Ostatnie dni przyniosły nam pewien przełom w postaci rozpoczęcia przesłuchań w słynnej "sprawie Negreiry". Zgodnie z doniesieniami mediów syn Negreiry zeznawał przeciwko Barcelonie i swojemu ojcu, odcinając się od tematu 7,5 miliona euro, które otrzymał były wiceszef komitetu sędziowskiego, twierdząc, że nie były to płatności za sporządzone przez niego raporty na temat arbitrów.
El Español, powołując się na swoje źródła, publikuje zeznania Javiera Enríqueza Romero, które nie stawiają w najlepszym świetle jego ojca i klub. Według syna Negreiry Barcelona miała okłamać urząd skarbowy, że Javier Enríquez był "osobą kontaktową" firmy DANSIL 95 SL, która otrzymała większość z kwoty 7,5 miliona euro, czemu sam zainteresowany zaprzecza, wskazując, że w ten sposób Barça chciała się odciąć od jego ojca.
Ponadto Javier Enríquez, zeznając przed sądem, miał opisać swojego ojca jako osobę agresywną i autorytarną. Zapewniał przy tym, że "bardzo się wkurzył" kiedy dowiedział się o relacjach biznesowych łączących byłego wiceszefa Komitetu Technicznego Arbitrów z FC Barceloną. "Nie wiedziałem, że mój ojciec wystawił klubowi faktury na miliony euro" - miał zeznać, utrzymując, że za pośrednictwem należącej do niego firmy Soccercam wystawił faktury za przygotowane przez siebie raporty na kwotę 70 tysięcy euro.
El Español publikuje treść zeznań z podziałem na pytania od prokuratury i obrońcy syna Negreiry.
Odpowiedzi na pytania prokuratury.
- "Nilsad, S.C.P. była spółką utworzoną przez José Maríę Enríqueza Negreirę w 2005 roku".
- "Miałem 5% udziałów wyłącznie w celu uniknięcia prowadzenia jednoosobowej działalności".
- "Działalność tej firmy była podobna do działalności Dasnil 95, S.L. i polegała na świadczeniu usług sportowych”.
- "Nie zajmowałem się zarządzaniem tą spółką, za nią odpowiadał wyłącznie mój ojciec”.
- "Nie otrzymałem żadnych płatności od tej firmy i nie wiedziałem, że wystawiła ona faktury na miliony euro na rzecz klubu piłkarskiego FC Barcelona".
- "Niewielkie kwoty, które mogą figurować jako otrzymane przeze mnie, były przelewane w celu skompensowania kosztu podatkowego w moim PIT wynikającego z bycia beneficjentem części moich udziałów".
- "W Dasnil 95, S.L. figurowałem jako administrator, ale było to stanowisko fikcyjne. Chociaż figurowałem jako administrator, nie pełniłem tej funkcji. Była to spółka zarządzana przez mojego ojca”.
Figurował jako administrator „w dwóch okresach”: „od 2000 do 2002 oraz od 2004 do grudnia 2018, choć formalizacja odejścia ze stanowiska w obecności notariusza nastąpiła w lutym 2019”.
- "Nie pełniłem żadnej funkcji w tej firmie. Od 2000 roku moje pierwsze zadania polegały na tworzeniu filmów wideo dla CTA i jego dyrektora technicznego Manuela Díaza Vegi”.
- "Za te filmy wystawiałem faktury za pośrednictwem Dasnil 95, S.L., ponieważ mój ojciec nalegał, abym tak postępował".
- "Nie zarządzałem kontami bankowymi Dasnil 95. Na prośbę mojego ojca rozliczałem się również za pośrednictwem Dasnil 95 za pracę wykonaną w ramach pierwszej umowy, jaką podpisałem jako członek sztabu trenerskiego reprezentacji Luisa Aragonésa w latach 2004–2006".
O swojej firmie Soccercam
Soccercam, S.L. została założona, gdy przestał „grać w piłkę”, około 2001 roku. Ojciec „zasugerował” mu jej założenie, by mieć „podmiot, przez który mógłby wystawiać faktury”.
Był w 100% właścicielem firmy i jej jedynym zarządcą. Nie prowadził jednak administracji ani księgowości firmy.
Przez lata wystawiał faktury za swoją pracę poprzez Soccercam, „z jednym wyjątkiem”. Konkretnie, między 2003 a 2005 rokiem wystawiano faktury FC Barcelonie: „Nie miałem o tym najmniejszego pojęcia”.
- "Mój ojciec pobierał pieniądze z Barçy za pośrednictwem mojego konta bez mojej wiedzy".
- "To coś, co zrobił mój ojciec bez mojej wiedzy. Wiceprzewodniczący Komitetu Technicznego Sędziów zrobił to za pośrednictwem konta w BBVA, do którego miał pełnomocnictwo, i które zostało zamknięte w 2006 roku".
- "Nie wiedziałem o tym koncie i fakturach wystawionych w tym okresie". Od 2006 roku „to ja odpowiadam za administrację spółki”.
Soccercam, S.L. wykonywała prace, których odbiorcą była FC Barcelona w latach 2012–2018, a faktury wystawiano „poprzez Josepa Contrerasa”.
Gdy te prace się zaczęły, około 2013 roku, prezydentem był Sandro Rosell. Potem kontynuowano je za kadencji Bartomeu.
Przedmiotem działalności Soccercam było „świadczenie doradztwa sportowego”. „To uzasadnia prace, które wykonywałem”.
Informacje o sędziach w jego raportach
Jego praca dla FC Barcelony polegała na przygotowywaniu „raportów technicznych o sędziach, którzy mieli prowadzić mecze pierwszej i drugiej drużyny”.
Enríquez Romero wyjaśnia, że raporty zawierały też „analizę rozegranych meczów i ocenę, czy decyzje sędziego były prawidłowe”.
Dołączano do nich nagrania wideo, które zawierały „porównanie z sędziowaniem” stosowanym „zwłaszcza wobec Realu Madryt”, ale „także Atlético Madryt”.
Raporty zawierały „informacje osobiste” o sędziach, lecz zawsze „dostępne publicznie”.
Analizowano „styl sędziowania, preferencje, relacje z zawodnikami, statystyki występów (kartki, rzuty karne…)”.
Uwzględniano też wszelkie elementy, jakie udało się pozyskać „z mediów społecznościowych”.
Na przykład „w przypadku sędziów andaluzyjskich publikowano obfite informacje”, m.in. o „miejscach ich treningów”.
Ta część osobista również „miała sens i wartość”.
- "Jestem trenerem mentalnym, można mnie porównać do psychologa sportowego". Jego celem było optymalizowanie wydajności profesjonalistów i generowanie dobrego samopoczucia.
Uważa, że "drużyny takie jak Real Madryt czy FC Barcelona są zainteresowane jak najlepszym sędziowaniem", ponieważ częściej znajdują się w sytuacjach, gdzie korzystne jest, by sędzia podejmował trafne decyzje.
Chodzi o informacje, które w każdym razie służą „byciu lepiej przygotowanym”. Na przykład „daty urodzin sędziów, co okazjonalnie doprowadzało do tego, że w pewnej epoce niektóre kluby wykonywały wobec nich jakieś gesty”.
- "W sporządzanych przeze mnie raportach nie było wskazanej jednolitej ceny. Uzgodniłem z dyrektorem Contrerasem kwotę 70 tysięcy euro rocznie".
- "Moim rozmówcą był zawsze pan Contreras. Mówił mi, jak wystawiać faktury i jakie pozycje na nich umieszczać".
Raporty do ręki i prywatne miejsce
- "Raporty były przekazywane w formie wydrukowanej panu Contrerasowi".
- "Ich doręczanie miało miejsce w miejscu w pobliżu jego domu w Gavá lub w pobliżu jego biura w Barcelonie, zawsze osobiście".
Ponadto Contreras „prosił o wyjaśnienia” co do ich treści, prawdopodobnie dlatego, że „chciał pokazać FC Barcelonie, że wie, o co chodzi”.
Pakiet, który dostarczał, składał się z „raportów o pierwszej drużynie i rezerwach wraz z arkuszem statystyk decyzji”. Następnie „Contreras wystawiał faktury na FC Barcelonę”.
- "Od czasu do czasu omawiałem swoją pracę z Albertem Solerem, a z Bartomeu myślę, że mogłem o tym rozmawiać w dni meczowe."
- "Miałem również kontakty z Gerardem Lópezem, który korzystał z raportów”.
Enríquez Romero potwierdza, że składał zeznania na policji i że tam mówił, iż otrzymywał kwoty „około 6–7 tysięcy euro miesięcznie”.
„Przygotowywałem raporty na wszystkie mecze rozgrywane przez FC Barcelonę”.
- "Nie sporządzałem raportów dotyczących zagranicznych sędziów, ale sporządzałem je w odniesieniu do meczów z udziałem drużyn spoza Hiszpanii".
- "Były to co najmniej dwa raporty tygodniowo dotyczące meczów ligowych pierwszej i drugiej drużyny, a także meczów pucharowych, Ligi Mistrzów i meczów towarzyskich”.
- "W latach 2013–2018 mogłem sporządzić około 800 raportów. Oznacza to ponad 1600 dokumentów sporządzonych w ciągu tych wszystkich lat".
Pośrednie fakturowanie na rzecz Barçy
Syn Negreiry miał też zeznać, że w 2018 roku otrzymał od Contrerasa informację, że z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej FC Barcelona może zerwać współpracę, na co miał zareagować z ulgą, ponieważ "nie czuł się komfortowo z taką formą współpracy", mając za rozmówcę „starszego pana i zawsze przekazując raporty do ręki”. Stwierdził też, że na takiej formie relacji bardziej zależało Josepowi Contrerasowi, który w ten sposób chciał "zyskać na znaczeniu". Po jej rozwiązaniu spotkał się z ówczesnym dyrektorem Barcelony Òscarem Grau, ponieważ naprawdę interesowała go praca z Blaugraną.
- "Sposób płatności zaproponował Contreras”.
- "Contreras powiedział mi, że muszą wystawiać faktury pośrednio, żeby utrzymać nazwisko Enríquez wolne od wszelkich podejrzeń". Dla niego bycie synem pana Enríqueza Negreiry było uciążliwe i „warunkowało oraz szkodziło” mu. W każdym razie taki sposób fakturowania „był narzucony”.
- "Nie wiedziałem o relacji mojego ojca z Barceloną. On mówił mi, że nie może współpracować z żadnym klubem, ponieważ był wiceprezesem CTA".
- "Wydawało mi się to nie do pomyślenia ze względu na kwestie etyki osobistej i stanowisko mojego ojca".
- "O związku mojego ojca z FC Barceloną dowiedziałem się w 2021 roku, podczas kontroli skarbowej dotyczącej lat 2016–2019. Uznałem to za nieetyczne. Wpadłem w wielką wściekłość" - mówi syn dyrektora sędziowskiego. Potem, w grudniu 2022 roku, gdy zadzwoniono do niego z Cadena SER, dowiedział się, że „ta relacja zaczęła się dużo wcześniej”.
.
Odpowiedzi na pytania obrony pojawią się w osobnym artykule.
Komentarze (42)