Koronacja mistrzów; Barcelona - Osasuna 0:1
FC Barcelona przegrała wczoraj z Osasuną 0:1, a jedyną bramkę meczu zdobył Walter Pandiani. Nie przeszkodziło to jednak piłkarzom świętować wraz z fanami 19. w historii klubu tytułu mistrza Hiszpanii.
Wczorajsze spotkanie było okazją do prezentacji nowych strojów na sezon 2009/10, szansą gry dla młodych graczy, jak Xavi Torres, Muniesa czy Jeffren, a przede wszystkim fiestą z okazji zdobycia historycznego dubletu. Dlatego w sobotę wieczorem boiskowe wydarzenia nie były najważniejszy.
Drużyna Osasuny wyszła na boisko myśląc tylko o obronie, co sprawiło trudności graczom Barcelony, którzy nie potrafili zaprezentować swojego normalnego sposobu gry.
Mecz rozpoczął się od dobrych szans Pedro i Bojana, lecz po krótkim czasie było jasne, że myśli piłkarzy są gdzieś indziej, najprawdopodobniej w Rzymie. Mająca przed sobą wizję spadku z ligi drużyna Osasuny nie zaprezentowała nic poza grą obronną i wyczekiwaniem na swoją okazję. Ta nadeszła w 26. minucie spotkania, kiedy to po rzucie rożnym, bramkę strzałem głową zdobył Walter Pandiani.
Po tym trafieniu poziom meczu znacznie spadł, spotkanie stało się wręcz nudne. Wartymi podkreślenia były tylko żółte kartki dla Abidala i Gudjohnsena. Walczący o tytuł króla strzelców Samuel Eto'o był praktycznie niewidoczny, najlepszą okazję miał przed przerwą, ale jego strzał świetnie obronił Ricardo. Pomimo braku dobrego widowiska, na trybunach trwała nieustanna fiesta.
Druga połowa nie była lepsza. Szansę debiutu dostał w niej Marc Muniesa, zastępując w 50. minucie Sylvinho. Dziewięć minut później boisko opuścił Eto'o, a jego miejsce zajął Keita. Piłkarze nie zapewnili kibicom dobrego widowiska, mimo to zebrana na Camp Nou publiczność świętowała zdobycie dwóch tytułów w tym sezonie.
Świetna zabawa na trybunach skończyła się za sprawą sędziego z Madrytu, pana Rubinósa Péreza, który w 82. minucie spotkania wyrzucił z boiska młodziutkiego debiutanta Marca Muniesę. Wychowanek popełnił swój pierwszy, co warte podkreślenia niebrutalny faul, za co został wyrzucony z boiska. Rozwścieczyło to nie tylko trenera Guardiolę i graczy rezerwowych, ale wszystkich kibiców zebranych na Camp Nou, którzy swoją złość wyrazili prawie dziesięciominutową pañoladą, której ten stadion dawno nie widział. Wkrótce potem znów byliśmy świadkami fiesty, a gromkie "campeones, campeones" było śpiewane nieprzerwanie, nawet po ostatnim gwizdku sędziego.
Wczorajszy mecz był dla całego Barcelonismo meczem bez historii, z pozytywnym aspektem w postaci świetnego dopingu kibiców zebranych na stadionie i pomeczową fiestą z okazji zdobycia Pucharu Króla oraz mistrzowskiego tytułu La Liga. Świętowali również wszyscy związani z klubem z Pampeluny, ponieważ ich zespół zdobył bardzo ważne w kontekście utrzymania w lidze trzy punkty.
Gdy fiesta się skończyła szczęśliwi, kibice udali się do swoich domów, by wraz z przyjaciółmi świętować sukces ich ukochanego klubu. Piłkarze i sztab szkoleniowy skupiają się teraz tylko i wyłącznie na środowym finale Ligi Mistrzów, by w chwale powrócić w czwartek na Camp Nou i świętować największy sukces w historii klubu - potrójną koronę.
FC Barcelona: Pinto; Sanchez (Jeffren min. 70), Abidal, Caceres, Sylvinho (Muniesa, min. 50); Xavi Torres, Hleb, Gudjohnsen, Bojan, Pedro, Eto'o (Keita min. 59).
Osasuna: Ricardo, Aspilicueta, M.Flano, Curuchaga, Monreal, Juanfran (Flano min. 94), Punal, Nekounam, Plasil, Pandiani (Hector Fond min. 93), Masoud (Hidalgo min. 65).
Gole: 25 min. 0-1 - Pandiani
Arbiter: Antonio Rubinos Perez.
Żółte kartki: Abidal, Gudhjonsen, Bojan (FC Barcelona); Ricardo, Hidalgo, Punal (Osasuna).
Czerwona kartka: Muniesa (FC Barcelona).
Widzów: 77 331.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Wczorajsze spotkanie było okazją do prezentacji nowych strojów na sezon 2009/10, szansą gry dla młodych graczy, jak Xavi Torres, Muniesa czy Jeffren, a przede wszystkim fiestą z okazji zdobycia historycznego dubletu. Dlatego w sobotę wieczorem boiskowe wydarzenia nie były najważniejszy.
Drużyna Osasuny wyszła na boisko myśląc tylko o obronie, co sprawiło trudności graczom Barcelony, którzy nie potrafili zaprezentować swojego normalnego sposobu gry.
Mecz rozpoczął się od dobrych szans Pedro i Bojana, lecz po krótkim czasie było jasne, że myśli piłkarzy są gdzieś indziej, najprawdopodobniej w Rzymie. Mająca przed sobą wizję spadku z ligi drużyna Osasuny nie zaprezentowała nic poza grą obronną i wyczekiwaniem na swoją okazję. Ta nadeszła w 26. minucie spotkania, kiedy to po rzucie rożnym, bramkę strzałem głową zdobył Walter Pandiani.
Po tym trafieniu poziom meczu znacznie spadł, spotkanie stało się wręcz nudne. Wartymi podkreślenia były tylko żółte kartki dla Abidala i Gudjohnsena. Walczący o tytuł króla strzelców Samuel Eto'o był praktycznie niewidoczny, najlepszą okazję miał przed przerwą, ale jego strzał świetnie obronił Ricardo. Pomimo braku dobrego widowiska, na trybunach trwała nieustanna fiesta.
Druga połowa nie była lepsza. Szansę debiutu dostał w niej Marc Muniesa, zastępując w 50. minucie Sylvinho. Dziewięć minut później boisko opuścił Eto'o, a jego miejsce zajął Keita. Piłkarze nie zapewnili kibicom dobrego widowiska, mimo to zebrana na Camp Nou publiczność świętowała zdobycie dwóch tytułów w tym sezonie.
Świetna zabawa na trybunach skończyła się za sprawą sędziego z Madrytu, pana Rubinósa Péreza, który w 82. minucie spotkania wyrzucił z boiska młodziutkiego debiutanta Marca Muniesę. Wychowanek popełnił swój pierwszy, co warte podkreślenia niebrutalny faul, za co został wyrzucony z boiska. Rozwścieczyło to nie tylko trenera Guardiolę i graczy rezerwowych, ale wszystkich kibiców zebranych na Camp Nou, którzy swoją złość wyrazili prawie dziesięciominutową pañoladą, której ten stadion dawno nie widział. Wkrótce potem znów byliśmy świadkami fiesty, a gromkie "campeones, campeones" było śpiewane nieprzerwanie, nawet po ostatnim gwizdku sędziego.
Wczorajszy mecz był dla całego Barcelonismo meczem bez historii, z pozytywnym aspektem w postaci świetnego dopingu kibiców zebranych na stadionie i pomeczową fiestą z okazji zdobycia Pucharu Króla oraz mistrzowskiego tytułu La Liga. Świętowali również wszyscy związani z klubem z Pampeluny, ponieważ ich zespół zdobył bardzo ważne w kontekście utrzymania w lidze trzy punkty.
Gdy fiesta się skończyła szczęśliwi, kibice udali się do swoich domów, by wraz z przyjaciółmi świętować sukces ich ukochanego klubu. Piłkarze i sztab szkoleniowy skupiają się teraz tylko i wyłącznie na środowym finale Ligi Mistrzów, by w chwale powrócić w czwartek na Camp Nou i świętować największy sukces w historii klubu - potrójną koronę.
FC Barcelona: Pinto; Sanchez (Jeffren min. 70), Abidal, Caceres, Sylvinho (Muniesa, min. 50); Xavi Torres, Hleb, Gudjohnsen, Bojan, Pedro, Eto'o (Keita min. 59).
Osasuna: Ricardo, Aspilicueta, M.Flano, Curuchaga, Monreal, Juanfran (Flano min. 94), Punal, Nekounam, Plasil, Pandiani (Hector Fond min. 93), Masoud (Hidalgo min. 65).
Gole: 25 min. 0-1 - Pandiani
Arbiter: Antonio Rubinos Perez.
Żółte kartki: Abidal, Gudhjonsen, Bojan (FC Barcelona); Ricardo, Hidalgo, Punal (Osasuna).
Czerwona kartka: Muniesa (FC Barcelona).
Widzów: 77 331.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (254)