Ronald Araujo: Kiedy przeszedłem do Barcelony, piłka latała 200 km/h

Julia Cicha

6 kwietnia 2021, 16:00

AS, Mundo Deportivo

79 komentarzy

Fot. Getty Images

Ronald Araujo był dziś po południu gościem programu „Què t`hi Jugues” na antenie Cadena SER. Urugwajczyk opowiedział o swoich początkach w Barcelonie, o obecnej formie, planach oraz o znaczeniu Ramona Planesa i Ronalda Koemana dla swojej kariery.

Początki: Kiedy przeszedłem do Barcelony, piłka przelatywała mi 200 km/h. Nie zniechęciło mnie to. Zawsze zostawałem, by ćwiczyć kontrolę piłki i podania. Przyniosło to rezultaty, przystosowałem sido filozofii Barçy. Wiem, że muszę jeszcze wiele się nauczyć, codziennie staram się to robić, by zyskać nieco więcej pewności siebie.

Plastikowa piłka: Tak, kiedyś sobie taką kupiłem i uderzałem nią o ścianę.

Urugwajczycy: Myślę, że mamy charakter zwycięzców. Widać to po Godínie, po Suárezie. To ten charakter i chęć pójścia naprzód.

Religia: Moja rodzina jest bardzo religijna. Od kiedy w wieku sześciu lat poznałem Boga, myślę, że jest on we wszystkim, co się dzieje. Moja matka również zawsze była religijna.

Transfer: Bardzo trudno jest przejść z Boston River do Barcelony, myślę, że to pierwszy taki przypadek. To było niesamowite. Ramon Planes był dla mnie bardzo ważny. Trudno było mi dostosować się do filozofii Barçy, a on mnie wspierał. Uwierzył we mnie, to było ważne, potrzebowałem tego wsparcia.

Odczucia: Kiedy dowiedziałem się o transferze, byłem bardzo dumny. Przyleciałem do Madrytu nie wiedząc, że podpiszę umowę z Barçą. Powiedziano mi, że przechodzę do Europy, ale nie podano klubu. Mnie emocjonowało samo przekroczenie oceanu, więc wyobraźcie sobie, co się stało, gdy powiedziano mi o Barcelonie. W czwartek zdrzemnąłem się po południu, a mój agent do mnie zadzwonił i powiedział, żebym się szykował, bo lecę do Europy. W Urugwaju czekał mnie mecz z Peñarolem i chciałem go zagrać, bo zobaczyliby mnie przyjaciele. Europa była jednak szansą, więc poleciałem.

Zainteresowanie innych zespołów: Real pojawił się później, ale to prawda, że Atlético było mną zainteresowane.

Puyol: Jest jednym z moich wzorów do naśladowania. Jest kapitanem, idolem, to piękne, że bywam z nim porównywany. Muszę jednak mieć swoją karierę, mam nadzieję, że dokonam części tego co on i dam kibicom radość.

Staw skokowy: Czuję się dobrze, nieco mnie to kosztowało, bo trochę się pospieszyliśmy. Z Sevillą miałem nawrót kontuzji, co mnie cofnęło. Teraz jednak czuję się lepiej i zmierzę się z tym, co nadchodzi.

Początki: W przeszłości grałem na pozycji napastnika, aż do momentu przejścia do Montevideo. Tam byłem już piwotem. Uwielbiałem Ronaldinho.

Zmiany: Jesteśmy bardziej zjednoczeni, rozmawialiśmy ze sobą, z kapitanami i poprawialiśmy się. Wiedzieliśmy, że jeśli będziemy trzymać się razem, wyniki przyjdą.

Grill czy mate?: Wolę mate, wiele osób ją teraz pije. Neto, Philippe, Francuzi…

Messi: Mam nadzieję, że zostanie w klubie. Po odejściu Suáreza przejąłem jego szafkę obok Leo. To świetna osoba, wielki kapitan. Mam nadzieję, że zostanie tu na długo. Messi to Barca, trudno jest wyobrazić go sobie w innym klubie.

Koeman: Trener jest świetną osobą i człowiekiem. Pomaga nam, jest z nami, mam nadzieję, że zostanie na dłużej. W swoim pierwszym sezonie świetnie sobie radzi. Dublet na pewno by pomógł, mam nadzieję, że wygramy to, co nam zostało. W lidze kilka miesięcy temu już nas skreślono, mistrzostwo byłoby niesamowite.

Laporta: To świetny prezydent. Od początku pokazuje, że jest blisko piłkarzy. Wydaje się bardzo inteligentny.

Playoffy: Wielu kolegów pogratulowało mi w minionym sezonie, że zagrałem w playoffach z Barçą B. Leo był jednym z nich.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ale Urugwaj to umie w stoperów
Był Godin-Lugano
Jest Gimenez-Godin-Coates się odrodził w Sportingu
Będzie Gimenez-Araujo
« Powrót do wszystkich komentarzy