Javier Tebas: Nie bierzemy pod uwagę możliwości ponownego wstrzymania rozgrywek

Julia Cicha

10 czerwca 2020, 19:30

COPE

Brak komentarzy

Fot. Getty Images

Javier Tebas oświadczył dziś, że nie istnieją plany LaLigi na wypadek ponownego zawieszenia rozgrywek, ponieważ uważa to za „bezsensowną debatę”. Na razie skupia się na powrocie do rozgrywania meczów.

- Nie mamy takiego scenariusza, nie planujemy go. W niemożliwym przypadku, gdyby tak się stało, podejmiemy odpowiednie decyzje, ale na razie to bezsensowna dyskusja między klubami. Powinniśmy skupić się na dokończeniu rozgrywek, a nie na tym, co się wydarzy, jeśli tego nie zrobimy.

- Nie będę spał, dopóki wszystkie rozgrywki nie zostaną dokończone. To kolejny ważny krok wykonany przez nas, ale do mety jeszcze daleko, trzeba pracować. Na razie nie martwię się tym, czy na trybunach zasiądą kibice. Uważam za dobrą decyzję, że będzie to leżało w gestii Wyższej Rady ds. Sportu. To ona koordynowała z nami wszystko i wierzymy, że dalej tak będzie i że razem podejmiemy odpowiednie decyzje w kwestii powrotu kibiców.

- Marzę o tym, że pewnego dnia normalność będzie tak całkowita, że fani jak dawniej będą na stadionach, a ludzie będą mogli chodzić bez maseczek i obejmować się. Na razie jednak pracuję i koordynuję wszystkie instytucje. Mam swoją opinię, ale jest ona jedną z wielu. Komisja Delegatów LaLigi zatwierdziła już specjalny protokół podróży i wszystkiego, co wydarzy się podczas meczu przy pustych trybunach. Kluby muszą się do tego zastosować, całkowicie współpracują, ponieważ zakończenie rozgrywek jest niezwykle ważne.

- Większość piłkarzy zachowywała się odpowiedzialnie i będzie to robiła w kolejnych dniach. Ważne jest, by się nie rozluźnić i zachowywać restrykcje. Jesteśmy tutaj, bo wszyscy stosowaliśmy się do norm rządowych oraz własnych.

- ERTE w danym klubie nie będzie miało żadnego wpływu na to, czy może on przeprowadzać transfery. LaLiga patrzy na globalne liczby, na możliwości uzyskiwania przychodów i na potencjalne wydatki zespołów.

Poleć artykuł