Ekspert ds. finansowych: Barcelona jako marka jest bezkonkurencyjna, ale była fatalnie zarządzana

Dariusz Maruszczak

13 kwietnia 2021, 20:30

Goal.com

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Ekspert ds. finansowych Marc Ciria udzielił wywiadu dla portalu Goal.com, w którym wypowiedział się na temat sytuacji ekonomicznej Barcelony. Odpowiadał on m.in. na pytania dotyczące znaczenia zajęcia przez Blaugranę pierwszego miejsca w rankingu Forbesa, przedłużenia kontraktu Messiego czy sprowadzenia Erlinga Hålanda.  

Goal.com: Co oznacza dla Barcelony bycie numerem jeden na liście Forbesa, wyprzedzając Real Madryt?
Ciria: W ostatnich latach poziom konkurencyjności drużyny bardzo się obniżył. Nie wygrała Ligi Mistrzów i prawie nie wygrywa też rozgrywek krajowych. Ranking odnosi się do dwóch rzeczy: Barça nadal ma globalne możliwości, napędzane od 2010 roku, które jeszcze dziś pozwalają jej być na szczycie, a druga dotyczy Messiego. Kiedy twój poziom konkurencyjności bardzo się obniża, Messi podtrzymuje wizerunek klubu i kreuje markę. Moim zdaniem najlepszym, co przydarzyło się Barcelonie w ostatnich latach pod względem wartości marki, jest to, że ma Messiego. Cristiano odszedł z Realu i klub nie tylko stracił gole, ale także pierwszą pozycję na liście, mimo wygrania wielu Pucharów Mistrzów. Ze względu na trofea powinien być znacznie ponad Barceloną. Cóż, to jednak Barça jest wyżej, ze względu na historię szkolenia, globalność, emocje, jakie wzbudza w dzieciakach, ale również z powodu posiadania Messiego, który nadal wpływa na jej pozycję.

Jaki realny wpływ ma ta wiadomość dla Barcelony?
To wspaniała wiadomość z wielu powodów. Trzeba szukać sponsorów strategicznych, więc to doskonały moment. Marka będzie prezentować się w najbardziej wartościowym klubie na świecie. Ważne jest też później to, żeby nie tracić wartości. Jeśli klub unika noszenia na koszulkach nazw firm, które są sprzeczne z jej wartościami, marka może nadal się rozwijać. Dlatego przedłużenie kontraktu z Messim jest niezbędne w procesie przejściowym. Nowym Messim może być Ansu Fati czy Pedri, ale Leo musi zostać, żeby poprowadzić ten proces przejściowy do momentu, aż Ansu będzie mógł utrzymać tę wartość dla marki Barcelony.

Co oznacza, że Barça ma wartość 4,76 miliarda dolarów?
To wszystkie możliwości i relacje, jakie ma klub na poziomie globalnym: wyświetlenia, sponsorzy, marketing, socios, popyt na świecie, obserwujący w mediach społecznościowych, wpływ, jaki wywiera podczas meczów czy wpływ kluczowego zawodnika. Wartość majątkowa nie ma znaczenia. Chcę przez to powiedzieć, że wartość Camp Nou nic nie znaczy dla Forbesa. Ważna jest wartość marki, to, co oznacza Barça na świecie. Nie wynika z tego, że Barça może zaciągnąć kredyt na 4,76 miliarda, co przeczytałem wczoraj. To nie ma nic wspólnego. Nie jest to namacalna wartość. Daje ci to dwie korzyści: możliwość sprzedawania Barcelony na świecie i zdolność rozwoju jako marka poza trofeami. Mówisz sponsorom, że najlepszą piłkarską wizytówką na świecie jesteśmy my.

Więc czy to nie oznacza, że Barça jest lepsza niż inne kluby na poziomie finansowym?
Nie, Barça ma problem z płynnością, który nie ma nic wspólnego z wartością marki. Posiadanie Ferrari to jedno, a brak pieniędzy na benzynę to drugie. Jest Ferrari, ale nie ma pieniędzy, żeby wyłożyć 100 euro na benzynę. Konieczne jest negocjowanie z bankami, zrestrukturyzowanie wynagrodzeń, odroczenie czerwcowych terminów spłat pożyczek i bycie bardziej efektywnym przy kosztach operacyjnych. Co chcę przez to powiedzieć? Że mamy klub, który jako marka jest bezkonkurencyjny, ale którym zarządzano fatalnie. Mając tego kalibru globalną markę, nie potrafiono zarządzać klubem, brakowało talentu.

Przewiduje się 300 milionów straty. Nie zdarzyło się to nigdy w historii. Jak do tego doszło?
W klubie nie działają systemy ochronne. Ani komisja finansowa, ani zgromadzenie socios compromisarios. Trzeba zabezpieczyć majątek klubu za pomocą mechanizmów prawdziwego audytu. Klub demokratyczny to też klub krytyczny, który pilnuje swojego majątku, i w którym jest talent, a nie tylko koledzy na stanowiskach. Nikt nie pilnował zarządzania finansowego. Po drugie to wszystko zostało wygenerowane, ponieważ transfery i przedłużenia kontraktów wymknęły się spod kontroli, bez strategii finansowej, która podąża ręka w rękę ze sportową. Administracja wyraźnie była niezbyt rozsądna i obnażył ją Covid-19. Przyspieszyło to sytuację, do której już zmierzaliśmy z tym obciążeniem. Pobraliśmy roczne kredyty, które przeznaczyliśmy na kupowanie i przedłużanie kontraktów z piłkarzami na cztery czy pięć lat. Nie potrafiliśmy ich nawet sfinansować.

Jak rozwiązać tę sytuację?
Dzięki własnemu planowi biznesowemu zorientowanemu na odzyskanie przychodów i planowi obniżenia zarobków oraz wydatków. Barça może negocjować z podmiotami finansowymi, aby odroczyć płatności i uzyskać nową płynność. W końcu musimy bardziej się zadłużyć, aby spłacić aktualny dług. Wydaje się, że to nie ma sensu, ale ma sens. Trzeba zaciągnąć więcej pożyczek, aby uporządkować finanse.

O ile pieniędzy musiałaby poprosić Barcelona?
Musiałaby poprosić osiem podmiotów o około 800 milionów euro. Zapłacić 500 milionów zobowiązań krótkoterminowych i zostanie nam 300 milionów w budżecie. Ponadto myślę, że można poprosić o odłożenie płatności o rok, aby zacząć spłacać kwoty w ciągu 12 czy 15 miesięcy. Z tymi 300 milionami, dobrym kierunkiem sportowym i determinacją w kierownictwie, aby obniżyć wynagrodzenia czy poszukać sprzedaży, można bezpiecznie stawić czoła przedłużeniu kontraktu Messiego.

Czy pozwoliłoby to na prolongowanie umowy Messiego na tych samych warunkach?
Biorąc pod uwagę bilans, przedłużenie kontraktu z Messim na tych samych warunkach jest nie do przyjęcia, nawet wliczając, że Messi wnosi większą wartość niż wydatek, który stanowi dla klubu. Trzeba jednak uzyskać płynność od podmiotów finansowych, jak wyjaśniałem wcześniej. Jeśli zostanie to wykonane w ten sposób, Messi uwierzy, że wykonaliśmy swoje zadanie, że pracowaliśmy, aby przedłużenie umowy było możliwe. Wierzyciele również w to uwierzą. Przedłużenie kontraktu będzie możliwe, jeśli wcześniej wykonamy swoje obowiązki w zakresie ekonomii.

Aby uzdrowić rachunki klubu, Barça musi sprzedawać piłkarzy, takich jak Umtiti, Coutinho czy Pjanić. Trzeba sprzedać tych zawodników, nawet jeśli ich amortyzacja doprowadzi do strat?
Tak, bez wątpienia. Nawet dać im odejść za darmo. Amortyzacja to środek księgowy, który, jeśli wyrzucisz ich, jakby byli w worku na śmierci, zamieni się w straty. Ponieważ jest blisko zatwierdzenia ustawy związanej z Covidem, która pozwoli nie wliczać strat do odpowiedzialności majątkowej, nie ma lepszego momentu, żeby zamiast 300 milionów straty wynosiły 500 milionów. Nie trzeba się tego bać.

Pjaniciowi też dałbyś odejść za darmo, choć kosztuje 45 milionów?
Tak, ponieważ oprócz tego zaoszczędzisz 40 milionów na pensji w ciągu następnych trzech sezonów. Jeśli tak by się stało i ta amortyzacja zostałaby wzięta pod straty na mocy ustawy Covid, też nie byłoby to tak szkodliwe.

Myślisz, że Barça może sprowadzić Hålanda?
Nie za bardzo. Czekam, aż klub ustosunkuje się do przedłużenia kontraktu Messiego, obniżki wynagrodzeń i negocjacji długu. Barcelona musi zrobić tak wiele rzeczy i zrobić je tak dobrze, że trudno mi uwierzyć, że rozważa kupno Hålanda. Jeśli struktura sportowa uważa Hålanda za strategiczny transfer dla Barcelony, a obowiązki finansowe zostaną dobrze wykonane, będzie można spróbować w następnym sezonie.

Dortmund już powiedział, że chce go zatrzymać na następny sezon.
Słyszałem, że Raiola powiedział, że Borussia nie chce go sprzedać w tym roku. To ślad, ponieważ jeśli teraz zapłacisz za Hålanda 150 milionów, zostanie ci mniej pieniędzy na wynagrodzenie i prowizje. Jeśli kupię go za 75 milionów za rok, będzie więcej miejsca na prowizję dla Raioli. Barça potrzebuje tego czasu, aby dać sobie radę z obowiązkami finansowymi, żeby móc sprowadzić go w przyszłym roku. Teraz nie można negocjować prawdziwego transferu, pieniądze nie spadną z nieba. Ale czy można negocjować z perspektywą dwunastu miesięcy? Myślę, że tak.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Duzo ludzi plulo na Bartka za usuwanie Rakiety i innych za darmo a teraz wypowiada sie finansista z logicznym sensem tlumaczac dlaczego tak bylo robione. Brak pieniedzy w klubach i checi zakupow obnizyl popyt tak bardzo ze wartosci pilkarzy poszly na dno. A do tego brak niektorych finansow odrzucilo ok 300mln w przychodach Barcy. Wiec teraz Ciria mowi ze oddawanie zawodnikow za darmo bedzie sensowne. Efekt Covidu bedzie odczuwalny jeszcze 2-3 lata, wiec niektore kontrakty sie rozwiaza. Umtiti, Cou i Pjanic powinni odejsc. Griez zalezy od trenera i Messiego, ale mysle ze bedzie go chcial. Trener na Busiego i Pique liczy wiec nie ma co sie klucic.

Mówiłem. Walić tą całą amortyzację. Tu teraz chodzi o oszczędności na pensji. Nw co bym zrobił z Coutinho ale np. takiego Pjanicia oddałbym za paczkę fajek byle oszczędzić tą kasę. Przy rozsądnej cenie np. 1 euro minimum kluby angielskie się rzucą.
W Polsce jak się chcesz pozbyć zawodnika to rozwiązujesz kontrakt. Oczywiście musi mu wypłacić odprawę ale nie oszukujmy się. Łatwiej znaleźć klub dla takiego Pjanicia niż np. Kucharczyka.

Świetny wywiad i człowiek dowiedział się czegoś nowego - nowa ustawa covid może być olbrzymią szansą na pozbycie się niechcianych zawodników nawet jakby mieli odejść za darmo, a straty amortyzacyjne nie byłyby aż tak bolesne - to z pewnością cieszy.

Ci co nie chcą aby Neymar wrócił niech obejrzą mecz!

Wiem,że nie na temat. Posiada ktoś jakiś sprawny link do LM? Z góry dziękuję

Niesamowite marka Barcy tyle warta? A myślałem że jedyną wartość tego klubu stanowi Messi i jak odejdzie to Segunda i totalna zapaść finansowa i brak sponsorów. No proszę, a tu niespodzianka

Ten ekspert to na zdjeciu?

„Borussia nie chce go sprzedać w tym roku. To ślad, ponieważ jeśli teraz zapłacisz za Hålanda 150 milionów, zostanie ci mniej pieniędzy na wynagrodzenie i prowizje”.

Co to znaczy „to ślad” i o co w tym fragmencie chodzi?