Specjalnie dla FCBarca.com - Leszek Orłowski cz.1
Wieloletni dziennikarz tygodnika "Piłka Nożna" oraz miesięcznika "Piłka Nożna Plus", komentator sportowy w stacji Canal Plus oraz, moim skromnym zdaniem, obecnie najwybitniejszy polski specjalista ds. ligi hiszpańskiej. O kim mowa? Specjalnie dla serwisu FCBarca.com wywiadu udzielił Leszek Orłowski.
Z panem Leszkiem Orłowskim rozmawiał Maciej "SZUMI" Szumiński. Wywiad zredagował Paweł "Rozwad" Rozwadowski. Zapraszamy do lektury.
Od autora: Od początku Pan Leszek ujął mnie swoim podejściem. Pomimo różnicy wieku i doświadczenia potraktował mnie jak kolegę po fachu proponując od razu przejście na "Ty".
Jak zacząłeś swoją przygodę z dziennikarstwem sportowym?
Już od dziecka byłem związany z piłką nożną. Opowieści rodzinne głoszą, że już w wieku dwóch lat oglądałem mecze piłkarskie. Nie jestem nawet w stanie określić, kiedy zacząłem interesować się futbolem. Odkąd sięgam pamięcią zawsze oglądałem wszystkie mecze.
Czy z tą wielką pasją były powiązane jakieś studia?
Nie, nie studiowałem dziennikarstwa. Studiowałem historię. Dopiero później zacząłem podyplomowe studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim, ale ostatecznie ich nie ukończyłem. Uważam, że studia dziennikarskie nie są wartościowe. Nikt nie jest w stanie nauczyć cię tego zawodu. Dlatego lepiej udać się na jakiekolwiek studia rozwijające bardziej intelekt. Myślę, że najlepszym wyborem jest polonistyka, ponieważ tam człowiek zdobędzie potrzebną umiejętność składnego pisania i wypowiadania się.
A jak "wszedłeś" do profesjonalnego dziennikarstwa sportowego? Czy odbywało się to przez jakąś mniejszą gazetę bądź radio?
Moją pierwszą pracą była praca w redakcji tygodnika "Piłka Nożna" oraz miesięcznika "Piłka Nożna Plus". Po prostu wszedłem do redakcji z ulicy i zapytałem otwarcie czy mógłbym dostać szansę napisania czegoś. Mogłem, dostałem, napisałem i okazało się, że nie było to beznadziejne. Następnie gdy już wszedłem w to całe środowisko poznałem dziennikarzy z Canal Plus. Zostałem raz, potem drugi zaproszony do studia na program poświęcony polskiej piłce. Następnie porozmawiałem z Jackiem Laskowskim. Powiedziałem, że interesuję się zwłaszcza piłką hiszpańską, o której piszę o gazecie. Zapytałem, czy mógłbym dostać szansę skomentowania jakiegoś meczu tej ligi. Pierwszy mecz, który komentowałem był w listopadzie 2003 roku. Pamiętam, że współpracowałem wtedy z nieżyjącym już Robertem Rymarowiczem, który był wspaniałym dziennikarzem. To właśnie on i Jacek Laskowski najbardziej mi pomogli.
Skoro już jesteśmy przy Jacku Laskowskim. Odkąd oglądam mecze Barcelony na antenie Canal Plus z tą niewątpliwą przyjemnością kojarzy mi się wasz głos, rozmowy. Ponadto podczas spotkań, które wspólnie komentujecie jest wyczuwalna między wami specyficzna "chemia".
Z Jackiem oprócz tego, że razem pracujemy to jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Jeżeli ta "chemia" jest słyszalna w telewizji podczas transmisji to bardzo się cieszę, bo naprawdę jesteśmy świetnymi kolegami i wspaniale się nam współpracuje. Ponadto Jacek, jako mistrz zawodu, ma tę cechę, że u każdego współkomentatora wyzwala to, co ma on najlepszego. Oczywiście chcę tu również dodać, że z Rafałem Wolskim czy Piotrem Labogą, z którymi również komentuję mecze jestem także zaprzyjaźniony i staramy się, aby tej chemii było jak najwięcej.
Wracając do tematu komentowania meczów w telewizji. Czy w roku 2003, o którym mówiliśmy, była już liga hiszpańska?
Najpierw, rok wcześniej lub półtora, komentowałem kilka meczów w Klubie Kibica Ligi Polskiej. Do dzisiaj zresztą istnieje ta forma, wtedy było to nagrywane wcześniej, nie na żywo. Od tego zaczyna się pracę w Canal Plus, to jest takie "poletko doświadczalne", gdzie weryfikuje się i rozwija umiejętności nowych komentatorów. Później już przeszedłem do komentowania ligi hiszpańskiej.
Zmienimy teraz miejsce, w jakim udzielasz się jako dziennikarz. Na portalu internetowym "Piłki Nożnej" umieszczasz cykl "Hiszpańskie muchy". Moje pytanie brzmi: Skąd czerpiesz pomysły na tego typu prace? Przeglądam wiele portali, hiszpańskich oraz polskich i nigdzie nie spotkałem podobnego pomysłu.
Nie da się ukryć, że przygotowując się do meczu, a nie tylko, bo także z bezinteresownej ciekawości często zaglądam głównie na hiszpańskie portale i szukam ciekawych informacji. Tak więc mnóstwo czasu spędzam na przeróżnych portalach. Dlatego powstał pomysł pisania "much". Przez cały tydzień wynotowuje sobie najważniejsze informacje, do których często dokładam mini-felietoniki i tak to powstaje.
Pasja do hiszpańskiego futbolu ciągnie za sobą jakieś konsekwencje. Musisz dobrze znać język hiszpański?
Tak, znam język hiszpański. Oczywiście nie wziąłbym się za tłumaczenie żadnej książki, bo nie jestem iberystą z wykształcenia, ale w praktyce daję sobie radę.
Oprócz ligi hiszpańskiej na antenie Canal Plus komentujesz też ligę polską. Czy nie jest ci trudno przejść z poziomu ligi hiszpańskiej na poziom naszej polskiej piłki?
Oczywiście, poziom gry jest zupełnie inny. Piłkę w Polsce, a piłkę w ligach zagranicznych, a szczególnie w Hiszpanii, dzieli przepaść. No, ale cóż... jestem miłośnikiem piłki nożnej i mógłbym komentować nawet mecz czwartej ligi, a coś ciekawego zawsze bym w nim znalazł. Nie traktuje tego na pewno jak dopustu bożego. Warto popatrzeć na polskich piłkarzy... Kto się objawił, kto zagrał dobry mecz, o kim można powiedzieć kilka ciepłych słów. Interesują mnie również zagadnienia taktyczne, jak pracują trenerzy w Polsce. Generalnie nie jestem miłośnikiem polskiej piłki. Jeżeli mam do wyboru mecz ligi polskiej, a mecz ligi zagranicznej to z reguły wybieram ten drugi.
To teraz pytanie odnośnie polskiej piłki. Uważasz, że Stefan Majewski ma szansę pozostać na stanowisku szkoleniowca dłużej, aniżeli na dwa najbliższe spotkania?
Jeżeli w tych spotkaniach zdobędzie co najmniej cztery punkty to ma wszelkie dane do tego, aby prowadzić reprezentację dłużej.
A co myślisz na temat ponownego zatrudnienia na stanowisko szkoleniowca reprezentacji Polski trenera zagranicznego? Ja słyszałem na przykład o propozycji przejęcia reprezentacji przez Carlosa Alberto Parreirę.
Ja do tej pory słyszałem nazwiska takie jak Lothar Matheus, czy Alberto Zaccheroni. Myślę, że tacy szkoleniowcy nie mogą być zatrudnieni, bo nie mają oni stałej pracy nawet we własnym kraju. Są to wielkie nazwiska, brakuje im ciekawych ofert, to szukają pracy nawet w krajach piłkarskiego trzeciego świata, do których najwyraźniej zalicza się również Polska. Dlatego uważam, że nie powinno się brać ich pod uwagę. Chociaż ostatnio słyszałem o rzekomej kandydaturze Javiera Aguirre. To jest trener, który nie ma żadnych problemów ze znalezieniem pracy, niedawno odbudował reprezentację Meksyku, wcześniej świetnie sobie radził w Osasunie czy Atlético Madryt.
No właśnie, ale czy nie uważasz, że jest to trener przyzwyczajony do pracy z "ciepłokrwistymi" zawodnikami?
Uważam, że dobry trener poradzi sobie w każdym otoczeniu, a Javier Aguirre jest dobrym trenerem. To inna półka, aniżeli wyżej wymienieni szkoleniowcy. Z tego co wiem jest to również człowiek bardzo elastyczny, umiejący się przystosować do rozmaitych realiów. Jeżeli to prawda, że wysłał e-mail z zapytaniem o stanowisko to ja osobiście brałbym tego człowieka w ciemno.
Pozostała, obszerniejsza część wywiadu już jutro. W drugiej części pojawi się tematyka odwiecznej rywalizacji pomiędzy Barceloną a Realem, działaniach zarządu Barcelony oraz kilka pytań dotyczących prywatnych odczuć Leszka Orłowskiego odnośne La Liga.
Z panem Leszkiem Orłowskim rozmawiał Maciej "SZUMI" Szumiński. Wywiad zredagował Paweł "Rozwad" Rozwadowski. Zapraszamy do lektury.
Od autora: Od początku Pan Leszek ujął mnie swoim podejściem. Pomimo różnicy wieku i doświadczenia potraktował mnie jak kolegę po fachu proponując od razu przejście na "Ty".
Jak zacząłeś swoją przygodę z dziennikarstwem sportowym?
Już od dziecka byłem związany z piłką nożną. Opowieści rodzinne głoszą, że już w wieku dwóch lat oglądałem mecze piłkarskie. Nie jestem nawet w stanie określić, kiedy zacząłem interesować się futbolem. Odkąd sięgam pamięcią zawsze oglądałem wszystkie mecze.
Czy z tą wielką pasją były powiązane jakieś studia?
Nie, nie studiowałem dziennikarstwa. Studiowałem historię. Dopiero później zacząłem podyplomowe studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim, ale ostatecznie ich nie ukończyłem. Uważam, że studia dziennikarskie nie są wartościowe. Nikt nie jest w stanie nauczyć cię tego zawodu. Dlatego lepiej udać się na jakiekolwiek studia rozwijające bardziej intelekt. Myślę, że najlepszym wyborem jest polonistyka, ponieważ tam człowiek zdobędzie potrzebną umiejętność składnego pisania i wypowiadania się.
A jak "wszedłeś" do profesjonalnego dziennikarstwa sportowego? Czy odbywało się to przez jakąś mniejszą gazetę bądź radio?
Moją pierwszą pracą była praca w redakcji tygodnika "Piłka Nożna" oraz miesięcznika "Piłka Nożna Plus". Po prostu wszedłem do redakcji z ulicy i zapytałem otwarcie czy mógłbym dostać szansę napisania czegoś. Mogłem, dostałem, napisałem i okazało się, że nie było to beznadziejne. Następnie gdy już wszedłem w to całe środowisko poznałem dziennikarzy z Canal Plus. Zostałem raz, potem drugi zaproszony do studia na program poświęcony polskiej piłce. Następnie porozmawiałem z Jackiem Laskowskim. Powiedziałem, że interesuję się zwłaszcza piłką hiszpańską, o której piszę o gazecie. Zapytałem, czy mógłbym dostać szansę skomentowania jakiegoś meczu tej ligi. Pierwszy mecz, który komentowałem był w listopadzie 2003 roku. Pamiętam, że współpracowałem wtedy z nieżyjącym już Robertem Rymarowiczem, który był wspaniałym dziennikarzem. To właśnie on i Jacek Laskowski najbardziej mi pomogli.
Skoro już jesteśmy przy Jacku Laskowskim. Odkąd oglądam mecze Barcelony na antenie Canal Plus z tą niewątpliwą przyjemnością kojarzy mi się wasz głos, rozmowy. Ponadto podczas spotkań, które wspólnie komentujecie jest wyczuwalna między wami specyficzna "chemia".
Z Jackiem oprócz tego, że razem pracujemy to jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Jeżeli ta "chemia" jest słyszalna w telewizji podczas transmisji to bardzo się cieszę, bo naprawdę jesteśmy świetnymi kolegami i wspaniale się nam współpracuje. Ponadto Jacek, jako mistrz zawodu, ma tę cechę, że u każdego współkomentatora wyzwala to, co ma on najlepszego. Oczywiście chcę tu również dodać, że z Rafałem Wolskim czy Piotrem Labogą, z którymi również komentuję mecze jestem także zaprzyjaźniony i staramy się, aby tej chemii było jak najwięcej.
Wracając do tematu komentowania meczów w telewizji. Czy w roku 2003, o którym mówiliśmy, była już liga hiszpańska?
Najpierw, rok wcześniej lub półtora, komentowałem kilka meczów w Klubie Kibica Ligi Polskiej. Do dzisiaj zresztą istnieje ta forma, wtedy było to nagrywane wcześniej, nie na żywo. Od tego zaczyna się pracę w Canal Plus, to jest takie "poletko doświadczalne", gdzie weryfikuje się i rozwija umiejętności nowych komentatorów. Później już przeszedłem do komentowania ligi hiszpańskiej.
Zmienimy teraz miejsce, w jakim udzielasz się jako dziennikarz. Na portalu internetowym "Piłki Nożnej" umieszczasz cykl "Hiszpańskie muchy". Moje pytanie brzmi: Skąd czerpiesz pomysły na tego typu prace? Przeglądam wiele portali, hiszpańskich oraz polskich i nigdzie nie spotkałem podobnego pomysłu.
Nie da się ukryć, że przygotowując się do meczu, a nie tylko, bo także z bezinteresownej ciekawości często zaglądam głównie na hiszpańskie portale i szukam ciekawych informacji. Tak więc mnóstwo czasu spędzam na przeróżnych portalach. Dlatego powstał pomysł pisania "much". Przez cały tydzień wynotowuje sobie najważniejsze informacje, do których często dokładam mini-felietoniki i tak to powstaje.
Pasja do hiszpańskiego futbolu ciągnie za sobą jakieś konsekwencje. Musisz dobrze znać język hiszpański?
Tak, znam język hiszpański. Oczywiście nie wziąłbym się za tłumaczenie żadnej książki, bo nie jestem iberystą z wykształcenia, ale w praktyce daję sobie radę.
Oprócz ligi hiszpańskiej na antenie Canal Plus komentujesz też ligę polską. Czy nie jest ci trudno przejść z poziomu ligi hiszpańskiej na poziom naszej polskiej piłki?
Oczywiście, poziom gry jest zupełnie inny. Piłkę w Polsce, a piłkę w ligach zagranicznych, a szczególnie w Hiszpanii, dzieli przepaść. No, ale cóż... jestem miłośnikiem piłki nożnej i mógłbym komentować nawet mecz czwartej ligi, a coś ciekawego zawsze bym w nim znalazł. Nie traktuje tego na pewno jak dopustu bożego. Warto popatrzeć na polskich piłkarzy... Kto się objawił, kto zagrał dobry mecz, o kim można powiedzieć kilka ciepłych słów. Interesują mnie również zagadnienia taktyczne, jak pracują trenerzy w Polsce. Generalnie nie jestem miłośnikiem polskiej piłki. Jeżeli mam do wyboru mecz ligi polskiej, a mecz ligi zagranicznej to z reguły wybieram ten drugi.
To teraz pytanie odnośnie polskiej piłki. Uważasz, że Stefan Majewski ma szansę pozostać na stanowisku szkoleniowca dłużej, aniżeli na dwa najbliższe spotkania?
Jeżeli w tych spotkaniach zdobędzie co najmniej cztery punkty to ma wszelkie dane do tego, aby prowadzić reprezentację dłużej.
A co myślisz na temat ponownego zatrudnienia na stanowisko szkoleniowca reprezentacji Polski trenera zagranicznego? Ja słyszałem na przykład o propozycji przejęcia reprezentacji przez Carlosa Alberto Parreirę.
Ja do tej pory słyszałem nazwiska takie jak Lothar Matheus, czy Alberto Zaccheroni. Myślę, że tacy szkoleniowcy nie mogą być zatrudnieni, bo nie mają oni stałej pracy nawet we własnym kraju. Są to wielkie nazwiska, brakuje im ciekawych ofert, to szukają pracy nawet w krajach piłkarskiego trzeciego świata, do których najwyraźniej zalicza się również Polska. Dlatego uważam, że nie powinno się brać ich pod uwagę. Chociaż ostatnio słyszałem o rzekomej kandydaturze Javiera Aguirre. To jest trener, który nie ma żadnych problemów ze znalezieniem pracy, niedawno odbudował reprezentację Meksyku, wcześniej świetnie sobie radził w Osasunie czy Atlético Madryt.
No właśnie, ale czy nie uważasz, że jest to trener przyzwyczajony do pracy z "ciepłokrwistymi" zawodnikami?
Uważam, że dobry trener poradzi sobie w każdym otoczeniu, a Javier Aguirre jest dobrym trenerem. To inna półka, aniżeli wyżej wymienieni szkoleniowcy. Z tego co wiem jest to również człowiek bardzo elastyczny, umiejący się przystosować do rozmaitych realiów. Jeżeli to prawda, że wysłał e-mail z zapytaniem o stanowisko to ja osobiście brałbym tego człowieka w ciemno.
Pozostała, obszerniejsza część wywiadu już jutro. W drugiej części pojawi się tematyka odwiecznej rywalizacji pomiędzy Barceloną a Realem, działaniach zarządu Barcelony oraz kilka pytań dotyczących prywatnych odczuć Leszka Orłowskiego odnośne La Liga.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (52)