RAC1: Luis Suárez wykluczył możliwość odejścia do Juventusu [Aktualizacja 22:00]

Dariusz Maruszczak

15 września 2020, 19:18

RAC1, Onda Cero, Sport, Marca, MD

92 komentarze

Fot. Getty Images

  • Jeszcze niedawno wydawało się, że odejście Luisa Suáreza z Barcelony jest już niemal przesądzone
  • Ostatnie doniesienia zostawiły jednak dużo znaków zapytania co do przyszłości Urugwajczyka
  • Według mediów El Pistolero nie przeniesie się do Juventusu

Jak poinformował Gerard Romero na antenie RAC1, Suárez wręcz wykluczył możliwość przeniesienia się do Juventusu. Powodem jest to, że proces uzyskiwania włoskiego paszportu nie zakończyłby się do 5 października, co uniemożliwiłoby El Pistolero występ w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Włoski dziennikarz Romeo Agresti uważa, że również Juventusowi nie w smak takie rozwiązanie. Zdaniem Romero napastnik rozważa obecnie inne opcje.

Wcześniej włoskie media podawały, że problemem w przeniesieniu się Suáreza do Juventusu może być dogadanie się Bianconerich z Edinem Džeko. Argumentowano, że Stara Dama może nie chcieć tyle czekać na Urugwajczyka i jest w stanie postawić na Bośniaka. Cała operacja zależała jednak od zgody Arkadiusza Milika na przeniesienie się do Romy, a według La Gazzetta dello Sport Polak nie zaakceptował oferty Giallorossich, którzy nie puszczą Džeko bez zagwarantowania sobie odpowiedniego następcy.

Suárez wciąż jednak nie doszedł do porozumienia z Barceloną w sprawie wynagrodzenia za ostatni rok kontraktu. Według ostatnich doniesień Sportu Barça była gotowa zapłacić 33-latkowi różnicę między jego obecną pensją a ewentualnym kontraktem z Juventusem. El Pistolero od początku stał na stanowisku, że chce otrzymać całość kwoty, a Mundo Deportivo oskarżało wręcz piłkarza o wstrzymywanie negocjacji.

Sytuacja wydawała się patowa, a urugwajski portal Ovacion Digital podawał nawet, że Ronald Koeman miał przekazać Suárezowi, że w przypadku fiaska transferu będzie na niego liczył. Z kolei wspomniany już Romero informował, że Urugwajczyk może zagrać jutro z Gironą. Sport uważa, że zawodnik i Barcelona spróbują jednak w najbliższych dniach dojść do porozumienia ws. odejścia 33-latka z klubu. Mimo to położenie Suáreza jest niepewne, a dzisiejsza wypowiedź dyrektora sportowego Ramona Planesa również nie rozwiała wątpliwości w tym temacie.

Aktualizacja

22:00 Alfredo Martínez na antenie Onda Cero potwierdził, że negocjacje z Juventusem zostały zerwane. Otoczenie Luisa Suáreza wskazuje, że Urugwajczyk nie trafi do włoskiego klubu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Chciałbym zobaczyć w Barcelonie Martiala. Coraz bardziej przypomina Henry'go z Arsenalu.

@PeterGabriel może tak za Griezmanna? :):):)

@PeterGabriel Martial ma talent, ale wcale go nie wykorzystuje tak dobrze jak powinien. W poprzednim sezonie było lepiej niż przez kilka ostatnich lat, to fakt, ale ten facet już dawno powinien bardziej wziąć się za siebie, a nie dopiero teraz. Też mnie interesował ten piłkarz ze względu na talent, dlatego śledzę jego losy w United od lat. Część winy za zatrzymanie go w rozwoju na pewnym etapie ponosi United i to co się działo z tym klubem przez kilka ostatnich lat - a działo się źle, to wiadomo - ale część ponosi sam Martial. On bardzo często znikał w meczach (mówię, jak już wspomniałem, o poprzednich sezonach), absolutnie lenił się na boisku, nie biegał - a to jest niedopuszczalne w przypadku tak młodego gracza, który właśnie za młodu powinien dawać z siebie wszystko. I przez to jego wyniki strzeleckie też w pewnym momencie nie były cudowne, a powinny być przy takim talencie. Mou dawał to także do zrozumienia na konferencjach, kiedy był w United, że Martial jest leniem i marnuje swój talent, próbował go tym motywować typowo a la Mourinho i nawet na moment to zadziałało, a potem znowu Francuz zaliczył zjazd formy. W minionym sezonie Martialowi jakby wróciła ambicja i faktycznie był bardzo dobry, ale do Thierry'ego to mu jeszcze duuużo brakuje. I to jest niestety wciąż zawodnik dość chimeryczny jeśli chodzi o formę - za 3 miesiące może znowu spaść z formą.
« Powrót do wszystkich komentarzy