Mundo Deportivo: Mija 50 lat od niesprawiedliwego rzutu karnego podczas meczu Barcelony z Realem

Maciej Łoś

6 czerwca 2020, 16:00

Mundo Deportivo

15 komentarzy

Fot. Getty Images

  • 50 lat temu doszło do jednej z najbardziej kontrowersyjnych sytuacji w historii potyczek Barcelony z Realem Madryt
  • Sędzia José Emilio Guruceta odgwizdał bardzo wątpliwy rzut karny na korzyść Królewskich, czym zdenerwował siedzącą na Camp Nou publiczność
  • Arbiter zakończył mecz pięć minut przed czasem po tym, jak na boisko zaczęli przedostawać się fani Barçy

6 czerwca 1970 roku to data, która jest w pamięci starszych kibiców Barcelony. Wtedy to, podczas rewanżowego meczu ćwierćfinału Pucharu Hiszpanii, fani na Camp Nou byli świadkami kontrowersyjnej decyzji sędziego José Emilio Gurucety, który podyktował wątpliwy rzut karny dla Realu Madryt. 

Barça przystępowała do tego spotkania z dwubramkową stratą z Estadio Santiago Bernabéu. W trakcie tamtego meczu Katalończycy również mogli czuć się pokrzywdzeni, ponieważ gola zdobył Amancio, który znajdował się na ewidentnym spalonym. Fani jednak wierzyli, że ich idole będą w stanie odwrócić szalę zwycięstwa w dwumeczu na swoją korzyść. 

Barcelona wyszła na prowadzenie w pierwszej połowie za sprawą bramki Carlesa Rexacha. Gospodarze prowadzili grę również w drugiej odsłonie meczu, jednak w 59. minucie doszło do wspomnianej wyżej, kontrowersyjnej sytuacji. Zawodnicy Realu wyszli z kontrą, piłkę przejął skrzydłowy Velazquez, który po kontakcie z obrońcą Barçy Rife upadł kilka metrów przed polem karnym. Sędzia Guruceta wskazał na rzut karny, czym wprawił w gniew cały stadion.

Na boisko zaczęły lecieć z trybun różne przedmioty, a zawodnicy Barcelony chcieli zejść do szatni. Zatrzymał ich trener Vic Buckingham. Po wznowieniu gry Amancio zdobył gola z jedenastu metrów. Następnie kapitan gospodarzy Eladio podszedł do arbitra i powiedział: "Jesteś madridistą, nie masz wstydu". Otrzymał za to czerwoną kartkę. Mecz był kontynuowany, jednak czuć było nieustające napięcie. Kibice zaczęli wbiegać na murawę.

Z tego powodu Guruceta zakończył spotkanie pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Real Madryt musiał wygrać Puchar, żeby mieć szansę na grę w rozgrywkach międzynarodowych w kolejnym sezonie.

Cztery dni później władze ligi ukarały Barcelonę grzywną w wysokości 90 tysięcy peset i ostrzegły o możliwości zamknięcia stadionu dla fanów. Eladio otrzymał karę dwóch meczów zawieszenia. Z kolei sędzia Guruceta został zawieszony na sześć miesięcy. Stało się tak dzięki prezydentowi Agustiemu Montalowi, który przedstawił przekonujące argumenty. Prezes Realu Santiago Bernabéu stwierdził jednak, że według niego decyzja arbitra była dobra. 

Po zawieszeniu Gurucety, do dymisji podał się szef Kolegium Sędziów José Plaza. Został on zapamiętany ze słów: "Dopóki ja jestem prezesem, Barcelona nie wygra ligi".  

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Typowe mundo deportivo, piszą o czymś co było pół wieku temu ale jak kilka miesięcy temu sędziowie zabrali Realowi 2 karne w meczu z barceloną nie napisali o tym ani słowa XDD

RM był windowany jak pewna kobieta lekkich obyczajów z Warszawy za komuny. Nic dziwnego, reżim swoich nagradza a niewygodnych kara.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Ech pamiętam ten mecz jakby był wczoraj. Siedzieliśmy wtedy z moim wnukiem i jego rodziną za bramką gości. Co tam wtedy nie leciało na boisko, Figo płakał jak oglądał.

Właśnie miałem o tym wspomnieć, bardzo się cieszę, że Redakcja trzyma rękę na pulsie. Takie wspomnienia pozwolą uświadomić tych niedowiarków, którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości, że rm nie grał/ nie gra uczciwie. Tyle lat i zmieniło się niewiele. VeB.

Żeby to był jedyny wątpliwy rzut karny. W sezonie 2006-2007 w meczu rozgrywanym na Camp Nou Guti zrobił na polu karnym żabę - rozłożył ręce i nogi i padł jak rażony. Najbliżej - 1 metr od wyciągniętej nogi Gutiego stał Oleguer, mimo to biali dostali rzut karny. Obie drużyny zakończyły sezon z dorobkiem 76 punktów (gdzie te czasy, gdy tyle starczało do Mistrzostwa Hiszpanii). Ale to nie my zostaliśmy Mistrzem.

Super informacja, dziękuję.

Od samego początku w Realu stan umysłu ważniejszy od rzeczywistości...