Znajdujący się w życiowej formie, co zdążył potwierdzić na trwającym mundialu, urugwajski napastnik, Luis Suárez, może tego lata przejść do Barcelony. Jak podaje dziś Mundo Deportivo, negocjacje są na zaawansowanym poziomie.
„Luis Suárez jest najlepszym napastnikiem na świecie, to oczywiste", powiedział kiedyś Diego Maradona. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że ten urugwajski „zabójca" już niedługo trafi do Barcelony. Jak pisze dziś Mundo Deportivo, pragnie tego sam piłkarz oraz część jego rodziny, a dokładnie rodzice narzeczonej, Sofii Balbi, którzy już od jakiegoś czasu zamieszkują położone nieopodal stolicy Katalonii miasteczko Castelldefels. Z resztą sam Suárez ze swoją wybranką regularnie pojawiali się na Camp Nou, aby podziwiać mecze Blaugrany, gdy Sofia była w ciąży z pierwszym dzieckiem i pomieszkiwała u rodziców.
Przedstawiciele Realu Madryt już od miesięcy prowadzą negocjacje z agentem piłkarza. Fiorentino Pérez w pewnym momencie wyznał swojemu najbliższemu otoczeniu, że „wszystko zmierza w dobrym kierunku" po tym, jakoby wcześniej miał odbyć spotkanie z przedstawicielami zawodnika w Monachium.
Sprawa nabrała jednak innego obrotu, gdy do akcji wkroczyła Barcelona. Jak podaje dziś MD, mocna ofensywa transferowa ze strony klubu, któremu przewodzi Josep Maria Bartomeu, sprawiła, że Luis Suárez zadzwonił do Sofii i bardzo przejęty wyznał, iż może w końcu uda mu się przejść do Barçy po wielu wcześniejszych, nieudanych próbach. Chodzi tutaj głównie o epokę Guardioli. Urugwajczyk bronił wtedy barw Ajaksu Amsterdam, a jego przejście do klubu ze stolicy Katalonii stało się możliwe. Jednak ze względu na relacje rodzinne pomiędzy menedżerem piłkarza a Pepem Guardiolą, rozmowy nie doszły do skutku.
W oczekiwaniu na Barcelonę
Luis jednak nigdy nie zamknął drzwi przed Barçą. Jego przedstawiciel oraz człowiek, którego darzy zaufaniem, Pere Guardiola, doprowadził do zawarcia wyjątkowej klauzuli w kontrakcie piłkarza z Liverpoolem, zgodnie z którą prawo pierwokupu piłkarza mają tylko najsilniejsze kluby angielskie oraz hiszpańskie, chodzi tutaj oczywiście o Barcelonę i Real, chociaż Atlético również podjęło próbę ściągnięcia go w swoje szeregi.
Niemniej jednak kwota odstępnego za Urugwajczyka przyprawia o zawrót głowy i wynosi bagatela 85 milionów euro. W przypadku zapłacenie takiej sumy Liverpool nie ma nic do gadania, jeśli chodzi o ewentualny transfer, jednak Barça chce wykorzystać zainteresowanie The Reds Alexisem Sánchezem. Chilijczyk stałby się przedmiotem wymiany i sprawił, że cała operacja byłaby dużo tańsza. Jak twierdzą dziennikarze MD, Bartoemu wydał polecenie sprowadzenia Luisa Suáreza „za wszelką cenę".
Powrót do zdrowia i zemsta
Tylko nieliczni wierzyli w to, że Suárez zdąży się wykurować na mundial. Trener Oscar Washington Tabárez nie wystawił go w meczu z Kostaryką. Przykro było patrzeć, jak piłkarz cierpi, patrząc na przegraną swojej drużyny z ławki rezerwowych. Ostatecznie jednak wystąpił w spotkaniu przeciwko Anglikom i to właśnie on strzelił im dwa gole. Pierwszego z nich celebrował wraz ze swoim fizjoterapuetą z Urugwaju, Walterem Ferreirą, któremu publicznie okazywał wdzięczność za pomoc w powrocie do zdrowia. „Oprócz Sofii oraz moich dwóch córek był osobą, która najmocniej wierzyła w pomyślny przebieg mojej rehabilitacji. Najwięcej pracował na to, żebym szybko znalazł się w najwyższej formie. Nie zapomnę mu tego nigdy".
Suárez praktycznie w pojedynkę rozprawił się z Anglikami na stadionie, na którym dało się przeczytać złośliwe transparenty pod jego adresem, jak chociażby „God save Suárez". Nie jest tajemnicą, że za Urugwajczykiem na Wyspach nie przepadają, w szczególności brukowce, które nie raz mieszały go z błotem, zwłaszcza po incydentach z Ivanovicem czy Patricem Evrą. A teraz to on, z małą pomocą Kostaryki, odprawił Anglików do domu. Futbolowa Vendetta.
Maradona krzyczał na antenie telewizji wenezuelskiej, dla której komentuje mistrzostwa świata, że „jeśli Joe Hart nie zdołałby uchronić głowy, to siła tego uderzenia by mu ją urwała". Ten gol przesądził o losach meczu i przywrócił do gry Urugwaj, który stoczy bój o wszystko w ostatnim meczu grupowym z Włochami. Z kolei żonie Suáreza Sofii należy się ogromny szacunek, bo to dzięki niej piłkarz skupił się na futbolu. I m.in. ze względu na nią już niedługo może stać się zawodnikiem Barçy.
Dlaczego Luis Suárez już niedługo może trafić do Barçy?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (320)