Florentino Pérez: Albo coś zrobimy, albo wiele klubów zbankrutuje

Julia Cicha, Maciej Łoś

24 kwietnia 2021, 12:50

AS

104 komentarze

Fot. Getty Images

Florentino Pérez udzielił wywiadu dziennikowi AS, szczegółowo wyjaśniając projekt Superligi, którego wciąż jest zwolennikiem. Prezes Realu Madryt utrzymuje, że reforma jest konieczna dla uratowania piłki nożnej.

Powiedział pan, że projekt Superligi jeszcze nie umarł, że posuwa się naprzód. W jakim jest momencie? Jaką drogę obierzecie?

Spółka istnieje, wspólnicy także. Powiedzieliśmy, że damy sobie kilka tygodni na refleksję nad złośliwością, z jaką niektóre osoby, które nie chcą stracić przywilejów, zmanipulowały cały projekt.

Żałuje pan, że przedstawiliście Superligę w taki sposób?

Nie, ponieważ niezależnie od formy reakcja tych niewielu uprzywilejowanych osób byłaby taka sama. Już w styczniu prezes UEFA ostro przestrzegał przed Superligą. Chcieliśmy omówić z UEFA szczegóły, ale nie dali nam czasu. Zorganizowano zmanipulowaną operację, jakich wcześniej nie znałem. Nigdy nie widziałem nic podobnego. Byliśmy zmuszeni udać się do wymiaru sprawiedliwości, który wydał jasny wyrok. Polecił UEFA, FIFA, ligom i federacjom, by nie podejmowały żadnych działań ani nie publikowały komunikatów uniemożliwiających przygotowanie Superligi. Moim zdaniem ten wyrok kończy z monopolem UEFA. Mimo że zapadł we wtorek, prezes UEFA w środę nam groził. To wbrew wolnej konkurencji w Unii Europejskiej, to coś bardzo poważnego.

Główny zarzut wobec Superligi, to że jest to działanie przeciwko krajowym ligom oraz że nie opiera się na zasługach. Co pan na to odpowie?

To nieprawda, wszystko zostało zmanipulowano. Superliga nie wyklucza innych i nie jest przeciwna ligom. To najlepszy możliwy projekt, stworzony w celu pomagania piłce nożnej w wyjściu z kryzysu. Futbol jest mocno ranny, trzeba dostosować się do czasów, w jakich żyjemy. Superliga chce, by cały piłkarski świat otrzymywał więcej pieniędzy. Zrobiono to, by zwiększyć zainteresowanie meczami. Nowa reforma UEFA nie rozwiązuje problemu, nie jest nawet lepsza od tego, co mamy teraz. Do tego nie możemy czekać do 2024 roku. Coś na pewno zrobiliśmy jednak źle. Trzeba to przemyśleć. Być może rozwiązaniem jest gra w Superlidze czterech pierwszy drużyn z każdej ligi. Nie wiem, ale coś trzeba zrobić, bo młodzi przestają oglądać mecze, wolą inne rozrywki. Na świecie są cztery miliardy fanów, a połowa to fanatycy klubów Superligi. Piłka to jedyny globalny sport.

Finanse są tak złe, że mówi pan, że futbol umiera?

Raport firmy KPMG mówi, że tylko w trzech miesiącach pandemii w poprzednim sezonie 12 klubów Superligi straciło 650 mln euro. W tym sezonie straty wyniosą 2-2,5 mld euro. Girondins właśnie zbankrutowało. Albo coś zrobimy, albo niedługo zbankrutuje wiele klubów.

Pana projekt proponuje proste rozwiązanie w celu zwiększenia przychodów: podniesienie poziomu meczów pod względem rywalizacji i emocji. Jak można to zrobić bez szkody dla małych drużyn?

Jeśli mecze będą bardziej interesujące, pojawi się więcej pieniędzy dla piłki nożnej. I będą one dla wszystkich, nie dla nielicznych, ponieważ ligi krajowe będą o wiele więcej warte. Do tego przeznaczymy znaczne kwoty na cele charytatywne, to ważny punkt projektu.

Mieliście wsparcie jakiejś telewizji?

Od trzech lat pracujemy nad tym projektem, przeanalizowaliśmy go. Celem jest odzyskanie zainteresowania kibiców, dzięki czemu wszystkie kluby otrzymają więcej pieniędzy.

Chcecie więcej dobrych meczów, pełnych emocji i rywalizacji.

Oczywiście. Kluczem jest odzyskanie zainteresowania, więcej meczów między Messim a Cristiano. Starcia Realu z Barçą zachwyciły świat. Całe pieniądze, które to generuje, powinny mieć wpływ na wszystkie ligi i wszystkie kluby.

Dlaczego PSG i Bayern do was nie dołączyły?

Z różnych powodów. Bayern jest w trakcie zmian w dyrekcji, a PSG nie dołączyło, bo poinformowaliśmy je później. 12 klubów pracowało od wielu lat, ale tę dwójkę chcieliśmy zaprosić.

Jeśli mam dobre informacje, 12 klubów podpisało wiążący kontrakt i nie może opuścić projektu do 2025 roku, chyba że zapłacą setki milionów kary. To prawda?

Nie będę wyjaśniał teraz tego kontraktu, ale kluby nie mogą odejść. Niektóre ze względu na presję musiały powiedzieć, że odchodzą. Ten projekt lub inny bardzo podobny wejdzie jednak w życie, mam nadzieję, że szybko.

JP Morgan, bank finansujący Superligę, zrezygnował?

To nieprawda, nie zrobił tego. Dał sobie czas na refleksję, tak jak kluby. Jeśli trzeba coś zmienić, zrobimy to, ale Superliga jest najlepszym projektem, jaki można wdrożyć. Nie zrozumiałem projektu UEFA i nie sądzę, by był dobrym rozwiązaniem. Do tego chcą zacząć w 2024 roku, zobaczymy, ile klubów przetrwa.

Kiedy mogłaby ruszyć Superliga?

Trzeba zrobić to jak najszybciej, ale najpierw konieczne jest wyjaśnienie projektu życzliwym ludziom, którzy zostali zmanipulowani przez innych, broniących swoich przywilejów. Być może myślą, że wyjdzie im to na dobre, ale są w błędzie.

Niektórzy mówią, że to wszystko może zaszkodzić Realowi w biurach lub na boisku. Co pan sądzi?

W demokratycznej Europie nikomu nie może przejść to przez myśl.

Co bardziej pana martwi: straty klubów założycieli z powodu pandemii czy niemal połowa osób w wieku 14-24, która traci zainteresowanie piłką?

Obie te rzeczy są równie niepokojące. Dlatego trzeba szukać rozwiązań i dlatego pomyślano o Superlidze.

Rozwiązaniem na przyszłość piłki jest zwiększenie dochodów? Na co są ograniczenia, takie jak np. limity płac? Czy za parę lat trzeba będzie płacić 300 milionów euro za transfer Mbappe i 60 milionów pensji dla samego zawodnika?

Bez dochodów nie będzie niczego, to po pierwsze. Potem trzeba stworzyć stabilne rozgrywki ze szczegółowym planem Finansowego Fair Play, który będzie funkcjonował i sprawiał, że będzie sprawiedliwie. Real Madryt ma obecnie trzy źródła finansowania: dni meczowe, prawa telewizyjne i sponsoring. Teraz obawiam się jeszcze bardziej, ponieważ prezes UEFA powiedział: „Musimy uwolnić dochody i chronić ludzi, którzy finansują futbol ze względu na ich miłość do klubów i lokalnej społeczności”. I jak Real, który jest klubem socios, może rywalizować z zespołami finansowanymi przez magnatów?

Uważa pan, że Superliga jest szansą dla promowania rywalizacji i stabilności finansowej piłki. Ale jednocześnie Real przebudowuje stadion, Atlético zbudowało nowy kilka lat temu. Jak wyjaśnić to kibicom?

Oba kluby rozpoczęły te inicjatywy przed pandemią, nikt nie wiedział o tym, co ma nadejść. Dodatkowo Atlético doszło do dobrego porozumienia z ratuszem. Z kolei Real rozplanował sfinansowanie nowego Santiago Bernabéu na 30 lat, na świetnych warunkach. Nowy stadion pozwoli na otrzymywanie rocznie 150-200 milionów euro przychodów z jego użytkowania. To bardzo dobry projekt.

Co uważa pan o tym, że trzech z czterech półfinalistów Ligi Mistrzów było pod obserwacją ze względu na podejrzenie łamania Finansowego Fair Play?

Nie chcę nikogo sądzić. Ale tak, jestem zaniepokojony. Nie przez to co było, ale przez to, co może nadejść. Słyszeliśmy, co mówił prezes UEFA. Jeśli teraz można będzie finansować kluby bez ograniczeń, ciężko będzie rywalizować na sprawiedliwych warunkach.

Zaskoczyła pana reakcja Tebasa i Čeferina na temat Superligi?

Prezes UEFA zareagował nieadekwatnie do zajmowanego stanowiska w organizacji, której celem jest bronienie futbolu i jego wartości. To było rozczarowujące, pełne agresji i gróźb. To nas zaskoczyło. Wszystkie pomysły przedstawione w tym wywiadzie mogę wyjaśnić mu prywatnie.

Według mediów to Laporta powiedział w trakcie kolacji z Tebasem, że powstaje Superliga. Z kolei ten miał przekazać informację Čeferinowi.

Nie wierzę w to. Laporta wie, że Superliga jest szansą dla futbolu, ponieważ przywraca mu pasję i generuje pieniądze. Sytuacja finansowa nie jest obecnie zbyt dobra.

Ile lat wytrzymają kluby bez reformy Ligi Mistrzów? Przeistoczy się ona w Superligę?

Nie wytrzymają długo, a w dodatku będą musiały sprzedawać swoje gwiazdy z powodu coraz mniejszych dochodów. Skutki pandemii nie trwają tylko teraz, ale będą widoczne także w przyszłości.

Całe to zamieszanie z UEFA może doprowadzić do tego, że kluby będą bezpośrednio negocjować umowy telewizyjne?

To chcemy osiągnąć poprzez Superligę. Trzeba wyjaśnić ludziom, że ten projekt nie chce nikogo wykluczać. Zamierzamy zrobić to samo, co w Eurolidze koszykarskiej. Zawsze jak są zmiany, nawet jeśli są to zmiany na lepsze, to pojawiają się negatywne komentarze. Tak samo było, gdy na miejsce lig regionalnych powstawały ligi krajowe, oraz w momencie powołania do życia Pucharu Europy w 1955 roku. Czasy się zmieniają i świat ewoluuje, trzeba to zrozumieć. Zmiany są potrzebne.

Czy będzie możliwe przeprowadzanie wielkich transferów dzięki Superlidze? Jeśli do tego nie dojdzie, to tylko kluby z potężnymi sponsorami będą mogły kupować drogich piłkarzy?

Najważniejsze, żeby wszystko było transparentne, a źródła finansowania były znane. Tak będzie najlepiej dla wszystkich. W grupie 12 założycieli Superligi też są kluby, które mają bogatych właścicieli i rozumieją oni potrzebę zmian.

Czy dzięki temu Real będzie mógł zachować Viniciusa a Barcelona Pedriego, czy będą oni zmuszeni odejść tak jak Ferran Torres?

Problemem nie będą transfery do klubu, tylko zachowanie kadry. Najważniejsze, żeby drużyny nie musiały sprzedawać swoich najlepszych zawodników. W innym przypadku tacy gracze będą trafiali do zespołów o nieograniczonym budżecie.

W czwartek Tebas spotkał się z przedstawicielami wszystkich klubów oprócz Realu, Barcelony i Atlético.

Te trzy kluby generują największe przychody LaLidze, taka jest prawda. Rozmawianie bez ich udziału nie jest normalne, jak widać taka jest rzeczywistość.

Ile czasu potrzeba na to, żeby Superliga doszła do skutku? Czy zostanie ona powołana do życia podczas trwania pańskiej kadencji jako prezesa Realu?

Im szybciej to się stanie, tym lepiej. Nie wytrzymamy kolejnych czterech lat.

W Serie A utracono 300 milionów euro na podstawie nowej umowy do praw telewizyjnych. Czy to jest znak?

To samo będzie w Hiszpanii czy w Anglii. Nowe kontrakty będą niższe, jeśli nie uda nam się poprawić sytuacji klubów i zwiększyć rywalizacji. W innym przypadku młodzi ludzie przerzucą się na inne platformy, które będą je interesować. Piłka nożna będzie dalej tracić zainteresowanie.

Czyli reforma Ligi Mistrzów w 2024 roku pana nie przekonuje?

Szczerze mówiąc, nie. Ani jej format, ani pozostałe szczegóły. W 2024 roku kluby mogą być już martwe. Przetrwają tylko ci, którzy mają za swoimi plecami potężnych właścicieli, na których wielomilionowe straty nie będą robić wrażenia.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Real jak my na przestrzeni ostatnich kilku lat zrobił fatalne transfery.Bale albo Hazard kosztowali fortunę plus ich pensje,prowizje dla menadżerów itp.Ja jestem ciekaw dlaczego nasza Akademia o której wiele dobrego się mówi nie jest w stanie wyprodukować od wielu lat jednego topowego piłkarza?Real ma podobnie.Dlaczego Perez nie nic nie mówi,że grubo przepłacali za piłkarzy.Oni żyli ponad stan tak jak my i teraz dwa największe kluby w Hiszpanii mają wielkie finansowe problemy.Bayern pokazał wszystkim wielkim,że naprawdę można świetnie zarządzać finansami dzięki czemu w dobie czarnej godziny jaka jest przez Covid oni mają dużą rezerwę pieniędzy i nie martwią się o przyszłość.Ja jestem zdania,że gdyby Superliga ruszyła to Real i Barca wydawałaby jeszcze więcej na piłkarzy,ich pensje i prowizje menadżerów.Według mnie obecne zarobki piłkarzy są naprawdę chore,zwłaszcza tych średnich i przeciętnych.
« Powrót do wszystkich komentarzy