La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 889 Culés

23

https://scontent-lhr8-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/119558222_2864534823768752_2186675226476821302_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=3RExQjdO3wUAX_yehRu&_nc_ht=scontent-lhr8-1.xx&oh=4e067cf48e3dde2936d0fbdbf1645b93&oe=5F85672E

Bajka o Janie Sobieskim w ostatniej chwili ratującym chrześcijańską Europę przed unicestwieniem i jednocześnie powstrzymującym "imigrację" muzułmanów do Europy jest tak ekscytująca, że przedstawiciele prawicy wydają się opowiadać ją sobie z dużą regularnością. Tak często chyba, że sami już w nią głęboko wierzą. Tym razem bajkę tę przytoczył m.in. pan minister Adam Andruszkiewicz.
Przypomnijmy więc może jak to było z tym zagrożeniem dla Europy i z tą całą "imigracją" islamską za czasów Sobieskiego.

Przede wszystkim zejdźmy na ziemię. Wyobrażanie sobie, że upadek Wiednia oznaczałby upadek całej Europy i że to tylko ofiarna szarża polskiej husarii uratowała chrześcijańską cywilizację przed anihilacją to wiara w bajki rodem z najbardziej szalonych wizji historii alternatywnej. Niektórym jednak naprawdę wydaje się, że upadek Wiednia w roku 1683 skutkowałby kapitulacją całej Europy, która pokornie ugięłaby nagle karki pod tureckim butem. Że Rzym, Lizbona, Sztokholm, Warszawa i Moskwa otworzyłyby swe bramy przed tureckimi żołnierzami, tureccy kawalerzyści zaczęliby poić swoje konie w Sekwanie, tureckie okręty zacumowałyby u ujścia Tamizy, że w Kopenhadze, Neapolu, Amsterdamie i Wenecji kościelne wieże musiałyby zostać przerobione na strzeliste minarety, a szariackie prawo pozbawiłoby Europejczyków alkoholu i wieprzowiny.
Tymczasem upadek Wiednia oznaczałby co najwyżej upadek habsburskiej Austrii, co akurat w kontekście wydarzeń następnego stulecia nie musi się jawić z perspektywy Polski jako wielka tragedia. Z drugiej jednak strony upadek Wiednia niewątpliwie zwiększał wówczas zagrożenie tureckim atakiem na ziemie polskie i przed tym zagrożeniem rzeczywiście Sobieski je ratował. Porażka pod Wiedniem zmniejszała też szanse na zwycięski finał trwającej wojny i choćby na odzyskanie przez Rzeczpospolitą Podola, choć przecież nawet po wiedeńskiej wiktorii na ten zwycięski finał czekać trzeba było aż kolejne 16 lat.
Jan Sobieski odniósł w roku 1683 (wspólnie ze swoimi zapomnianymi dziś sojusznikami z Rzeszy Niemieckiej) wielkie zwycięstwo na siłami Imperium Ottomańskiego, ale nie róbmy może z tej bitwy jakiegoś apokaliptycznego boju o panowanie nad światem.
Chcemy by Polaków "szanowano", tak jak wykrzykują nagminnie coponiektórzy "patrioci"? No to nie opowiadajmy więc może tak piramidalnych głupot, promujmy polską historię na trzeźwo i bez infantylnej mitologii, bo potem będzie tylko płacz, że ta rzekomo uratowana przez Polaków "cała" Europa nie chce bezmyślnie wierzyć w naszą wersję dziejów. I że znowu nikt nas nie rozumie.

Drugą kwestią jest łączenie zwycięstwa wiedeńskiego z powstrzymaniem "imigracji" muzułmanów do Europy. To totalny idiotyzm, nakręcany oczywiście bieżącymi animozjami. Sobieski nie walczył bowiem z "imigrantami", tylko z armią potężnego państwa znajdującego się we władzy dynastii Osmanów.
Kwestia imigracji muzułmanów na teren ówczesnej RP rzeczywiście istniała, tyle że nie wiązała się bezpośrednio z bitwą pod Wiedniem i generalnie wyglądała kompletnie inaczej niż chciałaby tego prawicowa propaganda.
Zacznijmy od tego, że gdy Sobieski przejmował polski tron, w Rzeczypospolitej żyła wielotysięczna społeczność muzułmańska, wywodząca się głównie spośród kilku fal tatarskich uchodźców. Według historyka I. Peczewiego w XVII wieku było w naszym kraju 60 osiedli muzułmańskich, a w postawionych w nich meczetach co piątek odprawiano modły za pomyślność króla polskiego.
Sobieskiemu przyszło wstępować na tron akurat w momencie największych napięć wokół społeczności muzułmańskiej w całych dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wyznawcom islamu nie pozwalano w tym czasie na wznoszenie nowych meczetów i odmawiano wypłaty należnego żołdu tym, którzy służyli w wojsku. Pojawiały się żądania dalszych ograniczeń, a mianowicie likwidacji muzułmańskich jednostek w armii Rzeczypospolitej, czy zakazu osadnictwa muzułmanów na nowych obszarach. Konflikty te, podsycane mocno przez Turcję, doprowadziły w końcu do tego, że ok. 2-3 tysiące Tatarów przeszło w roku 1672 na stronę turecką. Wydarzenia te znane są jako "bunt Lipków".
Jan Sobieski wybrany został królem Polski 21 maja 1674 roku. Problem muzułmański rozwiązał błyskawicznie. Chcecie wiedzieć jak?
Otóż ogłosił amnestię i przyjął z powrotem zbuntowanych Lipków na polską służbę. Sejm amnestię przyklepał i wydał ustawę potwierdzającą muzułmanom wszystkie dawne prawa i przywileje. Szlachtę tatarską zrównano z pozostałymi szlachcicami Rzeczypospolitej w sprawach kryminalnych i w sprawach podatkowych. Muzułmanom pozwolono na odbudowę starych meczetów i na posiadanie służby chrześcijańskiej. Kwestię niewypłaconego kiedyś żołdu rozwiązał Sobieski tak, że nadał muzułmańskim żołnierzom szereg ziem na terenie ówczesnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć formalnie nie zniesiono zakazu budowy nowych meczetów, to przestano go stosować i Tatarzy znów zaczęli wznosić w Rzeczypospolitej swoje świątynie. To wtedy właśnie postawiono meczet, który do dzisiaj oglądać możemy w Kruszynianach w województwie podlaskim.
Działania Sobieskiego całkowicie ugasiły wieloletni konflikt między ludnością muzułmańską a władzami Rzeczypospolitej.
Tak mniej więcej wyglądała "walka Sobieskiego z imigrantami". Król oczywiście walczył z Turcją, ale ten międzynarodowy konflikt polityczny nie przekładał się, jak widzicie, na jego stosunek do osób wyznających religię muzułmańską. Sobieski nie biegał jak debil po kraju i nie opowiadał wszystkim o tym, jakim to śmiertelnym zagrożeniem dla naszego państwa jest kilka tysięcy ludzi o odmiennej kulturze, odmiennym wyznaniu i nieco innych rysach twarzy. Sobieski dał im za to ziemię i wolność.
Gdy więc dzisiaj jacyś fanatycy chcą sobie znaleźć historyczny symbol ich współczesnych rasistowskich i szowinistycznych poglądów, to z góry ich uprzedzamy, że Jan Sobieski nie jest najbardziej trafnym wyborem.

https://www.facebook.com/przywrocmypamiecopatronachwykletych/posts/2864546187100949

1

@Chinaski to ja jeszcze dodam link do opisu bitwy. Dużo czytania, ale jak ktoś chce rzetelnie podejść do tematu i rzeczywiście dysponować argumentami innymi niż "husaria stronk bo skrzydła" to zapraszam
https://www.facebook.com/108383257215122/posts/353697026017076/

1

@Chinaski taktyczny, poczytam w wolnej chwili

konto usunięte

1

@Chinaski (btw, to z Bukowskiego?)

Świetny komentarz. Jak widzę tego typu zdjęcia wrzucone przez prawicę to mnie skręca. Za przeproszeniem srają czymś takim na prawo i lewo, paradoksalnie dewaluując i upowszedniając rzeczywiste dokonania wielkich postaci naszej historii. Wielcy patrioci, a jakby ich zapytać jaka jest w tej historii ich zasługa to po chwili milczenia odpowiedzieliby, że ,,pamięć jest ważna", na pytanie zaś dlaczego jest tak ważna, nie potrafiliby zapewne nic powiedzieć. I mówię to, jako raczej prawicowy katolik, też uważam, że pamięć jest ważna, że duch historii powinien nas inspirować, ale opowiadanie sobie i - przepraszam za wyrażenie - pałowanie się mitami o skrzydlatych husarach nie ma nic wspólnego z patriotyzmem i należy to piętnować, pozdrawiam.

1

@Chinaski Prawda jest taka, że nasz antyislamska polityka i bezgraniczne oddanie papieżowi było jednym z głównych powodów rozbiorów. Mieliśmy z Ottomanami relacje lepsze i gorsze, ale nigdy nie byli dla nas śmiertelnym wrogiem. Wątpię by ich intencją była inwazja na ziemie polskie, bo oznaczałoby to przekroczenie Karpat, które stanowiłyby znakomitą granicę dla Ottomanów. Ewentualne spory mogły dotyczyć wyłącznie Mołdawii.

Ottomanie byli natomiast śmiertelnymi wrogami Austrii, która na wojnach z nimi straciłaby na znaczeniu i nie byłaby dla nas zagrożeniem. Nie to jest jednak najważniejsze... Mieliśmy z nimi wspólnego, największego wroga, czyli Rosję. Rosja była takim samym zagrożeniem dla nich, jak i dla nas. Mogliśmy wzajemnie sobie pomagać w tępieniu jej. No ale nie... Bo wiara katolicka i wiara islamska nie mogły podać sobie ręki w imię wielkiej polityki. Trzeba było bronić Wiednia, bronić papieża i nieustannie prowokować Ottomanów (Lisowczykami, tatarami i innymi "gośćmi"), bo w końcu innowiercy.

1

@osa91 Oj, akurat okres panowania Sobieskiego to już znaczne pogarszanie się stosunków z Turcją. Prawda, rozejm żurawiński był znacznie lepszy co do warunków niż ten w Buczaczu, ale nadal nie odzyskaliśmy w całości naszych ziem, a na dodatek w rokowaniach Gniński doświadczył okropnego traktowania. Turcja świadoma była naszej słabszej sytuacji i jednocześnie własnej siły, traktując Rzeczypospolitą prawie już jak wasala. Niewykluczone więc, że po zdobyciu Wiednia zaatakowałaby i nas.
Tym bardziej iż Sobieskiemu nie udał się sojusz z Francją, nie mieliśmy więc wcale sojuszników na arenie międzynarodowej, sam król nie miał żadnego stronnictwa wśród magnaterii, w grze zostawał więc jedynie Habsburg, próba wwiązania go w konflikt z Turcją, a powstanie na Węgrzech było idealną okazją na to. Nie chodziło tutaj o jakieś prochrześcijańskie tendencje, bo idea jedności ludności christianitas od dawna była mrzonką (przykładowo pod Wiedniem walczyliśmy też z Francuzami), a o odzyskanie Podola, Ukrainy oraz zyskania czegoś dla dynastii. Marzył o umieszczeniu syna na tronie Prus albo Węgrzech. Jedyną drogą do tego było podniesienie swojego statusu w wojnie z Turcją.

1

@Moriarty
Bukowki, Bukowski.
No niestety maja jeszcze IPN, ktory podobne i znacznie wieksze bzdury ostatnimi czasy produkuje hurtowo.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: