Temat obniżki wynagrodzeń kolejną odsłoną wewnętrznych sporów w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

30 marca 2020, 20:40

Marca, Cadena SER, AS

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Dzisiejszym oświadczeniem Messiego o zgodzie piłkarzy na obniżkę zarobków w zasadzie można zamknąć ten bardzo nośny w ostatnich dniach temat. To jednak nie oznacza, że dobiegły końca wszelkie kontrowersje z tym związane. Co charakterystyczne dla Barcelony w ostatnich kilkunastu miesiącach, zakończył się jeden problem i od razu pojawił się drugi. Argentyńczyk nie wahał się bowiem podkreślić, że w Barcelonie były takie osoby, które starały się zepchnąć uwagę na zawodników i wywrzeć na nich dodatkową presję.

Przy okazji sprawy dotyczącej obniżenia zarobków doszło więc do kolejnego tarcia na linii klub - piłkarze. Niewykluczone, że zawodnicy mają za złe władzom Blaugrany podsycanie atmosfery, jakoby to właśnie gracze nie godzili się na cięcia. Tymczasem Messi tłumaczył, że piłkarze od początku popierali redukcję wynagrodzeń. Dziennik AS sugeruje, że kapitanowie pierwszego zespołu mogli czuć, że Barça wykorzystuje rzekomą zgodę ich odpowiedników w pozostałych sekcjach sportowych, aby przycisnąć piłkarzy. Podobnym argumentem mogło być zapowiedzenie zastosowania czasowej regulacji zatrudnienia (ERTE), na co gracze nie mogliby mieć wpływu. To wszystko odbywało się podczas rozmów obu stron. Co ciekawe, wbrew temu, o czym media pisały wcześniej, nie wszyscy koszykarze zaakceptowali plan obniżek. W oficjalnym komunikacie Barcelona przyznała, że zrobiła to „większość drużyny”.

Kolejny konflikt

Oświadczenie Messiego stanowi kolejną odsłonę sporu klubu i piłkarzy. Na początku roku Argentyńczyk skrytykował słowa Érica Abidala, że niektórzy piłkarze nie pracowali wiele, co miało być jednym z powodów zwolnienia Ernesto Valverde. Kapitan zespołu wezwał Francuza do podania konkretnych nazwisk i wzięcia odpowiedzialności za swoją decyzję o pożegnaniu się z trenerem. Bartomeu musiał próbować załagodzić kryzys między dyrektorem sportowym i drużyną, ale wkrótce pojawił się kolejny problem związany z aferą w mediach społecznościowych. Tym razem prezydent musiał tłumaczyć, że Barcelona nie miała nic wspólnego z istnieniem profili, które atakowały piłkarzy, a miały być finansowane przez firmę zatrudnioną przez klub. Messiemu sprawa wydawała się dziwna, choć Gerard Piqué wyznał, że drużyna wierzy w tłumaczenie Bartomeu i nie jest to dla niej tak istotny temat.

Przykładów tarć między klubem a piłkarzami można wymienić więcej. Zawodnicy mieli być rozczarowani z powodu braku kupna Neymara i nie byli zadowoleni z decyzji o zorganizowaniu dwóch tournée podczas zeszłorocznego presezonu. Informacje o chęci zatrudnienia Xaviego i tłumaczenia Abidala, że wcale do tego nie doszło, również nie mogły wypaść dobrze w ich oczach. Ponadto Arturo Vidal miał złożyć pozew przeciwko klubowi za pewne zaległości finansowe, a Sergio Busquets otwarcie krytykował zbyt krótką kadrę i złe planowanie. Te wszystkie kwestie wpływały na powstawanie dystansu między graczami i władzami klubu.

Marca uważa, że relacje są nie do naprawienia, a piłkarze nie ufają już władzom Barcelony ze względu na ciągłe ataki w ich kierunku. Zawodnicy czują dystans do władz i odnoszą wrażenie, że są wykorzystywani przy okazji kolejnej afery. Dziennikarz Cadena SER Antonio Romero podsumowuje wręcz, że współpraca Messiego i Bartomeu jest już niemożliwa, a jeden z nich musi opuścić klub. Niezależnie od skali ostatniego konfliktu, faktem pozostaje, że doszło do kolejnego tarcia na linii szatnia - władze Barcelony. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Barto nie ma zamiaru odejść - więc...
« Powrót do wszystkich komentarzy