Javier Bordas: Sposób działania Messiego był brzydki i niewłaściwy [cz. 1]

Julia Cicha

15 listopada 2020, 09:39

Mundo Deportivo

36 komentarzy

Fot. Getty Images

Członek zarządu FC Barcelony za kadencji Sandro Rosella i Josepa Marii Bartomeu Javier Bordas udzielił wywiadu po raz pierwszy od czasu dymisji. Opowiedział o sytuacji w klubie, podejmowanych decyzjach i licznych oskarżeniach wobec prezydenta i jego pomocników.

Jak ci się żyje jako byłemu członkowi zarządu?

Częściowo czuję się „wolny”, ale też szkoda mi tego, jak to się skończyło. Po dziesięciu pięknych latach, najlepszych w historii Barçy, odchodzimy w czasie pandemii i ze złymi wrażeniami. Uważam, że to niesprawiedliwe. To koniec trudnego cyklu, mieliśmy najlepszą drużynę w historii. Nigdy nie zdarzyło się, by jakiś zespół wygrywał przez dekadę. Mogliśmy wygrać więcej, ale zawsze byliśmy faworytami. Piłka nożna już taka jest, czasem nie zdobywasz tego, na co zasługujesz, a czasem zdobywasz to, na co nie zasługujesz.

Jak oceniasz ostatnie dziesięć lat?

Były piękne, wygrywaliśmy w sekcji piłkarskiej, co jest najważniejsze, ale też w innych sekcjach. Zdobyliśmy wszystkie trofea, jesteśmy największym klubem na świecie. Zarabiamy najwięcej i mamy najwięcej fanów w mediach społecznościowych. To nie pojawiło się samo. Mieliśmy świetnych piłkarzy, ale żeby ich mieć, musiały działać finanse, więc mieliśmy z tym coś wspólnego.

Jaka jest twoja ocena kadencji Bartomeu?

Część społeczna była bardzo dobra, zarządzano z myślą o socios. Podjęto wiele bardzo dobrych decyzji. Rozpoczęliśmy budowę Espai Barca, ważne, by kolejny zarząd to kontynuował. Pod względem finansowym radziliśmy sobie bardzo dobrze do czasu pandemii, która jest światową katastrofą. Dotknęła ona najbardziej tych, którzy najwięcej zarabiają. Byliśmy bardzo hojni w kwestii płacenia piłkarzom. Mieliśmy najlepszych zawodników na swoich pozycjach, którzy mogli odejść w klubów, które zapłacą im więcej, ale udało nam się ich zatrzymać. Czy mogliśmy zarządzać lepiej? Zapwne tak, ale ja oceniam te lata bardzo pozytywnie.

Bartomeu zasługiwał na taki finał?

Nie. To było godne pożałowania, lincz. Zawsze atakowano nas za jakieś małe szczegóły, nie rozumiem tego. Jeden z kryzysów polegał na drogim sprzedawaniu biletów z Seient Lliure, a przecież robiliśmy to, by wesprzeć sytuację finansową klubu. To też trzeba krytykować? A teraz w trakcie pandemii zmasakrowano Bartomeu. Kolejny temat to wniosek o wotum nieufności. Złożono 20 tysięcy podpisów, ale to niesamowite, że Generalitat pozwoliło głosować we wtorek, a dwa dni później zarządziło zakaz poruszania się między gminami. Można to określić tylko jako wstyd.

Widzisz w tym jakieś powody polityczne?

To najbardziej przeszkadza mi w Barcelonie: chęci wykorzystania klubu do celów politycznych. Jasne jest, że niektórzy tego próbują. Barça ma swoją historię, nikt nie będzie jej wykorzystywał politycznie.

Mówisz o ruchach niepodległościowych czy ogólnie?

To one są najbardziej aktywne w temacie politycznym, ekonomicznym i każdym innym.

Wotum nieufności nastąpiło po porażce 2:8 i próbie odejścia Messiego. Uważasz, że było to uzasadnione?

Zwołaliśmy wybory na marzec, więc nie miało to żadnego sensu tylko po to, byśmy odeszli dwa miesiące wcześniej. Nie rozumiem, jakim interesem się kierowano. Rozumiem, że ludzie byli niezadowoleni. Jeśli jednak się to przeanalizuje, co zyskano dzięki wotum?

Sprawiono, że waszego zarządu już nie ma.

I tak by nas nie było.

Głosowano by w marcu, a wy zostalibyście do końca sezonu i zamknęli rok obliczeniowy.

Mieliśmy ważne rzeczy do dokończenia.

Ty tak na to patrzysz, ale twoi przeciwnicy uważali, że do 30 czerwca można było zrobić rzeczy, które jeszcze bardziej zaszkodziłyby klubowi.

Myślę, że od porażki z Bayernem radziliśmy sobie dość dobrze. Rozumiem niezadowolenie, wotum to narzędzie demokratyczne i skoro im się udało, to odchodzimy. Ja byłem zwolennikiem wcześniejszego podania się do dymisji.

Nie chciałeś więc organizować głosowania, by móc się bronić?

Mieliśmy już niewiele do dania, wydawałoby się, że trzymamy się stanowiska w jakimś celu, kiedy próbowaliśmy jedynie pomagać i robić to, co najlepsze dla Barçy. Jeśli ludzie tego nie rozumieli i tylko my tak na to patrzyliśmy, trudno było to wyjaśnić. Skoro chcieli, żebyśmy odeszli, to tak zrobiliśmy.

20 tysięcy podpisów w trakcie pandemii to bardzo dużo. Co wywołało największe niezadowolenie?

Widać było niezadowolenie, ale 20 tysięcy podpisów bardzo mnie zaskakuje. Nie znam nikogo, kto złożyłby podpis. Wiem, że niektóre środowiska były nam bardzo przeciwne, ale moim zdaniem pojawiło się dużo ruchów politycznych, by zebrać podpisy. To koniec pewnego cyklu. Niektórzy piłkarze są starsi, ale Ansu wywołuje radość, Ter Stegen i De Jong są młodzi, pojawił się Pedri, który był strzałem w dziesiątkę. Weterani też prezentują wysoki poziom. Zagraniczne kluby podbierają nam graczy ze szkółki. Zatrudniliśmy Koemana, co było dobrą decyzją, broniłem jej. Zwolnienie Valverde w tamtym momencie było jednak moim zdaniem błędem. Niektórzy uważają, że trzeba było to zrobić po porażce na Anfield, ale ja zawsze go broniłem. Zdobył dwa mistrzostwa z rzędu i nie przegrał w Lidze Mistrzów aż do Anfield… W pierwszej połowie byliśmy lepsi, a w drugiej się załamaliśmy, to była kwestia bardziej psychiczna niż piłkarska. Valverde bardzo dobrze radził sobie z grupą. Wszystko przyspieszyło po wyjeździe Abidala i Oscara Grau do Kataru, by porozmawiać z Xavim. Ja, jako jedna z osób odpowiedzialnych za kwestie sportowe, nie wiedziałem o tym. Zajmowali się tym Bartomeu, niektórzy dyrektorzy i dyrekcja sportowa. Ja starałem się pomagać, ale niestety niezbyt się mnie słuchano.

Jak duże znaczenie w zbieraniu podpisów miał temat I3 Ventures?

Duże. To jeden z najsilniejszych ataków na klub z zewnątrz.

Uważasz, że były ku temu podstawy, czy jesteś zadowolony z wyniku audytu?

Audyt wszystko wyjaśnia. Faktury nie dotarły do zarządu, bo zostały podzielone na pięć części, później wyjaśniono nam, dlaczego tak zrobiono. Skoro zamówiliśmy audyt, to znaczy, że było coś dziwnego, co trzeba było wyjaśnić, ale myślenie o czerpaniu osobistych korzyści… Ja chcę myśleć, że tak nie było, pokazał to też audyt. Rousaud nie powiedział tego o członkach zarządu, bo my o tym nie wiedzieliśmy. Atakowanie piłkarzy jest niemożliwe. Dbaliśmy o nich, to oni utrzymują klub, wydajemy na nich 70% budżetu, to oni dają radość kibicom. Jak moglibyśmy ich atakować? Nie rozumiem tego. Dlaczego? Byliśmy przecież bardzo hojni. Dlaczego płacilibyśmy im tyle, żeby potem ich krytykować? Można by na nich naciskać od samego początku, ale po co robić to po kryjomu? Nie mogę w to uwierzyć.

Atakowanie Piqué, kiedy zarząd był bardzo wyrozumiały w kwestii jego działalności pozasportowej, jest niezrozumiałe.

Gerard jest wyjątkowym piłkarzem. To najlepszy środkowy obrońca świata, jest w stanie sprowadzić nam sponsora i być właścicielem innego klubu. Jest partnerem Shakiry, światowej gwiazdy, być może pewnego dnia zostanie prezydentem klubu… Nie trzeba go bronić, on sam się broni. Nie mogę sobie wyobrazić, by ktoś atakował piłkarzy.

Uważasz, że nie umieliście dobrze wyjaśnić różnych spraw z waszej kadencji?

Bardzo źle się komunikowaliśmy. Z zewnątrz podkreślano to, co złe, a nie to, co dobre. Wydaje się, że sponsorzy pojawili się sami, a Espai Barça czy Barça Corporate nie istnieją. Nie umieliśmy o tym opowiedzieć. Wydaje się, że dobre transfery spadły z nieba, utrzymywanie gwiazd też, że Neymar odszedł, bo nie umieliśmy go odpowiednio traktować, a tak naprawdę po półtora miesiąca chciał wrócić, więc to on popełnił błąd. Czy więc odszedł, bo źle go traktowaliśmy? Nie, popełnił błąd. Jest człowiekiem, młodzi ludzie mogą się mylić. Chciał obniżyć pensję, by wrócić.

W jaki sposób jako zarząd czujecie się winni za porażkę 2:8?

Jako członek zarządu zawsze czujesz się odpowiedzialny za wszystko, co złe, a w tym, co dobre, masz niewielki udział. Jeśli jakiś crack gra dobrze, to dlatego, że to było oczywiste, a jeśli nie, to jest to twój błąd. Dobre rzeczy dzieją się same, a wszystko, co złe, jest winą zarządu.

W meczu z Bayernem nie grałeś jednak na bramce, a z Liverpoolem w obronie.

Nie chcę obwiniać zawodników, bo wszystko, co wygraliśmy, było dzięki nim. Kiedy przegrywają, muszą jednak wziąć na siebie odpowiedzialność. Czas mija, a piłkarz, który był bardzo dobry w 2015 roku, niekoniecznie wciąż jest tak dobry w 2020. Jeśli tego nie widzisz i popełniasz błędy, tracisz pięć goli z Racingiem. Dyrekcja sportowa musi decydować, co robić w każdym momencie, to jej zadanie. Trudno jest zmieniać się, kiedy się wygrywa, a rok wcześniej zdobyliśmy mistrzostwo. Po tym nie można było za wiele zmieniać, bo może w kolejnym sezonie nie zdobylibyśmy mistrzostwa. Było kilka ewidentnych rzeczy, których nie poprawiliśmy. Mogliśmy częściej interweniować. Temat Setiena był moim zdaniem błędem. Dlaczego zwolniono Valverde, kiedy był liderem w lidze i rozegrał świetny mecz w Superpucharze, mimo porażki? Złe trenowanie… Barça trenuje, jak trenuje, bo ma swój styl, trenuje z piłką. Valverde bardzo dobrze radził sobie z kadrą i analizował mecze. Setien to dobry trener, ale nie wszedł dobrze do drużyny. Osoby, które były przeciwne Valverde, mówiły po porażce z Valencią, że widziały jakieś zmiany. Ja odparłem, że były szalone. Wykonaliśmy ponad tysiąc podań, ale nie zobaczyłem poprawy. Potem straciliśmy osiem bramek, to katastrofa. Setiena dopadła też pandemia, na pewno nie miał łatwo. Ja nie zwolniłbym jednak Valverde.

Jak duże znaczenie dla odejścia zarządu miał burofaks Messiego i jego krytyka prezydenta?

Messi jest zwycięzcą, jest częścią klubu. Zakładam, że po porażce z Bayernem i wcześniejszych klęskach w Lidze Mistrzów miał dość i chciał odejść.

I odwołał się do klauzuli, która już nie obowiązywała. Co o tym sądziłeś?

Dla mnie sposób, w jaki to zrobił, był brzydki i niewłaściwy. Messi też może się mylić. Na szczęście na boisku robi to rzadko. On chce dalej wygrywać i uważał, że w Barcelonie zakończył się pewien cykl. Teraz widzę w nim radość, ale jeszcze trochę mu brakuje. Chciałbym, by był zadowolony i szczęśliwy, nie smutny… Barça ma bardzo dobrą przyszłość i teraźniejszość. Jeśli Griezmann będzie miał szczęście pod bramką, bo jest świetnym graczem, wszystko pójdzie dobrze. Ansu jest najlepszym młodym zawodnikiem. Messi jest najlepszy na świecie, Ter Stegen jest wyjątkowy. Drużyna jest świetna.

Czego żałujesz, że nie zrobiłeś w trakcie waszej kadencji?

Chciałbym, by bardziej mnie słuchano w kwestiach sportowych. Starałem się pomagać i niektórzy mogli to odebrać, jakbym chciał zająć ich stanowiska. Z reszty jestem zadowolony.

Na zebraniach zarządu mówiłeś to, co myślałeś?

Tak, zawsze. To jedna z zalet Bartomeu, świetnie akceptuje krytykę, zawsze mnie słuchał. Jeśli później trenerzy mówili mu coś innego, to słuchał ich. W ostatnim czasie dużo bardziej mi zaufał i dobrze się rozumieliśmy. Chciałbym podkreślić tutaj Roberta i Planesa. Powinno się dalej stawiać na Ramona. Abidal był dobrym człowiekiem, ale nie przyszedł, by być dyrektorem sportowym.

Weźmiesz udział w wyborach?

Przechodzę trudne chwile z moją firmą. Zajmuję się branżą restauracyjną i rozrywką nocną, a wszystkie moje lokale są zamknięte. Lubię jednak Barçę i jeśli dobrze wyjdę z problemów, chciałbym dołączyć do jakiejś kandydatury.

Na kogo trzeba głosować?

Laportę już znamy, włączenie do jego ekipy Mateu Alemanyego to dobry pomysł, sam to proponowałem Bartomeu. Font mógłby dobrze zarządzać, ma przemyślany projekt. Freixa jak nikt zna klub, dobrze działa, bardzo lubi piłkę. Byłby dobrym prezydentem. O Juanie Rosellu mogę powiedzieć, że to szczęście, że ktoś taki chce poświęcić czas Barcelonie, ponieważ ma wielkie wsparcie i mógłby dobrze sobie poradzić. Rousaud zna klub, dobrze zarządza i połączył siły z Minguellą. Benedito od lat próbuje, teraz znów to zrobi. Farré spełnił już swoje zadanie z wotum nieufności, według mnie zrobił to bardzo źle, już zyskał popularność. Zobaczymy, co zaproponuje Fernández Alá, nie znam go.

A jeśli wystartuje Rosell…

Najważniejsze, że Sandro jest wolny i został uniewinniony, może być z rodziną. Bardzo się z tego cieszę, bo spotkała go wielka niesprawiedliwość, którą na szczęście naprawiono. To skandal, co się z nim działo. Jeśli wystartuje, wygra i będziemy mieli świetnego prezydenta.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Gość tym wywiadem tylko się ośmieszył. Robi z siebie nie wiadomo jakiego fachowca, a jest zwykłym ofermą, podobnie jak jego koledzy z zarządu. Paczka frajerów i niszczycieli.

@th@les Naprawdę, skończ już tymi sugestiami o ''ukradzionych'' LM przez Real, bo to jest żałosne. Brzmisz jak byś miał 5 lat albo do gimnazjum chodził, to są na tym poziomie argumenty. Czy lubimy ich czy nie, to nasz największy rywal w lidze, nasze pojedynki są historyczne i bez nich - czy Ci się to podoba czy nie - Barcelona też by nie istniała w takiej historycznej formie. Bo tego typu rywalizacja nakręca dwóch przeciwników i motywuje do cięższej pracy. Nie mówiąc już o tym, że bez Realu by zwyczajnie było nudno w tej lidze, tak jak jest w każdej słabiutkiej lidze, gdzie liczy się tylko jeden zespół, jak we Francji, gdzie PSG nie ma żadnego prawdziwego rywala do majstra. Real wygrał te LM zasłużenie. Oni nie mieli naszego pięknego stylu, ale zawsze mieli bardzo silny mental i charakter zwycięzców, walki do końca, coś, czego niestety Barcelonie od dawna brakuje. I wygrywali dzięki temu, fair, koniec kropka.



Decyzje sędziów zawsze będą kwestionowane do pewnego stopnia przez stronę, która przegrała, ale sędziów na takim poziomie się wybiera bardzo skrupulatnie, uważnie, ci sędziowie przechodzą szereg egzaminów, szkoleń i muszą mieć doświadczenie, żeby sędziować tak wielkie mecze, szczególnie w LM. Zatem przestań obrażać ludzi, którzy ciężko pracują w swojej profesji, a obrażasz ich, sugerując, że nie wiedzą co robią czy dali się kupić. Te teorie konspiracyjne nie mają sensu, bo po pierwsze czy ty teraz zasugerowałeś, że wpływy Pereza sięgają na całą piłkarską Europę, poza La Ligę? Śmieszne to jest. Nawet gdybyśmy dyskutowali tylko o Hiszpanii, to tak wielki spisek sędziowski musiałby w końcu wyjść na światło dzienne. A Barcelona od lat oskarża Real o różne spiski i jakoś przez te wszystkie lata nie pojawiły się żadne, nawet najmniejsze, wiarygodne dowody na przekręty. Co najważniejsze, ten spisek po prostu nie istnieje. Tak na zdrowy rozum : jakim cudem ten spisek przeciwko Barcelonie ma istnieć, skoro wygraliśmy tyle tytułów majstra Hiszpanii, i to pod rząd? Po drugie : wystarczy sprawdzić sobie bilans sędziowania/ podejmowania decyzji przez tych oskarżanych sędziów, nie tylko w meczach Barcelony i Realu, ale ogólnie. I to nie w jednym sezonie, tylko w kilku. Szybko się przekonasz, że tak jak cała reszta sędziów, także ci ''odsądzani od czci i wiary'', obwiniani o jakieś przychylne traktowanie jednej drużyny, tak naprawdę wszystkie drużyny traktują tak samo, sezon za sezonem. Raz decyzja jest na korzyść jednej drużyny, a raz drugiej, Barcelonie też ci oskarżani sędziowie nieraz przyznawali ''kontrowersyjne'' karne czy podejmowali decyzje na korzyść Barcelony kosztem nie tylko Realu, ale też mniejszych drużyn, w meczach o niższej randze. Chyba masz kiepską albo bardzo selektywną pamięć, jeżeli tego nie pamiętasz. Tak samo jak bywały kontrowersje ogólnie, w meczach dwóch słabszych drużyn, sędziowanych przez takich sędziów. I to są suche fakty, tak było w przypadku tego sędziego (nie pamiętam dokładnie teraz nazwiska, jakoś na M), który sędziował ostatni Klasyk. Facet na tej stronie był wyzywany od najgorszych, a kiedy sobie sprawdzisz jak on sędziował ogólnie w La Lidze, od lat, to prawda jest taka, że przed tym Klasykiem, jego decyzje były w większości na naszą korzyść - karne, kartki, liczba wygranych Barcelony, kiedy on sędziował. I to są suche, twarde fakty, możesz sobie sprawdzić.



Widzisz zatem, jak głupie i bezpodstawne, są tego typu oskarżenia. Bo ludzie rzucający takimi oskarżeniami, właśnie do tego się ograniczają - do jęczenia po jednym, ostatnim meczu, który obejrzeli. Jestem kibicem Barcelony od bardzo, bardzo dawna - starej daty -można powiedzieć, ale właśnie dlatego coraz bardziej nie odpowiada mi podejście młodszych, współczesnych kibiców, do kibicowania, piłkarskiej rywalizacji. A polega ono praktycznie tylko i wyłącznie na narzekaniu na sędziów, zwalaniu wszystkich przegranych i problemów danej ekipy, na sędziowanie czy absurdalne spiski. Kiedyś jednak kibicowało się z większą klasą, można było nie cierpieć drużyny przeciwnej ze względu na oczywistą naturę rywalizacji sportowej, ale w przypadku przegranej przyjmowałeś to na klatę i z szacunkiem do oponenta, a nie natychmiast obrażałeś czy płakałeś, że sędzia kupiony itd. Dlatego w ten sposób ci odpisuję, bo ja jestem wielkim miłośnikiem Barcy i nie mogę znieść takiego mazgajstwa czy szukania dziury w całym, usprawiedliwiania niepowodzeń drużyny, której się kibicuje, poprzez totalnie zmyślone, nie mające żadnego oparcia w faktach, spiski. Barcelona od lat dostaje lanie w LM nie przez spiski, nie dlatego, że Real coś ukradł, tylko dlatego, że nasi piłkarze od lat się za łatwo załamują psychicznie, nie radzą ze stresem w meczach LM (nawet Messi w kilku kolejkach LM pod rząd, przecież się totalnie poddał i to było widać na boisku; nie tylko ostatnio z Bayernem), a poza tym nie mają pomysłu gry na ten specyficzny turniej. Bo to są zupełnie inne zawody niż ligi krajowe i rządzą się trochę innymi prawami, jeśli chodzi o stronę sportową, a to się przekłada na grę (w lidze krajowej znasz rywali od podszewki, grasz z tymi samymi rok w rok, liga krajowa jest dłuższa i możesz łatwiej odrobić punkty, bo masz czas). Także radzę - mniej płaczu o spiski Pereza, więcej rzeczowej krytyki Barcelony, bo niestety jest za co krytykować od dłuższego czasu.

Takie "delikatnie" tendencyjne pytania Mundo

"Atakowanie Piqué, kiedy zarząd był bardzo wyrozumiały w kwestii jego działalności pozasportowej, jest niezrozumiałe."
"W meczu z Bayernem nie grałeś jednak na bramce, a z Liverpoolem w obronie."

Valverde,, nie przegrał w Lidze Mistrzów aż do Anfield'' oj krótkotrwała pamięć...

Wywiad z Javierem Bordas-em można podsumować krótko: "Ja mówiłem,ja chciałem, jak złe to nie wiedziałem...Ogólnie to byliśmy najlepsi na świecie, ale ludzie tego nie widzieli"

Gość uważa, że niepotrzebnie zwolniono Valverde..
Mi nie trzeba więcej do jego oceny.
Wywalenie Valverde to najlepsza decyzja całej kadencji Bartomeu i świty w klubie, gość powinien polecieć już w swoim pierwszym sezonie, niezależnie od wyników, za samo to w jaki sposób grał zespół pod jego wodzą, za stylowe upodabnianie nas do Realu.

Mieli największy budżet, najwięcej wydali na transfery, mieli najlepszego piłkarza na świecie + najlepszych pomocników, ale mimo tego to banda Pereza sięgnęła 3-krotnie po puchar UCL pod rząd. Nie ważne, czy kupione, czy kradzione, kibica Barcelony jednak to boli, że nie potrafiono wykorzystać właściwie największego potencjału, jaki długo jeszcze się nie powtórzy.
Valverde być może był/jest niezłym taktykiem, nie potrafił jednak odpowiednio zareagować we właściwym momencie.
Natomiast jeśli chodzi o Neymara, pomijając jego zachowanie wobec klubu, to przy przedłużaniu kontraktu podniesienie klauzuli ze 180, czy 200 milionów na 220 to był jakiś żart. Na nic tłumaczenie, że nikt nie wiedział, że nikt 200 baniek nie wyłoży za grajka, skoro oni sami wyłożyli za młokosa stówkę.
Leo oczywiście postąpił źle, bo dzięki niemu potraciliście stołki nieco wcześniej, a do tej pory pali wam się pod dupami. Pozostał smród, jaki jeszcze długo będzie za klubem się ciągnął.
Z tego wszystkiego mam jeszcze nadzieję, że chociaż Dembele stanie mocno na nogi i stanie się wreszcie piłkarzem za 105 milionów.
Mundo Deportivo jak widać wciąż trzyma jeden właściwy kurs, pytania bardzo sugestywne, mogliby się trochę bardziej postarać, by stworzyć wrażenie niezależnego, obiektywnego medium. Jeśli Font albo Laporta wygra wybory to ich zjedzą w tej gazecie.

Powiem jedno: prawdziwi kibice są kibicami na zawsze. I widzą co się dzieje. Mam wrażenie, że najwięcej szumu jest robionego przez ludzi którzy albo celowo robią z futbolu oborę albo przez sezonowców/dzieci co nie mają pojęcia, że futbol to coś więcej niż tylko wynik meczu i cała seria plotek. To oddanie, wierność, pasja. Gdzie jest futbol jaki znam z dzieciństwa ja się pytam? Kiedy nie było jeszcze tej korupcji, przekrętów sędziowskich, pomówień, dziennikarskiego shit-u ? Jak to możliwe, że człowiek nie ma ochoty już nawet oglądać czegokolwiek.

Gdyby ten zarzad nie zniszczyl finansow Barcy i nie stworzyl „klimatu” do wczesniejszego odejscia Neymara czy innych zawodnikow to dzis byloby znacznie lepiej. Gosc wybiela siebie.

"Przechodzę trudne chwile z moją firmą. Zajmuję się branżą restauracyjną i rozrywką nocną, a wszystkie moje lokale są zamknięte" Wyjaśnił wszystkie dziwne transfer :)

Ciężko czytać te brednie. Przez 5 lat ciezko zauważyć cokolwiek pożytecznego. Fakt zaczęło sie od Neymara, ale zamiast spokojnie budować drużynę majac 220 baniek na koncie, zainwestować w młodzież odcierpieć dwa sezony, zatrudnić kloopa, i nie wydawać bez sesnownie aby kupić (transferów to juz nawet nie chcem wspominać bo nikt w histori calej pilki nożnej takich idjotycznych nikt nigdy nie robił, nikt nigdy nie przegarał 3 razy z rzędu w LM w takim stylu, a mam wrażenie ze gracze byli podstawiani przez agentów i ktoś tam kasą na lewo przytulał). Dali potężne pensje dla graczy nie zawsze najlepszych, rozpieszczali i głaskali a na koniec oczernili wszystkich za pomocą fejsa i mediów pobocznych.


Ps
Mi to sie kojarzy jakbym S Dziwisza słyszał
- panie ja nigdy w watykanie nie bylem i nie wiem kto to jest Wojtyła.
Demencja swoich błędów

Przejechaliście na sukcesach zbudowanych przez waszych poprzedników. Najważniejsze lata dla dalszych sukcesów to 2003 do 2010 to Ci co zarządzali wtedy klubem stoją za sukcesami również w latach 2010-2015. Panie Bordas ty i wasz zarząd doskonale spieprz.... Co tylko dało się spieprzy.... Bas a nawet wie ej. To w jakiej ruinie zostawiliście klub jest straszne powinniście za to odpowiadać finansowo, janusze biznesu. Od zatrudnienia kelnerów jako trenerów po kompletnie nie przemyślane transfery na pozycję które już mamy obsadzone, no i nie można zapomnieć o wynagrodzeniach które w tym momencie doprowadzają klub do bankructwa. Gość pisze o najlepiej zarabiającym klubie świata, nie wiem kto Cię Bordas uczył ekonomii ale największy obrót nie znaczy najbogatszy, jeśli koszty zbliżają się do sprzedaży a nawet go przekraczają! Wasz zarząd był, jest i będzie najgorszym w historii tego klubu i dzięki wam hasło,, więcej niż klub,, zatraciło sens. Na koniec dodam że każdy dzień waszego wcześniejszego zwolnienia to sukces do marca mogło by już klubu nie być z wami za sterem.

Jak ja sie cholernie ciesze, ze tacy ludzie juz nie kieruja naszym klubem. Stek bzdur.

Kto jest za tym aby do artykułów dołączać podkład muzyczny?
W tym przypadku idealne byłoby brzęczące cichutko w tle: "Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi"

Ciekawy wywiad, ale tytuł to clickbait rodem z onetu :D

No tak, polityka tych biedaków zrzuciła ze stołków. Pewnie jeszcze generał Franco maczał w tym palce.

Krótko mówiąc, rządy Bartomeu były po prostu cudowne. To wszystko wina tych tamtych, wiecie, no tych złych!! To oni chcieli nas zniszczyć. A my byliśmy tacy dobrzy!!

Masakra, Javier... Masakra.
konto usunięte

I to jest kandydat na prezydenta? Czy jak mam nadzieję że nie bo chłop jest bardziej żałosny od Bartomeu.

Audyt wszystko wyjaśnia. Skoro go zamówiliśmy, to wyjaśnialiśmy coś dziwnego. Wszystko pokazał audyt.

No szkoda, że jak trzeba go było pokazać publicznie albo socios to zbroja była pełna i dalej go nikt nie zobaczył.

,, Byliśmy bardzo hojni w kwestii płacenia piłkarzom. Mieliśmy najlepszych zawodników na swoich pozycjach, którzy mogli odejść w klubów, które zapłacą im więcej, ale udało nam się ich zatrzymać" - no i to był rak tej drużyny pensje ! Oni mieli sami chcieć zostać a nie dla kasy !!!

Po co wogole takie wywiady publikować? Chyba tylko po to, aby czytelnik dowiedział się co to jest totalny odlot w kosmos w myśleniu... Taka turystyka kosmiczna dla ubogich ;)

Pytania takie jakby odpowiadający przygotował dziennikarzowi np.:"W meczu z Bayernem nie grałeś jednak na bramce, a z Liverpoolem w obronie"

Lichocka z Hiszpanii

Rosell ? No kopia Bartomeu

Z trudem doszedłem do 4 pytania i zaprzestałem. Bezczelny