Laureano Ruiz: Niedawno zapytano mnie, czy lepszym trenerem dla Barcelony byłby Xavi czy Koeman, poleciłem jednak Quique Setiéna

Ela Rudnicka

19 stycznia 2020, 17:30

Sport

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Były wybitny szkoleniowiec Laureano Ruiz udzielił wywiadu katalońskiemu Sportowi. Hiszpan doskonale zna i  bardzo ceni Quique Setiéna. W rozmowie opowiedział m.in. o przyszłości nowego trenera w Barcelonie oraz o obecnej sytuacji w klubie.

Barça pytała cię o to, kto mógłby zastąpić Ernesto Valverde?
Niedawno byłem w Barcelonie. Jeden z członków zarządu zapytał mnie, co myślę na temat przejęcia zespołu przez Xaviego albo Koemana w następnym roku. Odpowiedziałem mu, że nie widzę żadnego z nich w tej roli, a najlepszym kandydatem byłby Setién. 

Jak według ciebie poradzi sobie w klubie?
Ciężej trenuje się Racing niż Barcelonę. Kiedy pracowałem w Juvenilu Barcelony, zadzwonili do mnie z pytaniem, czy przejmę pierwszą drużynę. To były czasy Montala. Powiedziałem wtedy, że gdyby zespół składał się co najmniej z 80% piłkarzy, których znam z Juvenilu, przystałbym na tę propozycję. Wolałem jednak skupić się na szkoleniu drużyny przyszłości. W młodszych kategoriach wiekowych pozwalają ci pracować, a wyżej już nie. Carrasco, który był wtedy wiceprezydentem klubu, zapytał: "o co chodzi, nie odważysz się trenować Barcelony?". Odpowiedziałem mu na to: "proszę posłuchać, trenowałem Racing Santander, to jest dopiero ryzykowna praca, dwie porażki mogą oznaczać zwolnienie". Barça z reguły wygrywa cztery lub trzy mecze na cztery.

Jaki moment jest idealny, żeby przejąć Barcelonę?
Kiedy będziesz trenować lepszą drużynę? Setién pracował w Lugo, Las Palmas i w Betisie, ale nigdy w klubie o takiej randze. Ma wizję gry podobną do tej, którą zawsze miała Barça. Zarówno Luis Enrique, jak i Ernesto Valverde mieli inne koncepcje. Dla Quique wyzwaniem będzie przekonanie piłkarzy do jego sposobu postrzegania futbolu. Nie może poprzestać na przekonaniu większości, musi zarazić nim wszystkich. Wydaje mi się, że niektórzy zawodnicy mają inną wizję. Guardiola umiał robić to doskonale. Innym szkoleniowcom nie wychodzi to tak dobrze.

Widzisz swoje wpływy w filozofii Setiéna?
Oczywiście. On zresztą sam mówił, że byłem najlepszym trenerem, jakiego miał podczas swojej kariery piłkarskiej. Wiem, że na treningach używa niektórych rzeczy, które podpatrzył u mnie, np. gry w dziadka w powietrzu.

Gra w dziadka w powietrzu?
Tak, trzeba podawać sobie piłkę, nie dotykając jej stopami. To ćwiczenie służy temu, żeby poprawić kontrolę nad piłką i grę w powietrzu. Wykonywaliśmy je w czasach, kiedy trenowałem Racing. Kilka lat temu zadzwonił do mnie kolega Carbonell i powiedział, że Setién również przeprowadza je podczas treningów w Las Palmas. Zwykła gra w dziadka to pantomima.

Pantomima? W Barcelonie zawsze mówiono coś innego.
Przy 24 zawodnikach na zewnątrz i dwóch w środku prawie niemożliwym jest, żeby ci ze środka złapali piłkę. Pozostali 24 nie muszą nawet się ruszać. Trenowałem Helguerę,  Munitisa i Iván de la Peñę. Pewnego dnia zapytali mnie, jak to jest możliwe, że zawsze po mojej grze w dziadka są tak zmęczeni. To nie jest pasywne ćwiczenie. Trzeba biegać, mieć kontakt z piłką, dużo się ruszać. Oczywiście trzeba ćwiczyć podania stopami, ale również te w przestrzeń czy głębokie. Setién grał w Primera División przez dwadzieścia lat, z pewnością wiele się nauczył.

Setién jest znany ze swojej silnej osobowości: zawsze do końca walczy o swoje idee.

To czasami jest dobre, ale może również oznaczać zwolnienie. W piłce wszystko zależy od tego, czy wygrywasz. Często cytuję wypowiedź Ancelottiego: "zatrudniają mnie, ponieważ dobrze dogaduję się z piłkarzami; zwalniają mnie również dlatego, że dobrze się z nimi dogaduję". Zwycięstwa są najważniejsze. Dobry kontakt z zawodnikami nie jest aż tak istotny. Poza tym ciężko dogadywać się dobrze ze wszystkimi. Ci, którzy grają w pierwszym składzie, myślą, że są świetni i na to zasługują. Ci, którzy nie grają, są źli na trenera.

Piłkarze Barcelony mają rozległą władzę.
W większości szatni piłkarze rządzą. W większości przypadków jest to dwóch lub trzech zawodników. Pozostali nie mają wiele do powiedzenia. Myślę, że to bierze się stąd, że początkowo w futbolu nie było postaci trenera, a składy ustalali szefowie zespołów. Piłkarze, którzy są przyzwyczajeni do rządzenia, po prostu to robią. Zostałem członkiem pierwszej drużyny Racingu, kiedy miałem osiemnaście lat, trenowałem wtedy tamtejszą drużynę Juvenilu. Pozostali trenerzy pytali mnie, kogo wystawiać, a kogo nie.

Będzie dużo zmian w porównaniu z erą Ernesto Valverde?

Setién lubi określoną formę gry. Być może niektórzy z piłkarzy nie będą mu do niej pasować. Nie wiem.

Będzie stawiał na młodych wychowanków klubu?
Robił tak we wszystkich klubach, w których pracował. W przypadku Barcelony wymagania stawiane zawodnikom pierwszej drużyny są bardzo wysokie, ale poziom w canterze również taki jest.

Wydaje się, że może postawić na Riquiego Puiga. Widziałeś, jak gra?
Jest bardzo dobry. Ja już bym go wystawiał. To świetny piłkarz i na pewno znajdzie się dla niego miejsce. Nie zapominajmy, że kiedyś mówiono, że Iniesta i Xavi nie mogą razem grać. Xaviego obrażano nawet na Camp Nou!

Kibice będą znowu cieszyć się, oglądając grę Barcelony?
Jest coś, co przemawia na korzyść Quique – wygrał z Betisem na Camp Nou 4:3. Wtedy wiele osób z Barcelony mówiło mi, że klub powinien go zatrudnić, że jeśli zrobił coś takiego z Betisem, z Barceloną mógłby osiągnąć o wiele więcej.

To szansa jego życia.
Nie trenował wielkich klubów, ale nie wziął się w Barcelonie znikąd. Ma niezłe CV i pokazał, że ma możliwości. Mówią, że ma wyjątkową osobowość, a to czasami pomaga. Warto przypomnieć to, co wydarzyło się Benítezowi w Realu Madryt. Przed meczem z Barceloną chciał postawić na Casemiro, ale Florentino powiedział, żeby o tym zapomniał. To samo "szefowie szatni". Uznali, że są w stanie stawić Barcelonie czoła. Benítez się poddał, rywale strzelili Realowi cztery gole, a niedługo później szkoleniowiec został zwolniony. Być może gdyby nie ustąpił, również straciłby posadę, ale przynajmniej odszedłby z wysoko podniesioną głową.

Jeśli chodzi o styl Barcelony jesteś punktem odniesienia, czasami nawet wygłaszasz pogadanki w La Masii. Co widzisz, kiedy wracasz do Barcelony?

Z tego co mówią, klub stracił trochę swój styl. To chyba dlatego do mnie dzwonią. Myślę, że wielu zdolnych młodych piłkarzy odeszło z Barcelony z powodu presji agentów czy reprezentantów. W moich czasach nie było reprezentantów, wszyscy zawodnicy byli zachwyceni możliwością gry w klubie. Teraz jednak agenci oferują młodym duże pieniądze za przejście do innego klubu i nie można wiele w takiej sytuacji zrobić.

Cenisz jeszcze innych trenerów?
Guardiola jest bardzo zdolny. Bardzo lubię również Bielsę. I Wengera, który nie ma obecnie pracy, mimo tego że dostał ostatnio kilka ofert.

Uważasz, że żeby być dobrym szkoleniowcem, trzeba wcześniej być wybitnym zawodnikiem?

W historii futbolu żaden wielki piłkarz, oprócz Cruyffa, nie został nigdy wybitnym trenerem. Mamy np. przykłady Gento, Kubali, Di Stéfano, Maradony… Pelé nigdy nie chciał być trenerem. Wielu zawodników, którzy pracowali z trenerami, którzy byli kiedyś wspaniałymi piłkarzami, skarżyło się, że ci prosili ich o wykonywanie rzeczy niemożliwych, które dla nich wydawały się jednak bardzo proste.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Koemana bym wolał.. Chociaż Setiena nie skreślam, trzeba mu dać czas Moim marzeniem to Klopp :)

Miło się czyta taki wywiad.

"W historii futbolu żaden wielki piłkarz, oprócz Cruyffa, nie został nigdy wybitnym trenerem."

Beckenbauer, Heynckes nie byli wielkimi piłkarzami?

W końcu wypowiedź kogoś kto ma swoje zdanie i mówi z sensem

Wspaniały wywiad!!!