Oscar Mingueza: Mam nadzieję, że moja historia zmotywuje wychowanków, aby dalej pracować i marzyć

Dariusz Maruszczak

16 kwietnia 2021, 12:15

Sport, Mundo Deportivo

4 komentarze

Fot. Getty Images

Oscar Mingueza w wywiadach dla dzienników Mundo Deportivo i Sport opowiedział o pracy, jaką musiał wykonać, aby dotrzeć do pierwszego zespołu. Wyznał też, jak podchodzi do meczu z Athletikiem, kto jest jego wzorem do naśladowania i którego piłkarza najtrudniej było mu pokryć.

Mundo Deportivo: Gdyby rok temu powiedziano ci, że wystąpisz w podstawowym składzie w El Clásico…?
Mingueza: Gdyby ktoś mi to powiedział kilka miesięcy temu, nie uwierzyłbym, ale taka jest teraz rzeczywistość. Szkoda, że nie wygraliśmy, ale jesteśmy skupieni na finale Pucharu Króla. Postaramy się wrócić do domu z trofeum.

Pod jakim względem zmieniłeś się, aby dotrzeć do pierwszego zespołu?
Wykonałem dużo pracy. Zmieniłem formę fizyczną, staram się nabrać mięśni, dbam o odżywianie, o sen. Stałem się bardziej restrykcyjny. Skupiłem się bardzo na kwestiach taktycznych, oglądam mecze, analizując moje akcje, aby się poprawić. Później pod względem technicznym zawsze staram się robić postępy na treningach, próbowałem też polepszyć mentalność: kwestię agresywności, szukanie pozytywnej strony, kiedy mecz się nie układa, czy motywacji, aby przekazać ją drużynie…

Zadbałeś też o odpowiednich doradców, w porozumieniu z klubem. Specjalista ds. przygotowania fizycznego, dietetyk, również psycholog sportowy.
Myślałem o tym od pewnego czasu, przede wszystkim nad kwestią fizyczną. Kiedy przeszedłem do Barcelony B, sprawy nie układały się dobrze, zalecono mi udanie się do specjalisty ds. przygotowania fizycznego, a przede wszystkim wziąłem udział w spotkaniach z tym, o kim nie słyszałem zbyt wiele: z psychologiem sportowym. Bardzo mi pomógł na mojej drodze.

W piłce nożnej wciąż istnieje pewne tabu związane z psychologią.
W innych sportach, takich jak tenis, golf czy sporty indywidualne, być może jest to bardziej zintegrowane, ale psycholog może ci również pomóc w sportach zespołowych. Osobiście bardzo mi pomógł.

Zawsze musiałeś udowadniać swoją wartość. Czujesz się przykładem dla wychowanków?
Nie uważam się za przykład, ale zawsze staram się im pomóc. Mam nadzieję, że moja historia posłuży im jako motywacja, aby dalej pracować i marzyć. Wiedziałem, że to będzie bardzo trudne, ale czy tu, czy w innym miejscu, można dotrzeć do zawodowego futbolu. Zawsze jest nadzieja na występowanie tutaj, ale ostatecznie w grę wchodzi wiele rzeczy, wiele pracy i talentu czy poświęceń.

I bycia upartym, ponieważ miałeś możliwość odejścia z Barcelony, nawet gdy nie grałeś w rezerwach.
Tak, to prawda, że byłem trochę uparty. W końcu nie byłem już jednak tak skupiony na pozostaniu, zmieniłem trochę mentalność, chciałem być w 100% przygotowany na wszystko, gdziekolwiek miałbym grać: w rezerwach, pierwszym zespole czy w innym miejscu. Zrobiłem to dla siebie, żeby poczuć się dobrze.

Podejrzewam, że po posmakowaniu pierwszego zespołu nie widzisz się daleko stąd.
Ostatecznie nikt tego nie wie. Mam nadzieję, że będę mógł być w jakimś zespole z Primera, a jeśli będzie to możliwe, to w czołowym. W końcu każdy chce grać dla najlepszych drużyn, a ja jestem tu szczęśliwy.

Jednak Barcelona chce przedłużyć z tobą kontrakt o dwa lata. Na razie będziesz robić karierę tutaj.
Wszyscy marzą o byciu w Barcelonie. Sprawa kontraktu zostanie omówiona, to temat dla moich agentów. Ja skupiam się na graniu.

Jak podejdziecie do finału po przegranym El Clásico?
To ciężki cios. Nie rozegraliśmy dobrej pierwszej połowy, chociaż ja myślę, że mieliśmy dużo przestrzeni. Wiedzieliśmy jednak, jak zareagować zarówno taktycznie, jak i na poziomie gry, chęci, motywacji. W drugiej połowie graliśmy już inaczej. Mamy wrażenie, że zrobiliśmy wszystko. Mam nadzieję, że to wzmocni nas wszystkich i będzie to dodatkowa motywacja, aby stawić czoła finałowi.

Jakiego Athleticu się spodziewacie? Baskowie również nie przechodzą dobrych chwil.
Wiemy, że to bardzo mocny rywal, mający silnych i szybkich graczy. Przeciwnik bardzo kompletny. Mierzyliśmy się z nim kilka razy i zawsze utrudniał nam wszystko, ale postaramy się zagrać swoje.

Athletic pokonał was w finale Superpucharu. Jest żądza rewanżu?
Tak, oczywiście. Tkwi w nas ten cierń, ale postaramy się go wyjąć, zdobywając ten puchar.

Co najbardziej martwi cię w kontekście Athleticu?
Ma bardzo dobrych zawodników i może nas skrzywdzić zarówno ze środka, jak i ze skrzydeł, ma bardzo silnych bocznych obrońców. Dobrze radzi sobie w grze powietrznej, z piłkami posłanymi za plecy obrońców… To bardzo kompletna drużyna i będziemy musieli być niezwykle uważni.

Przygotowujecie się do finału w jakiś szczególny sposób?
Jak do każdego meczu. Postaramy się przeanalizować, co robią dobrze, i dostosować trochę do ich gry, ale przede wszystkim mieć własną osobowość, gdy przyjdzie czas na bronienie i atakowanie.

Po meczu z Realem liczysz na występ od pierwszej minuty?
O tym zadecyduje trener. Będę przygotowany na 100%, niezależnie od tego, czy będę na boisku, czy poza nim, aby pomóc w trakcie minut, które otrzymam, bez względu na to, czy będzie ich niewiele, czy dużo.

Którzy piłkarze najbardziej pomogli ci w zintegrowaniu się z pierwszym zespołem?
Czerpałem pewne rzeczy od wszystkich, ale głównie od tych, którzy byli tu najdłużej lub pochodzą z La Masii. Od Jordiego Alby, Busiego, Leo… Ter Stegen i Lenglet również przyszli ze mną porozmawiać przy okazji pierwszego meczu, aby dać mi pewność siebie. To piękne i bardzo pomaga twojej grze. Oprócz dawania rad naciskają też na nas.

Najgorszy rywal w pierwszym zespole?
Athletic w Superpucharze wyrządził nam wiele szkód i to był dla nas bardzo trudny mecz.

Najtrudniejszy gracz do pokrycia?
Uff! Miałem pewne trudności, eh… Mbappe, Vinicius…

Wymienione koszulki, z których jesteś najbardziej dumny?
Zamieniałem się z tymi, których znałem z futbolu młodzieżowego. Oriolem Reyem, Aleksem Blanco, Bobbym z Cádizu, Kike Saverio, kiedy był w Osasunie. Trzymam je z wielką dumą.

Idol?
Ronaldinho.

Najlepszy kolega w szatni?
Riqui Puig.

Zawodnik, który najbardziej cię zaskoczył?
Sergi Roberto.

Marzenie do zrealizowania?
Wygranie Ligi Mistrzów i mundialu. Aspiracje są maksymalne.

Najlepszy trener w canterze?
Quique Álvarez, który również był stoperem i bardzo mi pomógł. Jordiemu Fontowi jestem bardzo wdzięczny, ponieważ mnie sprowadził. Z Garcíą Pimientą wygrałem Ligę Młodzieżową UEFA, a potem awansował mnie do Barcelony B. Nawet gdy nie grałem, wiedziałem, że we mnie wierzy i bardzo mi pomógł.

Czołowy gracz w canterze?
Aleñá, Oriol Busquets… Widziałem ich z bliska i myślę, że są najbardziej wyróżniającymi się piłkarzami.

Najlepsza piłkarska cecha siostry Ariadny?
Jest całkiem kompletna, jest też szybka i bardzo dobra technicznie. Bardzo ją lubię, ponieważ dość łatwo się złości i pokazuje swój nastrój.

Hobby pozasportowe?
Spędzanie czasu z rodziną, partnerką i dwoma psami. Granie w LOLa z przyjaciółmi. To sposób na kontaktowanie się z nimi teraz, kiedy nie możemy widywać się zbyt często.

Sport: Czy czujesz, że ta rywalizacja z Athletikiem jest szczególna, ze względu na finał Superpucharu i mecze ligowe, które rozegraliście?
Może istnieć zadra ze względu na ważne pojedynki, jakie rozegraliśmy. Również z Realem Sociedad przydarzyło nam się coś podobnego. Istnieje ta rywalizacja, a te mecze są piękne do grania i wygrywania.

Bolały was ekscesy związane z celebrację Athleticu, nawet z trąbką?
Nie skupialiśmy się na ich celebracji, niech cieszą się tytułem. Ten postaramy się wygrać w każdy możliwy sposób.

Czy grupa wychowanków z tobą, Ilaixem i Riquim jest na wyższym poziomie rywalizacji niż inni? W El Clásico można było odnieść takie wrażenie.
To wartości, które zostały nam zaszczepione w dzieciństwie. Ma to również cały zespół. Chęć wygranej, nastawienie, ta gra, to nie tylko młodzi.

Koeman widział cię w meczu Barcelony B z Nàstikiem, jedynym spotkaniu, w którym zagrałeś w rezerwach i to na lewej obronie. Odebrałeś to jak egzamin?
Grałem już dwa lata wcześniej na tej pozycji. Czuję się bardziej komfortowo na prawej obronie, ale występowałem na lewej stronie także w zespołach młodzieżowych i równie dobrze mogłem być umieszczany na tej pozycji. Starałem się dać z siebie wszystko, ale też nie myślałem, czy ktoś ogląda ten mecz. Grałem dla siebie i dla drużyny.

Mówiło się o tobie, że brakuje ci większej agresji, a teraz masz jej w nadmiarze…
Miałem tę etykietę od przybycia do Barcelony B. Zmieniłem ten aspekt rok temu, poprawiłem go, chociaż trudno jest pozbyć się etykiety, którą ci przyklejają. Teraz to już przeszłość.

Trudno jest przejść niemal z dnia na dzień od anonimowości do sławy?
Na niektórych ludzi może to wpłynąć, ale w moim przypadku niewiele się zmieniło. Robię to samo, spędzam czas z rodziną, partnerką, przyjaciółmi.

Mówiliśmy o intensywności. Nie sądzisz, że w twoich pierwszych meczach sędziowie mało cię szanowali i dyktowali więcej fauli?
Być może dlatego, że byłem nowicjuszem, odgwizdywano mi faule, które mogły być wątpliwe lub ktoś inny by ich nie odgwizdał. Mam nadzieję, że to się zmieniło. Sędziowie robią wszystko najlepiej, jak mogą.

Puyol wyróżniał się tym, że dobrze bronił bez popełniania fauli. To dobry punkt odniesienia?
Geri [Piqué] i Puyol są moimi wzorami, ponieważ byli stoperami, których oglądałem jeszcze w canterze. Są głównymi punktami odniesienia, ale staram się uczyć od najlepszych, również od zawodników Bayernu, PSG, Realu…

Lubisz analizować mecze, które oglądasz w domu?
Kiedy oglądam mecze, staram się patrzeć na nie jako kibic. Gdybym spędzał cały czas na analizowaniu, zwariowałbym. Gdy oglądam jednak spotkanie, skupiam się trochę bardziej na stoperach. Kiedy jest mój mecz, analizuję go z pauzami, razem z analitykiem, poprawiając pewne rzeczy. Patrzę na to, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim na to, co zrobiłem źle, aby się poprawić.

Jesteś bardzo skrupulatny?
Jestem bardzo leniwy i trudno mi było zająć się tą pracą, ale analityk mocno mi w tym pomógł.

Jak odebrałeś wiadomość, że Barça zastosowała klauzulę przedłużenia kontraktu o dwa lata?
Dało mi to pewność siebie, motywację i radość, choć to zależy od moich agentów. Oni muszą się wypowiedzieć. Ja jestem skupiony na futbolu.

Jaką rolę odegrał Koeman w twojej karierze?
Był trenerem, który dał mi pewność siebie. Nie zacząłem grać, ponieważ tak czy siak chciał na mnie postawić. To była kwestia konieczności, ale kontynuowałem grę i miałem ciągłość oraz zaufanie, którym mnie obdarzył, za co muszę być wdzięczny. Po tych pierwszych spotkaniach z konieczności nadal we mnie wierzył, kiedy miał innych piłkarzy pierwszego zespołu do wyboru. To zaszczyt.

Punkt odniesienia na twojej pozycji?
Piqué.

Kto jest trudniejszy do pokrycia, Mbappe czy Vinicius?
Mbappe.

Niezapomniany mecz na Camp Nou w roli kibica?
Barcelona - Arsenal w Lidze Mistrzów. Leo strzelił cztery gole.

Sport poza futbolem?
Tenis do uprawiania, a do oglądania tenis lub koszykówka.

Ulubiona drużyna z NBA?
Bardzo lubię Brandona Ingrama, jestem trochę kibicem Pelicans.

Najbardziej podziwiany sportowiec?
Leo Messi.

Czy włączasz rap w szatni?
Nie włączam muzyki, nie sądzę, żeby oni lubili rap. Lubię jednak reggaeton.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Roberto irytował na początku 4 lata, mingueza irytował 4 miesiące

Chłopak ma poukładane w głowie i to się ceni. To że Koeman dał mu szansę szacun dla trenera, że stawiał na niego jak inni psioczyli, ale Oscar również musiał wykonać kawał dobrej roboty robiąc taki przeskok sportowy. Dzisiaj mamy perspektywicznego walczaka do szerokiego składu na przyszły sezon, zatem powodzenia w rozwoju kariery!

Mam nadzieję, że Twoja „historia” nie skończy się szybciej niż się zaczęła.

„Rządza rewanżu” to tak może niekoniecznie. ;)

A co do wywiadu, to widać, że gość ma poukładane w głowie i nie robi z siebie nie wiadomo kogo. Żeby jeszcze tylko nie szedł w ślady Alby z pyszczeniem sędziom, to już w ogóle. ,)