Ter Stegen: Bardziej niż nazwiska kojarzę to, jak piłkarze poruszają się po boisku i jak strzelają

Łukasz Lewtak

29 marca 2020, 15:00

El País

3 komentarze

Fot. Getty Images

Marc-André ter Stegen udzielił wywiadu dla dziennika El País, w którym mówił o zawodzie bramkarza, a także o szalejącej pandemii koronawirusa i jej wpływie na sport.

El País: W jakich aspektach upodobniłeś się do Hiszpanów?

Ter Stegen: Od pierwszego dnia starałem się jak najszybciej zintegrować i jak najlepiej przystosować do katalońskiej i hiszpańskiej kultury. Kiedy opanuje się język, łatwiej jest zrozumieć to, co cię otacza, a także się tym dzielić. Ludzie zawsze sprawiali, że ja i moja rodzina czuliśmy się bardzo dobrze. Uwielbiam tutejsze jedzenie, klimat i morze, ale też zachowuję wiele z niemieckiej kultury.

Na przykład?

Punktualność. Nie mogę przestać przyjeżdżać przed czasem w różne miejsca. Zazwyczaj muszę czekać.

Jak przeżywasz obecną sytuację?

Można to rozpatrywać negatywnie, ponieważ nie możemy wychodzić z domu, ale ja tak tego nie postrzegam. Te okoliczności sprawiają, że o wiele bardziej doceniamy bardziej podstawowe rzeczy, te, które są tak naprawdę ważne. Jeśli chodzi o pracę, codziennie jesteśmy w kontakcie z naszymi trenerami przygotowania fizycznego. Trzeba utrzymać formę, mimo że na razie nie wiemy, kiedy wrócimy do gry.

Czy pojawia się u ciebie niepokój?

Na razie przeżywam to bardzo spokojnie. Oczywiście chciałbym być na boisku i walczyć o wszystkie trofea. Jesteśmy na ostatnim etapie sezonu i szkoda, że rozgrywki zostały wstrzymane. W tym momencie futbol nie jest jednak priorytetem. Trzeba pozostać w domu i dotyczy to również nas.

Czy ta sytuacja sprawiła, że piłkarze stali się bardziej normalnymi ludźmi?

Normalność jest dość subiektywna. Chodzę do supermarketu, lubię spacery. Staram się zachowywać naturalnie, robić to, co lubię, i otaczać się ludźmi, którzy mnie znają i mówią mi, co robię dobrze, a co źle. Moi przyjaciele są ze mną na dobre i na złe. Wierzę, że warto mieć niewielu, ale dobrych przyjaciół.

Czy na sportowcach ciąży teraz większa odpowiedzialność?

Dobre jest to, że mamy miliony fanów. Jeśli będziemy dobrze wybierać wiadomości, jakie chcemy przekazać, możemy pomóc innym. Ostatnio rozmawiałem z Alissonem Beckerem, który dał mi radę odnośnie do tego, jak myć ręce. Wcześniej nigdy o tym nie myślałem, a teraz dzielę się tą wiedzą w mediach społecznościowych. To może wpłynąć na inne osoby i być dla nich przydatne.

Czym jest dla ciebie bycie liderem?

To uznanie dobra wspólnego za priorytet. Bardzo lubię, kiedy wszyscy są zadowoleni. Jeśli cieszymy się tym, co jest, będziemy grać lepiej. Lubię rozmawiać z ludźmi, ale ostatecznie w piłkę gra się po to, aby odnieść sukces. Na boisku każdy ma swoją rolę, a priorytetami są dobro zespołu oraz pozytywne myślenie.

Jak osiągasz tak dużą siłę mentalną?

Nie wiem. Być może zostałem tego nauczony. Myślę, że najważniejsza jest ewolucja, której człowiek sam poszukuje. Trzeba zadawać sobie pytanie, jaką osobą chce się być. Chcę, żeby zawsze było to dla mnie jasne. Potem możemy zobaczyć, czy jesteśmy w stanie to osiągnąć, czy nie. Czasami nie znajduję właściwej drogi do celu i muszę szukać innego rozwiązania. Próbuję jednak obiektywnie to analizować. Czasami dajemy się ponieść emocjom, a niektóre decyzje trzeba podejmować rozumem. Należy znaleźć odpowiedni punkt środkowy pomiędzy emocjami a rozumem. 

Również na boisku?

Oczywiście. Często w fubolu po porażce chce się od razu naprawić sytuację, pokazać samemu sobie, że można się podnieść. To jest element emocjonalny, który czasami może być szkodliwy. W takim momencie trzeba odstawić emocje na bok i włączyć myślenie. To nie zawsze jest jednak łatwe.

Czy stojąc na bramce, masz dużo czasu na myślenie?

Nie mamy tyle czasu. Nie nudzimy się na bramce. Ludzie myślą, że jesteśmy daleko od drużyny, ale tak nie jest. Co innego dzieje się jednak na boisku, a co innego w moim życiu. Zawsze staram się myśleć. Nie wierzę w bramkarza, który odłącza się od zespołu, ani piłkarza, który wyłącza się z codziennego życia. Z żoną często rozmawiamy o jej zawodzie (architektura). Ludzie tego nie widzą, ale jest to częścią codzienności.

Częściej rozmawiacie o architekturze czy o piłce nożnej?

O architekturze.

Lubisz rozmawiać o piłce nożnej?

Ludzie śmieją się, kiedy mówię, że nie mam pojęcia o piłce nożnej. Nie oglądam zbyt wielu meczów, z wyjątkiem sytuacji, w których są jakieś dobre spotkania, albo jeśli jakiś pojedynek interesuje mnie z konkretnego powodu, np. gra w nim mój przyjaciel. Czasami ktoś pyta mnie o nazwisko jakiegoś piłkarza, a ja nie mam pojęcia, o kogo chodzi.

Znasz piłkarzy bardziej z PlayStation?

Czasami... Na przykład w LaLidze mam problem z nazwiskami. Jednak potem, kiedy ktoś pokazuje mi wideo, nagle zdaję sobie sprawę, że doskonale wiem, o kogo chodzi. Bardziej niż nazwiska kojarzę to, jak piłkarze poruszają się po boisku, jak strzelają albo jak uwalniają się spod krycia. To trochę dziwne, ale to mi się zdarza, kiedy analizujemy przeciwników.

Ale o stadionach lubisz rozmawiać?

Myślę, że to element kultury. Na przykład Camp Nou jest wyjątkowe. Tutaj mentalność jest zupełnie inna niż w Niemczech. Tam ludzie dużo bardziej śpiewają i skupiają się na drużynie. Kibice Barçy o wiele bardziej doceniają indywidualne detale. To tak, jakby mieli inny gust, i to mi się podoba. Podoba mi się np. to, kiedy De Jong wykonuje jakieś zagranie, a ludzie się tym cieszą i celebrują to. Jest inaczej, ale to bardzo interesujące. Tutaj bardziej żyje się uczuciami. Kibice nie śpiewają przez cały mecz, ale przeżywają to, co się dzieje, i starają się wspierać drużynę, kiedy ta najbardziej tego potrzebuje.

Który stadion najbardziej przykuł twoją uwagę?

San Paolo nie jest zbyt nowoczesnym obiektem, ale ma w sobie coś wyjątkowego. To bardzo zależy od kibiców. Lubię takie mecze jak np. te z Athletikiem, kiedy fani bardzo mocno wspierają swój zespół. Rozpoczyna się wojna przeciwko tobie, a ja lubię takie wyzwania.

Czy jeśli nie znasz nikogo, jesteś w stanie rozróżnić w szatni napastników, pomocników, obrońców i bramkarzy?

Myślę, że to byłoby bardzo trudne. My, bramkarze, jesteśmy inni, to prawda. Napastnicy razem wspominają swoje gole albo akcje. My z kolei częściej rozmawiamy o stylu oraz o tym, czego można się nauczyć od innych.

Czy LaLiga została wstrzymana w momencie, w którym Barcelona odzyskiwała wysoki poziom?

Jesteśmy liderami i to jest najważniejsze. W Lidze Mistrzów jesteśmy w dobrej sytuacji. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogli grać w piłkę, ponieważ to lubimy najbardziej. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Marc jak ja Cię lubię i szanuję to ty nie masz pojęcia haha
« Powrót do wszystkich komentarzy