Luis Suárez: Jesteśmy dorośli, spędziłem w Barcelonie sześć lat i istniały inne sposoby na rozmawianie ze mną

Julia Cicha

9 października 2020, 11:30

Mundo Deportivo, Marca

59 komentarzy

Fot. Getty Images

Urugwaj pokonał dziś w nocy Chile 2:1. Ronald Araujo nie zadebiutował w reprezentacji, ale jedną z bramek zdobył były piłkarz Barçy Luis Suárez, który po spotkaniu wypowiedział się na temat okoliczności, w jakich opuścił klub.

- Jesteśmy dorośli, spędziłem w Barcelonie sześć lat i istniały inne sposoby na rozmawianie ze mną, powiedzenie mi, że klub postanowił przeprowadzić zmiany… Forma nie była dobra, Leo też to przeszkadzało. On wie, ile wycierpieliśmy i jak źle się czuliśmy w tamtej chwili.

- Nie zaskoczyło mnie, że Messi publicznie mnie wsparł, bo dobrze go znam. Wiedziałem, jaki ból odczuwał, powiedział to on i powiedziałem to ja. Najbardziej boli sposób, w jaki dano mi odczuć, że wyrzucają mnie z klubu.

- Ostatnie dni przed transferem do Atlético, aż do debiutu, były bardzo trudne. Płakałem z powodu tego, co przeżywałem. Nie przyjąłem najlepiej wiadomości od klubu, że chciano zmian. Chodziło przede wszystkim o sposób, w jaki mi to powiedziano, bo sam fakt zakończenia cyklu trzeba zaakceptować.

- Moja rodzina chciała, żebym był szczęśliwy. Są rzeczy, o których nie wiecie, ale pójście na trening i bycie odesłanym na bok, bo nie było się częścią meczu 11 na 11… Żona widziała, ze byłem smutny, z opuszczoną głową. Chciała, bym znów się śmiał i był szczęśliwy na boisku, więc pozwoliła mi podjąć decyzję. Kiedy pojawiła się szansa trafienia do Atlético, nie wahałem się ani chwili.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

jak zwykle większość osób nie umie czytać i nie zrozumiała artykułu! Suarezowi nie chodzi o to że jest płacz że musiał odejść, tylko że potraktowali go jak nic nie znaczącą jednostkę. To tak jakby po 6 latach dziewczyna Wam wysłała smsa o treści " to koniec, pozdro 600" i tak się poczuł Luis - nawet nie dostał pożegnalnych 5 min w meczu towarzyskim, a pozbyli się go telefonem 2 minutowym - jeśli dla Was to jest ok, to życzę Wam żeby Was traktowali w ten sam sposób. Ja się nie zgadzam z tym i o ile dobrze że już odszedł, to nie w taki sposób ...
« Powrót do wszystkich komentarzy