Víctor Font: Kiedy dowiedziałem się o skandalu "Barcagate", przeżyłem prawdziwy szok

Radek Koc

28 lutego 2020, 19:00

Sport

2 komentarze

Fot. Getty Images

Víctor Font był jedną z najbardziej pokrzywdzonych osób w skandalu, który został odkryty przez hiszpańskie media. Przedsiębiorca udzielił wywiadu dziennikowi Sport i przyznał, że sytuacja mocno go dotknęła.

Od kiedy wiedziałeś o istnieniu kont, za pomocą których dopuszczano się ataków na twoją osobę? 

Od kilku lat. Były bardzo widoczne, ponieważ to zawsze były te same konta. Treść ukazywała się w tym samym czasie, używano tych samych argumentów. Wszystko było skoordynowane. 

Wyobrażałeś sobie wówczas, że za niektórymi z tych kont stała firma opłacana przez FC Barcelonę? 

Zupełnie nie. To coś niesłychanego. Po tym, jak Cadena SER odkryła cały skandal, nadal nikt nie jest w stanie tego wyjaśnić. Odczuwam mieszankę różnych uczuć. To jest coś między zaskoczeniem, złością i smutkiem. 

Jaki był cel tych wszystkich działań? Czy to była kampania przeciwko tobie? 

Trudno mi znaleźć dobre wytłumaczenie i powiedzieć, co się za tym kryje. Już od dłuższego czasu pracujemy nad projektem przyszłości dla FC Barcelony. To nie są dwa miesiące czy rok pracy. Pracujemy już od ponad sześciu lat i zawsze działaliśmy w sposób konstruktywny. Nigdy nie działaliśmy na czyjąś niekorzyść. Nie zrobiliśmy nic przeciwko obecnemu prezydentowi klubu czy członkom zarządu. 

A zatem? 

Jestem pewny, że takimi działaniami chcą zdyskredytować nasz projekt. Tworzą nawet opinie dotyczące teorii, które nie są prawdziwe. Na przykład powiedziano, że nasza wstępna kandydatura nie jest niezależna. Generalnie chodzi o to, że tworzyli fałszywe wiadomości na nasz temat. 

Podkreślasz zatem fakt, że za Víctorem Fontem nie stoi nikt inny jak tylko Víctor Font? 

Jesteśmy tylko pewną grupą socios. Tak się składa, że to ja jestem liderem tej grupy. Jestem socio FC Barcelony i pochodzę z miejscowości Granollers. Reprezentujemy projekt, którego założeniem jest scalenie wielu sektorów barcelonismo, które podzielają naszą wizję klubu. Nie ma niczego innego. Łączymy wiele różnych talentów, odmienne ideologie. Elementem łączącym jest wizja przyszłości FC Barcelony. 

Kiedy dowiedziałeś się, że za niektórymi z tych kont kryje się firma pracująca dla Barcelony, jaka była twoja reakcja? 

Byłem całkowicie zszokowany, proszę mi wierzyć. Zakręciło mi się w głowie. Pytałem sam siebie: "Co to ma być?". Człowiek słyszy i dowiaduje się o różnych dziwnych rzeczach. Kiedy jednak coś takiego ma na ciebie bezpośredni wpływ, zaskakuje. 

Czy jest czymś niezbędnym, aby FC Barcelona korzystała z tego typu usług?

Jeśli chodzi o taki rodzaj usług, jaki został odkryty, odpowiedź brzmi - nie. Jedno to monitorowanie tego, co dzieje się w przestrzeni mediów społecznościowych. Uważam, że to konieczne. Czymś innym jest opłacenie usług mających na celu zniesławienie innych osób. Niezależnie od tego, czy są to pracownicy klubu, piłkarze czy nawet inni socios. Wszyscy jesteśmy częścią tej instytucji. Wróg znajduje się w innym miejscu: w Madrycie, w innych częściach Europy... 

Myślałeś o tym, aby złożyć pozew do sądu? 

Nie. Najpierw chcemy się przekonać, co tak naprawdę się stało. Na razie wiemy to, o czym poinformowały Cadena SER i El País. Poczekamy na wyjaśnienia przedstawione przez sam klub. 

Nie wystarczy to, co powiedział prezydent Bartomeu? 

Nie. Przedstawił kilka bardzo ogólnych wyjaśnień. To nie jest wystarczające. Uważam, że Bartomeu powinien niezwłocznie pojawić się na konferencji prasowej i odpowiedzieć na wszystkie zadane mu pytania. Musi wyjaśnić tę wstydliwą sytuację. Trzeba pamiętać, że po tym, jak Bartomeu przedstawił swoje wyjaśnienia, cały czas pojawiały się kolejne informacje związane z tą sprawą. 

Tak. To profile, na których pojawiają się te same pytania, które znajdowały się również w dossier uderzającym w twoją kandydaturę. 

Pojawiały się instrukcje dotyczące tego, co miało się pojawiać w mediach społecznościowych, aby atakować prowadzony przeze mnie projekt. Insynuowana nawet, że to dossier było fałszywe i mogło zostać stworzone przez opozycję. Niesamowite. Teraz pojawiły się informacje, które wskazują, że naprawdę istniały profile, które zamieszczały jota w jotę to samo, co było napisane w dossier. 

Klub odsunął od stanowiska odpowiedzialnego za obszar prezydencki Jaume Masferrera. Jak oceniasz ten ruch?

Jest czymś pozytywnym, że klub podejmuje działania, chociaż były one spóźnione. Klub zareagował dopiero wtedy, kiedy pewna grupa włodarzy wywarła presję. W każdym razie ten pan został odsunięty od pełnionych obowiązków tymczasowo. Jeśli po jakimś czasie sprawy ponownie powrócą do poprzedniego stanu, okaże się, że to nie jest właściwy sposób na stawienie czoła tak poważnej sytuacji. 

Nie wystarczy ci również, że klub nakazał przeprowadzenie wewnętrznej kontroli oraz ekspertyzy? 

Moim zdaniem jest to właściwe rozwiązanie. Czekamy z dużą uwagą na wyniki tej kontroli. Mam nadzieję, że zostaną przedstawione w transparentny sposób, z zawarciem wszelkich szczegółów. Nie rozumiem, czemu miały służyć te wcześniejsze praktyki i dlaczego zostały opłacone z pieniędzy socios

Uważasz, że Bartomeu powinien się podać do dymisji? 

Gdyby miało się w końcu okazać, że prezydent wiedział o wszystkim i udzielił swojej aprobaty, powinno to poskutkować natychmiastową dymisją. 

W ostatnim śledztwie przeprowadzonym przez El País wykazano, że twoje nazwisko pojawiło się 420 razy na tych fałszywych kontach. 

Nawet gdyby to był tylko jeden raz, byłoby dużo. Dla mnie to żaden zaszczyt być osobą, której nazwisko pojawia się tak często w tym kontekście. Po raz kolejny zadaję sobie pytanie na głos: "Co takiego zrobił projekt Sí al futur', aby nas tak bardzo atakowano?". 

Jak oceniasz fakt, że grupa włodarzy poprosiła Bartomeu o wyjaśnienie tej sytuacji i wyraziła swoje niezadowolenie? 

To świadczy o tym, że ci ludzie o niczym nie wiedzieli. Jest to również dobre ćwiczenie na wzięcie przez nich odpowiedzialności. 

Uważasz, że kontrakt podpisany przez Barcelonę z firmą I3 Ventures jest zbyt wysoki? 

Jeśli mówimy o usłudze polegającej na monitoringu mediów społecznościowych, to podpisanie umowy opiewającej na 200 tysięcy euro zdecydowanie przewyższa stawki obowiązujące na rynku. To piętnaście czy dwadzieścia razu więcej, niż zazwyczaj płaci się za usługi tego typu. Fakt, że te umowy nie przeszły przez kontrolę zarządu, ponieważ zostały podzielone na kawałki, musi zostać dobrze wyjaśniony. 

Jak wygląda reputacja FC Barcelony w tym momencie? 

Wszyscy culés odczuwają smutek, ponieważ widzą, jak wizerunek Barcelony uległ pogorszeniu na skutek popełnienia różnego rodzaju błędów, zaniedbań i podejmowania złych decyzji. Musimy podnieść się z tego moralnego upadku. Trzeba odzyskać prestiż tej instytucji. 

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Mega lubię podejście Fonta. Czuje, że piękne czasy będą za jego rządów jeśli zostanie prezydentem oczywiście.

Ciekawe czy w ogólnym rozrachunku Font nie będzie największym wygranym całego tego fatalnego spektaklu ekipy Bartomeu.