Sytuacja Barcelony i Napoli przed zaległym meczem w 1/8 finału Ligi Mistrzów

Dariusz Maruszczak

1 sierpnia 2020, 18:00

Sport

1 komentarz

Fot. Getty Images

  • Już za tydzień Barcelona zmierzy się z Napoli w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów
  • Oba zespoły podejdą do tego spotkania w różnych sytuacjach, ale mają też pewne cechy wspólne
  • Dziennik Sport przedstawił, jakie jest położenie tych drużyn przed decydującym starciem

Odpoczynek

Barcelona mogła odpocząć po intensywnej końcówce sezonu ligowego. Katalończycy od 13 czerwca do 19 lipca rozegrali jedenaście meczów, co bez wątpienia było dla nich sporym obciążeniem fizycznym. Piłkarze Blaugrany otrzymali nawet tydzień wolnego, dzięki czemu mogli naładować baterie. Z kolei Napoli dziś rozegra czternaste spotkanie od 13 czerwca, licząc również rozgrywki Pucharu Włoch. Podopieczni Gennaro Gattuso mają tydzień na przygotowanie się do konfrontacji z Barceloną. Z jednej strony będą mieli znacznie mniej czasu na odpoczynek po wytężonej rywalizacji w końcówce sezonu Serie A, ale z drugiej strony mogą być w lepszym rytmie niż zawodnicy Quique Setiena. Trudno przewidywać, dla kogo ta sytuacja okaże się korzystniejsza. Z pewnością piłkarzom Napoli mogły pomóc pucharowe starcia z Interem (półfinał Coppa Italia) i Juventusem (finał), które dały im przetarcie przed Ligą Mistrzów i pozwoliły na zdobycie trofeum oraz wzmocnienie morale.

Problemy kadrowe

Pierwszą drużynę Barcelony tworzy zaledwie dziewiętnastu piłkarzy, a obecnie tylko jedenastu z nich jest do dyspozycji Setiena na mecz z Napoli. Do tego grona powinien dołączyć Clement Lenglet, który pracuje już z drużyną. Kontuzjowani wciąż są za to Samuel Umtiti, a także zawodnicy rezerw Ronald Araujo i Jorge Cuenca, co zmniejsza trenerowi pole manewru na środku defensywy. Ponadto Ousmane Dembélé prawdopodobnie nie zdąży się wyleczyć, a zawieszeni za nadmiar żółtych kartek są Sergio Busquets i Arturo Vidal. Obrazu trudnej sytuacji kadrowej dopełnia bunt Arthura, który nie chce wracać do klubu. Rehabilitacji nie zakończył jeszcze Antoine Griezmann, ale napastnik powinien być gotów na spotkanie z Napoli.

Kadra włoskiego klubu liczy za to 26 zawodników, a problemy Gattuso dotyczą głównie defensywy. Kostas Manolas doznał kontuzji żeber w meczu z Sassuolo i wydawało się, że nie będzie mógł wystąpić w spotkaniu z Barceloną, ale obecnie nie jest to wykluczone. Podobnie było w przypadku Nikoli Maksimovicia, który w pojedynku z Interem miał problemy ze stawem skokowym, ale może wystąpić już w dzisiejszej konfrontacji z Lazio. Żaden zawodnik Napoli nie jest za to zawieszony za kartki.

Przeciętna forma

Czas po wznowieniu rozgrywek nie okazał się dla Barcelony zbyt udany. Katalończycy stracili prowadzenie w tabeli LaLigi i co za tym idzie mistrzostwo Hiszpanii. Przegrali tylko jeden mecz, ale zremisowali też trzy inne spotkania, a ich gra często nie napawała optymizmem. Barça zwyciężyła zaledwie w pięciu z ostatnich dziewięciu konfrontacji. Napoli jednak również nie imponuje formą. Włosi wygrali dwa z ostatnich sześciu pojedynków. Ponadto przegrali dwa starcia wyjazdowe z Interem i Parmą, a także zaledwie zremisowali z Bologną. Gattuso ostro krytykował postawę swoich zawodników, żeby ich zmotywować, ale było to trudne, ponieważ już przy wznowieniu sezonu jego drużyna nie miała większych szans na awans do Ligi Mistrzów. Ostatecznie Napoli zakończy sezon na siódmym miejscu w tabeli.

Pozycja trenera

Quique Setien nie ma mocnej pozycji w Barcelonie. Kantabryjczyk jest kwestionowany przez kibiców, a i relacje z szatnią drużyny nie wydawały się najlepsze. Większy posłuch wśród swoich piłkarzy zdaje się mieć charyzmatyczny Gattuso, którego posada jest znacznie pewniejsza, zwłaszcza po zdobyciu historycznego Pucharu Włoch. Nie ma też wątpliwości, że jego zespół niczego nie musi w nadchodzącym spotkaniu, w przeciwieństwie do Barcelony. Posada Setiena wisi na włosku i niewykluczone, że trener zostanie zwolniony w przypadku klęski. Z kolei Gattuso ma już uzgodnione przedłużenie współpracy, ale sam poprosił prezesa Aurelio De Laurentiisa, żeby nie ogłaszał tego oficjalnie do zakończenia zmagań w Lidze Mistrzów. Były pomocnik jest szanowany w klubie, gdzie dostrzega się poprawę po zwolnieniu Carlo Ancelottiego.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

No i jeszcze Insigne ma najprawdopodobniej pograne.