Mundo Deportivo: Rozmowy w sprawie title rights posuwają się do przodu

Julia Cicha

15 lipca 2020, 10:19

Mundo Deportivo

14 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona pracuje nad sprzedażą title rights Camp Nou, by w przyszłym sezonie przekazać wszystkie zyski fundacji na walkę z koronawirusem. Josep Maria Bartomeu wyjawił niedawno, że klub jest już na ostatniej prostej negocjacji w firmami zainteresowanymi projektem.

Mundo Deportivo opisuje, że kontaktom przewodzi wiceprezydent odpowiedzialny za fundację, a więc Jordi Cardoner. Celem jest jak najszybsze osiągnięcie porozumienia. Wg dziennika mowa o długofalowej umowie, co wymaga dłuższych negocjacji. Klub chce, by przyszły partner pasował do wartości reprezentowanych przez Barcelonę, więc stara się nie spieszyć. Do tego w czasach kryzysu trudno jest negocjować kontrakt o wartości ponad 10 milionów euro.

Większość firm planuje swoje wydatki na dany rok kalendarzowy, więc w sierpniu nie jest łatwo znaleźć miejsce na nowe kontrakty. Mimo to Mundo Deportivo informuje, że prowadzone są rozmowy z firmami ze świata chemii, medycyny i ubezpieczeń.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

dla mnie Camp Nou to nadal będzie Camp Nou. niezależnie od sponsora, czy jaka będzie przyszła nazwa stadionu.

Ale PR, niech to grzyb... Duża część kibiców przeciwko sprzedawaniu nazwy? No co, tylko na walkę z Covidem zbieramy. A za rok- no co, nazwa już była raz sprzedana i jakoś wtedy to wam nie przeszkadzało...

Przemysł farmaceutyczny to największa, najbogatsza obecnie branża na świecie, tam najłatwiej znaleźć będzie takiego sponsora. Pytanie tylko, jak klub interpretuje obecnie swoje wartości... Bo każdego sponsora, każdą nazwę można jakoś w ten sposób wytłumaczyć, więc kryterium jest za szerokie.
Jest też ryzyko, że na takiej operacji klub nie zyska, a marketingowo straci. Trudno wykluczyć ryzyko, że np. jakaś firma związana z produkcją leków, szczepionek czy innych produktów związanych z leczeniem czy profilaktyką zabójczego wirusa okaże się co najmniej podejrzana. W tej branży pierwszeństwo ma zysk, umowy i układy, dopiero na tym budowana jest quasi-ideologia pomocy, filantropii itp. Ale, jak się powiada, jest ryzyko, jest zabawa. Klub może równie dobrze bardzo dużo zyskać, a wiele zależeć będzie od rozwoju sytuacji związanej z wirusem, przede wszystkim z medialną jego stroną i tym, w jaki sposób będzie się o nim opowiadano, kiedy życie w Europie wróci do normy.

Wszystko sprzedać kupić wszystko. Całe szczescie ostatni rok rządów tego nieudolnego zarządu.