Messi: To normalne, że kibice są niespokojni, ponieważ w ostatnim czasie nasze rezultaty i gra nie były najlepsze [cz.2]

Maciej Łoś

20 lutego 2020, 15:30

Mundo Deportivo

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Po pierwszej części wywiadu z Leo Messim zapraszamy na drugą część rozmowy z Argentyńczykiem, w której opowiada on nieco o swoim życiu prywatnym.

Jak zmieniłeś się od momentu debiutu w Barcelonie 16 lat temu do dnia dzisiejszego, kiedy jesteś kapitanem klubu?

Oczywiście, zmieniło się bardzo dużo. Od tamtego czasu minęło wiele lat i wydarzyło się dużo zarówno w życiu sportowym, jak i osobistym. Jestem żonaty, mam trzech synów. Przez te lata zyskałem wiele doświadczenia piłkarskiego i życiowego.

Mówisz, że dzieci najbardziej zmieniły twoje życie. Jak sobie radzą z tym, że ich ojcem jest Messi?

Normalnie, normalnie. Prawdą jest, że Thiago najbardziej zdaje sobie z tego sprawę, ale wszyscy trzej kochają futbol. Thiago i Mateo najlepiej rozumieją piłkę, przyjeżdżają na boisko i treningi, znajdują się blisko mnie.

Zadają dużo pytań?

Tak, cały czas. O piłkę nożną, ale nie tylko o Barçę, również o inne drużyny i mecze. Thiago interesuje się tym najbardziej, stale śledzi wydarzenia i jest na bieżąco.

Ma ulubionych zawodników poza swoim ojcem?

Tak, ma kilku. Bardzo lubi piłkę nożną. Mówi o Luisie Suárezie, z którym mamy najlepszą relację, o Griezmannie, Arturo Vidalu od jego pierwszych dni w klubie, szczególnie przez jego fryzurę. Rozmawia także o piłkarzach spoza klubu, Mbappe, Cristiano, Neymarze. Tak, Thiago wie już bardzo dużo, ciągle zadaje pytania.

Antonela towarzyszy ci od początku twojej kariery. Jaką rolę odegrała w tym, co osiągnąłeś w futbolu?

Jak już mówiłem wcześniej, zawsze miałem rodzinę u swojego boku. Bardzo ważne było dla mnie zacząć mieszkać z nią i dzielić zarówno sprawy sportowe, jak i codzienne życie. By być blisko siebie w każdym momencie. Potrafiła oddzielić codzienność od piłki, co było dla mnie trudne. Była i jest bardzo ważną dla mnie osobą.

Niedawno doszła do nas bardzo smutna wiadomość o tym, że zginął Kobe Bryant. Jak to na ciebie wpłynęło?

Byłem bardzo zaskoczony. Byliśmy w domu z dziećmi, oglądaliśmy wiadomości. Na początku nie dowierzałem w to, co słyszę. To był szok, myślałem, że to pomyłka. Dopiero kiedy do mnie to dotarło, zrozumiałem, co strasznego się stało.

Takie sytuacje sprawiają, że doceniamy bardziej to, co mamy?

Tak. Gdy dzieje się coś takiego albo słyszymy o czyjejś poważnej chorobie, wtedy zaczynamy cieszyć się z tego, że nas to nie dotyka. Jednak potem wracamy do świata, który się nie zatrzymuje, pochłaniają nas obowiązki i sprawy rodzinne i zapominamy o takich rzeczach. Trzeba jednak mieć w głowie te przykre sytuacje, by móc docenić nasze życie.

W meczu z Getafe, który był trudnym pojedynkiem, było słychać gwizdy podczas wyprowadzania piłki przez Ter Stegena. Co byś powiedział kibicom, żeby nie gwizdali na swoich zawodników?

To jest normalna sytuacja, biorąc pod uwagę niektóre wyniki, a także zmianę trenera i zwolnienie Valverde. Ludzie się denerwują i to prawda, że podczas meczów gramy czasem do tyłu i powstaje niebezpieczeństwo, że popełnimy błąd, nasi przeciwnicy przejmą piłkę i zdobędą bramkę. Kibice są niespokojni, ponieważ w ostatnim czasie nasze rezultaty i gra nie były najlepsze, do tego doszła zmiana szkoleniowca. To normalne, że widownia reaguje w ten sposób, ale trzeba być cierpliwym i wierzyć do samego końca.

Zanotowałeś w ostatnich meczach siedem asyst, jednak zauważalne jest też to, że nie strzeliłeś żadnego gola. Jak ważne jest dla ciebie zdobywanie bramek?

To prawda, że miałem ostatnio kilka sytuacji i nie zawsze dobrze je wykorzystywałem. Ale nie przejmuję się tym. Obecnie cofam się głębiej do środka boiska, staram się uczestniczyć jak najwięcej w grze, tworzyć przewagę i mieć więcej kontaktów z piłką. Nasza taktyka też skupia się teraz jeszcze bardziej na posiadaniu piłki.

W mediach społecznościowych Luis Suárez pokazuje, jak mocno pracuje nad powrotem na boisko. Myślisz, że zagra jeszcze w tym sezonie?

On myśli tylko o tym, by wrócić na murawę, jest bardzo zdeterminowany. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja. Mam nadzieję, że niedługo do nas dołączy, ponieważ jest to niezwykle ważny piłkarz, jego brak był ostatnio widoczny. Potrzebujemy go.

W twojej relacji z Ansu Fatim widać podobieństwo do czasów, kiedy ty wchodziłeś do drużyny, a Ronaldinho i Deco ci w tym pomagali. Teraz to ty opiekujesz się młodszym zawodnikiem.

Ansu jest dla nas bardzo ważny, zarówno dla zawodników, jak i dla całego klubu. Trzeba jednak postępować z nim ostrożnie, nie zrzucać na niego za dużo odpowiedzialności, tylko robić to stopniowo. Tak było w moim przypadku. Sytuacja była trochę inna. Drużyna grała tak, że nieważne było, kto pojawiał się na boisku, zespół i tak robił swoje. Obecnie sprawy mają się trochę inaczej, mamy większe problemy kadrowe i poddawanie takiej presji 17-latka nie jest normalne. Fati ma duże umiejętności i wielki potencjał, jednak trzeba na niego uważać, chronić go.

Éric Abidal powiedział, że nie jest możliwe, by Neymar i Lautaro Martínez dołączyli do klubu latem. Jaki jest Lautaro?

Jest świetny, ma znakomite warunki fizyczne. Zapowiadał się na świetnego zawodnika i tak się rzeczywiście stało. Jest bardzo silny, dobrze radzi sobie w pojedynkach jeden na jeden, ma instynkt strzelecki i walczy na boisku o każdą piłkę. To zawodnik o dużej jakości, napastnik kompletny.

Lautaro mówił, że uwielbia Luisa Suáreza. Nie byłoby wspaniale, gdyby obaj mogli ze sobą zagrać?

Byłoby bardzo dobrze, gdyby do nas przyszedł i walczył z nami o Ligę Mistrzów. On i Luis mają wiele podobieństw, obydwaj umieją wykorzystać swoje warunki fizyczne, zawsze walczą o piłkę, strzelają dużo goli.

Dobrze radzi sobie również w reprezentacji.

Na ostatnim Copa América zagrał bardzo dobrze, strzelił kilka goli. Drużyna grała nieźle, udowodniła, że można w nią wierzyć. W ważnych meczach towarzyskich Lautaro również dawał dużo, razem z nim jesteśmy silniejsi.

Powiedziałeś dużo dobrego o Martínezie. Sam Luis Suárez mówił, że Barcelona powinna szukać jego następcy, ponieważ ma już swoje lata. Czy mogliby współpracować? Jeden z dużym doświadczeniem, drugi z potencjałem?

Tak. Jak mówiłem wcześniej, dobrzy piłkarze potrafią się zaaklimatyzować i wkomponować w drużynę. Luis jest bardzo doświadczony i na pewno pomógłby Lautaro zaadaptować się w klubie i nauczyłby go grać w LaLidze, ale to są tylko rozmyślania.

Wraca Liga Mistrzów i Barcelona pojedzie do Neapolu, gdzie legendą jest Diego Maradona. Co znaczy dla ciebie wyjazd na San Paolo?

Wiele lat temu bardzo chciałem zagrać na tym stadionie, ale nie mieliśmy okazji. W końcu udało się i jestem bardzo szczęśliwy, że się tam pojawię. Co prawda San Paolo od czasu Maradony zostało przebudowane, jednak możliwość zagrania tam jest wspaniała.

Neapolitańczycy są pasjonatami piłki i czasem można tam usłyszeć, że skoro w Napoli grał Maradona, to czemu też nie Messi?

Tak, słyszałem o tym, czym dla mieszkańców Neapolu jest futbol. Mam znajomych, którzy tam grali, na przykład Pocho Lavezzi opowiadał mi wiele razy o tamtejszej atmosferze, zrobiło to na mnie duże wrażenie.

Zaskoczyło cię zwycięstwo Atlético nad Liverpoolem?

Tak naprawdę nie jestem zaskoczony. W dniu losowania rozmawialiśmy w szatni o tym pojedynku, że będzie bardzo wyrównany, ponieważ Atlético umie grać w tych rozgrywkach. Jest bardzo mocne w dwumeczach i teraz znów udowodniło, że potrafi grać w Lidze Mistrzów.

Co sądzisz o Diego Simeone, który bywał ostatnio krytykowany?

Według mnie wykonuje swoją pracę znakomicie. Rok do roku jego drużyna się zmienia, zawodnicy przychodzą i odchodzą, a on potrafi sprawić, że zespół wciąż gra na najwyższym poziomie. To jest godne podziwu, że przez tyle lat umie utrzymać tę jakość.

Czy przez sprawę z wykluczeniem Manchsteru City myślisz, że Serio Agüero będzie chciał odejść?

Chcecie, żebyśmy wszystkich kupili? Nie wiem, ale jeśli City nie będzie mogło grać w Lidze Mistrzów, być może niektórzy zawodnicy opuszczą drużynę. Zobaczymy. Champions League jest bardzo ważnymi rozgrywkami, a dwa lata bez niej mogą być ciężkie.

Co sądzisz o grze Cristiano Ronaldo?

To oczywiste, że strzela dużo goli, jest urodzonym drapieżcą. Uwielbia zdobywać bramki i robi to prawie zawsze. Ma bardzo dobre cechy dla napastnika.

Gdybyście grali razem, podawałbyś mu piłkę?

Myślę, że tak.

Wygrałeś ostatnio nagrodę Laureus, jako pierwszy piłkarz w historii. Co to dla ciebie znaczyło?

To było wyjątkowe, szczególnie przez to, że zdobyłem ją jako pierwszy przedstawiciel sportu drużynowego. Bardzo chciałem uczestniczyć w gali ze względu na innych znakomitych gości i prestiż nagrody. Jednak poinformowano mnie dość późno, a miałem już inne zobowiązania.

Będziesz grał do czterdziestki?

Zobaczymy, zobaczymy.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Messi podający do Ronaldo ? Marzenie każdego kibica na świecie !
« Powrót do wszystkich komentarzy