Pucharowy maraton nie wpłynął na obniżenie poziomu gry Ronalda Araujo

Dariusz Maruszczak

22 stycznia 2021, 12:00

Mundo Deportivo

13 komentarzy

Fot. Getty Images

W meczu Cornelli z Barceloną można było mieć zastrzeżenia do wielu piłkarzy Barcelony, ale nie do Ronalda Araujo. Urugwajczyk znów był pewnym punktem drużyny.

Decyzja o postawieniu w starciu z trzecioligowcem na Araujo, który ostatnio grywa bardzo dużo, a wcześniej miał problemy mięśniowe, mogła być uznawana za niewłaściwą, ale 21-latek znów okazał się bardzo potrzebny. Przy braku regularności w grze Barcelony obrońca wprowadzał dużo solidności i zdecydowania do postawy zespołu w defensywie. Zanotował jedenaście odbiorów, jeden przechwyt i dwa razy blokował strzały rywali. Do tego wygrał komplet dziewięciu pojedynków z piłkarzami Cornelli. To wszystko przy braku choćby jednego przewinienia, co kolejny raz pokazało dojrzałość Araujo. Jak podaje Mundo Deportivo, od dziesięciu meczów żaden rywal nie pokonał Urugwajczyka podczas próby dryblingu.

Jeżeli można się do czegoś przyczepić w grze Araujo, to do zbyt dużej liczby strat. Urugwajczyk zagrywał ze skutecznością zaledwie 76% (81 ze 107 jego podań było celnych), ale problem w tym aspekcie gry mieli nawet pomocnicy Barcelony, a jego partner ze środka obrony Clement Lenglet był tylko nieznacznie lepszy (81%) od zawodnika z Ameryki Południowej. Araujo stanowił też zagrożenie w ataku. To właśnie on wywalczył rzut karny, którego Miralem Pjanić nie zdołał zamienić na gola. 21-latek w całym meczu był zresztą faulowany aż czterokrotnie, a mocno mógł odczuć przede wszystkim atak Alberta Estellesa, po którym zawodnik Cornelli otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Araujo sprawia wrażenie zawodnika nie do zastąpienia i wyrasta nie tylko na lidera defensywy, ale także kluczowego piłkarza całego zespołu. Również Urugwajczyk będzie musiał jednak w końcu odpocząć, zwłaszcza że w ciągu ośmiu dni spędził na murawie 360 minut.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pfffy takiego byka nie da się tak łatwo zajechać, młody! wysoki, silny, szybki, jak na razie chyba objawienie sezon (do pary z Pedrim). Pique w formie plus Araujo jak dla mnie duet marzenie:)

Na ten moment lider defensywy.

Tak naprawdę w tym meczu nie mozna bylo sie przyczepić do srodkowych obrońców.
Obaj nie popelniali bledow , w dodatku obaj wywalczyli rzuty karne .
Tak czy tak to nie jest mecz którym mozna sie sugerowac .

Mam wielkie uznanie dla Araujo. W ekspresowym tempie wyrasta na obrońcę nr 1 w tej chwili w Barcy. Pique imponował ustawieniem, doświadczeniem ale jest dużo wolniejszy od Araujo. Do tego jego wrodzone cechy przywódcze, skromność, chęć uczenia się. Mam nadzieję, że ma lepsze - mocniejsze cechy niż Varane i pójdzie lepszą drogą do szczytu kariery pozostając dłuuuugo w Barcelonie. Przy Nim teraz Lenglet czuje się pewniej to widać w ostatnich meczach. Ja bym wpuścił Umtitiego zamiast Lengleta na te najbliższe mecze. Lenglet sprawia wrażenie, że nie zrobi już postępu i nie czuje się pewniej jak rok temu, za dużo niebezpiecznych błędów popełnia.

Lenglet grał świetnie w ostatnich sezonach, a w tym dziwnie zjechał. Z kolei Arujo zjechał całą naszą obronę i pokazuje, że Pique nie ma już po co wracać. Nawet transferu nie trzeba przeprowadzać na tę pozycję. Czasem warto dać szanse graczom młodym, ze szkółki, szczególnie w momentach kryzysu finansowego, inwestycja w szkółkę przynosi teraz pozytywy.

Naprawdę świetny obrońca, mam nadzieję, że będzie ostoją naszej defensywy na długie lata. Jednakże wolałbym nie zajeżdżać go tak bardzo, w takich mało istotnych meczach jak wczorajszy wystawiłbym Umtitiego czy Comasa z rezerw.

w końcu doczekaliśmy się obrońcy podbnego do puyola ze wzgledu na agressje :)

Mingueza to nawet przy nim nie stał, a za chwilę zje i Legleta. Araujo może być liderem defensywy, podobnie jak Pique czy Puyol, natomiast Francuz nie ma takich predyspozycji.

Najlepiej wyglądają sytuację jak blokuje piłkę i odprowadza ją do linii końcowej, każdy się wtedy od niego odbija.

Chlop jest po prostu kocurem no co tu dużo mówić obrońca na lata