Dembélé nie zachwycił w spotkaniu, w którym miał zastąpić Leo Messiego

Julia Cicha

1 kwietnia 2018, 18:00

El País

130 komentarzy
  • Ousmane Dembélé nie zagrał najlepiej w meczu z Sevillą
  • Francuz potrzebuje jeszcze czasu na adaptację w zespole
  • Lepiej od napastnika spisał się Coutinho, choć i on miał problemy w pierwszej połowie spotkania

Być może to dlatego, że ma dopiero 20 lat, a takiemu zawodnikowi nie jest łatwo grać z niekwestionowaną pewnością siebie w takiej drużynie jak Barcelona. Szczególnie wtedy, gdy pozbawiony jest pomocy Lionela Messiego. Bez króla na murawie Sánchez Pizjuán jego potencjalni następcy, jeśli możliwe jest znalezienie następcy Messiego, nie pokazali się z najlepszej strony. Dotyczy to również Ousmane’a Dembélé, który trzymał się prawego skrzydła w nowym ustawieniu z Francuzem po prawej i Coutinho po lewej stronie boiska.

Od początku Dembélé był nieco odizolowany, nie umiał współpracować z Sergim Roberto, a jego ruchy często uprzedzał pilnujący go Escudero. Środek boiska został zajęty przez trójkę zawodników Sevilli – N’Zonziego, Banegę i Vázqueza, a Dembélé po raz pierwszy pojawił się w grze dopiero w 33. minucie, kiedy próbował podać do Roberto, który nie otrzymał jednak piłki. Francuz, zdenerwowany niepowodzeniem, odzyskał futbolówkę w kolejnej akcji i uderzył na bramkę Rico. Był to nieśmiały strzał, odpowiadający sposobowi, w jaki poruszał się po boisku. Napastnik nie radził sobie również z Escudero, który zaledwie raz go faulował i czuł się dość wygodnie przy pozbawionym inicjatywy i świeżości Francuzie. Dembélé został nawet upomniany przez Piqué, gdy nie angażował się odpowiednio w pressing przy wyprowadzaniu piłki przez rywali.

Sevilla nie wykorzystywała kolejnych kontrataków obserwowanych przez Dembélé ze skrzydła. Napastnik musi jeszcze wpasować się w styl gry Barcelony, a do tego potrzeba czasu i cierpliwości. Z pewnością jest utalentowany, ale wciąż zbyt młody. Po poważnej kontuzji rozegrał zaledwie 14 spotkań we wszystkich rozgrywkach, ale wciąż ma czas na rehabilitację, choćby w finale Pucharu Króla z Sevillą.

Nieco bardziej aktywny był Coutinho, kolejny z zawodników mających przejąć rolę Messiego pod nieobecność Argentyńczyka. Z pewnością nie pomagał mu brak uczestnictwa w grze ze strony Iniesty, dobrze krytego przez N’Zonziego. Niemniej jednak Coutinho uderzył przynajmniej kilka razy na bramkę, sprawiał też problemy Mercado. Obrońca otrzymał żółtą kartkę za faul na Brazylijczyku, przez co w przerwie został zmieniony przez Layuna. Dembélé niemal nie dotknął piłki w drugiej połowie, wykonał zaledwie kilka prostych podań. W 57. minucie na murawie pojawił się Leo Messi, kończąc smutny występ Francuza, który nie pokazał swoich umiejętności i szybkości. To właśnie dzięki nim został sprowadzony z Borussii Dortmund za 105 milionów euro.

Z kolei Coutinho poprawił swoją grę w drugiej połowie, był bardziej skupiony i miał większą swobodę ruchów.  Nie trzymał się kurczowo linii bocznej i przeprowadzał dobre akcje, takie jak ta zakończona podaniem do Luisa Suáreza, który nie strzelił gola dzięki świetnej interwencji Kjaera. Brazylijczyk zakończył mecz na pozycji lewego pomocnika.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (130)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy