La Vanguardia: Brak umiejętności wyjścia z piłką i straty pogrążyły Barçę w meczu z Bayernem

Łukasz Lewtak

16 sierpnia 2020, 18:00

La Vanguardia

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Kataloński dziennik La Vanguardia pokusił się o podsumowanie meczu Barçy z Bayernem ze szczególnym uwzględnieniem taktyki oraz umiejętności czysto piłkarskich, które najbardziej szwankowały w katalońskim zespole w piątkowy wieczór w Lizbonie.

Powrót do obrony

Quique Setien postawił na system 4-4-2, wystawiając Arturo Vidala zamiast Antoine'a Griezmanna. Można było przewidzieć, że powrót do obrony na własnej połowie w takim systemie będzie igraniem z ogniem w starciu z tak różnorodnym w ofensywie Bayernem. Pierwsze 35 minut dobitnie to pokazało. Przez 34,6% czasu trwania meczu gra toczyła się na 30 metrach od bramki Barçy lub bliżej. Barcelona spędziła na pierwszych 30 metrach od bramki Bayernu jedynie 18% czasu.

W pierwszych 35 minutach Bayern aż 23 razy odzyskał piłkę (średnio co 1,5 minuty) i oddał 13 strzałów, z czego 7 celnych. Wynik mówił sam za siebie - 1:4. Takiego tsunami nie udało się już zatrzymać i całe spotkanie zakończyło się katastrofalnym dla Barçy wynikiem 2:8. Do 90. minuty Bayern zdołał oddać 26 strzałów w kierunku bramki Ter Stegena.

Brak umiejętności wyjścia z piłką i straty

Drugi gol padł po niewybaczalnej stracie Sergiego Roberto po złym podaniu od Semedo. Barcelona w żadnym momencie nie była w stanie wyjść spod intensywnego i skoordynowanego pressingu Bayernu. W 35. minucie miała już na koncie 49 strat (strata co 42 sekundy). W całym meczu piłkarze Barcelony tracili piłkę aż 99 razy.

Niewykorzystanie ustawienia obrony Bayernu

Zaskakujące było to, że Barcelona nie potrafiła wykorzystać tego, że obrona Bayernu była wysunięta i ustawiona w jednej linii. W żadnym momencie piłkarze Barçy nie starali się przełamać defensywy rywali, dynamicznie pokazując się kolegom do podania. Messi przejmował piłkę bliżej własnej bramki, Suárez był pasywny i nie pokazywał mu się do podań, podobnie jak pomocnicy, którym zabrakło i czasu, i nóg. W ten sposób najsłabsza formacja Bayernu, jaką niewątpliwie była defensywa, spokojnie przetrwała pełne 90 minut, a dodatkowo Kimmich strzelił gola, natomiast Davies zanotował asystę.

Boczni obrońcy nie dali rady

Zdarza się, że w systemie 4-4-2 boczni obrońcy ostatecznie ani nie są aktywni i zdecydowani w ofensywie, ani też nie zachowują się pewnie w defensywie. Jeśli gra się ze słabszym przeciwnikiem, te niedoskonałości nie rzucają się tak w oczy, ale w starciu z Bayernem ewidentnie było widać, że boczni obrońcy Barçy zachowywali się jak dzieci we mgle. Szczególnie dotkliwe było to, co działo się na prawej stronie, którą Bayern przeprowadził cztery akcje zakończone golem. Wyjątkowo bolesne były bramki na 1:0 i 2:1. W tej drugiej sytuacji Perisić otrzymał piłkę w momencie, w którym Semedo nie zdążył wrócić na swoją pozycję, a Sergi Roberto nie zdążył pokryć strefy Portugalczyka. W przypadku Jordiego Alby można być ostatecznie nieco mniej krytycznym, gdyż Katalończyk próbował wybiegać za plecy Kimmicha, a przy obu golach dla Barcelony to on wrzucał piłkę w pole karne.

Koncert Gnabry'ego

La Vanguardia uważa, że najlepszym i najbardziej decydującym piłkarzem piątkowego meczu był Serge Gnabry. Przyczyniły się do tego jego kluczowe interwencje, sianie spustoszenia w obronie Barçy, a także zainicjowanie akcji, po których padły dwa pierwsze gole dla Bayernu. Sam Gnabry zdobył bramkę na 3:1. Wykonał 22 podania i wszystkie z nich były celne.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Podejście Setiena do wyjściowej jedenastki w tym meczu przypomina mi trochę to co zrobił Guardiola w meczu z Lyonem. Ten pierwszy zrobił 442 z czterema środkowymi pomocnikami w drugiej linii a łysy 532 z dwoma defensywnymi w pomocy i świeżakiem na środku obrony. Obydwaj zamiast postawić na sprawdzone i znane przez graczy rozwiązania postanowili eksperymentować. W decydującej fazie LM...

Najbardziej widoczny był, wymieniony w artykule, brak nóg. Od dwóch sezonów widać jak na dłoni, że kluczowi piłkarze Barcelony wchodzą w zaawansowany wiek i mają problem grając przeciwko drużynom grającym intensywnie, mocno naciskającym, naciskającym wysoko. Dobitnie widać to na przykładzie Busquetsa, który choć wciąż świetnie potrafi czytać grę i technicznie gra bez zarzutu to jest już zbyt wolny do gry z tak szybkim przeciwnikiem jak Bayern czy Liverpool. Jego pozycja jest kluczowa i choć mam sentyment do Hiszpana, który jest jedynym w swoim rodzaju na tej pozycji, to w tym sezonie powinien częściej siadać na ławce a w jego miejsce grać młody holender który, choć jest innym typem defensywnego pomocnika, dobrze czuje się na tej pozycji. Ale to wymaga zmiany systemu Barcy.

Messi powinien zostać od początku ustawiony jako rozgrywający, tak jak to było przy jedynym naszym, piękny golu, gdzie Messi miał wspaniałe kluczowe podanie.

Nic odkrywczego nie napisali, choć nie skrytykowali Busquetsa, który za wychodzenie spod pressingu powinien odpowiadać, a popełnił kilka strat w tym jedną prowadzącą do gola w w minucie i później ciągle schowany, nawet się nie pokazywał do piłki od Ter Stegena, przez co Bayern miał jeszcze łatwiej, bo pressing zakładał na obrońcach.

Jak powinno wychodzić się spod pressingu to idealnie pokazało PSG w meczu z Atalantom. 2-3 szybkie podania i gracze Atalanty wyprowadzeni w pole

To jest skutek klepnia każdej akcji od zagrania bramkarza..czy to ma być DNA Barcy?¿ Nowocześnie grające zespoły stosują liczne rozwiązania , zagrania i wyprowadzenie akcji od tyłu, dalekie wrzuty a my od lat już -klepanie od tyłu a nawet - dzięki Busiemu - do tyłu.

Właśnie to pokazuje gdzie jesteśmy. Brak wyjścia z piłką i straty...a to nasz styl, ponoć mamy najlepszych technicznie piłkarzy na świecie....
Już trudno że nie mamy sytuacji bramkowych, że gramy słabo w obronie, bo zawsze z tym był problem....ale posiadanie i wyjście z piłką z presingu zawsze było....jesteśmy w czarnej d.
konto usunięte

To tylko pokazuje w jakiej czarnej dupie jesteśmy i ile teraz trzeba lat aby wrócić do generacji z gry xaviego Iniesty i puyola, z ogorasami jakoś to jeszcze szło ale Bayern nas właśnie zweryfikowal i pokazał na jakim poziomie jest Barca

Hmmm... Ciekawe, czemu nie wspomniano o wykopach ter Stegena wprost do zawodników Bayernu o tym, że dwóch zawodników często człapało na spalonym i nie można było im podać piłki o tym, że Busquets zawalił jedną z bramek, że Vidal nie zdążył (ciekawe czemu) za swoim zawodnikiem i padła tak kolejna bramka, że trener już w pierwszej połowie powinien wywalić Semedo i Roberto z boiska, a on zrobił 2!!!! zmiany w meczu.

Niestety to prawda, wychodzenie spod pressingu było kiedyś jedną z naszych wizytówek, ale od dłuższego czasu idzie nam to kiepsko, a ten mecz pokazał że właściwie w ogóle nam nie idzie, jeśli rywal się postara. Nasi wpadli w panikę i nie wyszli z niej już do końca spotkania. Sami za to nie zakładaliśmy pressingu prawie w ogóle, nie mamy na to kompletnie sił i teraz pytanie, czy oni są za starzy, czy tak beznadziejnie trenują? A może wszystko po trochu?

To aż się rzucało w oczy w tym sezonie. Kiedyś wymiana podań z pierwszej piłki zmuszała przeciwników do wycofywania się z presingu a my praktycznie z każdym mogliśmy budować ataki. Teraz nie umiemy kilkoma podaniami przesunąć się do przodu

Brak umiejetnosci wyjscia spod pressingu, to przede wszystkim brak, odpowiednio przygotowanego systenu i taktyki a po drugie albo moze nawet bardziej po pierwsze, to, ze nie ma zadnego albo w zasadzie, trener nie wystawil, zadnego kreatywnego pomocnika. A jedyny, ktory byl nie powachal murawy

Jedyny pomocnik, który ma tą umiejętność cały mecz spędził na ławce a Roberto, Vidal, De Jong generowali pod Pressingiem same straty... O Busim nie wspomnę bo sam ich ładował na minę kiedy dostawał Pressing A Marc musiał już na aferę dzidy wywalać bo nie było nikogo kto pociągnął by ten Zardzewiały tartak...