Martin Braithwaite: Przez dwa lata poruszałem się na wózku inwalidzkim, to było dla mnie bardzo trudne, bo chciałem być piłkarzem

Dariusz Maruszczak

27 lutego 2020, 21:39

FCBarcelona.cat

20 komentarzy

Fot. Getty Images

Martin Braithwaite udzielił wywiadu dla Barça TV, w którym odsłonił dużą część swojego życia prywatnego, opowiedział o dzieciństwie, znaczeniu rodziny i chorobie, która spowodowała, że musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. Duńczyk ocenia wydarzenia z życia i kariery, które go ukształtowały jako piłkarza i człowieka oraz doprowadziły do Barcelony.

Marzenie o zostaniu piłkarzem: Od kiedy tylko sięgam pamięcią, zawsze moim marzeniem było zostanie piłkarzem. Nie pamiętam jednego dnia, w którym nie lubiłbym tego sportu. Zawsze kochałem piłkę nożną i chciałem być zawodnikiem. Zdałem sobie sprawę, że mogę to osiągnąć, kiedy podpisałem mój pierwszy juniorski kontrakt. Od tego momentu nie przestawałem pracować.

Dzieciństwo: Kiedy byłem dzieckiem, miałem więcej trudności w szkole. Nie dlatego, że byłem złym uczniem, ale z tego powodu, że zawsze chciałem grać w piłkę. Z biegiem czasu uspokoiłem się i zacząłem słuchać moich rodziców. Miałem dobre życie, nie zmieniłbym niczego. Miałem dużo szczęścia dzięki rodzicom i siostrom. Rodzina zawsze dawała mi dużo miłości, zawsze przy mnie była, sprawiała, że wierzyłem w siebie, i popychała mnie do osiągania wspaniałych rzeczy. Jestem im za to bardzo wdzięczny, ponieważ dorastałem w takim miejscu i obok takich ludzi, którzy pomogli mi stać się takim człowiekiem, jakim jestem teraz.

Choroba: Przez dwa lata musiałem poruszać się na wózku inwalidzkim z powodu choroby bioder. To problem, z którym zmagają się niektóre dzieci. Musiałem odpoczywać, nie mogłem wysilać nóg. Dla takiego dziecka jak ja, które już grało w futbol, było to bardzo trudne. Nie rozumiałem tego, a także się wstydziłem, ponieważ kiedy byłem bardzo mały, wszyscy mnie obserwowali i byłem w centrum uwagi. Nie chciałem być inny niż wszyscy. To mnie nauczyło szanować ludzi, którzy są inni, i doceniać to, co mam. Nie było łatwo, ale takie jest życie. To wszystko pomogło mi stać osobą, którą teraz jestem. Staram się cieszyć każdą chwilą mojego życia.

Powrót do gry: Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. To dziwne, ponieważ to był bardzo smutny czas w moim życiu. Nie mam wielu wspomnień z tamtego okresu. Wszystko rozpłynęło się z czasem. Mam wspomnienia przed tym okresem, ale z tego momentu pamiętam niewiele rzeczy, wszystko, co się wydarzyło, zniknęło. Pamiętam więc, że doktor powiedział mi, że mogę grać, to było niesamowite. Znalazłem drużynę, zacząłem grać i dostałem pluszowego misia dla najlepszego piłkarza meczu. Trener, który mnie sprowadził, stał się dla mnie kimś bardzo wyjątkowym. Jesteśmy blisko od wielu lat. Do dziś jest wielkim przyjacielem, jakby był członkiem rodziny. Był na moim ślubie, zawsze był przy mnie, pomógł mi uwierzyć siebie i sprawił, że stałem się takim piłkarzem, jakim jestem teraz. Wiele dla mnie znaczy i jestem mu bardzo wdzięczny.

Spełnienie: Codziennie wstawanie i życie tym, co lubię najbardziej, jest fantastyczne. Jestem z tego bardzo dumny i jednocześnie za to wdzięczny. Kiedy byłem mały, moja rodzina lubiła piłkę nożną i zacząłem grać w sposób naturalny. Futbol uszczęśliwia wielu ludzi. Kiedy jest się dzieckiem, lubi się tę całą miłość i szczęście, które on daje. I od tamtego momentu otrzymałem tylko miłość i szczęście, grając w futbol.

Futbol w Danii: W Danii wszyscy kochają futbol. To sport numer 1 w tym kraju. Grałem cały czas. W szkole, kiedy mieliśmy przerwę, między starszymi i młodszymi dzieciakami walczyliśmy o zajęcie boiska. Czasem musiałem grać ze starszymi, ale czasem robiliśmy system zmianowy i prosiliśmy nauczyciela, żeby pozwolił nam iść do łazienki na 10-15 minut przed przerwą. Ukrywaliśmy się w krzakach, żeby nauczyciel nas nie widział, i wtedy mieliśmy czas, żeby jako pierwsi zając boisko. Mam bardzo dobre wspomnienia. Po zajęciach szedłem na najbliższe boisko, aby móc pograć. W Danii to bardzo ważny sport.

Bramka strzelona Irlandii w eliminacjach Euro: To był mój najważniejszy gol. Kiedy jesteś dzieckiem, oglądasz Euro czy mundial i pamiętasz, jakie wrażenia i emocje dostarczał twojemu krajowi. Strzelenia gola takiego jak tamten w eliminacjach było niesamowite. To było moje marzenie. Potrzebowaliśmy remisu lub zwycięstwa w meczu z Irlandią i wyobrażałem sobie, że strzelę gola. Kiedy przyszedł, to było coś fantastycznego. Możliwość pomocy mojemu krajowi w zakwalifikowaniu się do mistrzostw Europy była czymś wspaniałym. To było bardzo wyjątkowe, kolejne zrealizowane marzenie z dzieciństwa. Mogę tylko powiedzieć innym, że jeśli mają dużo marzeń i będą ciężko nad nimi pracować, one w końcu się spełnią. Jestem tego żywym dowodem, ponieważ wszystkie moje marzenia się spełniają.

Gra na mundialu: To było niesamowite. Mam wrażenie, że ciągle mówimy o marzeniach, ale kolejne marzenie stało się rzeczywistością. Kiedy byłem mały, oglądałem mundial, a kiedy grała Dania, świat się zatrzymywał. Pamiętam, że przy okazji jednego meczu zaprosiłem całą klasę do domu. Wszyscy oglądaliśmy spotkanie. To był wspaniały futbol.

Jak się określasz?: Jestem prostą osobą. Uwielbiam futbol. Jestem człowiekiem rodzinnym i mam silnie zakorzenione wartości. Jestem szczery. Zawsze daję z siebie 100% we wszystkim, co robię. Nie lubię samozadowolenia. Jeśli zobowiązuję się do czegoś, zawsze daję z siebie 100%.

Rodzinne miasto: Esbjerg różni się od reszty świata. Dorastałem tam i kocham moje miasto. Uczyniło ze mnie człowieka, którym jestem teraz. To wyjątkowe miejsce. Ludzie naprawdę są dumni z tego, skąd pochodzą, i mają głęboko zakorzenione wartości. To bardzo skromne miejsce i zawsze zabieram to ze sobą. Byłem skromny przez całe życie. Jednak jest granica między byciem skromnym a pragnieniem sukcesu. W Danii, zwłaszcza w moim mieście, nie powinieneś mieć zbyt wielkich ambicji, ponieważ można pomyśleć, że zbyt często myślisz o sobie. Dlatego jestem trochę inny. Jestem skromny w pracy, ale wierzę, że mogę osiągnąć cel, tylko niebo mnie ogranicza. Mam szalone ambicje i cele, to jest różnica, ale Esbjerg pomógł mi być osobą, którą jestem teraz.

Gujana, kraj pochodzenia ojca: Nie byłem tam jeszcze. Mam zaproszenie i jeśli będę miał czas wyjechać tam najbliższego lata, zrobię to razem z ojcem. Chcę zobaczyć miejsce, gdzie dorastał, ponieważ to część naszej historii rodzinnej. Chcę przeżyć z nim to doświadczenie. To byłby pierwszy raz, kiedy mój ojciec tam wróci, i chcę zobaczyć jego emocje, gdy pokazuje mi miejsca, w których dorastał.

Pierwszy idol: Moim idolem był Ronaldo, Brazylijczyk, który grał w Barcelonie. Analizowałem jego grę, jego poruszanie się. Wszystko, co robił na boisku, było niesamowite. Był nadzwyczajnym piłkarzem.

Początek w futbolu: Zacząłem grać w małej drużynie z Esbjergu, gdy moja choroba ustąpiła. Grałem tam do 13. czy 14. roku życia. Później przeniosłem się do Esbjergu. To cała historia mojej kariery: krok po kroku, zawsze z chęcią osiągania coraz więcej, podążanie dobrą drogą, bez pośpiechu i z podejmowaniem dobrych decyzji. Dziś jestem tutaj, więc to znak, że dobrze pokierowałem swoją karierą.

Pierwsze trofeum: To było niesamowite. Mam ciekawą historię na temat tego zwycięstwa. Miałem dziesięć lat i oglądałem finał pucharu między Esbjergiem i Randers. Wszyscy myśleli, że wygramy, ale przegraliśmy. Dziesięć lat później grałem w finale z tym samym zespołem i mogłem wziąć rewanż za to, co się wydarzyło, kiedy byłem dzieckiem i kibicem Esbjergu. Przywiozłem puchar do mojego miasta i jest to jedno z najlepszych wspomnień w moim życiu.

Toulouse: Szczerze mowiąc, było łatwo, ponieważ zawsze miałem cele i wiem, że one wymagają poświęceń. Jestem przygotowany, aby stawić czoła każdej sytuacji. Dla mnie to było naturalne. Tuluza to wspaniałe miasto. Poznałem nadzwyczajnych ludzi w klubie. Kibice zaakceptowali mnie od samego początku. Ten klub zawsze będzie miał specjalne miejsce w moim sercu. Poznałem tam moją żonę, moje dzieci urodziły się w Tuluzie, więc to miejsce wiele dla mnie znaczy. Rodzina mojej żony żyje w tym mieście. Zawsze będzie to dla mnie wyjątkowe miejsce.

Doświadczenia w Anglii: To było dobre doświadczenie, choć wiele osób z zewnątrz mówi, że tak nie było. Było dobre, ponieważ moim celem było dotarcie tu, gdzie jestem. Kiedy w coś wierzysz, ważny jest proces, który doprowadza cię do wielkich rzeczy. Zawsze powtarzam, że gdybym tam nie trafił, być może nie siedziałbym tutaj. To była część czegoś wielkiego. Wszystko to, co robisz, możesz postrzegać negatywnie, ale ja staram się odbierać wszystko pozytywnie, ponieważ wiem, że w przyszłości czeka mnie coś wielkiego.

Leganés: Kiedy byłem mały, zawsze oglądałem ligę hiszpańską. Była moją ulubioną. I otrzymałem szansę gry w Leganés. Bez tego klubu nie trafiłbym tutaj, dzięki niemu mogłem poznać te rozgrywki. Leganés to wspaniały rodzinny klub i to przypomina mi trochę uczucie, jakiego doznałem w Barcelonie. Barça jest oczywiście dużo większa, ale też jest jak rodzina. W Leganés wszyscy chcą jak najlepiej dla klubu. Myślę, że mają wspaniałą przyszłość, ponieważ posiadanie dobrych i szczerych ludzi zawsze się opłaca.

Gol strzelony Barcelonie: Pamiętam tamten mecz. To było szaleństwo, przybyłem do Leganés i nagle grałem przeciwko wielkim zespołom. Nie było przypadku, że strzeliłem gola Barcelonie, ponieważ w takich meczach mogę wyeksponować swój poziom. Chciałem udowodnić, że mogę grać na tym poziomie. Po spotkaniu pytali mnie, czy jestem zaskoczony, i odpowiadałem, że nie, ponieważ w tego typu starciach mogę pokazać swój poziom. I teraz jestem tutaj.

Wielkie wyzwanie: Podpisanie kontraktu z Barceloną to ogromne osiągnięcie, a mnie się to udało. Jestem bardzo zadowolony, ponieważ moim celem była gra w wielkich zespołach. Jestem niezwykle zadowolony i to dopiero początek. Jestem bardzo podekscytowany przyszłością.

Wspomnienia z Barceloną: Mam ich wiele. Pamiętam, jak grał tu Patrick Kluivert. I Ronaldinho, który był nadzwyczajny. Pamiętam tamten Klasyk, w którym minął wielu rywali, strzelił gola i cały stadion go oklaskiwał. Doskonale to pamiętam.

Michael Laudrup: Bez wątpienia jest legendą Barcelony. Oglądałem wiele materiałów wideo z nim związanych, aby zobaczyć, jak był dobry. Mogę się od niego wiele nauczyć. Jest legendą i jeśli pewnego dnia go spotkam, chciałbym, żeby mi coś doradził. Był wielkim piłkarzem i bardzo go szanuję.

Messi: Wszystko robi z wielką naturalnością. Nikt nie może powiedzieć, że nie podoba mu się jego gra. Czuje futbol jak… Jakby to powiedzieć… Gdyby futbol był religią, być może on byłby bogiem. Kontroluje mecz. Jest nadzwyczajnym piłkarzem. Mamy dużo szczęścia, że możemy na niego liczyć i patrzeć, jak gra. A teraz będę z nim grać, to niesamowite.

Pierwsze El Clásico: To będzie cudowne doświadczenie. El Clásico to najważniejszy mecz, wszyscy go oglądają. Będzie bardzo intensywny. Lubiłem oglądać wszystkie spotkania Barcelony z Realem i wiem, że jest wielkie napięcie między oboma klubami. Nie mówię tylko o piłce nożnej, ale też o innych sprawach. Nie mogę się doczekać tego meczu.

Prezentacja z rodziną: Jestem rodzinnym człowiekiem. Bardzo mi się podobało, że mogłem mieć bliskich u swojego boku, wspólnie przeżywać to doświadczenie. To był wielki dzień dla mnie i również dla mojej rodziny. Wiedzą, jak na to pracowałem, że przybycie tutaj było moim marzeniem. Widzieli, jak ciężko pracowałem, wstawałem rano i codziennie wracałem późno do domu. Nie wszyscy to robią, ale rodzina rozumiała, dlaczego to robię, i teraz jest zadowolona, ponieważ wszystkie poświęcenia okazały się być tego warte. Jestem szczęśliwy, że mi towarzyszyli. Chcę pokazać dzieciom, że skoro ich ojciec mógł to osiągnąć, to one również mogą osiągnąć wszystko. Nie ma ograniczeń, kiedy mówimy o tym, co możemy zrobić. Chcę, żeby zawsze o tym pamiętały.

Pierwszy trening: Był niesamowity. Patrzyłem na siebie w lustrze z tym herbem… To było fantastyczne. Wszystko działo się tak szybko, kilka dni temu przebierałem się w szatni Leganés, a teraz jestem tutaj. Wszyscy sprawili, że czułem się mile widziany, więc czułem się bardzo spokojnie. Wejście do szatni to było wspaniałe doświadczenie.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dobra Wikingu, w niedziele przed Tobą szansa strzelenia gola mierdom. Na Santiago, grając w koszulce Barcelony. My bedziemy zdzieracćgardła - nieliczni na stadionie, reszta przed monitorami , a Ty tego nie spieprz. i nie oglądaj się na Leo jak będzie szansa- wal na bramkę.

Podaba mi sie ze jak gra to ciagnie na bramke a nie patrzy gdzie drepta Messi

Lubię takie historie. Niech mu się wiedzie.

Spoko koles. Az milo sie czyta jak pilkarz wypowiada sie jak czlowiek a nie zepsuta przez pieniadze modelka.

Ma zadatki na bycie takim drugim Henrikiem Larssonem :) Dwóch asyst w finale CL nie zaliczy w tym sezonie. Ale jak zaliczy dwie asysty w najbliższą niedzielę, to też będzie morowo.

Będziemy z niego dumni, tak czuję. Jest pracowity, skromny i konsekwentny. Tak trzymaj !

Niesamowite z jaką pasją się wypowiada zazdroszczę takim osobą jak on odwagi w podążaniu za marzeniami.
Vamos Martin!

Strzel coś w niedziele, a bardzo nas ucieszysz :)

Zycze mu żeby zagral taki sezon zeby nikt nie pomyslal o sprowadzeniu nowego Napastnika w Lato ;)

Niech mu się wiedzie. Byłem przeciwny temu transferowi, ale skoro już tutaj jest, pozostaje życzyć sukcesów.

Trzymam kciuki za Martina, mam nadzieję że to będzie taki zmienni że zawsze jak wejdzie to coś pozytywnego wniesie tak jak to było w przypadku Adriano, niby rezerwa ale jak grał to sztos

Kurczę fajnie gdyby udało im się ściągnąć Davisa z Bayernu na lewą obronę, a później kogoś do środka pomocy ale ten ktoś musi piłki to przodu prowadzić ,a nie cały czas podawać na 1 metrze .

Dobry wywiad i spoko facet z charakterem, oby strzelił bramkę w El Clasico. :)

Dobry i ułożony facet. Mam nadzieję że zapisze się na kartach historii tego klubu.

Wolę takiego gościa z charakterem jak pokaże coś na boisku niż Dembele za 17 baniek rocznej pensji.

Życzę mu powodzenia. Oby mu tylko podawali :D