Wybory 2010: Jaime Guixà - wywiad cz. 1
Jest profesorem zarządzania na Politechnice Katalońskiej, architektem i prawnikiem. Trzy zawody, które wydają się całkiem odmienne. Jest między nimi jakiś ukryty związek?
Podczas mojego życia, zainteresowania prowadziły mnie przez różne dziedziny nauk. Oprócz studiów i pracy, w wolnym czasie lubię również malować.
Dlaczego startuje Pan w wyborach na prezydenta FC Barcelony? Wszyscy obserwatorzy skupiają się na takich nazwiskach jak Rosell, Godall, Soriano czy Ferrer i nikt raczej nie ocenia pańskich szans zbyt wysoko. Startuje Pan by zyskać na rozgłosie? Z próżności? Bez miłości do klubu? Oczekuje Pan, że któryś z kandydatów da Panu miejsce w zarządzie lub komisji?
Przedstawiamy kandydaturę, gdyż chcemy zagwarantować godność, prestiż klubowi, szacunek dla profesjonalnej pracy jaką wykonują zawodnicy, trenerzy, a także ochronę każdemu członkowi klubu, bo tak naprawdę każdy z członków jest prawdziwym właścicielem klubu. Chcemy oddać klub prawowitym właścicielom.
Co do sond, które gdzieś tam się pojawiają, to uważam, że jest jeszcze zbyt wcześnie by mówić o potencjalnych faworytach. Na to samo wskazują również doświadczenia z poprzednich wyborów. W 2003 roky, Luis Bassat startował z dużą przewagą i "dream team'em" ale ostatecznie wygrał Joan Laporta.
Uczestniczę w tym, ponieważ wierzę, że podczas sprawowania władzy przez Laportę, klub stracił wiele rzeczy na poziomie instytucjonalnym, które muszą być przywrócone przez instytucję ze sławą Barcelony.
Nie oczekuję niczego od innych kandydatów. Nasza kandydatura jest niezależna i udowadniamy, że mamy pomysły, zespół i zasoby, które pozwolą nam dotrzeć do ostatecznego głosowania. Jeżeli jakiś kibic Barcelony podziela nasze pomysły i chce dołączyć do projekty, będzie mile widziany.
Potwierdził już Pan, że były wiceprezydent Jaume Sobreques jest członkiem Pana zespołu. Czy inni byli dyrektorzy również dołączą?
Jaume Sobreques, Emma Amper i Joan Segarra będą z nami i w najbliższej przyszłości duże nazwiska związane z Barceloną będą ogłoszone.
Przedstawia się Pan jako prawdziwa alternatywa dla "laportismu", jako jedyny kandydat, który nie był łączony (jak dotąd) z obecnym prezydentem Joanem Laportą. Co więcej, mówi Pan, że wszyscy członkowie zarządu musza odejść. Skąd taki pomysł na radykalne zmiany? Czy nazwisko Laporta jest dla Pana kompletną porażką z wyjątkiem osiągnięć sportowych? Problemem jest nie tyle publiczny wizerunek obecnego prezydenta, tylko jego sposób zarządzania, którzy wpływa na wszystkie aspekty funkcjonowania klubu?
Nie uważam, by było to radykalne posunięcie. Chcę jedynie, by moja sytuacja była jasna. Zarząd Pana Laporty przejdzie do historii jako najbardziej niestabilny. Na szczęście (dla niego) sportowe sukcesy wszystko zasłoniły, ale faktem jest, że jedynie czterech czy pięciu dyrektorów pozostało z tych, którzy zaczynali w 2003 roku.
Byliśmy świadkami małej "szopki" z rezygnacjami w roli głównej, ucieczkami, zwolnieniami, czy nawet szpiegowaniem. Wszystko to szkodzi wizerunkowi klubu. Co więcej, oświadczenia Pana Laporty, które bezpośrednio odwołują się do świata polityki spowodowały podział wśród kibiców. Jeżeli chce bawić się w politykę to w porządku, ale niech nie miesza w to klub.
Powiedział Pan, że nie ma zamiaru łączenia się z innym kandydatem. Jednakże, jeśli miałby Pan kogoś wybrać, to kto byłby najlepszy z punktu widzenia osobowości i/lub modelu zarządzania klubem?
Na chwilę obecną nie znamy dokładnych szczegółów programów czy propozycji potencjalnych kandydatów, ale mimo wszystko nie identyfikuję się z żadnym z nich.
Czy prowadził Pan rozmowy z innymi potencjalnymi kandydatami jak Josep Maria Minguella, Jordi Maj, Jaume Llaurado czy Jordi Medina, by utworzyć wspólną kandydaturę?
Nie.
Dlaczego tak surowo ocenia Pan Txiki Begiristain'a? Czemu nie może być postrzegany jako jeden z architektów wielkich triumfów Barcelony pod wodzą Rijkaarda i Guardioli?
Czapki z głów dla ogromnej pracy jaką wykonał Pep Guardiola, jego sztab szkoleniowy i zawodnicy. Właśnie dlatego mówię, że mają oni moje pełne poparcie, ale oprócz nich nie chcę by został ktokolwiek inny.
Jeżeli Txiki Pana nie satysfakcjonuje, to jak wygląda profil dyrektora sportowego w Pana opinii? Kto powinien nim zostać, jeżeli zostanie Pan wybrany? Czy chciałby Pan dać więcej władzy trenerowi i wyeliminować pozycję dyrektora sportowego?
Dyrektor sportowy jest ważny, ponieważ jest swego rodzaju łącznikiem pomiędzy, z jednej strony, drużyną i trenerem, natomiast z drugiej strony z zarządem klubu. Bez takiej osoby komunikacja pomiędzy obiema stronami byłaby utrudniona.
Nasz departament techniczny będzie podzielony na trzy sekcje. Jedna dla pierwszego zespołu, druga dla drugiego, a trzecia dla reszty sekcji młodzieżowych. Wszystkie będą podlegać członkom "Dream Teamu".
Ma Pan plan B na wypadek, gdyby Guardiola nie zaakceptował przedłużenia kontraktu po Pana zwycięstwie?
W zasadzie Pep już obiecał, że przedłuży kontrakt i jego słowo jest warte bardzo dużo, dlatego liczymy na niego w przyszłym sezonie.
Druga część wywiadu ukaże się już niedługo, a w niej Guixa odpowie na pytania dotyczące m.in. powrotu Fabregasa i finansowej sytuacji klubu.
[źródło: barcaelections]
Podczas mojego życia, zainteresowania prowadziły mnie przez różne dziedziny nauk. Oprócz studiów i pracy, w wolnym czasie lubię również malować.
Dlaczego startuje Pan w wyborach na prezydenta FC Barcelony? Wszyscy obserwatorzy skupiają się na takich nazwiskach jak Rosell, Godall, Soriano czy Ferrer i nikt raczej nie ocenia pańskich szans zbyt wysoko. Startuje Pan by zyskać na rozgłosie? Z próżności? Bez miłości do klubu? Oczekuje Pan, że któryś z kandydatów da Panu miejsce w zarządzie lub komisji?
Przedstawiamy kandydaturę, gdyż chcemy zagwarantować godność, prestiż klubowi, szacunek dla profesjonalnej pracy jaką wykonują zawodnicy, trenerzy, a także ochronę każdemu członkowi klubu, bo tak naprawdę każdy z członków jest prawdziwym właścicielem klubu. Chcemy oddać klub prawowitym właścicielom.
Co do sond, które gdzieś tam się pojawiają, to uważam, że jest jeszcze zbyt wcześnie by mówić o potencjalnych faworytach. Na to samo wskazują również doświadczenia z poprzednich wyborów. W 2003 roky, Luis Bassat startował z dużą przewagą i "dream team'em" ale ostatecznie wygrał Joan Laporta.
Uczestniczę w tym, ponieważ wierzę, że podczas sprawowania władzy przez Laportę, klub stracił wiele rzeczy na poziomie instytucjonalnym, które muszą być przywrócone przez instytucję ze sławą Barcelony.
Nie oczekuję niczego od innych kandydatów. Nasza kandydatura jest niezależna i udowadniamy, że mamy pomysły, zespół i zasoby, które pozwolą nam dotrzeć do ostatecznego głosowania. Jeżeli jakiś kibic Barcelony podziela nasze pomysły i chce dołączyć do projekty, będzie mile widziany.
Potwierdził już Pan, że były wiceprezydent Jaume Sobreques jest członkiem Pana zespołu. Czy inni byli dyrektorzy również dołączą?
Jaume Sobreques, Emma Amper i Joan Segarra będą z nami i w najbliższej przyszłości duże nazwiska związane z Barceloną będą ogłoszone.
Przedstawia się Pan jako prawdziwa alternatywa dla "laportismu", jako jedyny kandydat, który nie był łączony (jak dotąd) z obecnym prezydentem Joanem Laportą. Co więcej, mówi Pan, że wszyscy członkowie zarządu musza odejść. Skąd taki pomysł na radykalne zmiany? Czy nazwisko Laporta jest dla Pana kompletną porażką z wyjątkiem osiągnięć sportowych? Problemem jest nie tyle publiczny wizerunek obecnego prezydenta, tylko jego sposób zarządzania, którzy wpływa na wszystkie aspekty funkcjonowania klubu?
Nie uważam, by było to radykalne posunięcie. Chcę jedynie, by moja sytuacja była jasna. Zarząd Pana Laporty przejdzie do historii jako najbardziej niestabilny. Na szczęście (dla niego) sportowe sukcesy wszystko zasłoniły, ale faktem jest, że jedynie czterech czy pięciu dyrektorów pozostało z tych, którzy zaczynali w 2003 roku.
Byliśmy świadkami małej "szopki" z rezygnacjami w roli głównej, ucieczkami, zwolnieniami, czy nawet szpiegowaniem. Wszystko to szkodzi wizerunkowi klubu. Co więcej, oświadczenia Pana Laporty, które bezpośrednio odwołują się do świata polityki spowodowały podział wśród kibiców. Jeżeli chce bawić się w politykę to w porządku, ale niech nie miesza w to klub.
Powiedział Pan, że nie ma zamiaru łączenia się z innym kandydatem. Jednakże, jeśli miałby Pan kogoś wybrać, to kto byłby najlepszy z punktu widzenia osobowości i/lub modelu zarządzania klubem?
Na chwilę obecną nie znamy dokładnych szczegółów programów czy propozycji potencjalnych kandydatów, ale mimo wszystko nie identyfikuję się z żadnym z nich.
Czy prowadził Pan rozmowy z innymi potencjalnymi kandydatami jak Josep Maria Minguella, Jordi Maj, Jaume Llaurado czy Jordi Medina, by utworzyć wspólną kandydaturę?
Nie.
Dlaczego tak surowo ocenia Pan Txiki Begiristain'a? Czemu nie może być postrzegany jako jeden z architektów wielkich triumfów Barcelony pod wodzą Rijkaarda i Guardioli?
Czapki z głów dla ogromnej pracy jaką wykonał Pep Guardiola, jego sztab szkoleniowy i zawodnicy. Właśnie dlatego mówię, że mają oni moje pełne poparcie, ale oprócz nich nie chcę by został ktokolwiek inny.
Jeżeli Txiki Pana nie satysfakcjonuje, to jak wygląda profil dyrektora sportowego w Pana opinii? Kto powinien nim zostać, jeżeli zostanie Pan wybrany? Czy chciałby Pan dać więcej władzy trenerowi i wyeliminować pozycję dyrektora sportowego?
Dyrektor sportowy jest ważny, ponieważ jest swego rodzaju łącznikiem pomiędzy, z jednej strony, drużyną i trenerem, natomiast z drugiej strony z zarządem klubu. Bez takiej osoby komunikacja pomiędzy obiema stronami byłaby utrudniona.
Nasz departament techniczny będzie podzielony na trzy sekcje. Jedna dla pierwszego zespołu, druga dla drugiego, a trzecia dla reszty sekcji młodzieżowych. Wszystkie będą podlegać członkom "Dream Teamu".
Ma Pan plan B na wypadek, gdyby Guardiola nie zaakceptował przedłużenia kontraktu po Pana zwycięstwie?
W zasadzie Pep już obiecał, że przedłuży kontrakt i jego słowo jest warte bardzo dużo, dlatego liczymy na niego w przyszłym sezonie.
Druga część wywiadu ukaże się już niedługo, a w niej Guixa odpowie na pytania dotyczące m.in. powrotu Fabregasa i finansowej sytuacji klubu.
[źródło: barcaelections]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)