Ważne zwycięstwo po dobrym meczu: Sevilla - FC Barcelona 0:3
Czy FC Barcelona zdoła utrzymać wysoką skuteczność w spotkaniach z czołówką La Liga? Pytanie to od wielu tygodni nurtowało zarówno kibiców, jak i dziennikarzy. Choć Barça tydzień w tydzień odnosiła wysokie zwycięstwa, to do tej pory nie spotkała na swojej drodze przeciwnika godnego jej samej. Dopiero mecz z Sevillą miał pokazać prawdziwą wartość ekipy Guardioli i być wstępem do ciężkiego sprawdzianu, jaki czeka tę drużynę w grudniu. Wynik dzisiejszego spotkania mówi sam za siebie- pierwszą część egzaminu zespół zaliczył na piątkę.
Pierwsza połowa
Zaczęło się dosyć leniwie. Obydwie drużyny nieśmiało penetrowały teren w poszukiwaniu słabego punktu rywala. Po kilku minutach na pierwszy plan wysunęła się Sevilla. Gospodarze grali bardzo dobrze w defensywie i stworzyli kilka groźnych sytuacji zakończonych strzałami Kanouté.
Ale to Barcelona strzeliła pierwszego gola. W 20 minucie meczu Leo Messi skierował prostopadłą piłkę do stojącego przed polem karnym Xaviego. Dwóch obrońców stanęło na drodze Katalończyka toteż próbował on "uruchomić" wychodzącego z prawej strony Daniela Alvesa. Do utrudniania życia pomocnikowi Blaugrana postanowił włączyć się kolejny z piłkarzy Sevilli i rozpaczliwym wślizgiem zablokować podanie. Po wybiciu trafiła na czternasty metr, gdzie błyskawicznie odnalazł się Samuel Eto'o. Kameruńczyk pięknym, sytuacyjnym uderzeniem nie dał żadnych szans Palopowi.
Po zdobyciu bramki Barça starała się, ze zmiennym skutkiem uspokoić grę. To "uspokajanie" raz po raz przerywane było poprzez ataki Sevilli. Najpierw szczęścia próbował Fazio, a kilka minut później groźną akcję mógł wykończyć Luis Fabiano. W 34 minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Barcelony. Z odległości około 20 metrów Xavi trafił jednak w mur. Okres od 35' do końca pierwszej połowy zdecydowanie należał do gospodarzy. Doskonałą okazję do wyrównania miał Kanouté, jednak po jego płaskim strzale piłka przeleciała obok bramki Valdésa. Minutę później ten sam zawodnik znalazł się sam na sam z bramkarzem ale tym razem trafił w poprzeczkę.
Druga połowa
Drugą połowę FC Barcelona rozpoczęła nieco lepiej, jednak mecz w dalszym ciągu nie mógł zadowolić kibiców, którzy tego dnia spodziewali się lepszego widowiska. Na odnotowanie zasługują rachityczne strzały Thierry'ego Henry'ego. Zawodnik ten wyraźnie nie mógł odnaleźć się na skrzydle i schodząc do środka próbował zaskakiwać Palopa. Niestety bez skutku. W drugiej części zdecydowanie ożywił się Leo Messi. Piłkarz, który nie imponował w pierwszym okresie gry, przeprowadził kilka groźnych rajdów. Mimo tego gra Barçy sprawiała wrażenie jak gdyby goście chcieli dowieźć rezultat 0-1 do końca spotkania. Z kolei Sevilla również nie była w stanie przeprowadzić natarcia, które zakończyłoby się wyrównaniem.
Za kluczową akcję meczu należy uznać sytuację z 78 minuty. Xavi podał głową do wychodzącego pomiędzy obrońców Messiego. Argentyńczyk wypracował sobie pozycję strzelecką i kopnął piłkę w stronę bramki. Nie wiadomo dlaczego Palop w tej sytuacji nie zareagował, gdyż uderzenie to było jak najbardziej możliwe do obronienia. Bramkarz gospodarzy bezradnie patrzył na futbolówkę, która zmierzała do siatki niecałe półtora metra od niego. Na kwadrans przed końcem Blaugrana prowadziła więc dwoma bramkami i Sevilla znalazła się w niezwykle trudnym położeniu. Sytuację pogorszył jeszcze Luis Fabiano. W 86 minucie za uderzenie łokciem Busquetsa dostał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska.
Gospodarze zostali "dobici" w doliczonym czasie gry. Kolejny raz swoim kunsztem popisał się Leo Messi. Napastnik Blaugrana wyszedł do prostopadłego podania, lecz przed polem karnym natrafił na Palopa, który uznał, że śmiałym wyjściem z bramki zażegna niebezpieczeństwo. Nie docenił jednak geniuszu Argentyńczyka. Mimo iż Messi dał się zepchnąć w narożnik pola karnego to i tak technicznym strzałem udało mu się po raz drugi w tym meczu dosięgnąć siatki. Wynik brzmiał więc 0-3, takim też wynikiem zakończyło się całe spotkanie.
Ocena
Mecz, którego byliśmy dziś świadkami, nie był ani porywający, ani też widowiskowy. Obserwowaliśmy dużo walki w środku pola, a jednocześnie mało było stuprocentowych sytuacji strzeleckich. Siła Barcelony tkwiła dziś w wykorzystywaniu każdej sposobności na trafienie do bramki. Najpierw Eto'o bezlitośnie wykorzystał błąd rywala a później dwoma pięknymi strzałami popisał się Leo Messi. Napastnicy (być może oprócz Henry'ego) wykonali więc swoje zadanie.
Spisali się również obrońcy. Oprócz jednej czy dwóch sytuacji w zasadzie nie pozwalali Sevilli stwarzać zagrożenia pod bramką. Kolejne świetne zawody rozegrał dzisiaj Daniel Alves. Zawodnika tego można by opisywać w akapicie dotyczącym napastników, gdyż dużo czasu spędzał pod polem karnym rywala. Widać było, że bardzo chciał strzelić bramkę swoim dawnym kolegom.
Do pomocników też nie można mieć zastrzeżeń. Mimo, że dzisiaj cały ciężar kreowania gry spoczywał na barkach Xaviego, wywiązywał się z tego bez zarzutu. Jego dwaj towarzysze w osobach Keity i Toure, choć nie imponowali techniką ani wizją gry, wnieśli dziś bardzo istotny wkład w zwycięstwo Dumy Katalonii.
Na zakończenie trzeba dodać, że Real Madryt przegrał dziś z Getafe, w związku z tym przewaga Barçy nad tym zespołem znowu się powiększyła. Z rzeczy istotnych warto też wspomnieć o wykluczeniu Samuela Eto'o z następnego meczu. Kameruńczyk dostał żółtą kartkę w tak głupi sposób, iż każdy kto kto to widział, natychmiast domyślił się celowości w postępowaniu piłkarza. Gdyby Eto'o zagrał za tydzień i zdarzyła mu się wpadka, mógłby zapomnieć o Gran Derbi. Guardiola uznał widocznie, że drużyna poradzi sobie bez Eto'o w starciu z Valencia, natomiast z Realem- już nie. Być może jest to błędny pogląd, bo zespół pokazał dziś, że bez kluczowych zawodników w rodzaju Iniesty w starciach z najlepszymi radzi sobie bez zarzutu.
Sevilla FC - FC Barcelona 0:3 (0:1)
0:1 Eto'o 20'
0:2 Messi 78'
0:3 Messi 90'+2
Sevilla: Palop; Navarro, Escude, Squillaci(Renato 74'), Mosquera; Adriano, Maresca(Romaric 63'), Fazio, De Mul(Capel 55'); Luis Fabiano, Kanoute.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Pique, Márquez, Puyol; Xavi(Gudjohnsen 88'), Yaya Toure, Keita(Busquets 75'; Messi, Eto'o, Henry(Hleb 90').
Arbiter: Alberto Undiano Mallenco
Żółte kartki: Eto'o 30', Márquez 62', Pique 76
Czerwone kartki: Luis Fabiano 86'
Widzów: 45 000
Szczegóły w relacji live
Pierwsza połowa
Zaczęło się dosyć leniwie. Obydwie drużyny nieśmiało penetrowały teren w poszukiwaniu słabego punktu rywala. Po kilku minutach na pierwszy plan wysunęła się Sevilla. Gospodarze grali bardzo dobrze w defensywie i stworzyli kilka groźnych sytuacji zakończonych strzałami Kanouté.
Ale to Barcelona strzeliła pierwszego gola. W 20 minucie meczu Leo Messi skierował prostopadłą piłkę do stojącego przed polem karnym Xaviego. Dwóch obrońców stanęło na drodze Katalończyka toteż próbował on "uruchomić" wychodzącego z prawej strony Daniela Alvesa. Do utrudniania życia pomocnikowi Blaugrana postanowił włączyć się kolejny z piłkarzy Sevilli i rozpaczliwym wślizgiem zablokować podanie. Po wybiciu trafiła na czternasty metr, gdzie błyskawicznie odnalazł się Samuel Eto'o. Kameruńczyk pięknym, sytuacyjnym uderzeniem nie dał żadnych szans Palopowi.
Po zdobyciu bramki Barça starała się, ze zmiennym skutkiem uspokoić grę. To "uspokajanie" raz po raz przerywane było poprzez ataki Sevilli. Najpierw szczęścia próbował Fazio, a kilka minut później groźną akcję mógł wykończyć Luis Fabiano. W 34 minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Barcelony. Z odległości około 20 metrów Xavi trafił jednak w mur. Okres od 35' do końca pierwszej połowy zdecydowanie należał do gospodarzy. Doskonałą okazję do wyrównania miał Kanouté, jednak po jego płaskim strzale piłka przeleciała obok bramki Valdésa. Minutę później ten sam zawodnik znalazł się sam na sam z bramkarzem ale tym razem trafił w poprzeczkę.
Druga połowa
Drugą połowę FC Barcelona rozpoczęła nieco lepiej, jednak mecz w dalszym ciągu nie mógł zadowolić kibiców, którzy tego dnia spodziewali się lepszego widowiska. Na odnotowanie zasługują rachityczne strzały Thierry'ego Henry'ego. Zawodnik ten wyraźnie nie mógł odnaleźć się na skrzydle i schodząc do środka próbował zaskakiwać Palopa. Niestety bez skutku. W drugiej części zdecydowanie ożywił się Leo Messi. Piłkarz, który nie imponował w pierwszym okresie gry, przeprowadził kilka groźnych rajdów. Mimo tego gra Barçy sprawiała wrażenie jak gdyby goście chcieli dowieźć rezultat 0-1 do końca spotkania. Z kolei Sevilla również nie była w stanie przeprowadzić natarcia, które zakończyłoby się wyrównaniem.
Za kluczową akcję meczu należy uznać sytuację z 78 minuty. Xavi podał głową do wychodzącego pomiędzy obrońców Messiego. Argentyńczyk wypracował sobie pozycję strzelecką i kopnął piłkę w stronę bramki. Nie wiadomo dlaczego Palop w tej sytuacji nie zareagował, gdyż uderzenie to było jak najbardziej możliwe do obronienia. Bramkarz gospodarzy bezradnie patrzył na futbolówkę, która zmierzała do siatki niecałe półtora metra od niego. Na kwadrans przed końcem Blaugrana prowadziła więc dwoma bramkami i Sevilla znalazła się w niezwykle trudnym położeniu. Sytuację pogorszył jeszcze Luis Fabiano. W 86 minucie za uderzenie łokciem Busquetsa dostał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska.
Gospodarze zostali "dobici" w doliczonym czasie gry. Kolejny raz swoim kunsztem popisał się Leo Messi. Napastnik Blaugrana wyszedł do prostopadłego podania, lecz przed polem karnym natrafił na Palopa, który uznał, że śmiałym wyjściem z bramki zażegna niebezpieczeństwo. Nie docenił jednak geniuszu Argentyńczyka. Mimo iż Messi dał się zepchnąć w narożnik pola karnego to i tak technicznym strzałem udało mu się po raz drugi w tym meczu dosięgnąć siatki. Wynik brzmiał więc 0-3, takim też wynikiem zakończyło się całe spotkanie.
Ocena
Mecz, którego byliśmy dziś świadkami, nie był ani porywający, ani też widowiskowy. Obserwowaliśmy dużo walki w środku pola, a jednocześnie mało było stuprocentowych sytuacji strzeleckich. Siła Barcelony tkwiła dziś w wykorzystywaniu każdej sposobności na trafienie do bramki. Najpierw Eto'o bezlitośnie wykorzystał błąd rywala a później dwoma pięknymi strzałami popisał się Leo Messi. Napastnicy (być może oprócz Henry'ego) wykonali więc swoje zadanie.
Spisali się również obrońcy. Oprócz jednej czy dwóch sytuacji w zasadzie nie pozwalali Sevilli stwarzać zagrożenia pod bramką. Kolejne świetne zawody rozegrał dzisiaj Daniel Alves. Zawodnika tego można by opisywać w akapicie dotyczącym napastników, gdyż dużo czasu spędzał pod polem karnym rywala. Widać było, że bardzo chciał strzelić bramkę swoim dawnym kolegom.
Do pomocników też nie można mieć zastrzeżeń. Mimo, że dzisiaj cały ciężar kreowania gry spoczywał na barkach Xaviego, wywiązywał się z tego bez zarzutu. Jego dwaj towarzysze w osobach Keity i Toure, choć nie imponowali techniką ani wizją gry, wnieśli dziś bardzo istotny wkład w zwycięstwo Dumy Katalonii.
Na zakończenie trzeba dodać, że Real Madryt przegrał dziś z Getafe, w związku z tym przewaga Barçy nad tym zespołem znowu się powiększyła. Z rzeczy istotnych warto też wspomnieć o wykluczeniu Samuela Eto'o z następnego meczu. Kameruńczyk dostał żółtą kartkę w tak głupi sposób, iż każdy kto kto to widział, natychmiast domyślił się celowości w postępowaniu piłkarza. Gdyby Eto'o zagrał za tydzień i zdarzyła mu się wpadka, mógłby zapomnieć o Gran Derbi. Guardiola uznał widocznie, że drużyna poradzi sobie bez Eto'o w starciu z Valencia, natomiast z Realem- już nie. Być może jest to błędny pogląd, bo zespół pokazał dziś, że bez kluczowych zawodników w rodzaju Iniesty w starciach z najlepszymi radzi sobie bez zarzutu.
Sevilla FC - FC Barcelona 0:3 (0:1)
0:1 Eto'o 20'
0:2 Messi 78'
0:3 Messi 90'+2
Sevilla: Palop; Navarro, Escude, Squillaci(Renato 74'), Mosquera; Adriano, Maresca(Romaric 63'), Fazio, De Mul(Capel 55'); Luis Fabiano, Kanoute.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Pique, Márquez, Puyol; Xavi(Gudjohnsen 88'), Yaya Toure, Keita(Busquets 75'; Messi, Eto'o, Henry(Hleb 90').
Arbiter: Alberto Undiano Mallenco
Żółte kartki: Eto'o 30', Márquez 62', Pique 76
Czerwone kartki: Luis Fabiano 86'
Widzów: 45 000
Szczegóły w relacji live
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (368)