. 5:0 gromi Barcelona Real Madryt" te słowa najbardziej zapadły mi w pamięć, choć mogłabym napisać więcej cytatów z tego meczu.
Mogłabym wymieniać i wymieniać, ale zapewne zabrakłoby mi czasu na napisanie komentarza :D
A sama koszulka jest piękna w swojej prostocie.

Sezon 2013/2014
Dom
Mistrzowska koszulka z mistrzowskim składem. No i pamiętny rok zakończenia kariery naszego wielkiego kapitana - Puyola.

Sezon 2016/1017 (początek)
Dom
Po kilku latach początek sezonu w koszulkach bez logo sponsora. Później się dogadali i wszystko zepsuli...

Sezon 2004/2005
DOM
Oczywiście początek jakże pięknej historii z udziałem naszego BOGA FUTBOLU. Pierwsza oficjalna bramka MESSIEGO w pierwszej drużynie i asysta nikogo innego jak CZARODZIEJA Ronaldinho.. przy pierwszej próbie lobik RONIEGO i lobik MESSIEGO przy czym chorągiewka w górze... spalony. Po czym kolejne podanie górą R10 do "MESJASZA" i wykończenie naszej Atomowej Pchły w ten sam sposób co chwilę prędzej "górą nad bramkarzem". Coś pięknego tak właśnie zaczęła się ta piękna przygoda. Drugiego takiego nie będzie - trzeba go oglądać bo to coś czego innego pokolenia będą nam zazdrościły. Trzeba wspomnieć również o tym jak R10 po tej bramce wziął MESSIEGO na barana i wprowadził do świata wielkiego futbolu. Ciarki !!! Muszę wspomnieć, że Leo urodził się tak samo jak ja w 1987 r. również tak jak ja w czerwcu dzieli nas tylko jeden dzień. Leo 24.06.1987 r. - Ja 25.06.1987 r.

- 2010/2011

- Dom

-

Trykot ten najbardziej wyjątkowy był,

gdyż Barca swych rywali obróciła w pył

Na swej drodze przeciwników potężnych miała,

lecz poddawać się Blaugrana nie zamierzała

Wrogiem numer 1 Los Blancos byli klasycznie,

a ich liderem stał się Portugalczyk Mourinho uzdolniony taktycznie,

,,The Special One'' bo tzw. zwyciężył z Barcą niestety,

eliminując ich z Ligi Mistrzów i gasząc jak pety

Prowadził wtedy Inter Mediolan ku chwale,

po czym przeprowadził się do Madrytu w zwyciężania zapale

Pierwsze starcie odwiecznych wrogów trzymało kibiców w napięciu,

aczkolwiek to Messi i spółka policzyć mogli do pięciu

Duma Katalonii odniosła triumf ogromny,

pokazując Mourinho że jego plan bardzo nieudolny

Na wiosnę los skojarzył drużyny obie,

stawiając ich w Tormencie naprzeciwko sobie

Cztery mecze przyszło rozegrać zwaśnionym stronom w krótkim czasie,

walcząc o chwałę, prestiż i wyższość w pełnej krasie

Ostatecznie to Barcelona okazała się lepsza w maratonie,

Zdobywając La Liga i Champions League w koronie

Real Madryt został tak naprawdę z kwitkiem odprawiony,

choć Puchar Króla przez ,,Białych'' został przywłaszczony

W ostatnim meczu sezonu rywal stanął przed Barcą inny,

i był nim Manchester Sir Alexa silny jak nigdy

Finał był to najlepszy jaki za życia widziałem,

a zasługa w tym Messiego, przez niego płakałem

Argentyńczyk mecz rozegrał wprawdzie niesamowity,

dryblując, podając, strzelając, będąc jak wąż jadowity

Barca Guardioli na olimp piłkarski wówczas się wdarła,

przez co wszystkich kibiców od wrzasków bolały gardła

Dowodem na to są słowa Fergusona doprawdy,

z którymi polemizować nikt nie da rady.

- 2010/11
- dom

Dlaczego akurat sezon 10/11 i z czym kojarzą mi się te koszulki? Przede wszystkim z legendarnymi wspomnieniami, które pozostaną ze mną do końca życia.

Panie i Panowie, pociąg o nazwie "Nostalgia" właśnie przyjechał, prosimy bezpiecznie wsiadać, znaleźć wygodne miejsca i razem z resztą uczestników delektować się tą podróżą po przepięknych ulicach imienia Josepa Guardioli oraz piłkarskich bogów, tymczasem nasz spiker zauroczy Was opowiastką... Miłej podróży!

Victor Valdes, był i właściwie dalej jest to człowiek charakterny, o czym świadczy zwolnienie go z klubu w ostatnim czasie. Taka była także Barcelona Guardioli w tamtym sezonie. Nie była brutalna, nie kopała przeciwników po kostkach jak Sergio Ramos w pamiętnym Klasyku.. ale miała charakter, swoją tożsamość i ogromną wolę walki, tak jak nasz wychowanek.
Błyskawicznie dojechaliśmy do kolejnego miejsca, prawda? To nie przypadek, tak samo szybko poruszał się Dani Alves po prawej flance, choć zdarzały się mecze, w których Pep Guardiola musiał ostudzić Brazylijczyka i zakładał mu łańcuch mający za zadanie utrzymać go w bardziej defensywnej roli. Joga bonito, cudowne klepki z Messim i ogromna radość, tym cechował się nasz genialny prawy obrońca i jeśli patrzę na koszulki z sezonu 10/11, nie ma opcji abym nie przypomniał sobie o tym świetnym zawodniku.

- Zawiadomiono nas o wniesieniu alkoholu do pociągu, Danny Gaucho proszony jest o stawienie się w kabinie konduktora.

Nasz kochany Pique, wtedy jeszcze nie tak opierzony, nie tak doświadczony, był studentem profesora Tarzana, który przekazywał mu swoje nauki i kazał zajmować się grą, a nie zapalniczkami rzucanymi z trybun Bernabeu. Wspominałem wcześniej o profesorze, tzn. Puyolu, kto jak kto, ale Gerard i Carles najlepiej znają wartość barcelońskiej koszulki, chyba nie muszę wspominać o Mascherano? Mimo niskiego wzrostu był wojownikiem, żołnierzem Pepa, na którym zawsze można było polegać, a skoro jesteśmy przy bloku defensywnym tamtej legendarnej ekipy, trzeba wspomnieć o Ericu Abidalu, lewym defensorze całkowicie innym niż Jordi Alba. Patrzę na trykoty z sezonu 2010/11 i przede wszystkim widzę to.. Erica, który pokonał chorobę, wystąpił w wygranym finale Ligi Mistrzów, a następnie podniósł puchar, absolutnie fenomenalne przeżycie, które doprowadza mnie do łez.

- Kelner właśnie rozdaje ciepłe bułeczki, a my dojeżdżamy do kolejnego punktu naszej podróży.

Kolejne skojarzenie? Proszę bardzo! Messi, Xavi, Iniesta, trzech wychowanków na podium Złotej Piłki, mam wrażenie, że trochę się o tym zapomniało w świecie piłki, a o tym trzeba mówić. Przecież to jest rzecz niewiarygodna! Aż ciężko w to w ogóle uwierzyć, ale naprawdę Ci panowie stali razem na tej niezapomnianej gali, co najlepiej dowodzi temu jak cudowny był to sezon i jak magiczne stały się te koszulki Blaugrany.

Sezon: 2019/2020
Dom
Pewnie dla wszystkich to szok i niedowierzanie, ale tak, to prawda! Bardzo mi się podoba ta koszulka, w pewien sposób przypomina mi Barcelonę (miasto) z lotu ptaka. Jest to niewątpliwie całkowite odejście od tradycji, ale widzę sens tej koszulki. Szczególna koszulka, moja ulubiona. Uważam również, że ta koszulka może zostać na długo zapamiętana przez kibiców Blaugrany, czekamy tylko na oficjalnie potwierdzenie na koniec sezonu.

Sezon 2005/06
Dom
Dlaczego? Powiem krótko, Ronaldinho. To właśnie te stroje zapadły mi w pamięć, a herb Barcy od tego momentu stał się moim symbolem zwycięstwa

Sezon:2008/09
Dom
Początek ery Guardioli. Messi przejmuje 10 po Ronaldinho i bierze na siebie ciężar gwiazdy zespołu. 2-6 na Bernabeu i ta bramka Puyola po której całuję opaskę kapitana, 2-0 w Rzymie i ta precyzyjna główka Leo. Pierwszy tryplet w historii klubu. Piękne czasy, aż łezka się w oku kręci.
Tak dla przypomnienia:
https://youtu.be/sPvyqIRcMOE

Sezon: 2007/08
Dom
To była wg mnie najlepsza koszulka Barcelony. Pierwsza jaką miałem, biegałem w niej z piłką u nogi udając Ronaldinho i wyobrażając sobie, że wygrywam Ligę Mistrzów. Koszulka miała klasyczny wzór, ale wyjątkowość stanowił herb otoczony złotymi listkami oraz napisem upamiętniającym 50 lat istnienia Camp Nou.

2005
Dom
Bramka Ronaldinho na Santiago, widziałem ją na żywo, bezcenne uczucie podczas owacji na stoją całego stadionu dla R9

Ja powiem tak wszystkie koszulki i te z XXI w. i wcześniejsze są piękne. Dlaczego? Ponieważ gra w nich nasz ukochany klub FC Barcelona.

-2010/11
-Dom
Najpiękniejszy moment w życiu kibica Barcelony i pierwsze mocne wspomnienie związane z wygranym finałem Ligi Mistrzów z Manchesterem United.A wszytko to w tych pięknych domowych trykotach,które do końca życia już będą mi się kojarzyć najlepiej.A wszystko to przez piękną Tiki-Takę Guardioli.Kapitalny trener którego bardzo mi brakuję.Ale moja miłość gra w niej nadal,czyli Leo.To jego koszulkę z tego pamiętnego sezonu chciałbym powiesić nad łóżkiem ,ale za tegoroczną koszulkę z 10tką na plecach również się nie obrażę.POzdrawiam całą redakcję Fcbarca.com :)

2010
Dom
W tym roku właśnie zostałem kibicem Blaugrany. Był to trudny okres ponieważ moja cała rodzina przeprowadziła sie do niemczech. Miałem 8 lat i dzięki mojemu tacie zakochałem się w piłce i niesamowitej wtedy jak również teraz FC Barcelonie. Koszulka z sezonu 2010 była moją pierwszą oraz ostatnią, ubieram ją na każdy mecz Barcy. Byłbym bardzo szczęśliwy gdy bym mógł zakładać wyjazdową koszulkę z tego sezonu ponieważ przypomina piękne początki Cruijffa oraz mojego zmarłego dziadka który był wielkim fanem Barcelony.

-08/09
-dom

Wcześniejszy sezon nieudany,
więc w kolejnym nadeszły zmiany.
Na Camp Nou zawitał Pep Guardiola,
Barcelona w każdym meczu strzelała gola.
Trykot ten na długo zapamiętamy,
bo pierwszy tryplet w nim został wygrany.
Wszystkich kibiców oczarowała tiki taka,
Barcelona została mistrzem świata!

* sezon: 2008/2009
* Dom
* To sezon w którym Barcelona jako jedyna i narazie nie zanosi się żeby ktoś to przebił, zdobyła sześć trofeum i jest to moje pierwsze świadome kibicowanie Barcelonie. Pozdrawiam

1.2008/09
2.dom
3.Pierwsza koszulka piłkarska jaką otrzymałem w prezencie, dzięki czemu mogłem w niej grać na podwórku czy na treningach. Przez tą koszulkę wzrosła równiez moja sympatia do barcy która trwa do dzisiaj.

-2014/15
-Domowa
Pierwsza koszulka Barcelony jaką dostałem. Na 18 urodziny od przyjaciół - dokładnie 14 marca. Od tego momentu każdy mecz oglądam w tej koszulce. W tym sezonie zdobyliśmy też tryplet z Enrique.A koszulka ? ... rozmiar M... 185 cm wzrostu i 95 kg xd ulany, ale zakochany w klubie. Nowa by się przydała ;)

1. 2014-2105
2. Koszulka domowa
3. Dlatego, że to koszulka która jest dla mnie szczególnie wyjątkowa. W sezonie 2014/2015 bylem na swoim pierwszym meczu na Camp Nou w tym meczu Barcelona występowała w tej pięknej koszulce. Mecz rozgrywany był 11 stycznia z Atletico Madryt, kupiliśmy z narzeczoną po takiej właśnie koszulce w sklepie na terenie Camp Nou. Niezapomniane przeżycie być na takim stadionie przy 90 tysięcznej publice. Cale zwiedzanie muzeów, najważniejszych miejsc w samej Barcelonie odbywało się właśnie w tej koszulce. Stąd mam do niej tak ogromny sentyment. Dodam tylko jeszcze, że od tego czasu narzeczona która piłka była niezainteresowana poznając historie klubu, miasta oraz będąc właśnie tam w stolicy Katalonii na żywo na meczu, zaczęła ze mną oglądać mecze a oprócz tego sama inicjuje wyjazdy do Barcelony ;)

- 2008/09
- Domowa

Koszulka ta pierwszy tryplet przypomina mi,
zdobyty pod wodzą Guardioli.
Przez lata Ronaldinho radość sprawiał nam,
by tego lata odejść w siną dal.
Pierwszy hiszpański Tryplet w gablocie Barcy stał,
kiedy pełen strachu Real Kake kupował.
Carles defensywę w ryzach trzymał,
żeby Valdes Trofeo Zamora otrzymał.
Wtedy Xavi nie próżnował
i Messiemu asystował.
Finał Ligi Mistrzów wtedy dał,
Andresa Iniesty finezyjny strzał.
Dycha na plecach Leo pojawiła się,
a era Guardioli na dobre rozpoczęła się.
Królem strzelców Champions League,
został argentyński mistrz.
Cristiano przyleciał La Ligę do kapelusza schować,
lecz nie wiedział, że to Leo będzie królować.
Najlepszy w historii sezon świętowaliśmy,
kiedy to Busiego pierwszy raz na Camp Nou oglądaliśmy.
Do czasów tych musimy nawiązać
i kolejnych wychowanków oglądać.

- 2004/2005
- wyjazd

- Oczywiście jest ich więcej, ale to w tym sezonie na wyjeździe przeciwko Mallorce 26.09.2004 roku pierwszy raz jeszcze jako dziecko zobaczyłem mecz Barcelony i się zakochałem. Czas Laporty i Rijkaarda, mecz wygrany 3-1, dublet Eto i dodatek od Larssona. Niedawno obchodzone 15 lecie w tych barwach choć mam tylko 23 lata o.O Dalej to już historia która zostanie ze mną tak jak i miłość do tych barw, dlatego wybór mógł być tylko jeden przy takiej okazji. Około 2 tygodnie później debiut Messiego w barwach w lidze i to od razu w debrach przeciwko Espanyol de Cornella ;) (jak dobrze pamiętam 1-0 dla naszych :D). Także ten rok był dla naszej historii przełomowy i kreśli wraz z Argentyńczykiem dalszą historię! VAMOS!

18/19
Dom
Ta koszulka wyglądała świetnie, standardowe paski, bez kombinowania.
Prosta, ale jakże piękna
Szkoda, że nie kojarzy się z wygraną w LM, ale mimo wszystko będę ją dobrze wspominal

- 96/97
- dom
- Nie mając jeszcze dwóch lat dostałem swoją pierwszą koszulkę barcelony oczywiście w moim uprzednim rozmiarze. Była to koszulka Ronaldo i mam ją do dzisiaj :)

-2010/2011
-dom
-Koszulki najlepszego zespołu w historii piłki nożnej nawiązujące do długotrwałej tradycji. Gra tego zespołu w tych koszulkach to prawdziwa magia futbolu, a wyniki to tylko potwierdzenie tych słów. Wiele rekordów pobitych w tamtym sezonie: 16 zwycięstw z rzędu w LaLiga, 28 spotkań z rzędu bez porażki. W tym sezonie 21 piłkarzy zdobywało bramki, co tylko pokazuje jak wielkim byli zespołem i jak ważna była gra zespołowa (bramki nie strzelił jedynie Mascherano - kapitan bez opaski 'El Jefecito'! Pamiętne 5:0 z Realem po olbrzymiej dominacji (być może najlepszym, najbardziej kompletnym meczem Barcelony w historii) oraz emocjonujące półfinały, w których raz na zawsze Messi udowodnił, że pochodzi z innej planety. Klasyka i tradycja strojów Barcelony 2010/2011 tylko udowadniały wiarę w wartości i potęgę Barcelony. 'Mes que un club'. Visca el Barca! Visca el Catalunya!

Sezon 10/11
Dom
Przede wszystkim koszulka w typowe dla Barcelony bordowo-granatowe pasy. Pamiętny sezon, z wieloma rekordami, wygraną wszystkich trofeum, tworzącą się epoka, historia „maszyny” Pepa Guardioli, nowymi systemami gry, która cieszyła oko każdego kibica piłki nożnej nie tylko fana Barcy, narodzenie się wspaniałej wiedzy taktycznej Pepa, do której każdy teraz nawiązuje,najlepszej lini pomocy Iniesta-Busi-Xavi, wspaniałego wielkiego kapitana Poyola. Geniusz naszego ofensywnego trio - MVP. I tego czego najwiecej teraz brakuje, drużyna wypełniona wychowankami, i wprowadzanie młodych zawodników ze szkółki. Historyczne 5-0 z Realem, i wyciągnięta dłoń Pique po meczu. I jednej z najwspanialej historii w sporcie, Abidal który wrócił do gry na najwyższym poziomie po wygranej walce z rakiem, do teraz mam przed oczami powrót Abiego po pokonaniu choroby, czekającego przy lini bocznej ze złożonymi rękami na zmianę z Pique, relacje całego stadionu, oczy łzawią do teraz na myśl o tym. Wspaniały gesty Puyola który daje podnieść Abidalowi wygrany puchar Ligi mistrzów, oddającego mu opaskę kapitana. Coś pięknego, pokazującego wzajemny szacunek. Dużo można mówić o tym sezonie, po prostu najlepszy sezon w historii piłki nożnej, nie tylko pod względem sportowym.

-2008/2009
-dom
-wraz z tymi koszulkami rozpoczela sie legendarna Barcelona Guardioli, wybor mogl byc tylko jeden

-2010/2011
-Dom
-Po prostu jest mega i git.

- 2012/2013
-Dom
- Jezeli odchodzic od tradycyjnych pasow pionowych to wlasnie w ten sposob - z zachowaniem idei. Pionowo ulozone barwy, nie bedace typowymi pasami. Barwy plynnie przechodza jedna w druga (nie tak jak nieudana powtorka z 17/18). Do tego barwy swietnie komponuja sie z zoltymi elementami sponsora, dzieki swojej dosc "mrocznej" (czyt ciemniejszej wersji). Reasumujac jest to najlepiej wykonany i najbardziej przemyslany "eksperyment" z koszulka w XXI wieku.

1996
Dom
Wtedy wygrałem swój pierwszy plakat na którym był Christo Stoiczkov, od tamtej pory kibicuje FcB a tamta koszulka to takie mini marzenie

- 2012/2013
- dom
- Ograniczenie się do jednej koszulki było bardzo trudne. W sezonie 12/13 zarówno koszulki domowe jak i wyjazdowe były niesamowite! Niby wciąż pionowy pas, ale jednak coś zupełnie innego. Uważam, że z wszystkich oryginalnych pomysłów XXI wieku ten był najlepszy. Widok numeru "8" na plecach Andresa wywołuje u mnie ciary.
Wyobrażam sobie siebie w tym trykocie, z ósemką na plecach. Zdobywam asystę lobem nad obrońcami przy golu Alexisa/Davida w ostatnich minutach szalonego i ostatecznie wygranego meczu na Camp Nou z Realem Madryt. Znowu ciary!

- 2004/2005
- wyjazd
- Początki mojego kibicowania barcelonie. 'Saga' dwumeczów z Chelsea. Rewanż na stamford bridge (2-1 u siebie). Mecz zaczyna się dla mnie od 3-0 dla Chelsea. Ronaldinho zaczyna remontade... Finalnie wiemy jak to się niestety skończyło (chociaż rok później Ronnie już zrobił swoje), ale wspomnienie, moment gola... wszyscy wiemy którego... do dziś jedno z najwspanialszych moich wspomnień dotyczących piłki (i myślę, że większości tutaj obecnych). Moment dosłownie magiczny.

I teraz powód - zawsze jak wracam do tych wspomnień, wizualizuje je sobie w głowie, to nieodłącznym elementem jest dokładnie ta koszulka

Sezon 1999/20

Stroje domowe

Najpiękniejsze koszulki Barcelony to te z sezonu 1999/20. Zostały zaprojektowane z okazji 100. rocznicy powstania klubu (hiszp. centenario) i w piękny sposób przełamały schemat poziomych pasów. Wielkiej klasy koszulce dodawały złote nadruki z numerem i nazwiskiem piłkarza, a całość dopełniły kołnierzyk i herb klubu położony w środkowej części klatki piersiowej.

Jednak tym, co czyni właśnie te stroje naprawdę magicznymi, są wspaniali zawodnicy, którzy je na siebie zakładali i którzy na zawsze uczynili Barcę klubem wyjątkowym: Luis Figo, Rivaldo, Patrick Kluivert, Phillip Cocu, Ronald de Boer, Josep Guardiola, a także wschodząca wówczas gwiazda… Xavi Hernández z numerem 26. To właśnie w tej koszulce pochodzący z katalońskiej Terassy pomocnik, wykorzystując nieobecność spowodowaną kontuzją swojego mentora Pepa Guardioli, na stałe wszedł do pierwszego składu i pozostał w nim niezmiennie przez kolejne 15 lat. Jestem przekonany, że gdyby zapytać Xaviego o trykot, który ma dla niego szczególne znaczenie, wskazałby właśnie ten. To nie przypadek, że w sezonie 2008/09, czyli niespełna dekadę później, FC Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli na ławce trenerskiej i pod batutą „Generała” Xaviego na boisku, w cudownym stylu wygrała Ligę Mistrzów. W koszulkach do złudzenia przypominających te z sezonu 1999/20.


Domowa koszulka z sezonu 1999/20 kilka lat temu doczekała się reedycji w popularnej w Hiszpanii sieci sklepów piłkarskich „Futbolmania”, co, jak do tej pory, nie zdarzyło się w przypadku żadnej innej koszulki FC Barcelony.


Sezon 2003/2004
Zestaw domowy
Był to sezon w którym po kilku latach niepowodzeń znów zapanował
,,uśmiech'' pewnego magika z Brazyli i trwa po dziś dzień
Zapoczątkował teraźniejszość FC Barcelony.

Sezon 2011/12
Wyjazd

Był to sezon nieudany,

i egzamin też oblany.



Barca zdobyła 4 puchary,

niepotrzebne były vary.



Kończy pracę Pep Guardiola,

taka była Jego wola.



Lecz ten sezon pamiętamy,

bo koszulke w domu mamy!



Ta koszulka - same piękno,

Już mi do niej bardzo tęskno.



Tych kolorów połączenie (czarny i żółty),

Było dla mnie jak zbawienie.

Sezon 2011/12
Wyjazd

Był to sezon nieudany,

i egzamin też oblany.



Barca zdobyła 4 puchary,

niepotrzebne były vary.



Kończy pracę Pep Guardiola,

taka była Jego wola.



Lecz ten sezon pamiętamy,

bo koszulkę w domu mamy!

Sezon 2019/20
Dom
Bardzo praktyczny wzór. Od dziecka chciałem nauczyć się gry w szachy ale zwykły wygląd szachownicy nigdy mi się nie podobał. Wtedy wyszła najnowsza koszulka domowa Barcelony i dzięki niej stałem się najlepszym graczem szachów. Mam nadzieję na utworzenie ligi szachowej, w której godnie będę reprezentował barwy FC Barcelony grając na szachownicy zrobionej z najpiękniejszej koszulki meczowej na świecie.

-Sezon 2007-2008
-Dom
-Ta koszulka jest dla mnie bardzo ważna jako dla kibica FC Barcelony ponieważ była moją pierwszą kupioną koszulką.
Są też kolejne powody dlaczego jest tak wyjatkowa. Przede wszystkim uczczenie pięćdziesiątej rocznicy powstania Camp Nou. Ważny jest też dla mnie sponsor, który w tym czasie był z przodu koszulki, a w szczególności warunki umowy między Barceloną a UNICEF pięknie określające motto klubowe Més que un club.
Pozdrawiam

-2004/2005

-domowa

- jest po prostu el fenomenalna

- 2008/09

- dom

- Koszulka symbol, podzielona na dwie części, tak jak podzielony został piłkarski świat po tym sezonie. Połowa kibiców czuła podziw, druga połowa czystą nienawiść. Historii tej koszulki możesz nie zrozumieć, ale spróbujmy.


Rok 2008. W Barcelonie pojawia się on, syn Valentiego, Wielki Tytan, Najpotężniejszy Trener we Wszechświecie, Szaleniec, Prorok, Niszczyciel Systemów, Pan Tik-Tak, Thanos, czy po prostu Pep. Adoptuje pod swoje skrzydła Messiego, sygnalizując Eto'o, że to Argentyńczyk jest tym ukochanym synem i Samuel powinien sobie szukać nowego domu. Obaj pozostają jednak w Barcelonie tworząc jeden z najbardziej zabójczych duetów w historii, sprawiając, że bramkarze kapitulują w tym sezonie 74 razy.

Początki były jednak zaskakujące, gdy malutka Numancia i Kraków postawiły w sierpniu opór i Barcelona została przez nie pokonana. Na szczęście Guardiola zaczął skutecznie korzystać z mocy Puyola, Xaviego, Iniesty oraz reszty gwiazd i nastąpiła długa seria pojedynków bez porażki.
W maju następuje nieuniknione. Taktyczny potwór nazwany tiki-taką dokonuje zniszczenia Madrytu 2 maja. 11 dni później zdobywa Puchar Króla. 16 maja zostaje przypieczętowane zdobycie mistrzostwa La Ligi. W międzyczasie obserwując poczynania Barcelony na brytyjskiej ziemi, pytamy samych siebie "czy to jest ta akcja?". Geniusz Iniesty to potwierdza, a my możemy cieszyć się z tytułu Ligi Mistrzów 27 maja.


Pep zdobywa finalnie wszystkie 6 pucharów nieskończoności i jednym sezonem, niczym pstryknięciem palcami sprawia, że pół piłkarskiego wszechświata nas pokochało, a drugie pół znienawidziło. Wszechświat został podzielony na pół, dokładnie tak jak domowa koszulka Barcelony z sezonu 2008/2009. Tak samo, po połowie, ten okres staje się błogosławieństwem i przekleństwem wszystkich którzy kibicują Barcelonie i w każdym kolejnym sezonie poszukują w grze magii, która powoli znika, tak jak z koszulki zniknął Unicef, a pojawili się na niej sponsorzy.

Najpierw prosze o wyrozumialosc za brak polskich znakow, jestem obecnie za granica i moja obecna klawiatura uniemozliwia mi ich pisanie.


1. Dom
2. 2011/2012
3. Gdy rozmyslam o koszulkach Barcelony XXI wieku, szczegolna uwage zwracam na te z ostatniego sezonu Pepa Guardioli, jaki przypadal na rozgrywki 2011/2012. Koszulke w waskie i niesymetryczne bordowo-granatowe pasy zamowilem oczywiscie w lato, jakie poprzedzalo owe rozgrywki. Juz start tej kampanii przyprawial o ciarki i zwiastowal, ze w tym sezonie wydarzy sie cos nadzwyczajnego. Upalny sierpien, El Classico, mecz o superpuchar Hiszpanii, zwyciestwo po “hat-tricku” Messiego, ktory “wrocil z plazy” jak to powiedzial Xavi i z marszu zagral koncert, praktycznie bez wczesniejszych przygotowan. Palec w oku Tito Vilanowy, w wykonaniu Mourinho... Tak, to byl szalony start.

Byl to poczatek najlepszego sezonu w karierze najlepszego pilkarza w historii. Poczatek sezonu, gdzie Barcelona po raz pierwszy zagrala 11 wychowankami klubu na boisku, historia bez precedensu w historii futbolu. To wlasnie w tej kampanii ogladalismy 73 (!) bramki argentynskiego geniusza, cos czego swiat nie ogladal nigdy wczesniej a co z dzisiejszej perspektywy wydaje sie absurdalne. Mimo to, serce kazdego kibica Blaugrany czulo chlod - czas plynal, a Guardiola nadal nie przedluzal kontraktu z klubem. Pilkarska wojna z Realem osiagnela szczyt - aby wydrzec tytul konieczne bylo siegniecie po 100 pkt, wiosna ekipa Pepa byla wykonczona. I wlasnie wtedy odbyl sie ten (dwu) mecz.

Barca vs Chelsea, 1/2 Ligi Mistrzow. Zdawalo sie, ze nic nie powstrzyma chlopcow Blaugrana od obroniy Ligi Mistrzow zdobytej w zeszlym roku. Chelsesa? Z tymczasowym managerem, Di Matteo? Rewanz, byla koncowka kwietnia. Ja, rozmarzony nastolatek, siedzialem w koszulce 11/12 (i szaliku) przed monitorem i z coraz wiekszym niepokojem obserwowalem przebieg meczu. Gol Ramiresa przed przerwa. Messi nie trafia z karnego. Pare minut do konca, Chelsea nie dotyka pilki. Zdaje sie, ze w tym meczu dotknela ja moze trzy czy cztery razy, obled! Potrzeba tylko jednego gola... nagle do pilki wybitej w panice przez obrone, dobiega Torres mija Valdesa. Koniec. Koniec marzen. Na Camp Nou i w domu kazdego kibica Barcy zapanowala grobowa cisza. Na twarzach - mojej i tysiecy innych kibicow - pojawiaja sie lzy.

Ten mecz, poza rana jaka pozostawil w sercach kibiow, zmienil bieg najnowszej historii klubu z Katalonii. Przypieczetowal odejscie Guardioli, na ktorego miejsce wchodzil Tito VIlanowa, nie wiedziacy wowczas, ze los i choroba nie pozwola mu dokonczyc koljenego sezonu... Chyba, zaden z fanow nie chcial wierzyc w to, ze tego kwietniowego wieczoru, konczy sie najbardziej romantyczna era w historii Barcelony.

Wszystko to sprawia, ze koszulka z sezonu 11/12 zajmuje w mojej pamieci wyjatkowe miejsce. Jest symbolem euforii a zarazem niespelnionych marzen, symbolem najdotkliwszej porazki w moim kibicowskim zyciu. Symbolem poczatku konca pewnej ery. Dzis spoczywa bezpiecznie w moim rodzinnym domu i czeka na dzien, kiedy Pep Guardiola powroci do klubu swojego zycia.

- 2016/17
- Dom
- Sama koszulka nie jest najładniejsza, ale to co się z nią łączy jest jedną z najpiękniejszych chwil w historii Barcy. Zwycięstwo 6:1 nad PSG to dla mnie jako kibica najbardziej niesamowita rzecz jaką kiedykolwiek widziałem. Do dziś mam w głowie bramkę Sergiego Roberto i radość wszystkich piłkarzy, trenera, kibiców i sztabu:)

- 2016/17
- dom
- Dla mnie najpiękniejszą koszulką w XXI jest ta domowa z sezonu 2016/17. Powodów jest co najmniej kilka.
Po pierwsze - kibicować Barcelonie zacząłem w sezonie 2010/11. Moim pierwszym obejrzanym meczem Barcy było zwycięstwo 5:1 z Szachtarem w ćwierćfinale tamtych rozgrywek. Zaczęło się przypadkowo. Wcześniej piłki nożnej nie oglądałem, wręcz jej nie lubiłem. Przypadkowo dostał się jednak w moje ręce Tygodnik Piłka Nożna, gdzie Leszek Orłowski bodajże napisał swój felieton o Barcelonie. Zaciekawiło mnie takie spojrzenie na piłkę, jakie zaprezentował Orłowski i postanowiłem więcej na ten temat poszperać. Miałem wtedy 11 lat, nie miałem takiego dostępu do internetu, streamów, informacji, więc moja wiedza o piłce ograniczała się do kolejnych wydań tygodnika. Pewnego dnia poszedłem jednak do swojego kolegi na nocowanie (wtedy jeszcze całkiem modne :)) i leciał mecz Barcy. Zakochałem się w tej drużynie, w sposobie gry. Potem, ponieważ nie wiedziałem gdzie szukać meczów ligowych, a u nas w telewizorze leciało tylko TVP1, TVP2, TVP3, Polsat, TVN i TV4, musiałem czekać na transmisję w otwartej telewizji. Meczów obejrzałem niewiele, bo jeszcze półfinały z Realem i finał (28 maja, do dziś pamiętam tę datę i całe spotkanie transmitowane wówczas na Polsacie), ale w tej drużynie się zakochałem. Stroje? No właśnie tutaj miałem jedno życzenie. Były fantastyczne, ale moim zdaniem troszkę za ciemne. Patrzyłem na nie tylko z estetycznego punktu widzenia i chciałem, żeby one były po prostu jaśniejsze.

Blisko w sensie strojów było w sezonie 2014/15, bo to już nie takie odcienie jak cztery sezony wcześniej, ale wciąż nie to. Który też ma bardzo ważne znaczenie dla mojego ostatecznego wyboru, dlatego tutaj o nim piszę :) Sezon 2014/15 był pierwszym, w którym oglądałem każde spotkanie Barcelony (a nawet jeśli nie udawało się na żywo, to nadrabiałem powtórkami). Więcej czasu, dostęp do komputera, możliwość wyszukiwania meczu. Ten sezon upłynął przed czekaniem do każdego kolejnego spotkania. W 2014 roku byłem też po dwóch latach nauki hiszpańskiego, więc często oglądałem konferencje prasowe Luisa Enrique, dla którego był to pierwszy sezon w roli trenera Barcy. Zachęciły mnie do tego tłumaczenia pierwszych konferencji na tej stronie, gdzie jasno było widać, że to gość z ogromnym poczuciem humoru. I to się potwierdziło - konferencje Luisa oglądane przed i po każdym meczu na YouTubie pomogły mi rozwinąć swoje słownictwo i osłuchać się z akcentem do tego stopnia, że gdy po raz pierwszy przed finałem w Berlinie włączyłem sobie konferencję bez napisów hiszpańskich, a z samą mową, to zrozumiałem wszystko. A Luis jednak ma specyficzny sposób mówienia, bo mówi szybko i w specyficzny sposób. Enrique stał się moim absolutnie ulubionym trenerem dzięki tym dziesiątkom obejrzanych konferencji, odważnym decyzjom personalnym (bardzo mi się podobał wybór składu na mecz na Anoeta, bo miałem go wtedy za gościa z jajami), reakcjami na ławce. Potrójna korona nie miała w tym aspekcie żadnego znaczenia, bo Lucho już wcześniej był dla mnie kimś szczególnym. Wracając do strojów, powtórzę - to nie było to. W takim razie czemu aż tyle opisuję?

Bo się doczekałem. Koszulki na sezon 2016/17 były jaśniejsze. I nie dość, że były jaśniejsze, to jeszcze w obrębie pasa były mniejsze paski, też jaśniejsze i wyróżniające się z szerszych. Kiedy po raz pierwszy je zobaczyłem, byłem po prostu zachwycony. Możecie zapytać - w takim razie po co opisywałeś to, co było wcześniej? Odpowiadam - ponieważ dla mnie koszulka nie jest tylko uszytym materiałem o konkretnym kolorze i z konkretnym wzorem. Dla mnie koszulka to jest kopalnia wspomnień, przeżytych fantastycznych chwil. Koszulka jest czymś, dzięki czemu mogę wrócić do pewnych momentów.

A tak się składa, że jest do czego wracać. Po pierwsze i przede wszystkim - to właśnie w tych koszulkach Barcelona dokonała niemożliwego i wyeliminowała z Ligi Mistrzów PSG. To nic, że potem dostała 0:3 od Juventusu - ja patrząc na tę koszulkę, pamiętam fantastyczną remontadę i niesamowitą radość Luisa Enrique i piłkarzy po końcowym gwizdku. 8 marca 2017 rok. Miałem wtedy zajęcia od samego rana, jeszcze w liceum. Uczestniczyłem ponadto w Młodzieżowej Akademii Praw Obywatelskich. Słowej - od 8 do 20 poza domem, ponadto dość prestiżowe miejsce, bo zajęcia MAPO odbywały się na Uniwersytecie Jagiellońskim. To mnie jednak nie powstrzymało i od rana miałem na sobie właśnie tę koszulkę, kupioną jeszcze bez sponsora. Ludzie na korytarzu mijali mnie i tylko się uśmiechali, osoby w klasie mówiły, że zidiociałem, że to nie ma sensu, bo Barcelona już się nie podniesie. Pracowałem wówczas na jednym z portali internetowych. Przed meczem, również w tej koszulce, napisałem tekst o tym, dlaczego wierzę. Byłem naelektryzowany z każdej możliwej strony. W domu byłem o 20:30, nawet nie zdążyłem się umyć, stwierdziłem, że zrobię to po meczu. Zdjąłem z siebie kurtkę, dżinsy, założyłem dresy i usiadłem przed telewizorem w tej koszulce. Scenariuszu meczu nie będę wam opisywać, bo każdy to pamięta. Powiem tylko, że po bramce Edinsona Cavaniego czułem się, jakby uszło ze mnie całe powietrze. Mało tego. Po prostu poczułem, że wszystko jest bez sensu. Bo piłka nożna w tym momencie tak na mnie działała. Straciłem już nadzieję na to, że uda się coś zrobić. Nie wierzyłem w to, że Barcelona jest w stanie odwrócić losy tego meczu. Nawet po bramce Neymara na 5:1. Napisałem to zresztą swojej koleżance:

https://tiny.pl/tps9m

Nie muszę mówić, jak zareagowałem po bramce na 6:1. Zacząłem skakać po całym pokoju :) Przez godzinę nie mogłem do siebie dojść, nie docierało do mnie to, co właśnie się wydarzyło. Zdarłem sobie gardło, ale to nie było ważne. Najważniejsze było to, że moja ukochana drużyna awansowała dalej i dokonała niemożliwego. A że wierzę w różne "nadprzyrodzone" rzeczy, to uważam, że ta koszulka w tym pomogła. Czekałem na nią poniekąd od początku mojej przygody z piłką, bo chciałem te niby niepozorne jaśniejsze paski. Już w momencie kupna wiedziałem, że będzie idealna. Nosiłem ją cały dzień 8 marca 2017 roku. I się odwdzięczyła w najlepszy możliwy sposób :)

Patrząc na nią przypomina mi się także jeden moment. Moje łzy w oczach, kiedy oglądałem LIVE z konferencji prasowej po meczu ze Sportingiem Gijón, wygranym przez Barcę 6:1. Luis Enrique poinformował na niej, że odchodzi z Barcelony i w następnym sezonie nie będzie już jej trenerem. A to właśnie on był moim ulubionym trenerem. To jego Barcelona była pierwszą Barceloną, której oglądałem wszystkie mecze sezonu. Ten człowiek po prostu dostarczał mi niesamowitej frajdy każdego tygodnia. Lubię takich ludzi, lubię ludzi, którzy mają poczucie humoru, lubią pożartować, ale jednocześnie są odważni w swoich decyzjach. Luis Enrique taki był. Oba wydarzenia opisane przeze mnie z sezonu 2016/17 są ze sobą mocno powiązane, ale i zbliżone w czasie, bo Barcelona ze Sportingiem grała równo tydzień przed rewanżem z PSG. Piłkarze zrobili to dla Lucho. Wieczór, w którym Enrique ogłosił przejście na emeryturę, był jeden z najgorszych odkąd kibicuję Barcelonie. Obecnie jest na trzecim miejscu, po meczach na Anfield i Stadio Olimpico. Nie 0:4 z PSG, nie 0:3 z Juventusem, nawet nie 0:7 z Bayernem w dwumeczu, a właśnie decyzja Lucho o odejściu.

Ta koszulka ma jeszcze jeden wymiar szczególny. Oglądałem w niej 12 meczów Barcelony i każdy z nich Barcelona wygrała :) Nie tylko z 2016/17 rzecz jasna, po prostu trzymam ją na specjalne i wyjątkowe okazje.

Bo koszulka nie jest dla mnie tylko wizualnym kawałkiem materiału z naszytym herbem. Koszulka jest dla mnie nośnikiem emocji i doświadczeń. A ta z sezonu 2016/17 jest dla mnie po prostu najpiękniejsza na świecie. I chyba już na zawsze będzie. Visca El Barca!

- 2008/09
- wyjazd

Dobiega końca 92. minuta rewanżowego starcia z Chelsea w półfinale Ligi Mistrzów. Łzy powoli napływają do oczu, wszak Barcelona jest o krok od odpadnięcia. Ale jeszcze tli się płomyczek nadziei... Wrzutka Daniego Alvesa, piłkę przejmuje Messi, podaje przed pole karne do Andresa Iniesty... INIESTA!!! Na ekranie ukazuje się zapłakana twarz. Ale jest to twarz kibica Chelsea. Nie trzeba więcej tłumaczyć, dlaczego ta koszulka jest taka szczególna i podoba mi się najbardziej.

-2010/2011
-dom
Ciężko nie polubić koszulki jawnie kojarzącej się ze zwycięstwem. To w niej Messi, Xavi, Iniesta i reszta zgrai Guardioli sięgnęła po La Ligę oraz Champions League. W tym drugim deklasując Manchester Fergusona.
Widząc więc tą koszulkę od razu mam przed oczami naszą rewelacyjną grę, którą z zazdrością obserwowali rywale. Bardzo prawdopodobne, że na taki poziom już Barcelona i też jakikolwiek inny klub piłkarski nigdy nie wskoczy.
Nie ukrywam również, że na ten wybór wpływ ma nostalgia. Wtedy byłem jeszcze młody. Co prawda już od dawna (finał sprzed dwóch lat) śledziłem poczynania katalońskiej drużyny. Lecz bez wątpienia ten sezon już twardo utwierdził we mnie sympatię do tego zespołu, jak i do piłki nożnej.

2019/2020
wyjazd
Koszulka pokazuje przywiązanie do flagi w ciężkich chwilach jakie się dzieją w Cataloni teraz .Właśnie wracam z Barcelony ona mi jest najbiższa sercu te barwy są wszędzie.
Barca to Catalonia

- 1999/2000
- dom

Dlaczego?
Ponieważ niesie w sobie ogromny (dla mnie) ładunek emocjonalny, furę wspomnień i sentymentu. Lecz tak lakoniczna, zamknięta w kilku słowach odpowiedź byłaby zbyt prosta. Dlatego powoli i po kolei; bez pośpiechu. Proszę się rozsiąść wygodnie w fotelach, przygotować pokal chłodnej cervezy, orzeszki, oliwki, a ja będę snuł swoją opowieść. Nikt i nic nas nie goni, zróbmy sobie przerwę od życia, a poza tym…, czy czas ma tu jakieś znaczenie? Rozprawiamy przecież o Barcelonie.

Otóż, w roku 1999 byłem już bardziej młodym mężczyzną niż nieopierzonym młodzieńcem. Goliłem się z wprawą co ranka od dobrych kilku lat i dochodziłem do półmetka trzeciego dziesięciolecia swojego stąpania po matce ziemi. Finiszowałem na odcinku zwanym - życie studenckie. Można rzec, stary koń już wówczas ze mnie był. Za mną pozostały pierwsze randki, pierwsze pocałunki, miłosne uniesienia oraz zatrucia alkoholem.
Barcelonie kibicowałem od lat 5 z okładem. Od srogiego lania w ateńskim finale. Zadziwiające, że właśnie porażka w takim meczu zdefiniowała mnie jako kibica Barcelony. Stało się. Ale jak wspominałem kiedyś na łamach tego portalu, w ówczesnej Barcelonie, tej ery Romario, Guardioli, czy Stoichkova, nie sposób było się nie zakochać. Ho, ho, wyszło mi podwójne zaprzeczenie, taka wyjątkowa specyfika języka polskiego.

Ale…, do tematu, zachwyt, uwielbienie dla koszulki z sezonu 1999/2000 to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie, nie, nic takiego. Wydawała mi się jakaś retro. Chociaż poźniej i obecnie, właśnie ten lekki sznyt retro w niej cenię najbardziej. No i dodatkowy smaczek, była jubileuszowa. Wtedy jednak nasz związek bardziej przypominał hinduskie małżeństwo aranżowane. Niewiele spontaniczności, więcej pragmatyzmu. Aczkolwiek z czasem wybuchło między nami gorące uczucie - głównie z mojej strony - trwające do dziś.
Jego eksplozja nastąpiła 14 października 1999, czyli dokładnie 20 lat temu. Woodoo, hoodoo lub inny wariat przyczynił się temu, że mogę opisać to niemal 20 lat po fakcie. W tym dniu stałem się posiadaczem wspominanej koszulki. Kupiła mi ją moja kochana Mama, która nigdy wcześniej nie kupiła mi niczego związanego z futbolem, a tu masz. Czyniąc to, nie miała chyba nawet świadomości, że jej syn już dawno wszedł w fazę narkotycznego uzależnienia od Barcelony.

Jak do tego doszło jak rany boga? Mama - kochana zaznaczam - wybrała się na jedną z wypraw autokarowych tropem miejsc świętych, Compostela itp. organizowaną przez rejonowy oddział kościelny i księdza Ryszarda, bo gdyby nie on, to do rzeczonej wycieczki by nie doszło. Nie ukrywam, ksiądz Ryszard przystojnym mężczyzną był i panie w kwiecie wieku wzdychały do niego bez wyjątku. Moja rodzicielka również.
Nie wiem, nie znam się, nie interesuje mnie to, jak się stało, bo gdzie Compostela a gdzie Barcelona, ale w każdym razie wycieczka trafiła zastanawiającym (mnie) zbiegiem okoliczności również i do Barcelony. Gdy jednak sprawę poddać analizie, szczególnie dziwić się w zasadzie nie można, bowiem Camp Nou trochę jak ta świątynia wszak jest. I w tejże właśnie Barcelonie, moja umęczona, ale kochana Mama, nie poszła na łatwiznę. Zachowała się w tej sytuacji jak na siebie niekonwencjonalnie, niemal jak Rivaldo pod bramką przeciwnika. Nie nabyła dla syna nieudolnej imitacji na Rambli, repliki przypominającej tą prawdziwą. Nabyła natomiast 100% oryginalną koszulkę meczową w samiutkiej botedze, której ja jeszcze wtenczas nie miałem okazji odwiedzić i przyznam się ze szczerością - nie całkiem wiedziałem co to takiego ta botega, a moja kochana Mama już sobie w niej fotki nacykała.

Więc gdy po powrocie - kochanej zaznaczam - Mamy, ujrzałem w maminych dłoniach wspominaną koszulkę, jak stałem, tak mowę mi odebrało. Po pierwsze primo, Mama kochana jest osobą rozsądną i nieskorą do niekontrolowanych uniesień, a kupno piłkarskiej koszulki nie jest dla niej czymś normalnym. Poszła ostro. Po drugie primo, wydała sporo pieniędzy, a mogła mniej, zadowalając się tym co na straganach. Nie do końca rozumiała wprawdzie w czym fascynacja, ale chciała mi zrobić przyjemność. Lepsze przecież to, niż święty obrazek z uświęconej Composteli. No i po trzecie primo, uświadomiłem sobie, że i moją kochaną Mamę w takim razie ani chybił porwał, choć tylko na chwilę, barceloński wicher obłędu.

Niespełna dwa miesiące później, mknąłem do Berlina na swój pierwszy mecz z Barceloną w udziale, wystrojony oczywista sprawa w moją koszulkę. Meczu co prawda niewiele widziałem, bo mgła która spowiła boisko uniemożliwiała praktycznie zobaczenie czegokolwiek co się na nim działo, ale i tak byłem w siódmym niebie. Widziałem mecz Barcelony na żywca! Oni i ja w tych samych szirtach! Co prawda ja pod kurtką, było bowiem zimno straszecznie, ale fakt pozostaje faktem.

Dzisiaj liczę sobie lat sporo więcej. Kto chce niech dodaje. Na meczach Barcelony staram się bywać najczęściej jak to możliwe. Koszulek świadczących o przynależności kibicowskiej przez ten okres również mi przybyło i mam ich obecnie wiele, ale tylko jedną jedyną - ponieważ za nimi nie przepadam - w całym zbiorze stanowi opisana koszulka meczowa.
Jest jak świętość, relikwia. Przecież to moja pierwsza koszulka Barcelony. Jest starsza od moich dzieci. Zastanawiam się, czy aby nie umieścić jej w specjalnym pomieszczeniu z klimatyzacją i utrzymaniem wilgotności powietrza. Wszyscy w domu, Żona, rozwrzeszczana banda bahorów podająca się za moje dzieci, dwa leniwe koty oraz pies, wiedzą - gdy tata stroi się w „TĘ KOSZULKĘ” to musi być gruba sprawa.

Zatem to tyle. Dziękuję, że wysłuchaliście mojej historii i mam nadzieję, że nikt się przy niej nie nudził.

PS.
Z kotami może nieco przesadziłem. One mają w głębokiej pogardzie wszystko i wszystkich. Nawet koszulki Barcelony.

- 2008/09
- dom
- Są to koszulki i ciekawe, i eleganckie jednocześnie, które przejdą do historii, grając w nich Barça wygrała wszystko w wielkim stylu, nikt tego nigdy nie dokonał i chyba długo nie dokona. Po tym sezonie 4 piłkarzy Barçy znalazło się w pierwszej 5 Złotej Piłki, a Messi nie miał konkurenta do wygrania tej nagrody (!).

- 2008/09
- wyjazd
- 6 Maja 2009 roku. To wtedy z siebie zdarł ja w euforii radości Andrés Iniesta po bramce, w ostatniej minucie meczu przeciwko Chealsea. Pięknym strzałem zza pola karnego, po podaniu Lionela Messiego, Barcelona wdarła się do pamiętnego finału LM. Historyczny i najbardziej euforyczny jak dla mnie moment w nowoczesnej historii klubu.

- 2003/04
- dom
To w tej koszulce Ronaldinho "przedstawił się" publiczności na Camp Nou w meczu z Sevillą. Przebiegł w niej pół boiska z piłką przy nodze i z 20 metrów uderzył w okienko. Zadrżała siatka, trybuny Camp Nou i serce Florentino Pereza, który wiedział już że czas Galacticos dobiega końca...

- 2005/06

- dom

- koszulki, w których gracze Barcelony pokonali Arsenal w Lidze Mistrzów sięgając po raz pierwszy w nowej odsłonie Ligi Mistrzów po trofeum. Grali w tej drużynie wspaniali gracze, przede wszystkim magik - Ronaldinho, mój ulubiony piłkarz, Puyol mur nie do przejścia oraz Deco wspaniały pomocnik, o którym tak często się nie wspomina jako o tym wielkim, ale przecież to był przekozak. Nie można także zapomnieć o tych którzy dopiero zaczynali przygodę z wielką piłką - legenda naszego klubu Iniesta. Naprawdę wspaniała drużyna, na która było miło patrzeć i wspaniale się prezentowali w tych koszulkach z pucharem w ręce;)

- 2014/15
- dom
- Koszulki domowe z sezonu 2014/15 podobają mi się najbardziej oraz najlepiej kojarzą z wielu względów. 2015 to rok, w którym miałem okazję cieszyć się po raz kolejny z triumfu mojej ukochanej drużyny nie tylko na gruncie krajowym, ale również w Europie - FC Barcelona zdobyła bowiem wtedy potrójną koronę i zapamiętam ten czas na bardzo długo. Zawsze wracając pamięcią do tych wydarzeń będę miał przed oczami zawodników Barcelony z tamtej zwycięskiej drużyny ubranych w piękne bordowo-granatowe koszulki w pionowe pasy. Koszulki te są w moim odczuciu najlepsze, ponieważ można dostrzec w nich mały szczegół którym jest wyjątkowy granatowy kołnierzyk z katalońskim akcentem, który bardzo dobrze komponuje się z całą koszulką, którą przecinają charakterystyczne już wspomniane wcześniej pionowe pasy, pojawiające się na trykotach Barcy od pokoleń co stało się bez wątpienia tradycją klubu. Zakupiona przeze mnie właśnie ta koszulka towarzyszyła mi już na Camp Nou kiedy to pierwszy raz miałem okazje zwiedzać ten wyjątkowy stadion oraz kilka lat później, gdy na żywo mogłem oglądać mecz Barcy właśnie na Camp Nou i na pewno jeszcze nie raz będzie uczestniczyć ze mną w kolejnych wyprawach do stolicy Katalonii. Podsumowując, oczywiście wszystkie koszulki FC Barcelony są wyjątkowe, ale dla mnie właśnie te są tymi najlepszymi i z nimi będę miał najlepsze wspomnienia.

-2010/11
-dom
-Wtedy, Barcelona była moim zdaniem klubem idealnym. Zdobyliśmy LM, mieliśmy najlepszy skład, a trenerem był Guardiola. Był to pierwszy sezon, w którym oglądałem Barcelonę. Najlepiej ten sezon wspominam.

-2006/07
-wyjazd
-Dawno dawno temu, gdy piłka nożna była dla mnie jedynie finałami mistrzostw świata i Europy, zdarzyła się historia niezwykła- przynajmniej tak jawi się w mojej pamięci, która ostatecznie odmieniła nie tylko moje życie, ale także moich bliskich. Jako człowiek mniejszych niż dzisiaj rozmiarów miałem szczęście wraz z rodziną podróżować po świecie. Jednym z destynacji była wówczas Turcja. Chociaż niemalże całe wakacje spędziliśmy w hotelu, pewnego wieczoru udaliśmy się zwiedzać pustynną (przynajmniej tak ją zapamiętałem) okolicę. Pośrodku pustkowia stała dosyć niepozorna budka, jak sie okazało był to sklep z koszulkami piłkarskimi. Kiedy 3 lata starszy ode mnie syn znajomych rodziców ruszył pospiesznie na poszukiwanie koszulek Chelsea. Gdy odnalazł trykot z nazwiskiem ukochanego Lamparda, ja sam również zapragnąłem posiadać jakąś koszulkę. Zapytałem wówczas największego mojego autorytetu w tamtych czasach, a mianowicie mojego ojca, który z piłkarzy jest najlepszy. Wówczas mój tata bez chwili zawahania sięgnął po nią. Piękną. Pomarańczową. Z majestatyczną dziesiątką na plecach i napisem "Ronaldinho" tuż nad nią.

Wtedy się zaczęło. Moja fascynacja piłką nożną, Barçą, historią Katalonii i tamtejszymi dążeniami do państwowości doprowadziły mnie do studiowania prawa i zgłębiania prawa międzynarodowego. Moją starszą siostrę skłoniło do wyjazdu do Barcelony (początkowo w celach akademickich), gdzie odnalazła przyszłego narzeczonego i razem z nim buduje przyszłość właśnie w sercu Katalonii.

Chyba możemy podziękować tacie i właśnie tamtemu pomarańczowemu trykotowi za przygotowanie nam takiej teraźniejszości, która wciąż oczekuje na ciąg dalszy.

2010/11
dom
jeden z najlepszych i najbardziej wyjątkowych sezonów Barcy w lidze I lidze mistrzów. 5:0 na Camp Nou z Realem Mou. cos pięknego jak dla mnie jeden z na prawdę pięknych i wyjątkowych sezonów :)

-10/11
-domowa
-prawdopodobnie najlepsza drużyna w historii futbolu najwięcej swoich spotkań rozegrała w tym właśnie komplecie. Sama koszulka ma w sobie czystą magię, ostatni raz na przodzie pojawia się UNICEF. Przywołuje ona wspomnienia pięknej gry w środku duetu Xavi-Iniesta oraz wspaniałego sezonu, zwieńczonego wygraną w finale Champions League.