Athletic Bilbao 1:1 Barcelona; Baskowie przerywają złą passę

Blazeq

21 listopada 2009, 21:19

716 komentarzy
Przed spotkaniem zwątpiłem w to, czy Guardiola aby na pewno potraktuje pojedynek z Baskami poważnie. Całkiem logicznym rozwiązaniem byłoby przecież oszczędzanie kluczowych zawodników przed meczem o wszystko z Interem. Szkoleniowiec Barcelony szybko rozwiał moje wątpliwości, desygnując silną jedenastkę, z Messim, Xavim oraz Iniestą na czele.

Już przed rozpoczęciem spotkania jasne było, że tylko zwycięstwo pozwoli Barcelonie utrzymać pozycję lidera La Liga do Gran Derbi. Real Madryt pokonał bowiem Racing Santander 1:0 po bramce Higuaina i przynajmniej na dwie godziny wskoczył na szczyt tabeli.

Wyrównana pierwsza połowa

Pierwsze minuty spotkania pokazały, że Barcelonie nie będzie łatwo w Bilbao wygrać. Gospodarze od początku zaatakowali, a sposobem na pokonanie lidera miały być akcje oskrzydlające. Na szczęście dośrodkowania nie były najwyższej klasy i obrońcy Dumy Katalonii radzili sobie z nimi bez problemu.

Po dobrym początku w wykonaniu gospodarzy gra się wyrównała i coraz częściej to goście dochodzili do głosu. Najpierw z dystansu uderzył Messi, ale Iraizoz nie mógł przepuścić tak lekkiego strzału, a chwilę później na odważną szarżę zdecydował się Iniesta, minął Ustaritza, ale zatrzymał się na kolejnym defensorze Athletiku. W 12. minucie Czyhrynski pokazał, że kiedy chce to potrafi dokładnie zagrać piłkę do kolegów z ataku. Do jego dokładnego podania dopadł Pedro, ale przesadził z dryblingiem i stracił kontrolę nad futbolówką. Trzy minuty później Barcelona stworzyła sobie jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą okazję do zdobycia bramki. Doskonałym prostopadłym podaniem popisał się Xavi, ale Messi będąc sam na sam z bramkarzem, uderzył wprost w niego. Argentyńczyk tym zagraniem po raz kolejny udowodnił, że ma problem ze skutecznością. Na szczęście nie grał już aż tak egoistycznie i dużo częściej dzielił się piłką z partnerami.

Najpierw w 17. minucie główny pretendent do zdobycia Złotej Piłki dokładnie dośrodkował i Keita uderzył głową obok słupka. A zaledwie minutę później odważnie ruszył do praktycznie straconej piłki i dość łatwo wymanewrował wyraźnie wolniejszych defensorów ekipy z Bilbao, po czym dograł piłkę do Xaviego. Ten nie zdołał jednak umieścić jej w bramce.

Po tych kilku dobrych akcjach Barcelony gra się znów wyrównała, ale żadnej z drużyn nie udawało się przeprowadzić godnej odnotowania akcji. Dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy gospodarze wypracowali sobie sytuację, którą wręcz powinni zamienić na bramkę. Martínez uderzył jednak głową obok bramki. Chwilę po tej akcji sędzia zakończył pierwszą część spotkania, która mimo przewagi Barcelony w posiadaniu piłki, była bardzo wyrównana.

Bramki Alvesa i Toquero

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Mecz nadal był bardzo wyrównany i żadnej z drużyn nie udawało się przejąć kontroli nad przebiegiem spotkania. Kiedy jednak wszyscy się tego najmniej spodziewali, padła pierwsza bramka. W 53. minucie znów prostopadłe podanie zafundował kolegom z ataku Xavi, ale tym razem do piłki dopadł prawy obrońca, Dani Alves i zrobił to, czego w łatwiejszej sytuacji nie potrafił uczynić Messi - umieścił piłkę w bramce.

Po uzyskaniu prowadzenia Barcelona jakby odpuściła. Było to całkowicie niezrozumiałe, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie jak skończył się pojedynek z Osasuną. Athletic przejął inicjatywę i co chwila gościł pod polem karnym Dumy Katalonii. Przez długi czas nic z tych ataków nie wynikało, ale wystarczył jeden przegrany pojedynek główkowy i w 62. minucie było 1:1. Llorente skoczył wyżej od Czyhrynskiego i zgrał piłkę pod nogi wprowadzonego po przerwie Toquero, a ten silnym strzałem pokonał Valdésa. W tym roku już drugi raz udało mu się wpisać na listę strzelców w meczu z Barceloną, ale dopiero sobotnie trafienie mógł, jak się później okazało, z czystym sumieniem świętować.

Wymiana ciosów - bez efektów

Kiedy Athletic wyrównał, na boisku zobaczyliśmy prawdziwą walkę. Oba zespoły chciały to spotkanie wygrać, jednak w ich akcjach było za dużo pośpiechu i zbyt mało precyzji. Na gąszczu nóg zatrzymał się strzał Messiego, a i wycieczki w pole karne Argentyńczyka nie przyniosły wymiernych korzyści gościom. Podobnie, jak indywidualne akcje Iniesty, które w najlepszym wypadku reprezentant Hiszpanii zdołał zakończyć niecelnym strzałem.

Ataki Barcelony były regularnie przerywane kontratakami Basków, którym na szczęście brakowało odpowiedniego wykończenia. Bardzo aktywny był strzelec bramki Toquero, a dobrze pokazał się także wprowadzony w drugiej połowie De Marcos. Groźniejsi byli jednak goście, ale wciąż brakowało skuteczności. Po rzucie rożnym w 78. minucie niecelnie głową uderzył Piqué. Pięć minut później z dystansu przestrzelił minimalnie Xavi. Bramki nie padały, a czas uciekał.

Dobra passa dobiegła końca

W ostatnim kwadransie spotkania Pep Guardiola zdecydował się na zmiany. O ile wprowadzenie Bojana za Messiego jeszcze dało się jakość usprawiedliwić, ponieważ Argentyńczyk w drugiej połowie nie był zbyt widoczny (a ponadto, jak się później okazało, odczuwał on ból), o tyle zastąpienie Xaviego ‘zręcznym' Francuzem wydawało się niepotrzebne. To od Hernandeza zaczynała się bowiem większość groźnych akcji Barcelony.

Zgodnie z przewidywaniami, po zejściu kapitana, Duma Katalonii nie zdołała już poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Iraizoza. Na szczęście nieporadności gości nie potrafili wykorzystać Baskowie, których najwyraźniej remis w pełni satysfakcjonował. Strata punktów jest tym bardziej bolesna, że dzięki niej to Real przystąpi do Gran Derbi z pozycji lidera. Nie ma jednak czasu długo analizować tego pojedynku i konsekwencji związanych z jego wynikiem, ponieważ już we wtorek Barcelonę czeka znacznie ważniejszy mecz. Z Interem Mediolan po prostu trzeba wygrać.

Athletic Bilbao: Iraizoz, Iraola, Ustaritz, Amorebieta, Koikili, Gurpegui, Orbaiz (56' Toquero), Javi Martínez; Susaeta, Llorente (76' De Marcos) oraz Yeste (73' Gabilondo)

Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Chygrynskiy, Maxwell, Xavi (83' Henry), Sergio B., Keita, Pedro, Messi (75' Bojan) oraz Iniesta

Bramki:
0:1, Alves (53')
1:1, Toquero (62')

Żółte kartki: Keita (64') oraz Javi Martínez (80')

Arbiter: Fernando Teixeira
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (716)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze