Eduard Romeu: Nie będę miał większych możliwości decyzyjnych w zarządzie i nigdy nie spychałbym w cień mojego prezydenta

Dariusz Maruszczak

19 marca 2021, 11:45

Catalunya Radio

Brak komentarzy

Fot. Getty Images

Wiceprezes Audax Renovables Eduard Romeu, który ma być wiceprezydentem FC Barcelony, w wywiadzie dla Catalunya Radio podkreślił, że mimo swojego wkładu finansowego ws. gwarancji bankowych nie będzie miał przez to większej władzy w zarządzie i nie zamierza spychać w cień Joana Laportę.

– Wcale nie będę miał większych możliwości decyzyjnych w zarządzie, decyzje są podejmowane kolegialnie. Chcę wnieść do niego jak najwięcej – zapewnił Romeu.

Potencjalny wiceprezydent FC Barcelony ujawnił okoliczności zaangażowania się w temat gwarancji. – Powiedziałbym, że spełniłem marzenie z dzieciństwa. To bardzo typowe dla zawodników, którzy przybywają do Barcelony, mówiąc, że mają krew w barwach Blaugrany. Ja mogę powiedzieć, że jestem socio od 39 lat, a nie od przedwczoraj. Kiedy dołączyłem do Audax, José Elias powiedział mi, że pomoże mi dostarczyć poręczenie, abym został członkiem zarządu Barcelony, i mogę powiedzieć, że pan Elias został przeze mnie zaangażowany w to przedsięwzięcie.

Romeu zaznaczył, że już od dawna kontaktował się z Laportą. – Byliśmy w kontakcie z nim i innymi kandydatami, z zamiarem pomocy Barcelonie w trudnym momencie. Relacje z Laportą były bardziej płynne niż z innymi, co sprzyjało porozumieniu. Jesteśmy zachwyceni współpracą w skomplikowanym momencie, aby pomóc klubowi, który teraz tego potrzebuje.

– Audax to katalońska firma, pochodząca z Badalony, będąca na rynku od dziesięciu lat. Jest jednak poza tą operacją, ponieważ Elias i ja ręczymy naszymi prywatnymi majątkami. Nie wiem, ile wnosi każdy członek zarządu. Przypuszczalnie potrzebny był nasz wkład, ponieważ brakowało odpowiedniej liczby. Kiedy powiedziano nam, że być może trzeba będzie wesprzeć zarząd, pomyśleliśmy, że to odpowiedni moment, aby pomóc Barcelonie. Nie postawiliśmy żadnych warunków. Przyszedł czas, żeby być odpowiedzialnym i pomóc klubowi oraz przekazać spokój Laporcie, mówiąc mu, że uzupełnimy tyle, ile będzie trzeba – powiedział.

Romeu wyjaśnia, czemu sam nie brał udziału w wyścigu wyborczym, i tłumaczy, że jego aspiracje nie wpłyną na pracę pod wodzą Laporty. – Miałem nadzieję na zostanie prezydentem, owszem, ale skoro Laporta zgłosił swoją kandydaturę, wiadomo było, że przyćmi pozostałych. Kilka lat temu powiedziałem mu o swoich przemyśleniach, kiedy Laporta wątpił, czy wziąć udział w wyborach. Wówczas powiedziałem mu „cóż, nie zgłaszaj kandydatury, tylko chodź ze mną”. To był komentarz przy kawie. Każdy, kto mnie choć trochę zna, powinien wiedzieć, że jestem zdyscyplinowany, hierarchiczny i nigdy nie spychałbym w cień mojego prezydenta. Nie rozumie się dziecka, które, będąc kibicem Barcelony, nie chce być środkowym napastnikiem. Kiedy jesteś starszy, chcesz być prezydentem. Laporta daje nam nadzieję, bardzo się z nim utożsamiamy i daje nam komfort, potwierdza to jego kariera. Charyzma i temperament, które przekazuje Laporta, wpłyną na zespół. Jestem optymistą.  

Wiceprezes Audax nie uważa, żeby negocjacje ws. gwarancji były szczególnie zagrożone. – Nie widziałem w ogóle zagrożenia dla umowy, była już uzgodniona. Poszliśmy z zamiarem zrobienia tego, co konieczne, aby Laporta został prezydentem, i nie mogliśmy pozwolić, żeby Barça następnego dnia nie miała prezydenta. Ani ja, ani José Elias, który był hojny i powierzył mi znaczący majątek.

Romeu podkreśla, że nie ma mowy o zmianie modelu właścicielskiego FC Barcelony. – Chcemy właśnie tego, żeby własność klubu leżała w rękach socio. W naszym zespole są liderzy i chcemy tylko towarzyszyć im w pracy. Jak tylko wróci normalność, przywrócimy stabilność Barcelonie i stworzymy wspaniałe zespoły. To dość proste, że chodzi o zapewnienie planu niezależności, którą zawsze miał klub. Wszystko inne byłoby zdradą naszych dziadków.

Romeu wyznał też, w jaki sposób przeżywa mecze. – Nie interesuję się specjalnie zasiadaniem w loży. Jestem przyzwyczajony do oglądania spotkań z bratem, bardzo się denerwuję. Z pewnością koledzy będą dużo bardziej uważni, jeżeli chodzi o protokół.

REKLAMA

Poleć artykuł