W co gra Joan Laporta?

Błażej Gwozdowski

6 czerwca 2022, 15:00

81 komentarzy

Fot. Getty Images

W zasadzie od samego początku swojej kadencji Joan Laporta zarządza kryzysem, nie pozwalając nam zapomnieć, po kim obecną sytuację odziedziczył. Ostatnie doniesienia medialne sprawiają jednak, że coraz trudniej właściwie ocenić nie tylko możliwości Klubu, ale też przewidzieć konsekwencje. Jak bardzo źle jest rzeczywiście w Barcelonie? 

Problemy z rejestracją zawodników i ujemny limit transferowy to najbardziej medialna część z konsekwencji, jakie Barcelona ponosi po okresie pandemii i nieodpowiedzialnych rządów Bartomeu. W efekcie dyrekcja sportowa musiała działać niezwykle ostrożnie, szukając oszczędności, które stopniowo pozwoliły na wcielenie do zespołu nawet kupionego za grube miliony euro Ferrana Torresa. Mówi się o oszczędnościach ok. 150 mln euro w budżecie wynagrodzeń, co powinno znacząco poprawić sytuację Klubu. Mimo to przekaz jest jednoznaczny. Joan Laporta w kolejnych wystąpieniach uzależnia rozwój projektu sportowego od dość enigmatycznych dźwigni finansowych. Sprzedaż BLM czy Barça Studios, a przede wszystkim części praw audiowizualnych na 25-50 lat jawią się jako zło konieczne, choć wielu szczegółów wciąż brakuje, by uzyskać pełny obraz. Na domiar złego żadne z tych rozwiązań nie pozwoli już w najbliższym okienku swobodnie działać na rynku transferowym:

Joan Laporta: „Według LaLigi nawet 600 milionów przychodu nie da nam limitu. Jeśli wykonamy jedną z operacji, nad którymi pracujemy, LaLiga wciąż będzie nam utrudniać. Takie są ostatnie wieści. Trudno żyć z takimi kryteriami.”

Bardzo łatwo sprawdzić prawdziwość słów Joana Laporty. Rzut oka na sprawozdanie finansowe i staje się jasne, że w sezonie 2019/20 (T-2) Barcelona odnotowała stratę na poziomie ponad 53 mln euro wyznaczaną wg wytycznych LaLigi. W kolejnym sezonie (2020/21, czyli T-1) po wielu obliczonych na przyszłość zabiegach księgowych, strata sięgnęła aż 441 mln euro. Łącznie mamy zatem blisko 500 mln euro na minusie, a po dodaniu aktualnych przewidywań z kończącego się sezonu 2021/22 (T), bilans może wynieść nawet ponad 600 mln na minusie. Jeżeli dźwignie finansowe przyniosłyby wspomniane 600 mln jeszcze w tym okresie obrachunkowym, łączny bilans wciąż byłby ujemny, a zatem kontrola finansowego fair play dałaby wynik negatywny.

O ile sam Prezydent po prostu nie owija w bawełnę, o tyle już słowa jego zastępcy i osoby odpowiedzialnej w zarządzie właśnie za finanse muszą niepokoić. Eduard Romeu postanowił odnieść się do możliwości Klubu w zakresie rejestracji nowych zawodników i - celowo bądź w wyniku niewiedzy - wprowadził opinię publiczną w błąd: 

Eduard Romeu: „Obecnie zasada to 1/3 przy finansowym fair play. Jeśli będziemy w stanie uzyskać trzy razy więcej niż koszt zarobków plus amortyzacji.”

O ile zasada 1/3 faktycznie jest zawarta w Artykule 100. regulacji LaLigi, o tyle odnosi się jedynie do oszczędności wynikających z redukcji kosztów zatrudnienia zawodnika (w wyniku przedłużenia kontraktu, wypożyczenia, sprzedaży lub rozwiązania kontraktu), który odpowiadał za przynajmniej 5% całkowitej sumy kosztów na wynagrodzenia zawodników rejestrowanych do gry w LaLidze. W pozostałych przypadkach pozostaje zasada 1/4, także w odniesieniu do różnicy między początkowym limitem na wynagrodzenia zawodników rejestrowanych a zaktualizowanym limitem tychże wynagrodzeń. Wydaje się, że Wiceprezydent ds. finansów Klubu po prostu musi się dobrze orientować w prawie, które decyduje o wydatkach na personel sportowy, więc wszystko wskazuje na manipulację. Podobne wnioski można wyciągnąć, czytając kolejną jego wypowiedź:

Eduard Romeu: „Mateu Alemany wykonał wspaniałą pracę, uzyskując redukcję o 150 milionów. To jednak nadal nie wystarczy. Nasze wydatki na wynagrodzenia wynoszą 560 milionów euro, niemal dwa razy więcej niż w Bayernie, który ma 300 milionów, a Real ma około 400 milionów.”

Barcelona wywindowała część z wynagrodzeń piłkarzy ponad stawki rynkowe - nie ma wątpliwości. Trzeba jednak interpretować tę wypowiedź przez pryzmat konsekwencji, jakie ona niesie. Eduard Romeu jednoznacznie wskazał na problem - wynagrodzenia piłkarzy pierwszej drużyny. Liczby, które podał, dalekie są jednak od prawdziwych, a tym bardziej ich relacje. Przyjrzyjmy się tylko wydatkom sekcji piłki nożnej (męskiej i kobiecej) Barcelony na tle Realu Madryt, który jest modelowym przykładem odpowiedzialnego zarządzania i trzymania w ryzach projektu sportowego.

Królewscy w ostatnich trzech sezonach i zgodnie z budżetem na sezon 2021/22 utrzymują koszty wynagrodzeń na zbliżonym poziomie. Ani razu nie przekroczyły one wspomnianych przez Wiceprezydenta Barcelony 400 mln, choć wiele do tej wartości nie brakuje. Wydatki Barcelony, zwłaszcza po rozpoczęciu procesu obniżek wynagrodzeń, nie odbiegają jednak znacząco, a w budżecie na ten sezon były nawet niższe, niż przewidziane przez Real Madryt. Może zatem problem jest w amortyzacji zakupu i innych kosztów zakontraktowania zawodników?

Znów widzimy obraz, który nijak się ma do słów Eduarda Romeu. Real tylko w sezonie 2018/19 zaksięgował mniejsze koszty związane z amortyzacją zawodników sekcji piłkarskich. Szczególnie uderzająca jest różnica 90 mln po tym, jak Joan Laporta i jego zarząd w sezonie 2020/21 drastycznie zredukowali wartości księgowe kilku zawodników, zmniejszając amortyzację do zaledwie 86 mln euro w okresie obrachunkowym dobiegającym właśnie końca. W tej sytuacji suma wydatków na wynagrodzenia zapisana w budżecie po zsumowaniu z amortyzacją wyniosła w przypadku Barcelony 412 mln - bardzo daleko do wspomnianych przez Romeu 560 mln. A jeśli już nawet uznać, że w wyniku przesuniętych wynagrodzeń taką wartość Klub osiągnie w kolejnym sezonie i to już po zsumowaniu z pozostałymi sekcjami sportowymi, to w podobny sposób obliczone koszty wynagrodzeń sekcji piłkarskiej Realu są bardzo dalekie od 400 mln, o których mówił Wiceprezydent.

Skoro dane ze sprawozdań finansowych Klubu są tak dalekie od liczb, o których mówił Eduard Romeu, to jak powinniśmy odbierać jego wypowiedź? Czy zarząd chce wywrzeć presję na zawodnikach, tworząc z nich współwinnych kryzysu, których kibice zaatakują, kiedy nie zgodzą się na obniżki wynagrodzeń? Trudno też zrozumieć, czemu pomijane są pozostałe sekcje, które od lat przynoszą straty. W czasie pandemii nie dało się już ich zrekompensować. Skumulowane straty od 1 lipca 2018 do 30 czerwca 2021 roku wszystkich sekcji poza piłkarskimi wyniosły bowiem blisko 140 mln euro. Stanowią więc aż 36% wszystkich strat Klubu z tego okresu. Sam Joan Laporta mówi jednak tym samym językiem:

Joan Laporta: „Odziedziczyliśmy ten problem po naszych poprzednikach. Ciężko go rozwiązać, dlatego potrzebne są decyzje, które pozwolą nam wrócić do rywalizacji. W tej chwili wciąż nasze wydatki na płace są wyższe o 40% niż w innych klubach.”

Ponownie mamy konkretne liczby i ponownie da się je łatwo zweryfikować. Weźmy jednak tym razem nie dane z oficjalnych sprawozdań, ale te podane przez Deloitte. Oczywiście obejmujące wszystkie sekcje sportowe. Barcelona w sezonie 2020/21 wydawała na wynagrodzenia i amortyzację o 21% więcej od Realu Madryt oraz o 22% więcej od Manchesteru City. Jak zatem po redukcji wydatków na pensje i zmniejszeniu o połowę kosztów związanych z amortyzacją, suma ta miałaby być aż o 40% wyższa od tych w innych najbogatszych Klubach? Nawet biorąc pod uwagę wszystkie sekcje oraz skład nierejestrowany, wydatki na wynagrodzenia obliczane zgodnie z wytycznymi LaLigi były o 26% wyższe od tych w Realu Madryt. Cały czas mowa o okresie poprzedzającym ostatnie cięcia i oszczędności, a i tak po uwzględnieniu amortyzacji różnica byłaby minimalna. Wszystko wskazuje na kolejną manipulację.

Oczywiście Barcelona płaci za dużo swoim piłkarzom, jednak skupianie się tylko na tym jest karygodnym niedopowiedzeniem. W Klubie przez lata akceptowano fakt, że pozostałe sekcje regularnie przynosiły straty, a wyjątkowo niewygodnym tematem dla zarządu jest radykalny spadek przychodów. Nie wspominając o stratach generowanych przez wystawione na sprzedaż BLM czy Barça Studios. Nic więc dziwnego, że to na piłkarzach Klub chce skupić większość uwagi, wszystko w kontekście finansowego fair play. Zasady LaLigi - choć bardzo surowe - faktycznie są zabezpieczeniem przed rażącą niegospodarnością. Kiedy jednak zarząd Bartomeu, mając już latem 2020 roku przekroczony limit wynagrodzeń, zdecydował się wydać 18 mln na Martína Braithwaita i zastosować księgową sztuczkę w postaci wymiany Arthura na Pjanicia, to przy zamkniętych stadionach wszystko posypało się jak domek z kart, a finansowe fair play zadziałało z opóźnieniem, komplikując kadencję Laporty. Zarząd zniszczył już w oczach socios Bartomeu, a teraz zdaje się iść na kolejną wojnę nie tylko z Tebasem, ale także z piłkarzami. Jakie będą efekty tej potyczki, przekonamy się niebawem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

@blazeq Jeśli dobrze pamiętam, to jeszcze w zimowym oknie transferowym piłkarzy których wynagrodzenie stanowiło co najmniej 5% sumy wynagrodzeń obowiązywała zasada 1/2.

W kwietniu czytałem o reformie, która wprowadziła zasadę 1/3. Pisano o tym jako o zmianie korzystnej dla klubów, więc myślałem, że to 1/3 będzie obowiązywać wszystkich piłkarzy, niezależnie od tego jak wysokie są ich pensje. W pierwszej chwili słuchając Romeu uznałem, że właśnie do tego się odnosi.

Dobrze rozumiem, że jeśli porównać okno zimowe z obecnym, to La Liga tak naprawdę zastąpiła zasadę 1/2 bardziej restrykcyjną 1/3, czyli w rzeczywistości kluby mają mniej swobody niż w styczniu?

Ciekawy artykol. Juz wczesniej pisalem ze dopoki nie zobacze budzetu nie uwierze w ich slowa, bo wszyscy przekrecaja liczby na ich korzysc, co jest normalka. Pisalem tez ze owe 560mln podawane wczesniej moglo wliczac wynagrodzenia Pjnica, Griezman i inni, aby odpisac w innym dodatku. Wszystko po to aby politycznie to wykozystac. Ale nalezaloby porzadnie przejzec budzety aby miec pelne zdanie. A do tego nie dojdzie.

Bardzo fajny artykuł i zgadzam się również z redakcją. Wiadomo, to co zostawił Bartomeu to gówno ale jak my ciągle będziemy wspominać o nim to my z tego nie wyjdziemy. Bartomeu to przeszłość a Laporta teraźniejszość na której musimy się skupić. Nie łatwo z tym ale jakoś trzeba z tym żyć. Mamy w końcu swoje młode perełki.

Skończy się tak że prywatny inwestor wkroczy na scenę w odpowiednim momencie. Napewno już jakieś spółki, konsorcjum, fundusze z bliskiego Wschodu obserwują rozwój sytuacji.

Dziękujemy za wyjaśnienie. Wywiad z Romeu odpowiadał na wiele ważnych kwestii, ale wielu z nas drapało się po głowie, gdy to czytało.

Aby kandydować na prezydenta Barcelony trzeba przedstawić zabezpieczenie finansowe proporcjonalne do przewdzianego budżetu. Laporta musiał zebrać te gwarancję finansowe na ponad 100mln euro o ile dobrze pamiętam. Po co to jest? Poprzedni zarząd był niegospodarny, a z własnej kieszeni nie musiał wyłożyć złamanego euro. Po czasie też nie można ich do odpowiedzialności pociągnąć. Po co są te zabezpieczenia finansowe?

No to się lewy napalił na Barcelonę , a tu bardziej niż prawdopodobne jest to że z transferu nici !

ja mam swoja teorie
zarzad wysylajac NIEPRAWDZIWE wiadomosci o budzecie placowym - o czym pisalem juz tutaj ze liczby podawane przez Romeu sa wymyslone i nie wiem jak mozna je brac na powaznie, a tutaj mnostwo userow je na powaznie bierze - wiec zarzad wykonujac takie ruchy prawodpobnie zmaga sie z ogromną trudnoscia na rynku marketingowym i nowymi umowami reklamowami - jest to niejako zabezpiecznie dla co glupszych kibicow (a umowmy sie, jest ich pewnie z 90%) aby im powiedziec 31 sierpnia: sluchajcie, tyle co moglismy zrobilismy, reszta to wina Bartomeu.
Zarzad zapewne juz dawno zdal sobie sprawe ze odejscie Messiego bylo najgorszym ruchem strategicznym od odejscia figo, a pewnie i jeszcze gorszym. pozwolono na odejscie Leo i do dzis sa tego skutki, wiec zrzuca sie wine na Bartomeu.

Świetny artykuł. Brakowało mi na tej stronce głębszej analizy obecnej sytuacji, a tu proszę. Dzięki.

Gra w to co chce i na co ma ochotę. Laporta jest najprawdziwszym populistą. Jednak nie zmienia to tego, że bo Bartomeu dostał stajnię augiasza. Oby tylko nie nabrał jeszcze więcej kredytów byle tylko zrobić wynik na tu i teraz. Ja raz jeszcze powiem. Lepsze 10 lat bez tytułu i uzdrowienie finansów niż ciągle widmo bankructwa

Wina zarządu 3 latadp końca kontraktu a tamten cymbal podnosił wynagrodzenie bo mu się należy bo dobrze gra . Właśnie nie, zrob liczby czyli zwycięstwa puchary dostaniesz kasę jeżeli nie trudno musisz się postarać

Kawał dobrej roboty. Kontrakty to nie wina piłkarzy, a zarządu. Real jednak potrafił zarządzać, a Bartomeu do więzienia.

Zrozumialem, ze Laporta chce kosztem pilkarzy pierwszej druzyny latac dziure budzetowa pozostalych sekcji przynoszacych straty. Oj beda noze fruwaly w szatni. Nie wiem czy przed jakims meczem Laporta sie pojawi i z grubej rury nie dostanie.

widzę jedno rozwiązanie, redukcja płac wszystkich zawodników ( wiadomo, oprócz tych co podpisali nowe kontrakty ) sprzedaż De Jonga i dobre wietrzenie kadry !!

Bardzo dobry artykul a wnioski są proste i dziwi mnie że większość tego nie zauważa.

1. Laporta chce obniżać koszty sekcji piłkarskiej wszystko zrzucając na poprzedników, kontrakty pilkarzy chociaż nie tylko one są powodem zadłużenia. Na dziś to raczej wcale nie są bo problemy są gdzie indziej.
2. W ten sposób zmniejszy koszty piłkarzom i będzie mógł przerzucić te zyskane hajsy na pokrycie długów powstałych w innych sekcjach które nie są w stanie przynieść zysków jak kosz, hokej, piłka żeńska, piłka ręczna.
3. Sztucznie wrzucił wszystkie możliwe lub hipotetyczne straty w pozycję długu aby stworzyć potrzebę redukcji wśród piłkarzy i ukrócić żądania agentów i piłkarzy na rynku transferowym bo Klub nie ma kasy tylko długi.
4. Laporta liczył ale mocno się przeliczył że LaLiga pójdzie na rękę klubowi i zwiększy limit płacowy, ale bez umowy z CVC i chęci na Superligę Tebas na to nie poszedł.
5. Klub nie potrafil długo dogadać się miastem aby szybko powiększyć limit widzów na Camp Nou. Tylko tam możemy zarabiać kasę z dnia meczowego, na koszykarzach czy innych sekcjach notujemy trwałe straty.
6. Klub nie umiał podpisać nowych umów reklamowych zwiększających przychody, sama 1 umowa oddająca tak dużo Spotify nie załatwi sprawy.
7. Dyrekcja sportowa nie umie przeprowadzić skutecznie sprzedaży niepotrzebnych zawodników z kadry.
8. Laporta gra medialnie transferami aby robić szum wokół siebie i klubu tymczasem nie możemy kupować i rejestrować bo kilka wymienionych powyzej przyczyn na to nie pozwalają.
Ale festival zakupowy dalej jest grzanym przez prezesa, klub i prasę która dostaje info kogo klub chce kupić i na jakich warunkach.
Jakieś listy priorytetowe zakupów powstają i są upubliczniane.
No i wszyscy już wiedzą jak negocjować i ile krzyczeć od Barcy.
W niczym to klubowi nie pomaga.
9. Chęć sprzedaży aktywów BLM i Barca Studios - jeśli ktoś z góry w mediach informuje, że musi je sprzedać i na jaką kasę liczy to proste, że potencjalni oferenci będą czekać aby kupić jak najpóźniej i najtaniej coś co ktoś chce sprzedać.
Taka strategia to duży błąd klubu w tej sprawie.
10. Laporta musi zacząć pracować jak inni prezesi, w ciszy ale skuteczniea nie jak jakiś showman z ciągłym parciem na szkło i sensację.
Kłapie dziobem do gazet, często rujnując relacje z byłymi piłkarzami lub utrudniając renegocjacje kontraktow lub plany odejścia z klubu obecnych piłkarzy.
Gość za bardzo gwiazdorzy.

Podsumowując:
Laporta i dyrektorzy kosztem piłkarzy chca załatwić redukcję długu w innych deficytowych sekcjach ale sztuczki księgowe z powiększaniem długu i obniżaniem wartości piłkarzy spowodował że ten dług łamie wszystkie limity LaLigi co uniemożliwia zakupy i rejestrację nowych piłkarzy.
Trzeba sprzedawać niepotrzebnych graczy.
Renegocjować umowy w innych sekcjach.
Otwierać najbardziej jak tylko można obiekty klubu w każdej sekcji.
Bardziej zająć się umowami sponsoringowymi aby zdobywać nowe źródła finansowania.
I przede wszystkim zacząć wygrywać a nie gledzic o sezonach przejściowych bo z tego pieniędzy nie będzie.
Z samej LM można podjąć kilkadziesiąt mln€ rocznie, ale minimum od poziomu półfinałów a nie przegrywając awans w 3 pierwszych meczach grupowych jak obecnie.
Jest jeszcze możliwość na pozbycie się długów które będą się ciągle pojawiać poprzez pozbycie się części nie przynoszących zysku sekcji sportowych ale to już może być za dużo dla socios do akceptacji i sytuacja będzie trwała dłużej niż trzeba.
Tak samo możliwe ale w zasadzie nierealne jest częściowe sprywatyzowanie klubu ale w takim przypadku gdyby było to konieczne to już byłby wyrok na Laporte.


@Błażej Gwozdowski a może w te liczby podane przez Laportę wliczają się zaległe pensje - np był jakiś czas temu artykuł o zaległych 80 mln dla Messiego.
ogólnie ten temat obniżek/odroczeń najbardziej mnie ciekawi - kto obniżył, ile, czy obniżył czy odroczył, czy może i to i to, jak to jest liczone w budżecie itd itp...

Laporta to polityk więc kłamie
A Eduard Romeu politykiem chyba chce zostać :(

Dajcie chłopu spokój serio to on zawsze nam pomaga sprzedaje co może robi 600bqniek ale dług go blokuje do tego śmieszne władze ligi hiszpańskiej... Jakby wszystko było ok to w tym roku byśmy się bili o finał LM

Powiedzieć wam coś...? Dajcie chłopu spokój robi co tylko może blefuje bo nie ma kasy jest mase długów a dzięki swoim znajomością i umiejętnością robi coś z niczego że tacy gracze jak lewy koulibali czy Salah myślą przyjść tu po zakończeniu kontraktu... Robi co może ma masę długu nie ma kasy a robi dalej z nas silnego gracza na rynku... Po mały 3-4 lata i będziemy uzupełniali braki na danych pozycjach.. To jest jedyną osobą która może nam pomóc więc się uspokójcie!!!

Kuźwa niedługo to nasi będą jeździć na mecze swoimi samochodami i to po kilka osób w jednym. Wygląda to bardzo mrocznie....

Tego nikt nie wie w co on gra, bo na ogół co innego mówi, a co innego robi. Oby to wszystko dobrze się skończyło dla klubu.

Lapcio tylko potwierdza,że jest strasznie nieudolny

To wiemy (podejrzewamy) w co gra i czy gra dla dobra klubu? Czy niezbyt?

prze Laporta byl oszust a teraz jest picer

Niezła rozpierducha w tej naszej Barcelonie, każdy gada co innego.

Wszyscy orzekli że ten artykuł potwierdza w jak czarnej jesteśmy dupie a moim zdaniem jest wręcz odwrotnie: ten artykuł jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Laporta mocno zawyża nasze zobowiązania - nie wiem po co to robi, ale może chce wjechać jak rycerz na białym koniu? Niby było tak fatalnie, a mimo to w zimie dało się kilku piłkarzy zarejestrować. Nie wiem o co chodzi i zapewne dowiemy się tego z przebiegu okienka.

Laporta gra w grę

ja to się jescze zastanawiam. kto w takiej tragicznej sytuacji wpadł na genialny pomysł płacenia prawie 50 mln za Torresa, który nie przyczynił się do niczego. City go nie chciało, a my zrobiliśmy im przysługe i kupiliśmy "agenta" za tyle kasy :/on od przyjścia do Barcelony nawet zaczął grać żenująco w reprezentacji, bo wcześniej chociaż tam coś mu się udawało - nie rozumiem tego transferu :/ Jeśli teraz odejdzie Dembele (gość z największą liczbą asyst) to nie wiem kto niby go zastąpi i jesteśmy znów w lesie, a jak odejdzie a free to my nikogo nie zarejestrujemy jak nie sprzedamy poł składu, chyba ze kretawny ;apci podpisze ze wszystkimi pilkarzami przedłuzenie kontraktu o 20 lat :/

Bardzo dobry artykuł oparty na statystykach (mam nadzieję że prawdziwych).

Trzeba spojrzeć realnie na sytuacje i wstrzymać się z jakimikolwiek transferami, chociażby przez sezon i starać się walczyć o LM . Nas nie stać na nikogo w tej chwili . Trzeba w każdy możliwy sposób pożegnać zawodników zbędnych i grać wychowankami, ewentualnie wypożyczyć jakiegoś zawodnika na jakichś zasadach (wykup po roku/2 latach) . Ja nawet nie zapatruje się na transfery, bo bez przynęty ryby się nie złowi . Smutne jest to, ale takie nadeszły czasy, ale Laporta nie jest czarodziejem i nic nie wyczaruje . Nawet ośmielę się stwierdzić, że Laporta wali w ch*** i kompletnie nie ma pomysłu co z tym wszystkim zrobić . Przeliczył się, albo chciał usiąść na stołku mimo wszystko i obiecał jak na polityka przystało . I możecie mnie hejtować, ale napisałem to, jak ja to widzę .
P.S Zabawa Dembele i jego agenta już dawno powinna być zakończona i powinna być oficjalka z końcem sezonu co dalej, bo Dembele uważa nas za ostatnią opcje jak nikt go nie zachce .

No właśnie nie dalej jak godzinę temu pisałem komentarz że coś tu się nie spina. Ciekawe co z tego wyjdzie

Laporta za tej kadencji stał się takim katalońskim siwym bajerantem...

Mamlanie, pucowanie i nic za tym.
Barcelona dla piłkarzy przed laty była jak "święty Graal".
Każdy kto, choć otarł się taką markę był uważany za kogoś lepszego.
Nie mam na myśli przygody Douglasa, czy mu podobnych, lecz solidnych grajków po szkółce lub kilku-kilkunastu występach w I składzie, w sezonie.
Dziś staliśmy się bastionem łatwego grosza, a przykład Umtitiego pokazuje, że ani ty Bartku, ani ty Lapciu nie zrobicie mu nic.
Koleś kolejny rok posiedzi na trybunach za grube mln euro.
Najlepiej opłacany kibic Barcelony - Big Sam.
A kasy brak....

I po co te wszystkie liczby udostępniacie... Teraz ktoś skopiuje tekst, odpali translate google i wrzuci to do hiszpańskiej gazety. Tydzień później agent Pjanicia będzie negocjował podwyżkę pensji :P

świetny tekst
Dziękuję.
Natomiast bardzo istotne problemy to
a) znaczny spadek przychodów spowodowany zamknięciem stadionów ale i turystyki (muzeum, Botigi)
Przypominając że przez cały sezon CN będzie wyłaczone z użytku a w kolejnym sezonie zdaje się 50-60%
b) trwała deficytowość sekcji koszykówki, piłki ręcznej, futsalu, hokeja na wrotkach itd.
Wszystkie te sekcje są naszą dumą i dostarczają emocji ( a także kubków do gablot) ale kurcze coś trzeba z tym zrobić.

Kurde, nie miałem neta przez chwilę, a Lapcio mówł cos, ze sciągnie Haalanda i paru innych......wie ktos, czy się udało?
Pozdro,
K.

Trzeba pożegnać najlepiej zarabiających, czyli Pique, Busquetsa i Albę.

Jak to w co? w nawijanie makaronu na uszy.

Nie oszukujemy się. Do czasu aż wygasną gigantyczne umowy z obecnymi zawodnikami, którzy nie chcą odejść (bo i dlaczego mieliby chcieć?) to niewiele będzie można zrobić. No chyba ze Laporta znajdzie sposób na znaczne zwiększenie przychodów (nierealne) inny niż spieniężenie majątku (czego bym nie robił).

Wniosek jest prosty. Należałoby nastawić się na 3/4/5 chudych lat. W tym czasie należy zadbać o awans do LM i powolne budowanie kadry opartej na wychowankach i ewentualnych młodych zawodnikach dobrze rokujących.

Ciężko oceniać kadencję Laporty rzetelnie bez patrzenia na sytuację jaką odziedziczył po najgorszym prezesie w historii tego klubu. Barcelona w wielu kwestiach ma związane ręce i ograniczone możliwości. Ciężko pracować w takich warunkach jakie obecnie mają miejsce w tym klubie. Na pewno na minus dużo politycznego biadolenia wraz z obietnicami bez pokrycia z rzeczywistością. Na plus na pewno dobra obsada w kwestii sportowej, gdyż Mateu Alemany to prawdziwy cudotwórca momentami, a i ten niechciany przeze mnie Jordi Cruyff wydaje się potrzebny. Zobaczymy co przyniosą dźwignie finansowe, ale sama La Liga też nie pomaga mimo wszystko. Z tego syfu będziemy niestety musieli się wygrzebywać latami i poświęcić wiele sportowo, by wyjść na prostą.

Na końcu i tak się liczy audyt LaLiga. Wątpie, że Tebas byłby aż tak stanowczy w finansach Barcy gdyby nie wiedział to i tamto. A jeżeli zakładamy, że Barca ma stratę dużo mniejszą to przecież bez problemu będzie wstanie to wykazać przed LaLigą.

Moim zdaniem to też jest tak, że nie da się zredukować limitu płac tak szybko i od razu skoro sie go przekraczało przez lata wszystkimi ruchami na rynku i dlatego Tebas jest tak stanowczy bo po prostu wie, że nawet jak Barca znajdzie na ulicy 600 mln to to nie wiele zmienia.

Trzeba brać poprawkę na sytuację po poprzednich,ale nie da się ukryć, że kadencja laporty to jak na razie spektakularne nic wielkiego. Za dużo szumnych obietnic.

Bardzo dobry i rzetelny artykuł! Można się dowiedzieć wielu ciekawych aspektów związanych z szczegółowymi finansami, brawo!

Mi powiedział, że w golfa i czeka na nowy GoW na PS5.

Na zadane w tytule pytanie, można odpowiedzieć tylko dwoma słowami, zamiast rozpisywać tomiskowy elaborat. Otóż Joan Laporta: rzeźbi w gównie.

Można ewentualnie dodać jeszcze że musi to robić.