Martin Braithwaite: Czuję, że w Barcelonie odnalazłem swoje miejsce

Maciej Łoś

6 marca 2020, 13:00

Mundo Deportivo, Sport

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Martin Braithwaite udzielił wywiadu dziennikom Sport Mundo Deportivo, w których opisał swoje doświadczenia z pierwszych dni spędzonych w Barcelonie.

Jednego dnia jesteś zawodnikiem Leganés, a następnego zakładasz koszulkę Barcelony. Jak zapamiętałeś moment, w którym dowiedziałeś się, że porozumienie między klubami stało się faktem?

Nie dostałem konkretnej informacji, która zapewniłaby mnie, że doszło do porozumienia, jednak w klubie powiedzieli mi, że Barcelona jest poważnie zainteresowana moją osobą. Moją reakcją było niedowierzanie. Potem pojechałem odebrać mojego syna z treningu i pojechaliśmy do domu.

Czy jak wracaliście samochodem, pod wpływem emocji powiedziałeś o wszystkim synowi?

Nie, niczego mu jeszcze nie zdradziłem. Byłem szczęśliwy, ale nie chciałem dać się ponieść emocjom, ponieważ wciąż nie byłem tego pewien w stu procentach. Nie powiedziałem tego nikomu, a za moment to wszystko było już w prasie. Trenowałem w Leganés, a nagle informacje o mnie znalazły się w największych dziennikach sportowych.

Który moment był najbardziej emocjonujący?

Było wiele takich chwil. Na przykład wtedy, gdy porozumienie stało się faktem, a niedługo potem siedziałem już w samolocie z Leganés do Barcelony. To było wspaniałe uczucie. Także dla mojej żony, która przeżyła ze mną bardzo wiele. Następnie po podpisaniu kontraktu odbyła się konferencja prasowa, na której wraz ze mną była moja rodzina. W tym momencie spojrzałem na żonę i dzieci, a oni na mnie, poczułem wtedy coś wyjątkowego w sercu.

Jak wspominasz swoje pierwsze dni w Barcelonie?

Były niesamowite. To wielki klub, mimo to nie czuć tutaj przytłoczenia, a rodzinną atmosferę. Wszyscy są tutaj pomocni, czuć energię, która motywuje do działania.

Jesteś tu od niedawna, ale na pewno masz już pewną opinię o klubie. Jest tak, jak sobie wyobrażałeś?

Wszystko dzieje się bardzo szybko, ale zdecydowanie jest tu lepiej niż w snach. Jestem bardzo szczęśliwy.

Co cię najbardziej zaskoczyło?

Nie wiem, może fakt, że otaczają mnie największe gwiazdy piłki, które są bardzo pomocne i sprawiają, że czuję się wyjątkowo. Bardzo to doceniam.

Zawsze mówiłeś, że jesteś teoretykiem futbolu. Do tego stopnia, że przed przejściem do Leganés oglądałeś filmy z gry tego zespołu. Robiłeś coś podobnego przy transferze do Barcelony?

Tak, robiłem to samo. Odkąd wiedziałem, że tam przejdę, to zacząłem oglądać filmy z meczów Barçy.

I na czym się skupiałeś?

Tylko na tym, jak gra drużyna. Jak ustawiają się zawodnicy, jak się poruszają. Starałem się patrzyć, co robią w sposób naturalny. Znacznie łatwiej jest zaadaptować się do gry zespołu, niż spotkać się z piłkarzami i przekazać im, jak ja lubię grać. Oni muszą zachować swój styl, robić wszystko naturalnie, a ja muszę nauczyć się znajdować w miejscu, w którym będę dostawał od nich podania.

Jednym z kluczowych aspektów potrzebnych do sukcesu w tym zespole jest nauczenie się współpracy z Leo Messim. Co możesz zrobić ty, by ułatwić życie najlepszemu piłkarzowi na świecie?

Po prostu muszę robić to co umiem, być sobą. Biegać i być widocznym, ponieważ gram z najlepszym rozgrywającym w futbolu. To bardzo duże ułatwienie.

Niedawno w wywiadzie dla Barça TV powiedziałeś, że jeśli futbol byłby religią, to bogiem byłby Messi. Jaki on jest? Jak się z nim pracuje?

To wyjątkowe uczucie. Leo jest wspaniałym chłopakiem, zawsze chętnym do pomocy. Wspiera mnie w tym, żebym czuł się jak najlepiej w drużynie i na boisku.

W twoim pierwszym meczu widać było między wami dobrą chemię, mimo że przebywałeś na boisku tylko przez 20 minut.

To prawda. Nie wiem czemu, może to przez sposób gry i próby znajdowania się na murawie. Jestem pewien, że będziemy się coraz lepiej poznawać i nasza współpraca się jeszcze bardziej poprawi. Oglądanie go przed telewizorem już jest niesamowitym przeżyciem, a możliwość trenowania z nim i rozgrywania meczów jest jeszcze lepsza. Staram się od niego uczyć.

A jest jakiś piłkarz, który najbardziej ci pomaga w twojej aklimatyzacji?

Szczerze, nie mogę wymienić jednego nazwiska, ponieważ tak naprawdę wszyscy mi pomagają. Mogę rozmawiać z każdym, wszyscy się o mnie troszczą, to jest fantastyczne.

Swojego pierwszego gola w LaLidze strzeliłeś na Camp Nou w barwach Leganés. Jakie masz wspomnienia z tego momentu? Jak myślisz, w jaki sposób kibice zareagują, gdy zdobędziesz bramkę w barwach Barcelony na tym stadionie?

Strzelenie gola na Camp Nou, grając w takim klubie jak Leganés, jest wyjątkowym uczuciem. Byłem bardzo szczęśliwy. Teraz jestem tutaj, niezmiernie się z tego cieszę, ale to za mało. Chcę zdobyć swoją pierwszą bramkę na tym stadionie i celebrować ją z fanami. Nie mam przygotowanej cieszynki, dla mnie piłka nożna to pasja i nie ma co się przygotowywać do takiego momentu, tylko przeżyć go spontanicznie i radować się z atmosfery na trybunach.

Pewność siebie jest bardzo ważnym czynnikiem w twojej grze. To jest coś, co wytrenowałeś, czy to wrodzona cecha?

Nie, nie urodziłem się z tym. Zawsze nad tym pracowałem. Każdy z nas ma gorsze momenty. W wieku 20 lat zacząłem skupiać się na pewnych celach i osiągam je, ale to nie jest coś, co przychodzi nagle i niespodziewanie. Nigdy tak nie było. Cały czas stawiam przed sobą kolejne wymagania i cele, na kolejne 10 lat. Pracuję nad tym.

Przejście do Barcelony było wyjściem ze strefy komfortu?

Tak, w pewnym sensie tak. Ale to nie jest coś strasznego, tylko prawdziwe wyzwanie. Czuję tylko taką presję, którą nakładam na siebie sam, jestem ambitny.

Dla wielu piłkarzy lubiących puste przestrzenie ciężko jest się wkomponować do stylu Barçy. Jak zapatrujesz się na to wyzwanie?

Rozśmieszyło mnie to, jak powiedziałeś, że jestem dobry wtedy, gdy mam dużo wolnego miejsca. A jaki jestem, gdy nie mam tyle przestrzeni? Widziałeś mnie, jak grałem w takich momentach? To jest ciekawe, ponieważ nikt tego nie wie. Teraz się o tym przekonamy.

Styl Leganés bardzo różni się od stylu Barcelony.

Oczywiście, że te drużyny się różnią. Ale jak gram z głową i studiuję styl Barcelony. Pracuję po to, żeby być przygotowanym na różne sytuacje, wykorzystuję swoje umiejętności. Teraz muszę poruszać się inaczej niż w Leganés.

Co jest dla ciebie największą zmianą?

Najważniejsze jest to, co jest w głowie, muszę umieć dobrze czytać grę. Nie mogłem przyjść tu z nastawieniem, że będę robił to samo, co w Leganés. Ale są aspekty, które są podobne. Nie mogę zmienić tego, jak gram, ale mogę używać swoich umiejętności w inny sposób. Muszę poruszać się inaczej, ale wydaje mi się, że tutaj będzie mi łatwiej niż w poprzednim klubie, ponieważ Barcelona gra więcej piłką. Jest tu wielu znakomitych zawodników. Muszę wykazywać się inteligencją, wiedzieć, kiedy i gdzie mam wybiegać. To jest klucz.

Miałeś okazję porozmawiać twarzą w twarz z Quique Setienem?

Tak, to bardzo dobry człowiek. Rozmawia ze mną, ale wywiera presji. Mogę poczuć, że on we mnie wierzy, a ja mam grać tak, jak umiem. Wymaga ode mnie jedynie tego, żebym wykorzystywał swoje umiejętności. Nie jest trudno być sobą.

Po twoich pierwszych meczach w Barcelonie zaczęto cię porównywać do Henrika Larssona, szczególnie jeśli chodzi o zaangażowanie i energię na boisku. Widzisz te podobieństwa?

Tak szczerze, to nie wydaje mi się, że mój styl przypomina Larssona. Ale jest pewna rzecz, w której jesteśmy podobni, Henrik był bardzo inteligentnym zawodnikiem. Nie wiem, jakim jest człowiekiem, ponieważ nie poznałem go osobiście, ale zdecydowanie jest legendą piłki.

Larsson nie spędził w Barcelonie dużo czasu, ale wykreował bardzo dobrą chemię. Ty zacząłeś swoją przygodę w podobny sposób, czujesz to?

Hmm, nie wiem. Gdy wszedłem na Camp Nou, poczułem się niesamowicie ze względu na wspaniałe przywitanie ze strony widowni. Ale nie wiem, czy atmosfera zawsze jest taka.

Nie bądź skromny, nie każdy piłkarz zaczyna w tak dobry sposób jak ty. W wielu przypadkach było zupełnie przeciwnie.

Bardzo się cieszę, gdy słyszę takie komentarze. Jestem zwykłym człowiekiem, równie dobrze mógłbym być jednym z kibiców na trybunach. Dlatego chcę pokazać się fanom z jak najlepszej strony. Na koniec dnia chcę poczuć, że dałem z siebie wszystko i żeby kibice też to widzieli. To oni zasługują na to, żeby widzieć najlepszą wersję swoich zawodników. Mogę zagrać gorsze spotkanie, jednak nie mogę nie zagrać na 100%. Taki już jestem.

Podpisałeś kontrakt do 2024 roku, ale twój transfer był dość awaryjny. Czy istnieje jakiś zapis, że spędzisz tu tylko kilka miesięcy, a po EURO odejdziesz z Barcelony?

Przyszedłem do klubu po to, by spędzić tu wiele lat. Słyszałem tylko pozytywne komentarze. Ale jeśli ludzie tak myślą, to będą zaskoczeni, gdy zobaczą mnie w przyszłym sezonie grającego w Lidze Mistrzów w barwach Barçy.

Uważasz, że przeszedłeś do Barcelony w dobrym momencie?

Tak, to był idealny, najlepszy moment. Nie mógłbym sobie wymyśleć lepszego scenariusza.

Dlaczego?

Dlatego, że to, co nas w życiu spotyka, nie jest przypadkowe. Tak miało być. To był mój moment. Przez to jestem taki szczęśliwy.

Messi powiedział, że z tą drużyną nie uda się wygrać Ligi Mistrzów. Myślisz tak samo?

Jestem tutaj od niedawna i nie mogę tego jeszcze ocenić. Messi zna ten zespół znacznie lepiej niż ja i dlatego nasze odczucia mogą się różnić. Ale tak samo jak on, reszta drużyn też chce wygrywać wszystko. Ja jestem dobrej myśli. Aby odnosić sukcesy, musisz myśleć pozytywnie, dobra atmosfera jest bardzo ważna. I to wszystko jest w Barcelonie. Z tym zespołem wszystko jest możliwe, jesteśmy Barçą.

Luis Suárez powiedział, że zaskoczysz tych, którzy jeszcze cię nie znają.

Po pierwsze, chciałbym bardzo podziękować Luisowi za te słowa. To wspaniały kompan. Kiedy przyjechałem, to bardzo serdecznie mnie powitał. To jest znakomity zawodnik, wzór do naśladowania. Dla mnie jest najlepszym napastnikiem na świecie. Bardzo chciałbym, żeby wrócił jak najszybciej, ponieważ wtedy bym się wiele od niego nauczył. Odnośnie do jego słów, to mam wielkie chęci do gry i chcę udowodnić swoją wartość. Nie dołączyłem do Barcelony po to, by trenować i wracać do domu. Jestem ambitny i będę walczył o swoje cele.

Czy taka postawa to najlepszy wzór dla twoich dzieci?

Tak, wiara w siebie jest bardzo ważna. Jestem taki jak wszyscy. Nie czuje się wyjątkowy. Jeśli ja mogę czegoś dokonać, to każdy inny też może. Nie jestem lepszy ani nie mam niezwykłego talentu. Ale wierzę w siebie i pracuję ciężko.

W ostatnich latach czasem brakowało ci stabilności. Czy w Barcelonie będzie inaczej?

To prawda, że grałem w wielu klubach, jednak tutaj czuję się jak w domu. Dla ludzi może to wydawać się dziwne, ale odnoszę wrażenie, że odnalazłem tu grupę o takiej samej mentalności jak moja. Poziom treningów jest bardzo wysoki i wszystko w tym klubie jest wyjątkowe. Czuję, że odnalazłem swoje miejsce.

Do końca sezonu zostało 12 kolejek. Myślisz, że wygracie ligę?

Tak, tracimy zaledwie jeden punkt do Realu. Znam już moją drużynę, czuję tę pozytywną energię bijącą z szatni, jesteśmy jak rodzina. Zostało wiele punktów do zdobycia i możemy wrócić na pozycję lidera. Jestem w stu procentach pewien, że wygramy LaLigę. Wierzę w to, po to pracujemy, zdobycie mistrzostwa jest ambicją tego klubu i moją.

Obecnie drużyna ma problemy z utrzymaniem formy podczas meczów. Jak myślisz, co musicie zrobić, by móc kontrolować spotkania od 1. do 90. minuty?

Nie uważam, że musimy zmienić dużo. W moim pierwszym meczu wygraliśmy 5:0. W Neapolu kontrolowaliśmy spotkanie. To prawda, że nie wykreowaliśmy wiele okazji, ale zremisowaliśmy na bardzo trudnym terenie. Ludzie oczekują, że będziemy wygrywać różnicą trzech, czterech bramek, ponieważ jesteśmy Barceloną. Jak tego nie robimy, to zaczyna się problem. W Klasyku zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, mieliśmy okazje do zwycięstwa. Zawsze można coś poprawić, ja jestem nastawiony pozytywnie i wierzę, że się poprawimy.

Do tej pory miałeś okazję widzieć jedno spotkanie Ligi Mistrzów z perspektywy trybun, ale jeśli drużyna awansuje, takich meczów będzie więcej. Jak się na to zapatrujesz?

Takie jest życie, nie martwię się tym. Jedyne, co mogę zrobić, to przekazywać swoją pozytywną energię kolegom i wspierać ich. To nie chodzi o mnie, tylko o to, żeby drużyna wygrywała.

Cały czas mówisz o dobrej energii i optymiźmie. Robisz coś, by móc zachować takie myślenie?

Tak, robię to przez całą moją karierę. Staram się poprawiać wszystko, co tylko mogę. Zarówno pod względem fizycznym, technicznym, ale także psychicznym. To jest bardzo ważne i pracuje nad tym od dawna.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Mam wrażenie, że mentalnie jest silniejszy niż 80% naszej kadry. Coś czuję, że obok Vidala trafił nam się kolejny zawodnik z charakterem
« Powrót do wszystkich komentarzy