Palop zatrzymał Barcelonę; Sevilla - Barça 0:1
Do stolicy Andaluzji piłkarze Pepa Guardioli udali się z jasno sprecyzowanym celem: awansować do ćwierćfinału Copa del Rey. Aby to uczynić, Messi i spółka musieli pokonać Sevillę. Warto dodać, że nawet zwycięstwo 1:0 nic nie dałoby Barcelonie, gdyż bramki na wyjeździe liczone są podwójnie, a na Camp Nou drużyna Manolo Jimeneza niespodziewanie pokonała Barçę 2:1.
Pep nie odważył się na eksperymenty i posłał do boju najsilniejszą jedenastkę, jaką dysponował. Jedyna zmiana to Pinto w bramce zamiast Valdésa. Komu wydawało się, że Barça od pierwszych minut rzuci się do frontalnego ataku, ten się grubo pomylił. To Sevilla od początku miała przewagę, a pierwsza szansa na zdobycie bramki pojawiła się w 6. minucie, kiedy Pinto fantastycznie zatrzymał strzelającego z kilku metrów głową Negredo. Ten sam zawodnik uderzał 10 minut później, ale obok bramki Barcelony. W 20. minucie Pinto zaczął kiwać się z byłym piłkarzem Almerii, stracił piłkę, a do pustej bramki trafił Navas. Sędzia tego gola anulował, dopatrując się faulu Negredo, co delikatnie mówiąc, było nieco kontrowersyjną decyzją.
Kilka minut później nastąpiła odpowiedź Barcelony. Z 20 metrów mocno strzelał Iniesta, ale po rykoszecie piłka wyszła na korner. W 28. minucie wspaniałą okazję miał Ibrahimović - piłka od Messiego, Szwed będąc 5 metrów od bramki Palopa fatalnie jednak spudłował. Chwilę później Messi świetnie uderzył z 20 metrów, ale Palop fantastyczną interwencją rozpoczął swój koncert. Do przerwy nie wydarzyło się już nic godnego uwagi i wszystko miało się rozstrzygnąć w drugiej połowie.
Po przerwie Barça się obudziła. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry Messi wypuścił w uliczkę Iniestę, ale o ułamki sekund szybszy był Palop. W 52. minucie Messi wykonywał rzut wolny: zagrał do Ibry, ten będąc tyłem do bramki, uderzył piłkę głową, a golkiper Sevilli w nieprawdopodobny sposób wybił ją na rzut rożny. Minutę później drugi raz do siatki trafił Navas i drugi raz sędzia gola nie uznał. Znów się pomylił - Navas nie był na pozycji spalonej. W odpowiedzi dryblował Iniesta i w ostatniej chwili piłkę spod nóg wybił mu Dragutinović.
W 60. minucie Leo Messi ośmieszył Navarro i wszedł w pole karne, będąc oko w oko z Palopem. Mając ostry kąt, uderzył mocno, celując pod poprzeczkę, ale trafił w bramkarza z Sanchez Pizjuan. W 64. minucie Andrés Iniesta wycofał piłkę do Xaviego, obrońcy wybili ją, ale wprost w udo Hiszpana, który technicznym strzałem z 16. metrów w końcu pokonał Palopa. Obrońcy Sevilii protestowali, że Xavi przyjął piłkę ręką, ale nic nie wskórali. 3 minuty później znów sam na sam z Palopem był Messi. Argentyńczyk popisał się cudownym lobem, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła bramkę. Chwilę później znów strzelał Messi; słupek! W 76. minucie szansę miała Sevilla. Diego Capel zagrał wzdłuż bramki do Negredo, który gdyby nie ofiarny wślizg Puyola miałby przed sobą pustą bramkę.
Dopiero na 7 minut przed końcem Guardiola wpuścił na boisko Pedro i Bojana, który zastąpili słabo spisujących się Alvesa i Ibrahimovicia. 60 sekund po tym Iniesta dośrodkował w pole karne, piłkę głową zgrał Pedro, do strzału przymierzał się Piqué, ale w końcu uderzył Messi. W nieprawdopodobny sposób, intuicyjnie, piłkę wybronił Palop. To była ostatnia tak klarowna sytuacja Barçy w tym meczu. Później były liczne próby dośrodkowań, ale pojedynki powietrzne wygrywali obrońcy Sevilli. Na 3 minuty przed końcem drugi raz umiejętnościami technicznymi uraczył nas Pinto, w ostatniej chwili wybijając piłkę. Po 3 doliczonych minutach arbiter zakończył zawody i to Sevilla mogła cieszyć się z awansu do ćwierćfinału Copa del Rey.
Gdyby mecz trwał tylko 45 minut, moglibyśmy mieć pretensje do graczy Guardioli, że zagrali słabe zawody i całkowicie zasłużenie odpadli z rywalizacji. Jednak druga połowa wczorajszego spotkania pokazała niesamowitą wolę walki, zaangażowanie, ambicję oraz duże umiejętności poszczególnych graczy, szczególnie Messiego i Iniesty. Barça była bardzo blisko drugiej, upragnionej bramki, ale zawsze na jej drodze stawał świetnie dysponowany Palop. Szkoda zmarnowanych szans, ale na pewno nie można powiedzieć, że Barcelona była w dwumeczu zespołem słabszym. Odpadła z honorem. To PIERWSZA prawdziwa porażka Guardioli, odkąd w 2008 roku objął stery w Barcelonie! Teraz pozostaje skupić się na rozgrywkach ligowych i Lidze Mistrzów, w których to Barcelona nadal pozostaje jednym z faworytów do zwycięstwa.
Gloria victis!
Sevilla 0:1 Barcelona
Sevilla: Palop; Konko, Dragutinovic, Escudé, Fernando Navarro; Jesús Navas, Duscher (Lolo, m.56), Romaric (Cala, m.91+), Adriano (Capel, m.64); Renato i Negredo.
Barcelona: Pinto; Daniel Alves (Pedro, m.83), Piqué, Puyol, Abidal; Xavi, S. Busquets, Iniesta; Messi, Ibrahimovic (Bojan, m.83) i Henry.
Bramka: 0:1: m. 64, Xavi.
Sędzia: Carlos Clos Gómez
Żółte kartki: Duscher (m.50), Lolo (m.63) Navas (m.68), Messi (m.70), Henry (m.92+), Piqué (m.92+).
Widzów: 35 000.
[Fot.: sport.es]
Pep nie odważył się na eksperymenty i posłał do boju najsilniejszą jedenastkę, jaką dysponował. Jedyna zmiana to Pinto w bramce zamiast Valdésa. Komu wydawało się, że Barça od pierwszych minut rzuci się do frontalnego ataku, ten się grubo pomylił. To Sevilla od początku miała przewagę, a pierwsza szansa na zdobycie bramki pojawiła się w 6. minucie, kiedy Pinto fantastycznie zatrzymał strzelającego z kilku metrów głową Negredo. Ten sam zawodnik uderzał 10 minut później, ale obok bramki Barcelony. W 20. minucie Pinto zaczął kiwać się z byłym piłkarzem Almerii, stracił piłkę, a do pustej bramki trafił Navas. Sędzia tego gola anulował, dopatrując się faulu Negredo, co delikatnie mówiąc, było nieco kontrowersyjną decyzją.
Kilka minut później nastąpiła odpowiedź Barcelony. Z 20 metrów mocno strzelał Iniesta, ale po rykoszecie piłka wyszła na korner. W 28. minucie wspaniałą okazję miał Ibrahimović - piłka od Messiego, Szwed będąc 5 metrów od bramki Palopa fatalnie jednak spudłował. Chwilę później Messi świetnie uderzył z 20 metrów, ale Palop fantastyczną interwencją rozpoczął swój koncert. Do przerwy nie wydarzyło się już nic godnego uwagi i wszystko miało się rozstrzygnąć w drugiej połowie.
Po przerwie Barça się obudziła. Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry Messi wypuścił w uliczkę Iniestę, ale o ułamki sekund szybszy był Palop. W 52. minucie Messi wykonywał rzut wolny: zagrał do Ibry, ten będąc tyłem do bramki, uderzył piłkę głową, a golkiper Sevilli w nieprawdopodobny sposób wybił ją na rzut rożny. Minutę później drugi raz do siatki trafił Navas i drugi raz sędzia gola nie uznał. Znów się pomylił - Navas nie był na pozycji spalonej. W odpowiedzi dryblował Iniesta i w ostatniej chwili piłkę spod nóg wybił mu Dragutinović.
W 60. minucie Leo Messi ośmieszył Navarro i wszedł w pole karne, będąc oko w oko z Palopem. Mając ostry kąt, uderzył mocno, celując pod poprzeczkę, ale trafił w bramkarza z Sanchez Pizjuan. W 64. minucie Andrés Iniesta wycofał piłkę do Xaviego, obrońcy wybili ją, ale wprost w udo Hiszpana, który technicznym strzałem z 16. metrów w końcu pokonał Palopa. Obrońcy Sevilii protestowali, że Xavi przyjął piłkę ręką, ale nic nie wskórali. 3 minuty później znów sam na sam z Palopem był Messi. Argentyńczyk popisał się cudownym lobem, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła bramkę. Chwilę później znów strzelał Messi; słupek! W 76. minucie szansę miała Sevilla. Diego Capel zagrał wzdłuż bramki do Negredo, który gdyby nie ofiarny wślizg Puyola miałby przed sobą pustą bramkę.
Dopiero na 7 minut przed końcem Guardiola wpuścił na boisko Pedro i Bojana, który zastąpili słabo spisujących się Alvesa i Ibrahimovicia. 60 sekund po tym Iniesta dośrodkował w pole karne, piłkę głową zgrał Pedro, do strzału przymierzał się Piqué, ale w końcu uderzył Messi. W nieprawdopodobny sposób, intuicyjnie, piłkę wybronił Palop. To była ostatnia tak klarowna sytuacja Barçy w tym meczu. Później były liczne próby dośrodkowań, ale pojedynki powietrzne wygrywali obrońcy Sevilli. Na 3 minuty przed końcem drugi raz umiejętnościami technicznymi uraczył nas Pinto, w ostatniej chwili wybijając piłkę. Po 3 doliczonych minutach arbiter zakończył zawody i to Sevilla mogła cieszyć się z awansu do ćwierćfinału Copa del Rey.
Gdyby mecz trwał tylko 45 minut, moglibyśmy mieć pretensje do graczy Guardioli, że zagrali słabe zawody i całkowicie zasłużenie odpadli z rywalizacji. Jednak druga połowa wczorajszego spotkania pokazała niesamowitą wolę walki, zaangażowanie, ambicję oraz duże umiejętności poszczególnych graczy, szczególnie Messiego i Iniesty. Barça była bardzo blisko drugiej, upragnionej bramki, ale zawsze na jej drodze stawał świetnie dysponowany Palop. Szkoda zmarnowanych szans, ale na pewno nie można powiedzieć, że Barcelona była w dwumeczu zespołem słabszym. Odpadła z honorem. To PIERWSZA prawdziwa porażka Guardioli, odkąd w 2008 roku objął stery w Barcelonie! Teraz pozostaje skupić się na rozgrywkach ligowych i Lidze Mistrzów, w których to Barcelona nadal pozostaje jednym z faworytów do zwycięstwa.
Gloria victis!
Sevilla 0:1 Barcelona
Sevilla: Palop; Konko, Dragutinovic, Escudé, Fernando Navarro; Jesús Navas, Duscher (Lolo, m.56), Romaric (Cala, m.91+), Adriano (Capel, m.64); Renato i Negredo.
Barcelona: Pinto; Daniel Alves (Pedro, m.83), Piqué, Puyol, Abidal; Xavi, S. Busquets, Iniesta; Messi, Ibrahimovic (Bojan, m.83) i Henry.
Bramka: 0:1: m. 64, Xavi.
Sędzia: Carlos Clos Gómez
Żółte kartki: Duscher (m.50), Lolo (m.63) Navas (m.68), Messi (m.70), Henry (m.92+), Piqué (m.92+).
Widzów: 35 000.
[Fot.: sport.es]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (769)