"Niepewna sytuacja Messiego sprawiła, że nowy kontrakt z Rakutenem jest niższy"

Julia Cicha

13 listopada 2020, 15:30

Sport

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Ekspert w dziedzinie marketingu sportowego odpowiedzialny za kadencji Bartomeu za sponsoring FC Barcelony Cinto Ajram udzielił wywiadu agencji EFE i wyjaśnił, że potencjalne odejście Leo Messiego już miało konsekwencje finansowe dla klubu.

Do czego dążyła Barcelona, podpisując w 2016 roku umowę z Rakutenem?

Qatar Airways płaciło nam wtedy nieco ponad 30 mln euro rocznie, sporo mniej niż wynosiły aspiracje klubu. Barcelona chciała osiągnąć miliard euro przychodu i ustalono kwotę 55 mln euro. To chyba pierwszy przypadek w historii, że najpierw ustalono kwotę, a dopiero potem szukano sponsora.

Jaka była reakcja twoja i twoich kolegów?

Spojrzeliśmy po sobie i zastanawialiśmy się, jak to zrobimy. Od tamtej chwili zaczęliśmy szukać marek, które mogły nam zapewnić tę kwotę, niezależnie od tego, że mogły nie być najlepsze dla Barçy. Można je było policzyć na palcach rąk. Rozważaliśmy kilka opcji, ale zostały one odrzucone z powodu konfliktu z markami, które już były w klubie.

Wtedy pojawił się Gerard Piqué z Rakutenem?

To nie było dokładnie tak. Oczywiście marka należy do kogoś, w tym przypadku do Hiroshiego Mikitaniego, a przyjaźnie są ważne i wkład Piqué okazał się istotny. Gerard nas zapoznał, ale potem to my musieliśmy przekonać Mikitaniego, że koszulka Barcelony była warta zapłacenia 55 milionów.

Jak wam się to udało?

Zbudowaliśmy pakiet sponsorski, którego wartość uzasadniała zapłacenie 55 milionów. Później wydarzyło się wiele rzeczy, które sprawiły, że w mojej opinii oczekiwania Rakutenu nie zostały spełnione. Głównym problemem było to, że zarząd nie miał władzy nad piłkarzami, a w umowie zawarto zapisy angażujące zawodników. Proszenie Messiego czy Neymara, by w połowie wakacji lecieli do Japonii zaprezentować porozumienie… To sprawiło, że Rakuten przedłużył umowę o rok, ale zapłaci znacznie mniej.

Zmniejszenie kwoty nie jest więc wyłącznie wynikiem pandemii?

Koronawirus obniża wartość kontraktów, bo widoczność marki się zmniejsza, ale obecna umowa na 30 mln + zmienne to wynik niepewności Rakutenu w kwestii przyszłości Leo Messiego. Zastanowiłbym się nawet, czy kontrakt jest obecnie wart te 30 mln. Rakuten zaczął współpracę z Barceloną w świetnym momencie, z tridente Messi-Suárez-Neymar. To była bomba komercyjna, a teraz nie ma Suáreza i Neymara oraz nie wiadomo, czy Messi zostanie. Barça sprzedaje swoją markę twarzą Messiego. W takich okolicznościach nikt nie odważyłby się przedłużyć umowy o 3-4 lata, ponieważ wartość klubu bez Messiego jest nieznana.

Nowy zarząd będzie miał duże problemy ze znalezieniem sponsora, który zapłaci odpowiednią kwotę w 2022 roku?

Bez wątpienia. To będzie duży problem, szczególnie jeśli klub dalej będzie myślał, że to on, a nie sponsor, jest klientem. Barcelona traktowała wielu sponsorów z wyniosłością. Można to zmienić, jeśli wrócimy do wartości „więcej niż klub”. Nie wiem, dlaczego je utracono. Trzeba porozmawiać z piłkarzami, którzy są głównymi aktywami, i przekonać ich, że ich udział jest bardzo ważny. W innym wypadku dajesz graczom samochody Audi, a niektórzy nie chcą nawet do nich wsiąść.

W jaki inny sposób klub może przekonać do siebie sponsorów?

Wyjaśniając, że umowa sponsorska zwiększy sprzedaż, co jest głównym celem każdej firmy, a często się o tym zapomina. Nikt nie robi tego w celu wspierania Barçy. Pierwszego dnia zajęć pytam moich uczniów, kto jest głównym sponsorem Barçy. 95% odpowiada, że Rakuten. Następnie pytam, kim jest Rakuten. Tylko 5% umie powiedzieć coś o marce i zazwyczaj jest to związane z Rakuten TV. Po czterech sezonach ludzie właściwie nic o tej firmie nie wiedzą, więc jasne jest, że niczego nie kupili. To problem sponsora i klubu.

W 2021 roku trzeba przedłużyć umowę z Beko wartą rocznie 19 mln euro.

Beko musi wszystko przemyśleć, podobnie jak Rakuten. Sponsoring to bilansowanie tego, co mam, z tym, co muszę zapłacić. Teraz równowaga jest bardzo zachwiana na korzyść klubu. Być może Beko zainteresuje się inną umową niż ta, którą ma teraz, z logo na rękawie koszulki i na komplecie treningowym. Firma wie, że w obecnej sytuacji Barcelonie byłoby bardzo trudno znaleźć innego sponsora, który tyle zapłaci. Trzeba pamiętać, że 1/3 przychodów klubu pochodzi właśnie od takich marek.

Czy kryzys finansowy i instytucjonalny Barcelony odbija się szerokim echem na świecie?

Na świecie najbardziej zaszkodziła klubowi chęć odejścia Messiego. Wielu fanów kibicuje Messiemu, tak jak inni byli kibicami Cristiano i kiedy ten przeszedł do Juventusu, oni też zmienili klub.

Nie tylko Barcelona jest w kryzysie, potencjalni sponsorzy również. Jakie sektory będzie w najbliższych latach stać na największe umowy sponsorskie?

Prawdopodobnie sektor technologii. Czego chce taki sponsor? Interakcji z mediami społecznościowymi i z fanami, budowania marki w internecie. Pod tym względem sektor cyfrowy Barçy pracował w ostatnich latach najlepiej i może w przyszłości przynieść klubowi dużo pieniędzy, jeśli Barcelona zgodzi się udostępnić niektóre zawartości, jak np. Barça TV+, by mogłby być one udostępnione na innych platformach.

Dlaczego odszedłeś z Barçy?

Praca w klubie jest wymagająca, wymaga wielkiego poświęcenia. Do tego widziałem, że działa się bardziej w celu zadowolenia niektórych mediów niż żeby pracować z punktu widzenia firmy. To nie pozwalało na rozwój, więc postanowiłem odejść. Inni poszli za mną.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Przez takich palantów Klub Barcelona jest na skraju przepaści.

Pamiętam olbrzymią dyskusję, nad wprowadzeniem napisu na koszulkach. Jak tłumaczono, że to przecież organizacja a nie firma. Nic nie reklamujemy - mówił zarząd. Ale niestety stało się i tak krok po kroku koszulka pierwszego zespołu piłkarskiego stała się słupem reklamowym.

To co reprezentuje ten facet w wywiadzie jest przerażające w wielu aspektach. Nie sądziłem, że zarządcy będą otaczali się takimi ludźmi. To w niczym nie przypomina ideii klubu który polubiłem wiele, wiele lat temu.

Z takimi ludźmi Barcelona nigdy by nie miała Messiego. Bo przecież leczenie dziecka obciąża finanse klubu i jest nieopłacalne. Uzdolnionych zdrowych chłopaków są dziesiątki i nikt nigdy nie jest pewien który wystrzeli i zostanie gwiazdą. To po co inwestować w chorego?

Rekinów takich jak ten pan w biznesie jest wielu. Dla nich nie liczy się idea i cała otoczenie związane z klubem. Dla niego ważny jest pieniądz. On mógłby doradzać każdemu klubowi na świecie. Szkoda, że trafił do Barcelony.

Tacy jak ten pan jadą z planami biznesowymi ostro i bez poduszek finansowych. I teraz mamy tego efekty. Klub jest pod ścianą. Myślę, że Barcelonie przydałby się zimny prysznic jaki przeszedł w swoim czasie Juventus. Będzie ciężko, ale przynajmniej wrócimy do podstaw.

PS. Do moderatorów. Proszę o pozostawienie posta. Wiem, że użyłem mocnego słowa na początku, ale tutaj jest zasadne. Szanuje tego człowieka za wiedzę, ale nigdy nie powinien był się znaleźć w Barcelonie na jakimkolwiek stanowisku.

Jednak pracowali tam mądrzy ludzie.

Kibice Messiego czy Ronaldo nie są kibicami klubu. Dla mnie tacy nie istnieją jako fani.

A wy się czasem zastanawiacie dlaczego on musi grać w każdym nawet mniej istotnym meczu.. jest produktem marketingowym.

Nie chcę polemizować/kłucić się itd ale jak czytam że budowanie marki Fatiego pozwoli zastąpić markę Messiego to aż żal czytać, pokazuje to totalne oderwanie od rzeczywistości... tak można sprzedawać ziemniaki na bazarku - ale tam gdzie są pieniądze wielkich globalnych inwestorów, Fati potrzebuje sukcesów sportowych, złotych piłek itp rzeczy którymi może się popisać aby zbliżyć, podkreślam zbliżyć sie do Messiego. Naturalnie życzę mu aby tak się stało, ale w kwestii tu i taraz czy tu i za rok/dwa to nie ma o czym gadać.
"Barça sprzedaje swoją markę twarzą Messiego. W takich okolicznościach nikt nie odważyłby się przedłużyć umowy o 3-4 lata, ponieważ wartość klubu bez Messiego jest nieznana." - musimy zauważyć jedną rzecz - nie stawiajmy marki RM na równie z Barceloną bo to niema sensu - wartość marek to trofea międzynarodowe i tacy zawodnicy jak Messi - aktualnie z Messim wartość medialna jest na równi, natomiast bez Messiego będzie proporcjonalnie mniejsza bo to logiczne.
Kolejna osoba, w tym kandydaci na prezydentów powtarzają jedno - Messi musi zostać bo nie wyobrażają sobie działania klubu. Jeśli wg Deloitte z 2018 - Messi generuje 30% dochodu całego klubu (70 największych umów klubu powiązanych jest z aneksami związanymi z Messim - logiczne bo zarząd chciał maksymalizować kontrakty reklamowe/sponsorskie). Te 30% było 2018 bez liczenia Azji, bo kultura oglądania futbolu na przykładzie Chin jest inna - kibice oglądają mecze ze względu na ulubionych zawodników, a nie kluby - a Messi w Azji jest Bogiem i przy okazji gra w Barcelonie (na tym też Barcelona zarabia). Podsumowując pensja Messiego jest adekwatna do tego co daje klubowi zarówno w wymiarze sportowym i przede wszystkim finansowym - wręcz można by było powiedzieć że na większą korzyść Barcelony i piszę o tym z żalem bo w pierwszej kolejnosci jestem fanem Barcelony a potem jej zawodników.

Zeby nie ta nieszczesna kontuzja Fatiego to medialnie mozna bylo budowac jego marke i pod to podpinac kontrakty reklamy , wiadomo ze nie byloby tyle hajsu z tego co wizerunkowo przynosi Messi , ale tez te koszta jakie Barca z nim ponosi to az 100mln euro. Nie wierze w to , ze Leo przynosi 100mln dochodow co rok . czy to z koszulek czy to z innych praw marketingowych kibice stanion reklamodowacy itp.. Ciekaw jestem jak ma to zapisane jeszcze w umowach sponsorskich , ile do niego tak naprawde z tego trafia a ile do kasy klubu.
Tylko zeby milion byc do przodu na Messim to trzeba zarabiac az sto jeden mln co rok ... Czy tyle na Messim sie zarabia ? watpie

Przedłużyli kontrakt i teraz będą wmawiać, że to super wielka kasa, bo Messi chciał odjeść? Przecież to 30 mln w świecie piłki to śmieszna kasa i wiele klubów dostaje więcej.