Po zakończeniu spotkania z Espanyolem, na Camp Nou miała miejsce wzruszająca chwila. Pep Guardiola pożegnał się z kibicami, stając na środku murawy i mówiąc do mikrofonu kilka słów.
Po końcowym gwizdku sędziego, głos zabrał spiker Manel Vich, który powiedział: "Przepełnia nas duma ze względu na sukcesy i sposób, w jaki je osiągnąłeś. Barça jest i będzie twoim domem".
Pep Guardiola stał na środku murawy trzymając mikrofon i czekał na wygłoszenie swojej krótkiej przemowy. W tym czasie na telebimie na Camp Nou realizator prezentował wszystkie najlepsze momenty katalońskiego trenera na ławce FC Barcelony: Rzym, Iniestazo, Londyn, Klubowe Mistrzostwa Świata. Pep odszukał wzrokiem swojego ojca, który siedział na trybunie, po czym mu pomachał.
"Dobry wieczór wszystkim. Życie dało mi ten prezent, że przez pięć lat mogłem cieszyć się spektaklem, który dali ci chłopcy. Nie wyobrażacie sobie jaką miłość zabieram ze sobą do domu, nie macie pojęcia ile te pięć lat dało mi szczęścia. Jestem tak samo uprzywilejowany, jak wy, tyle że byłem trochę bliżej tych piłkarzy. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście patrząc na grę zespołu. Dziękuję wszystkim. Tym, który traci najwięcej, jestem ja. Pasy były mocno zapięte, ale ja teraz je odpinam. Wy zostawcie je jednak zapięte, bo zostajecie w dobrych rękach. Zostańcie z nimi. Do zobaczenia wkrótce" - przemówił.
Piłkarze oddali hołd swojemu mentorowi. Kilkukrotnie podrzucili go tak, jak czynili to po największych sukcesach w ostatnich latach. Później utworzyli krąg na środku boiska, a na koniec, w drodze do szatni, zgotowali ostatnią niespodziankę. Utworzyli wielki szpaler, który doprowadził Pepa do wnętrz Camp Nou - stadionu, na którym się wychował i gdzie stworzył wszystko. Szpaler na jaki zasłużył najbardziej utytułowany trener w historii FC Barcelony.
Komentarze (241)