Barcelona musi radzić sobie z niespotykanym dotąd obciążeniem fizycznym z ostatnich tygodni

Dariusz Maruszczak

23 stycznia 2021, 19:10

FCBarcelona.es, Mundo Deportivo, AS

11 komentarzy

Fot, Getty Images

  • Barcelonie mocno mogły dać się we znaki ostatnie intensywne tygodnie
  • Katalończycy rozegrali 27 meczów w mniej niż cztery miesiące
  • Barça ma za sobą trzy dogrywki z rzędu i zanotuje osiem kolejnym spotkań poza Camp Nou

Ważnym tematem dzisiejszej konferencji prasowej z udziałem Ronalda Koemana było zmęczenie piłkarzy Barcelony intensywnym sezonem. Rozgrywki rozpoczęły się nieco później niż zazwyczaj, więc terminarz spotkań musi być bardziej napięty. Barça gra w tych warunkach niemal co trzy dni, co jest problematyczne zwłaszcza przy wąskiej kadrze. Poważne kontuzje już leczą Gerard Piqué, Ansu Fati i Philippe Coutinho, a dopiero za kilka dni na boisko powinien wrócić Sergi Roberto. Występy dużej części rezerwowych nie zachęcają do rotacji, a na wzmocnienia też nie ma co liczyć.

Barcelona w ciągu niespełna czterech miesięcy rozegrała już 27 meczów. Do tego bagażu Barça dołożyła sobie trzy dogrywki z rzędu w spotkaniach Superpucharu Hiszpanii i Pucharu Króla, co zdarzyło jej się po raz pierwszy w historii. Zwłaszcza pojedynek z Cornellą miał stanowić w pewnym sensie szansę odpoczynku dla bardziej obciążonych zawodników. Mimo to Ronald Araujo i Clement Lenglet musieli grać od pierwszej do ostatniej minuty ze względu na niepewny wynik, a Antoine Griezmann spędził na boisku blisko 100 minut. Dodatkowo w warunkach walki o awans zamiast rzadziej grających zawodników na murawie pojawili się z ławki Sergio Busquets, Ousmane Dembélé czy Pedri. Z podstawowych graczy odpoczęli więc tylko Leo Messi, Frenkie de Jong i Jordi Alba.

Najbardziej obciążony był ostatnio Araujo. Urugwajczyk jako jedyny rozegrał pełne trzy mecze z dogrywkami. 21-latek wygląda na zawodnika świetnie przygotowanego fizycznie, ale i on ma swoją wytrzymałość. Zwłaszcza że jeszcze w tym sezonie miał pewne problemy mięśniowe, przez które opuścił kilka spotkań, a i z konfrontacji z Cornellą wyszedł mocno poobijany. AS podaje nawet, że był bliski zwichnięcia sobie łokcia, co byłoby dramatem dla Ronalda Koemana. Jak na osiem dni rywalizacji dużo grali też Lenglet (346 minut), Griezmann (341), Oscar Mingueza (309), Dembélé (283), Alba (240), Ter Stegen (240), Busquets (234) i Pedri (225).

Jakby tego było mało, Barcelona w meczu z Elche zanotuje swój siódmy występ z rzędu na wyjeździe. Katalończycy w styczniu ani razu nie grali na Camp Nou. Ciągłe rozjazdy muszą dawać się we znaki zawodnikom. Tak długa seria spotkań wyjazdowych nie ma precedensu w historii Barcelony, a jeszcze w pojedynku z Rayo czeka ich ósma taka konfrontacja. Wcześniej Barça najdłużej występowała na obcych stadionach w czterech kolejnych starciach.

Przekonamy się, czy Ronald Koeman postanowi jutro dać odpocząć któremuś z podstawowych zawodników. Holender musi przeprowadzać rotacje, dbając o stan zdrowia swoich kluczowych graczy, choć zapewne sam nie ma przekonania do kilku zmienników.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie do końca rozumiem pretensjonalnie podejście kibiców - w normalnych klubach/ligach np w UK kibice supportują swoje zespoły ze zdwojoną siłą bo czasy są jakie są, a wysiłek jest przepotężny. We wszystkich ligach zespoły grające dotychczas siłowo osiągają lepsze wyniki, u nas siły fizycznej jest zdecydowanie mniej niż w poprzednim sezonie a komentarze są jakbyśmy odpadli z LM w październiku a w La Lidze zajmowali 16 miejsce.
Biorąc pod uwagę jakie mamy braki na kluczowych pozycjach, brak zmienników na niektórych pozycjach, oraz ile poważnych kontuzji się przytrafiło u zawodników z samego pierwszego składu (Pique, Roberto, Fati) to aż tak bardzo bym nie dramatyzował. Niejeden obiektywnie by stwierdził że wyniki są wręcz lepsze niż by można było się spodziewać przed sezonem.
Zamiast bić brawa że młodzi rzuceni na głęboką wodę w większości przypadków dają radę i dzielnie zastępują dotychczasowych zawodników (np. Rakieta, Suarez, Arthur, Semedo, Perez, Vidal czy Rafinha) to wieczne stulejarskie biadolenie starych bab.

Za te kilka ostatnich lat lenistwa i bierności w pressingu to jeszcze powinni im dorzucić obciążenia.

Dodatkowo z obciążeniem psychicznym i indolencją swojego trenera. Sporo tego.

O jaaa, ależ przykro, biedni piłkarze... Za ich stawkę napie#%@*$& bym co dwa dni. A po drugie to nie są sami.

To jest takie ciągłe narzekanie. W tamtym roku w Pucharze Króla był dwumecz, narzekali i grają jeden mecz. Nadal źle. Za niedługo się okaże że zostaje im walka o 2 miejsce w lidze...to sobie odpoczną.