Ángel Torres o piłkarzach Barçy: A później chcą, żeby na nich nie gwizdali

Looky

2 listopada 2015, 14:12

Marca

87 komentarzy

Akcja "Halloween" w wykonaniu piłkarzy Barçy po sobotnim meczu odbija się w Hiszpanii coraz szerszym echem. Tym razem na łamach Radio Marca głos zabrał prezydent Getafe Ángel Torres.

- Byłem w korytarzu i rozmawiałem z trenerem, gdy nagle zobaczyłem przebraną grupę ludzi, która przebiegła przez kordon ochrony, a następnie przez korytarz do szatni, po drodze nie zważając na nikogo - powiedział.

- Na początku pomyśłałem, że po prostu świętują,  pomyśłałem, że to zorganizowana akcja, że w sali prasowej nie było nikogo, bo to pomieszczenie, gdzie należy się szanować. Dobrze, że przyznali się do błędu i przeprosili... W tego typu kwestiach powinni zachować rozsądek, bo jeśli później przegrają Klasyk, przeczytają na pierwszej stronie, że ich zdemaskowali.

- Później mówi się, że są kampanie (przeciwko Barcelonie - red.) i inne rzeczy... Powinni mieć więcej szacunku. Mi to przeszkadza, bo wymagają od nas odpowiedniej ochrony i specjalnych środków (bezpieczeństwa), a potem wbiegają w strefę z publicznością Getafe, pokonując trzymetrowe ogrodzenie. Mogło zdarzyć się coś niespodziewanego, byli przecież między kibicami. Na szczęście nic się nie stało, słowa uznania dla fanów Getafe. Ogrodzenie jest nie po to, żeby przez nie skakać, ale po to, żeby je szanować. Piqué przeskakuje i później widzę go jadącego do szpitala. Jest jeszcze zbyt młody i zbyt narwany. Uważam, że to dziecinada. A później chcą, żeby na nich nie gwizdali...

Prezydent Getafe powiedział również, że piłkarze Barçy wtargnęli do szatni gospodarzy. - Pobrudzili sprayem, teraz trzeba trochę pieniędzy, żeby to uporządkować... ale w porządku, to się zmyje i wyczyści. Miałem przygotowany list, który w ciągu 24 godzin zamierzałem wysłać do prezydenta (Bartomeu), ale po ich przeprosinach podarłem go, bo klub nie jest niczemu winny. To problem, który muszą rozwiązać wewnętrznie. Najgorsze jest to, co wydarzyło się w sali prasowej i wśród publiczności.

- Od mniejszych klubów, które nie mają takich środków jak oni, oczekują zatrudnienia większej liczby ludzi (do ochrony) i podejmowania specjalnych środków bezpieczeństwa, a potem robią to, co zrobili. Wygrali tutaj zasłużenie, co do tego nie ma wątpliwości, i jeśli później chcą świętować, to nie jestem temu przeciwny, wydaje mi się to sympatyczne, ale pomijanie ochrony, aby siłą wejść do sali prasowej, a potem wbieganie w strefę, gdzie jest publiczność, jest brakiem szacunku dla prasy i dziennikarzy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (87)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze