Mundo Deportivo: Sytuacja po meczu z Celtą była podobna do "kryzysu na Anoeta" za kadencji Luisa Enrique

Julia Cicha

30 czerwca 2020, 19:00

Mundo Deportivo

29 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Mundo Deportivo porównuje niedawne wydarzenia do "kryzysu na Anoeta" za kadencji Luisa Enrique
  • W 2015 roku udało się odwrócić niekorzystną sytuację i zdobyć tryplet
  • Teraz obie strony konfliktu miały wyjaśnić sobie wszystko i pogodzić się

Remis Barcelony na Balaídos otworzył puszkę Pandory w klubie. Media informowały, że po meczu w szatni doszło do napięć między zawodnikami a Quique Setienem, Ederem Sarabią i resztą sztabu szkoleniowego. Piłkarze zarzucali trenerowi złe decyzje taktyczne, które doprowadziły do utraty punktów i podarowania Realowi szansy na wypracowanie przewagi w tabeli. Dzisiaj Mundo Deportivo opisuje sytuację, dodając więcej szczegółów.

Dziennik przypomina, że kamery Movistaru wyłapały niepokojące wydarzenia w trakcie przerwy na nawodnienie w starciu z Celtą. Leo Messi zignorował próbującego poinstruować go Edera Sarabię, a do tego Rakitić nie przyjął dobrze uwag Frana Soto, odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne. Do tego Luis Suárez, będąc już na ławce, zwrócił się do Sarabii, ze zdenerwowaniem sugerując mu inne ustawienie kolegów na boisku. Ten udał się do Setiena, by mu to przekazać, co doprowadziło do wymiany zdań. Z kolei Jordi Alba w momencie zmiany opuścił boisko wyraźnie zdenerwowany.

Mundo Deportivo dodaje, że ta zła atmosfera przeniosła się z murawy do szatni. Źródła z klubu miały poinformować, że sytuacja „była podobna do tej z Anoeta”, czyli do wydarzeń, do których doszło między Luisem Enrique a piłkarzami w meczu z Realem Sociedad w styczniu 2015 roku. Wtedy to szkoleniowiec posadził na ławce m.in. Messiego, Piqué, Alvesa i Neymara, ponieważ było to pierwsze spotkanie po przerwie świątecznej, a gracze dopiero co wrócili do Barcelony. Drużyna przegrała 0:1, a dzień później zły Messi nie pojawił się na otwartym treningu. Z kolei dwa dni później trener i piłkarz pokłócili się w trakcie treningu.

Pięć lat temu to Josep Maria Bartomeu okazał się mediatorem, choć sytuacja skomplikowała się po odejściu Andoniego Zubizarrety i Carlesa Puyola. Prezydent zwołał wtedy wcześniejsze wybory, by uspokoić nastroje. Zespół zareagował i zdobył pod koniec sezonu drugi tryplet w historii klubu.

Z kolei w minioną niedzielę zawodnicy i sztab szkoleniowy mieli ponownie rozmawiać ze sobą po różnicy zdań w meczu z Celtą. Znów pojawiło się napięcie, ponieważ niektórzy gracze nie rozumieją poszczególnych decyzji taktycznych Setiena oraz nie chcą, by to Eder Sarabia udzielał im instrukcji. Drugi trener pojawił się już w mediach, kiedy podczas El Clásico kamery wyłapały, jak narzeka na grę niektórych podopiecznych.

Mundo Deportivo przytacza klubowe źródła, które zapewniają, że „sytuacja uległa zmianie, było napięcie, ale posłużyło one otwartej komunikacji, wyciągnięciu pozytywnych wniosków i dojściu do przekonania, że trzeba być zjednoczonym do końca sezonu”. Mimo to wciąż pojawiają się plotki dotyczące potencjalnego zwolnienia trenera przez Barcelonę. Bartomeu miał odwiedzić Setiena w domu, by uspokoić go, wesprzeć i przeanalizować sytuację drużyny. Dziennik dodaje nawet, że zarząd jest niezadowolony, ponieważ ktoś z jego członków miał próbować „awansować” Garcíę Pimientę jako potencjalnego następcę Setien. Ta informacja obiegła świat na zaledwie 24 godziny przed meczem z Atlético i ma być ponoć autorstwa osób, którym zależy na destabilizacji klubu.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dlatego ja jestem przeciwny żeby trenerem został Xavi. Najpierw karierę musi skończyc przede wszystkim Messi, musi odejść krzykacz Suarez, Pique i Busqetsa też już mogło by nie być, wtedy Xavi bez przeszkód z własną wizją gry poprowadzi ten zespół.

PS. Alba może grać mimo że krzyczy ale jest bardziej śmieszny niż groźny :)

NIe mam tu pretensji do naszej redakcji ale do autora artykułu. Mamy doczynienia z wielkim konfliktem czego wyrazem było zdenerwowanie Alby schodzacego z zmarszczona brwią po lewej stronie, Ivan źle przyjął uwagi trenera przygotowania fizycznego unosząc w zdziwieniu powiekę a Sarabia poleciał na skarge do Setiena po tym jak Suarez powiedział mu że ustawianie Ter Stegena na "9" może nie wypalić ze względu na słaba gre głowa Niemca. Wielki artykuł, który niczego nie wyjaśnia i nic oprocz domysłów nie podaje, po czym konflikt został już wyciszony, wszyscy sobie wyjaśnili, wypili piwo i podali sobie ręce.

Jak można zniszczyć klubowi w ciągu 3 sezonów w taki sposób opinię...

Proponuję grać bez trenerów. Niech stara gwardia ustala skład i transfery skoro i tak to najwidoczniej robią.

Kim są Messi, Suarez, Rakitic czy Alba żeby tak się zachowywać? Wiem że to top zawodnicy którzy coś wygrali ale im się płaci za granie i wykonywanie poleceń tych na ławce, to Trenerzy są odpowiedzialni za wyniki i ustalanie taktyk, rozumiem rozmowę i wytykanie błędów sobie w szatni gdzie nikt nie widzi jest się w swoim gronie ale nie na boisku kiedy kamery widzą. Szczerze na miejscu Setiena wiedząc że i tak raczej posady nie utrzyma dla dobra swoje reputacji jak i pokazanie wszystkim dzisiaj Messi w raz z resztą obejrzeliby mecz przed tv. Jeszcze trochę to może cała ta stara gwardia będzie rozmawiała z innymi klubami o transferach do Barcy a między sobą będą ustalali kto ma ile zarabiać i na ile kontrakt podpisać. W naszym klubie robi się jeden wielki rozpierdziel. Potrzeba tu wielkiej rewolucji od zarządu przez trenerow do zawodników. W klubie brakuje wizji jak to ma wyglądać i kto za to wszystko ma odpowiadać, brak mądrych transferów brak mądrych decyzji odnośnie przedłużania kontraktów, brak odpowiedniej taktyki ogólnie jak tak dalej pójdzie czeka nas kilka lat oglądania pleców innych wielkich klubów a szkoda bo potencjał jak jest marnowany to aż serce boli

Jest zdecydowanie więcej różnic niż podobieństw, ale Mundo Deportivo takim tytułem zapewnia sobie wejścia.

W Barcelonie nie działo się dobrze nawet po Anoeta. I napisałem to z pełną świadomością tego jak zakończył się tamten sezon. Ale to były miłe złego początki...

Wtedy wydawało mi się, że to co się dzieje złego to wina Zubizaretty. Dziś wiem że byłem naiwny i głupi. Problem od dawna siedział wyżej. I emanował na otoczenie. Dałem sobie jeszcze zamydlić oczy wynikiem finansowym (mea culpa) ale koronka pokazała, że nawet pod tym względem w klubie jest fatalnie.

I to wszystko w czasie, kiedy Leo powinien totalnie dominować. Szkoda bardzo - bo tego w żaden sposób nie uda się naprawić. Prawdopodobieństwo, że w tym stuleciu będzie taki drugi Messi - jest zerowe. A do tego musiałby jeszcze grać u nas... Prędzej trafię szóstkę w totka nie kupując kuponu niż tak się stanie.

Ale by były jaja, jakby po tej całej dramie Barca wygrała ligę i LM :D

Tylko Enrique miał jaja i normalnego asystenta.

Messi na trenera, Suarez, Alba, Rslitic i Buzi na asystentów. Pique na prezydenta i kierownika drużyny i liga oraz LM nasze.

Trochę smutne jest to że zawodnicy otwarcie ignorują i olewają słowa sztabu, a później narzekają że taktyka jest zła. Sarabia opierdziela ich to nie chcą z Nim współpracować... Nie pochwalam wszystkich decyzji Quique, ale jak zawodnicy nie chcą realizować zaleceń sztabu trenerskiego, to ciężko powiedzieć jak bardzo winny za aktualną sytuację ligową klubu odpowiedzialny jest sztab...

Różnica taka, że wtedy na ławce był Enrique, a dziś jest Setien.